Księga Gości

Witaj w mojej księdze gości. Wpisz się.

Reklamy

16 uwag do wpisu “Księga Gości

  1. Dobry Wieczór! Muszę ze zdziwieniem stwierdzić, że nie spotkałam jeszcze w internecie tak ciekawego blogu! Dlaczego ciekawego? Moja profesja jest daleka od socjologii – reprezentuję zawód medyczny, natomiast moje pasje pozazawodowe to historia Polski oraz filozofia, zwłaszcza zagadnienia dotyczące etyki. Jestem również zdeklarowaną zwolenniczką osoby pana Janusza Korwina-Mikke jako polityka realnego, wolnego od taniego populizmu, bynajmniej nie mizogina w mojej ocenie. A jestem kobietą 🙂 Pozdrawiam

    Polubienie

  2. Witam! Swietnie Pan pisze.. …Pozwolilam sobie przekierowac Panskie artykuły na temat polskosc na moja tablice na F BTo nowatorskie i madry glos, w sprawie istoty polskosci…My ze znajomymi analizujemy horoskop powstanie Polski…Wszystko co tam widzimy, Pan opisuje w swych artykułach!!Dziekie , pozdr Monika Pachniewicz http://www.pachniewitch.wordpress.com

    Polubienie

  3. Co każdy Obywatel wiedzieć powinien przed udaniem się do sądu III R. P. Przypadkowo wszedłem w posiadanie wiedzy o istnieniu i realizacji wytycznej Ministerstwa Sprawiedliwości o obligatoryjnym przegrywaniu spraw przez biednych Obywateli w sądach cywilno-gospodarczych III R. P. Czyli tych, którzy zostali zwolnieni z opłaty sądowej na podstawie „prawa ubogich”. W związku z posiadaną udowodnioną wiedzą w tym temacie, czuję się zobowiązany i uprawniony do poinformowania Pana jak i społeczeństwa, iż podejmę wszelkiego rodzaju działania, które będą miały na celu; uświadomienie biednym Obywatelico czeka Ich w sądach III R. P. i doprowadzenie do wyeliminowania tej patologii prawniczej. Spełniając swój obywatelski obowiązek i działając w imieniu własnym i milionów biednych Obywateli, niniejszym pismem o tej prawniczej zbrodni Pana powiadamiam. Wiedzę o tej prawniczej patologii posiadam od 2001r – zał. nr 1.Od tego czasu próbuję wszystkich nią zainteresować – nikt nie chce słyszeć o; obligatoryjnym przegrywaniu spraw w sądach cywilno-gospodarczych III R. P. przez biednych Obywateli. O to zaistniałe fakty, które uprawniły mnie do sformułowania wniosków i twierdzeń zawartych w tym piśmie, oraz zobligowały mnie do podjęcia działań .W moich 40 sprawach, które odbyły się w sądach gospodarczych w 40 miastach (patrz załącznik nr 2) opłaconych, wszystkie wyroki w pierwszej instancji otrzymałem pozytywne (sprawiedliwe).Następnych 13 spraw (zał. nr 3) odbyło się w warszawskich sądach cywilnych i gospodarczych, gdzie w złożonych prze ze mnie pozwach prosiłem sąd o zwolnienie z opłaty sądowej. Na podstawie „prawa ubogich” art. 113 §1 k.p.c. (obecnie mój dochód – jako inwalidy pierwszej grupy, wraz z dodatkiem pielęgnacyjnym – wynosi 822 zł), we wszystkich sprawach zostałem zwolniony z opłaty sądowej, i wszystkie wyroki otrzymałem negatywne. Oto niektóre fakty łamania prawa przez sędziów i adwokatów z urzędu (którzy reprezentowali mnie w 7 sprawach) i wynikające z tego wnioski.1/ Zgodnie z treścią art. 328 § 2 Kodeksu Postępowania Cywilnego to cyt.: „uzasadnienie wyroku powinno zawierać wskazanie podstawy faktycznej rozstrzygnięcia, a mianowicie: ustalenia faktów, które sąd uznał za udowodnione, dowodów, na których się oparł i przyczyn, dla których innym dowodom odmówił wiarygodności i mocy dowodowej, oraz wyjaśnienie podstawy prawnej wyroku, z przytoczeniem przepisów prawa”.Pomimo załączenia do pozwów (omawianych 13 spraw) różnego rodzaju dokumentów, które udowadniały słuszność moich roszczeń, takich jak; podpisana przez dłużnika faktura za otrzymany towar, wezwanie przedsądowe, pisemne zobowiązanie dłużnika, dokumenty i zaświadczenia urzędu skarbowego, zaświadczenia urzędu gminy, dokumenty szpitalne, zeznania świadków złożone przed sądem, opinie biegłych, wyliczenia matematyczne i logiczne, analiza faktów i dowodów, orzeczenia Sądu Najwyższego, i inne. Wszystkie sprawy przegrałem.W każdej z tych 13 spraw prosiłem sąd pierwszej instancji o sentencję wyroku wraz z uzasadnieniem. W żadnym z otrzymanych uzasadnień sąd nie ustosunkował się do moich dowodów, na ten temat w uzasadnieniu wyroku nie ma ani słowa żadnego z moich udowodnionych faktów i dowodów w ogóle nie wzięło pod uwagę, tak jakby ich w ogóle nie było. Tak bezprawne zdyskwalifikowanie moich dowodów stanowi ewidentny dowód na istnienie i realizację zmowy prawników przeciwko biednym obywatelom.Zarazem stanowi to pogwałcenie treści art. 328 § 2 k.p.c., co zgodnie z orzeczeniem Sądu Najwyższego powoduje nieważność wydanego wyroku. Zarazem brak ustosunkowania się przez sędziego do moich dowodów uniemożliwiał mi merytoryczne napisanie rewizji lub apelacji. Pomimo tak poważnego braku prawnego to we wszystkich 13 sprawach złożyłem rewizje lub apelacje i ponownie zostałem zwolniony z opłaty sądowej.W 6 sprawach (z tej 13) pozwani przed sądem część moich roszczeń uznali jako zasadne, w jednym przypadku uznano całą kwotę mojego roszczenia – uznał ją WSS „Społem” Żoliborz. Więc w tych 6 przypadkach sąd nie miał nic do powiedzenia, musiał uznane roszczenia ująć w wyroku na moją korzyść, lecz tego nie uczynił. Ani jedna złotówka, którą sami pozwani uznali nie została ujęta w żadnym z wyroków. W ….. sprawach z tej 6, miałem adwokata z urzędu. To stanowi ewidentny dowód na istnienie i realizację zmowy prawników przeciwko biednym obywatelom. We wszystkich tych 13 sprawach również sąd drugiej instancji prosiłem o sentencję wyroku wraz z uzasadnieniem. W tych 13 sprawach moim głównym argumentem (nie jedynym), był zarzut braku przyczyn, dla których moim dowodom sąd pierwszej instancji odmówił wiarygodności i mocy dowodowej, oraz braku wyjaśnienia podstawy prawnej wyroku, z przytoczeniem przepisów prawa. Otrzymałem je, ale z; przepisaną treścią uzasadnienia sądu pierwszej instancji, lub różnego rodzaju pseudo argumentami, które umożliwiały „prawne” zamknięcie sprawy. Przy pomocy bezprawia i zastosowanych różnych kruczków prawnych, sąd odwoławczy (drugiej instancji) zamknął 12 spraw, bez merytorycznego rozpatrzenia rewizji i apelacji. Jedna sprawa jeszcze znajduje się w Sądzie Najwyższym. Czyli w żadnym z wyroków wydanych przez sąd drugiej instancji nie odniesiono się do moich zarzutów stawianych sądowi pierwszej instancji. Nie rozpatrzenie moich zarzutów stawianych sądowi pierwszej instancji stanowi następny ewidentny dowód na istnienie i realizację zmowy prawników przeciwko biednym obywatelom. Braki te również spowodowały nieważność wydanych wyroków przez sądy drugiej instancji. Systemowe i bezprawne jednakowe działania sędziów we wszystkich 13 sprawach w sądach pierwszej i drugiej instancji oraz wypowiedź sędziny A. Chrzan niezbicie i ewidentnie świadczą o ustanowionej przez ministerstwo w y t y c z n e j , nie tylko do o b o w i ą z k u a l e i s p o s o b u załatwiania spraw biednych Obywateli. Wg powyższego, to 13 omawianych spraw jest sprawami prawnie nie zakończonymi, i to z dwóch powodów;- w żadnej sprawie (w obu instancjach) nie zostały spełnione warunki art. 328 § 2 k.p.c.- wszystkie sprawy przegrałem tylko i wyłącznie ze względu na istnienie i stosowanie przez „prawników” patologiczno-zbrodniczej wytycznej ministra sprawiedliwości. Sędziowie sądu pierwszej i drugiej instancji wiedząc o tym, że realizując ministerialną wytyczną żadna kontrola i kara ich nie spotka, nie mają żadnych ograniczeń ani skrupułów w stosowaniu bezprawia i wymyślaniu pseudo „argumentów” dla uzasadnienia wydanych wyroków. W tych 13 sprawach naliczyłem ponad 100 (nie raz się powtarzających) bezprawnych działań i decyzji sędziów. To również stanowi ewidentny dowód na istnienie i realizację zmowy prawników przeciwko biednym obywatelom. Również istnienie tej ministerialnej wytycznej potwierdziła sędzina A. Chrzan, która jako przewodnicząca Wydziału Gospodarczego Sądu Okręgowego w Świdnicy, w telewizji Wrocław dn. 8. XI. 2000 r w programie „Goniec Regionalny” wyraziła się jednoznacznie o ubogiej klienteli sądowej, której sprawy u sędziów nie znajdą zrozumienia i nie będą rzetelnie rozpatrywane. Powiedziała jasno i wyraźnie, że tylko wysoki status finansowy skarżącego gwarantuje rzetelne rozpatrzenie sprawy, ponieważ koszty sądowe (funkcjonowanie sądu) są znaczne. I to stanowi następny ewidentny i kluczowy dowód na istnienie i realizację zmowy prawników przeciwko biednym obywatelom.O tej wypowiedzi, w swym piśmie do Ministra Sprawiedliwości pisał Jerzy Podbielski, prezes Stowarzyszenia Poszkodowanych przez Sądy, z siedzibą w Świdnicy. Zagłuszając swoje sumienie, w moich sprawach sędziowie realizując wytyczną ministerstwa stając po stronie pozwanych, stanęli po stronie zła. Nie dość tego, to zło wyposażyli w fałszywy dokument (wyrok uniewinniający), który ma zaświadczać o ich „uczciwości” i „niewinności”– gdy pozwany, poszkodowany powód, jego rodzina, znajomi i sędziowie wiedzą o jego winie. Te krzywdzące wyroki zamknęły mi dalszą prawną drogę do uzyskania od pozwanego należnego zadośćuczynienia, ponieważ wyroki te chronią złodzieja – jak immunitet sędziego. Ten swoisty prawniczy list żelazny wydany w imieniu Rzeczpospolitej Polskiej, do końca życia pozwala przestępcy (pozwanemu) uniknąć kary. Darowany mu dług przez sędziego, stanowi prezent, który otrzymał moim kosztem. Dobrze wie, że wyrok ten jest fałszywym dokumentem i zdaje sobie sprawę, że za posługiwanie się nim powinien odpowiadać z 273 art. kodeksu karnego. Proszę zauważyć, iż w moich sprawach żaden z pozwanych nigdy nie wnosi pretensji, co do faktu mojego pozwania go przed sąd. Jedynie licząc na łut szczęścia, gołosłownie wnosili o oddalenie pozwu, – dwa razy będąc do tego nakłanianym przez sędziego. Dowodzi to temu, że pozwani widzieli swoją winę i byli zdecydowani poddać swój czyn osądowi sądu. W tak ułatwionej sytuacji sąd miał jedynie za zadanie orzec o wysokości mojego odszkodowania od pozwanego – co było formalnością.Takie postępowanie sędziów i adwokatów spowodowało, że sami stali sięprzestępcami i podlegają odpowiedzialności karnej zgodnie z treścią art. 231 § 1, 239 § 1 i 271 § 1 Kodeksu Karnego mówiących o; przekroczeniu uprawnień, działaniu na szkodę interesu prywatnego, pomocy przestępcy w uniknięciu kary i poświadczenia nieprawdy w wystawionym dokumencie – wyroku i postanowieniu. To wszystko, co napisałem świadczy o tym, iż zmowa prawników polskich o obligatoryjnym przegrywaniu spraw przez biednego obywatela stała się obowiązującym p r a w e m. Najprawdopodobniej do realizacji tej zbrodni prawniczej przeciwko biednemu narodowi polskiemu została powołana i wyselekcjonowana grupa zaufanych prawników. To łatwo można sprawdzić. Należy w jakimś sądzie sprawdzić czy w sprawach powodów zwolnionych z opłaty sądowej zawsze orzekają ci sami sędziowie. Jeżeli tak by było, to świadczyło by o tym, iż o tym przestępczym procederze i w jego realizację wtajemniczeni są Z adwokatami z urzędu, jest identyczna sprawa. Ich należałoby sprawdzić w Okręgowej Radzie Adwokackiej, która na wniosek sądu wyznacza (odpowiedniego) adwokata do „pomocy” poszkodowanemu biednemu powodowi.2/ Adwokaci z urzędu z pełną świadomością i premedytacją tak współpracowali z sądem (rozumiejąc się bez słów) żeby jak najprędzej doprowadzić w moich (7) sprawach do mojej przegranej. Za swoje bezprawne postępowanie zostali sowicie wynagrodzeni.Takie postępowanie adwokata jest pogwałceniem § 6, 7, 8 i 14 „Zbioru zasad etyki adwokackiej i godności zawodu” uchwalone przez Naczelną Radę Adwokacką. Jak również powinni odpowiadać z art. 231 § 1, 239 § 1 i 272 Kodeksu Karnego mówiącycho; przekroczeniu uprawnień, działaniu na szkodę interesu prywatnego, pomocy przestępcyw uniknięciu kary i pomocy w wystawieniu fałszywego dokumentu.3/ Przymus adwokacko-radcowski obowiązujący poszkodowanego, przy wystąpieniu do Sądu Najwyższego i Trybunału Konstytucyjnego, (art. 130 § 5 k.p.c.) względem biednego obywatela ma specyficzny obraz, np.;- przydzielony adwokat z urzędu w napisanym i złożonym przez siebie piśmie specjalne zawiera jakąś tzw. wadę prawną, np. brak zagadnienia prawnego, lub nie złożenia prośby o przywrócenie terminu do złożenia napisanego pisma. Ta wada umożliwia sędziom Sądu Najwyższego lub Trybunału Konstytucyjnego oddalenie sprawy i jej zamknięcie.- innym przestępczym sposobem jest wykonanie kłamliwej „analizy prawnej” przedstawionej sprawy. To umożliwia adwokatowi zamknięcie sprawy bez złożenia właściwego pisma w obronie biednego powoda. – pomimo zwrócenia uwagi adwokatowi na podstawowe braki przygotowanej skargi kasacyjnej, w której nie ujął najistotniejszych treści (zgodnych z art. 328 § 2 k.p.c.), to moich uwag w złożonym piśmie adwokat nie uwzględnił. Gdy chciałem naprawić owe „zaniedbania” i wysłałem do Sądu Najwyższego prośbę (jako uzupełnienie skargi kasacyjnej, zał. nr 4), w której uzupełniłem złożone przez adwokata pismo. Sąd pismo moje odrzucił (zał. nr 5). Jak z powyższego widać, to przydzielony adwokat z urzędu w swych pismach zawiera jedynie takie treści, które pomocne są sędziom w negatywnym załatwieniu sprawy. Zaś nie zawarcie w złożonej skardze kasacyjnej najważniejszych treści (zgodnie z art. 328 § 2 k.p.c.), mówiących o moich dowodach, jednoznacznie świadczy o współudziale tego adwokata w realizacji wytycznej ministerstwa. Adwokaci ci z uwagami i poleceniami swojego klienta (biednego Obywatela) w ogóle się nie liczą – mój podpis na żadnym piśmie przez nich napisanym nie jest w ogóle potrzebny – więc adwokat treści pisma z powodem nie musi uzgadniać, i z tego przywileju w pełni korzysta. Ta patologiczna współpraca prawników ma dla sędziów dodatkowy atut, ponieważ w wyższej instancji nie muszą rozpatrywać i ustosunkowywać się do zarzutów dotyczących pracy sędziego niższej instancji. Możliwość oddalenia pisma bez merytorycznego rozpatrzenia ma jeszcze jeden plus dla sędziów, nie zmusza ich do łamania prawa przy jego oddaleniu – co nakazuje wytyczna ministerstwa. Tak, więc dzięki adwokackiemu „uchybieniu”, sędziowie obu instytucji (S.N. i T. K.) Państwa Polskiego z tego zbrodniczego bezprawia wychodzą z „czystymi rękoma i sumieniami”, zarazem nie zapominając o sowim wybawcy, – którego za tę „przysługę” sowicie wynagradzają. Przymus wystąpienia do Sądu Najwyższego i Trybunału Konstytucyjnego za pośrednictwem adwokata lub radcy prawnego – art. 871 § 1 k.p.c. oraz art. 48 Ustawy o Trybunale Konstytucyjnym są w jawnej sprzeczności z art.30,31,32 Konstytucji i art. 11 k.c.Podsumowanie; dzięki tej przestępczej współpracy prawników (sędziów i adwokatów z urzędu, oraz pracowników ministerstwa), biedny Obywatel został; pozbawiony środka odwoławczego, jakim jest sąd drugiej instancji, oraz ostatniej możliwości, którą jest Sąd Najwyższy i Trybunał Konstytucyjny. Czyli, biedny Obywatel III Rzeczpospolitej Polskiej XXI wieku, dzięki patologiczno – zbrodniczej zmowie prawników Polskich został ubezwłasnowolniony.W te patologiczno-zbrodnicze działania korporacji prawniczych również wpisują się bezprawne postępowania i ustanowienie przez nich przepisów ułatwiających oddalenie niewygodnego pozwu, poprzez utrudnienie (a często uniemożliwienie) poszkodowanym obywatelom zaskarżenie (poddanie kontroli instancyjnej) nie sprawiedliwych decyzji.4/ Sędziowie mają przyzwolenie na samowolną i dowolną interpretację (przekręcanie) zaistniałych faktów, swobodną ocenę dowodów i przepisów prawa.To powinno być oceniane jako ewidentne łamanie prawa – bezprawie.Przecież przepisy powinny być stosowane zgodnie z ich pierwotną treścią.5/ Oboje uczestników sprawy jest pozbawionych otrzymania sentencji wyrokuz urzędu – otrzymują go zgodnie z art. 327 § 2 k. p. c. – czyli w zawitym terminie na złożoną prośbę. W ten sposób osobie poszkodowanej złym wyrokiem uniemożliwia się zapoznanie z jego treścią (obowiązuje zawity termin), czego następstwem jest uniemożliwienie złożenia prośby o uzasadnienie. To ograniczenie dostępu do wyników sprawy (treści wyroku) ma na celu uniemożliwienie napisania prośby o uzasadnienie, cow konsekwencji uniemożliwia napisanie na czas odwołania (rewizji lub apelacji) (zał. nr 6).6/ W sądzie pierwszej instancji pozwany i powód nie mają możliwości śledzenia zapisu dyktowanej treści protokołu przez sędziego i na bieżąco korygowania jego treści, żeby była zgodna z rzeczywistą wypowiedzią. To umożliwia sędziom dyktowanie treści protokołu, w sposób uwiarygodniający sędziowskie „racje”, co do niesłusznego przegrania sprawy przez jedną ze stron. Obie strony procesu powinny mieć możliwość bieżącego śledzenia na monitorach treści protokołu i na bieżąco zgłaszania uwag i nanoszenia poprawek. Dopiero wówczas, gdy treść zapisu była by zgodna z treścią składanych wyjaśnień, protokół powinien zostać wydrukowany dla każdej ze stron i przez nich podpisany – wraz z sędzią. Każda ze stron powinna otrzymać po jednym egzemplarzu. Wówczas sędzia mógłby zamknąć rozprawę.7/ Bezprawne narzucenie społeczeństwu nie komentowania i nie krytykowania wyroków sądowych, stoi w jawnej sprzeczności z art. 54 Konstytucji i Prawem Prasowym, które nie wyjęły spraw i wyroków sądowych spod komentarza i krytyki. Zaś art. 31 ust. 2 Konstytucji przeciwstawia się przymuszaniu do czynów nie zabronionych prawem. To niepisane „prawo” spowodowało, iż całe społeczeństwo milczy na temat bezprawia w wymiarze sprawiedliwości.8/ Powód po opłaceniu sprawy, jak i ten zwolniony z opłaty sądowej nie wiedzą, coz urzędu powinni otrzymać od sądu. Sędziowie brak tej wiedzy wykorzystują na niekorzyść Obywatela – głównie, biednego.9/ Terminy; próśb, wniosków, odwołań, zażaleń, skarg, rewizji, apelacji i kasacji powinny być dwukrotnie dłuższe, ponieważ kłopoty związane z wygórowanymi (zaporowymi) cenami adwokatów lub ich odmową pomocy, zmuszają poszkodowanego do opracowania i napisania pisma samemu, co jest kłopotliwe i czasochłonne. Jak z powyższego wynika, to narzucone przez Ministerstwo Sprawiedliwości łamanie prawa, a bez oporu realizowane przez sędziów i adwokatów nie jest przypadkowe, konsorcjum prawnicze jako związek przestępczy, zbudowało patologiczno-zbrodniczy s y s t e m d y s k r y m i n a c j i biednych Obywateli.System ten pozbawił biednych obywateli praw Konstytucyjnych wynikającychz treści art. 2, 5, 7, 9, 32, 45 § 1, 77, 78, 83, 176 § 1 i 233 § 2, oraz wielu innych praw wynikających z innych przepisów i międzynarodowych umów. O prawdziwości tego twierdzenia świadczy również, całkowite i świadome milczenie na ten temat adresatów otrzymanych pism, którymi byli; prezydent i premier poprzedniej kadencji, parlamentarzyści obecnej i poprzedniej kadencji, 4 ministrów sprawiedliwości, ich pracownicy, media, organizacje i stowarzyszenia mające w swych statutach treści o pomocy poszkodowanym i walce z bezprawiem. Wszędzie tam obowiązuje milczenie w tym temacie, ponieważ wszędzie tam „pracują” „prawnicy”, którzy kontrolują wszystko, co jest z prawem związane. Prawnicy ci również zdają sobie sprawę z nieobliczalnych konsekwencji, jakie mogły, by nastąpić po ujawnieniu tej patologiczno – zbrodniczej zmowy i dlatego nie dopuszczają do ujawnienia tej zbrodni na biednym Polskim Narodzie. Prawnicy milczą, bo do tego milczenia (nie tylko w tym temacie) przywykli, ponieważ życie (od małego) w patologicznej rodzinie prawniczej, jak i wiele lat studiów i pracy wykształciło i ukształtowało w nich (oprócz innych negatywnych cech) swoistego rodzaju patologiczną poddańczość, usłużność, dyspozycyjność i solidarność korporacyjną, nie spotykaną w innych zawodach. Tym samym zbrodniarze w czarnych togach z orłami (i bez nich) na piersi pokazują biednemu Obywatelowi, co On dla nich znaczy i gdzie jest jego miejsce w społeczeństwie III Rzeczpospolitej, gdy ma czelność zwrócić się do Polskiego sądu o pomoc w naprawieniu wyrządzonej mu krzywdy. Przypuszczam, że w Ministerstwie Sprawiedliwości uznano, iż w dobie przemian ustrojowych i w III R. P. również wymiar sprawiedliwości musi na siebie zarobić i nakazała podwładnym, żeby tylko tym, co opłacają koszta sądowe a jeszcze dadzą zarobić adwokatowi, wydawano sprawiedliwy wyrok. Szkoda, że pani minister przy całym „dbaniu” o finanse resortu i państwa, o treści tej wytycznej „zapomniała” powiadomić najbardziej zainteresowanych, czyli biednych Obywateli. Ktoś by pomyślał, iż ta wytyczna została wydana celem zmuszenia biednych Obywateli do ponoszenia opłaty za sprawę, ale tak nie jest, ponieważ biedni Obywatele nie wiedząc o tej wytycznej, a wierząc w treść; praw konstytucyjnych zawartych w art. 233 § 2, 176 § 1, 83, 78, 77, 45 § 1, 32, 9, 7, 5 i 2, i kodeksie postępowania cywilnego art.113 §1, (obecnie art. 102 ustawy o kosztach sądowych), cały czas składają pozwy z prośbą o zwolnienie ich z opłaty sądowej. A sąd zgodnie z prawem zwalnia Ich z tej opłaty, odstawia spektakl teatralny lub cyrkowy, i wydaje negatywny wyrok lub postanowienie. Tak wygląda rzeczywistość sądowo-adwokacka, przez którą wielu Obywateli już przeszło i zapewne do dziś się zdziwią, dlaczego przegrali sprawę, gdy dokumenty przemawiały za ich wygraną. Z poważaniem. FABER WOJCIECH – wyjęty spod prawa.Warszawa 01-737Ul. Elbląska 12 m 3.Tel. 22 – 291 – 48 – 47.e-mail. faber.prawo@op.pl

    Polubienie

  4. Do Macieja P. K.dzieki za zebranie wielu danych faktograficznych.Nie wiem w jakim stopniu one byly weryfikowane, poniewaz np.Główne ośrodki sowieckie…Bykownia (Sowieci) – 118 tys.Na temat ofiar polskich w Bykowni znalazlem, ze moglo byc najwyzej 5tys.???Skad ta liczba?Pozdrawiam,

    Polubienie

  5. Bojkotuj Neon 24

    Dzień dobry,

    Wpadam na chwilę by podzielić się moimi ostatnimi doświadczeniami związanymi z NE24.
    Obserwując postępującą i rozmyślną degradację portalu przez elementy antypolskie, zastanawiałem się nad celowością mojej dalszej tam obecności.
    Od jakiegoś czasu badałem rozmiar klatki dostępnych swobód i reakcję hasbary na publikacje promujące pro-polskie inicjatywy, kwestionujące obecny społeczno-ekonomiczny status quo. Osiągały one średnio po 2000 otwarć i nieodmiennie
    po inicjalnym pałowaniu, dźwigały się, odzwierciedlając pozytywną ocenę czytelników.

    Bezpośrednim powodem mojego wyrzucenia, bez uprzedzenia i wyjaśnienia było zamieszczenie pod wybranymi notkami, żądania odbanowania p.Dariusza Kosiura – podobnie, jak to uczyniłem w swoim czasie, broniąc „Partyzanta”

    Napisałem:
    „Banowanie Pana Kosiura to skandal. Natychmiast przywrócić Mu dostęp do Neonu.
    Wyczyścić rynsztok! Usunąć hasbarę!”

    Wkrótce po zamieszczeniu, stwierdziłem znikanie mojego żądania. Wdałem się wtedy w przepychankę; oni usuwali a ja wklejałem ponownie, aż do momentu zamknięcia dostępu do komentarzy, dostępu do portalu, kulminującego wreszcie usunięciem wstystkich publikacji i komentarzy. 404! Nie mam pretensji. Wróg zachował się jak tego mogłem oczekiwać.

    Co mnie zastanawia – to kompletny brak reakcji; Kamień w wodę. Wygląda na to, że ludzie są bardziej spacyfikowani, niż przed 1989r. Co ich trzyma na NE24? Jaki komfort moralny mają autorzy o uznanym dorobku, deklarujący pariotyczne i prospołeczne poglądy a swoją obecnością legitymizują rynsztok. Co oni tam jeszcze robią?

    To co się na NE24 dzieje to nie tylko ordynarne inwektywy na myślących inaczej, To nie tylko mafijne usuwanie blogierów i komentatorów mających odwagę mówienia prawdy, to nie tylko kameleonowe zmiany „nicków” najbardziej agresywnych chamów, wspieranych przez „administrację”, to nie tylko powrót Ruszkiewicza – osobnika o mentalności i galanterii zomowca, to nie tylko odkrycie prawdziwego koloru przez „Marksa8888”; to sterowany proces pozbawiania społeczeństwa ostatnich złudzeń wolności słowa w Polsce.
    Tak dłużej być nie może! BOJKOTUJ NEON24!

    Polubienie

    • Mnie już tam nie ma od lat. Ten portal został zdemaskowany już na przełomie 2011/2012 roku. Nikt przyzwoity dłużej tam nie został.

      Polubienie

  6. „Wyraźne NIE dla niszczenia prawa w kraju i znęcania się nad Polakami”

    Proszę, czytajcie Państw o dalej, a dowiecie się, gdzie macie prawo się poskarżyć w sprawie po dżegani a do po dsłuchowe go zwyr odnienia (depr awa cja na rynku p racy, w skarbówka ch, agencjach ni eruchomości cz y w mediach reklamow o-ogłoszeniowyc h typu Al legro, Gaze taD om.p l, Booking czy może np. P anorama Firm). To się zdarza, a dla kraju to bardzo istotne, bo ta przestępczość uderz a w osobę ludzką. M afia pods tępnie przen ika w życie narodu, je st jej z każdym dni em więcej o set ki osób z całej P olski: już tylko od naszej, c zytelników in teligencji zależy, czy tak będzie nadal, czy t eż skorzystamy z okazji i p rzekażemy to o strzeże nie kolejnym czyteln ikom (jest t aka opcja „Prześlij d alej” w k ażdym czytniku poc zty, także w tych na str onach ww w: czasem ukryta pod ikoną kop erty ze strzałką w prawo, a nie kiedy do stępna dopiero w rozwijalnym menu oznaczonym np. wi elokropki em lub strzałką w dół↓ i położo nym o bok przycisków typu „Od pow iedz”). Tel ewizja o tym gi gantyczn ym skandalu nie pow ie, ani państw owa, bo to w niej je st całodobowe centru m zbrodniczości, p odsłuchiwania ( najprawdopodobn iej realizowa nego przy pomocy progr amu radaru szumowe go) oraz intern etowego pod glądania ekranu c udzego k omputera, a także dręc zeni a i torturowan ia tej jedne j osoby; ani nie mówią t ego inne media, w tym komercy jne, z przyczyn ko rupcyjny ch lub polityczn ych (w tym „religijn ych”), a także z powo du wysok ieg o stopnia kr yminalizacji ich person elu (podobny problem występuje też w TV P i w mediach kościeln ych), do czego przyczyn iła się polityka kierow nictwa. Sami po pros tu mają pok oiki dla agentów-p rze stępców, którzy d o pew nego stopnia rob ią podobne rzeczy, co robi się w TVP: podsłuchu ją, podglądają. A przes tępca rzadk o kieruje s ię litością wobec ofiary. Szefowi e ponad to zasła niają się fałszywą (wystarc zyłby jeden rzut oka n a ustawę!), kompletnie ni elegalną tajemn icą pańs twową pod patronatem pr emi era, o czym napiszę dale j z dos tatecznie przekonują cymi dla mądre go c złowieka d owodami. Inwestorzy mediów prywatnych zre sztą o d lat z powodu swego ko labo ranctwa w temaci e skandalu podsłu chowego nie płacą pod atków; polity cy i dziennikar ze są w mafii zo rganizowanej wokół TV P i pewnych hierarchów K ości oła (np. Glemp) i mają w n osie naj gorsze zbro dni e, także t ortu rowani e drug iego człow ieka – nawe t sa mi to zlecają; cał y świat prze szedł też, ob ok agentur yzacji, na wet remont p odsłuchowy tak, by wszędzie teraz była i nstalacja po dprogo wa wspierająca b andytów od podsłuchu z TVP i p ozwalają ca im swymi męczącymi u mysł (nawet, gdy pozost ają niezauważone) szep tami manipulować umysła mi lub, w więk szej d awce i siln iejszym ton em, torturo wać ludzi. Co t u jest jednak na jważniejsze t o to, że Państwo ma cie prawo do tej wi edzy i do swego głosu w tej sprawie. A z atem prz eczytaj my chociaż i zapamiętaj my, przekażmy inny m, nawet, jeśli br akuje pew ności, cz y to prawda (T VP raz po raz daje syg nały o tym świa dcząc e: jej l udzi e są na Face booku ofiary jako znaj omi, wystarczy kliknąć nazwisk o Niżyńskiego na górze b loga; ponadto w 2013 r. wprowadzono progr am „Voice of Poland”, a ter az jest już nawet konkr etniejszy: ” Szeptem”, j ak o tej tor tur ze… to jednak wszystk o zaledwie drobne posz laki, natomiast wię cej o tym wraz z kon kretnymi dow oda mi o wręcz sądowym charak terze – zwłasz cza na temat istn ienia ukryty ch instalacji do o dtwarzania radia pod słuchowego – jest w Inter necie na blogu o Piotrze, któr y jakże łatwo znaleźć w wyszukiw arkach, zr esztą można tu kli knąć). Jeśli byłeś/aś na złej roz mowie o pracę, a nie mas z niestety na grania, to wi edz, że i tak warto się z głosić do tego p okrzywdz onego i powiedzieć głośno o pr oblemie. Bo, pamięta j, prze stępstwo tego rodz aju, co jest ofero wane masom Polaków, tz n. takie o podł ożu poli tycznym, się nie przeda wnia i to mo cą Konstytucji: z atrzymajmy wię c taśmową produkcję mas n iezbyt in teligentnyc h osobników w słuchawka ch (wspólników w łamaniu 10- tego przykazania), o strzegajmy innych, po móżmy im chronić się prze d złym wpły wem, a złą firmę p iętnu jmy – z całą pewnością w olno to wszyst ko robić, tak, jak i wolno przyg otowywać nagrania z ro zmów kwalifikacyjnych, jak ie się przeprowa dza. I te raz uwaga, proszę u ważnie pr zecz ytać mo je przesłani e, bo to jest kluczowy te mat:
    BARDZO WAŻN E OST RZEŻENIE! PRZEK AŻMY INNYM! PR ZECZYTAJM Y CH OCIAŻ PIERW SZE TRZ Y AKAPITY – NIE POZWÓLM Y, BY Z NAP RAWDĘ GŁUPAWEGO POW ODU ( NIEPEWNOŚCI C O DO PRAWDY, A W RZECZYW ISTOŚCI STOI ZA TYM GŁUPI A I ZUPEŁNIE ZBĘD NA WSTYDLIWOŚĆ TOWAR ZYSKA) NARÓD ST RACIŁ TO OSTRZEŻENI E I MOŻE TRAGICZNI E POGRĄŻYŁ SIĘ JESZ CZE BARDZIEJ! Co bo wiem wted y? Nie rozliczymy t ych mas lud zkich? Przestępc zość antyludzką uznać p rzyjdzie za opł acal ną? A z drugiej stron y: co zł ego się stanie, j eśli prześle się tę wiadomość dale j? Nic. Nie m a ona na celu zmienian ia niczyich prefe rencj i polit ycznych. Ma j edynie ostrzec tych, któr zy się być może z czymś spot kają, przed błędnym wyborem. Nawet, j eśli ni kt, kogo Państwo znają, n ie ma szansy spot kać się z tym, o czym mowa w tym mailu, i tak do wsz ystkic h tak ich ludzi warto go w ysłać i niech nie biorą tego w najmniejszym s topniu do siebie. Być może oni z kol ei mają kontakty d o takich osó b, któ rych to ostrzeżenie już b ardziej bezpośrednio może dotyczyć. A mł odzież st oi doprawdy na krawęd zi czy to samozniszc zen ia, czy jakiegoś tot alnego zamachu wyborczego na pańs two pr awa, pra wa c złowiek a i nawet demokrację w przyszłości. Dość jedn ak te go wstęp u, wyj aśnijmy. P racodawc y w licznych miejsca ch pr acy (zwłas zcza n iewykwalifikowanej i młodzieżowej), w tym w rest auracjach i k naj pkach (tych z dużym zapl eczem lub po dziemiami, czyl i prawi e wszystk ich), na stacjach benzy nowych, w hotelac h i ośrodka ch wypoczynkow ych, agenc jac h nieruchomości (tu raczej do tycz y to pośredników niż pr acodawców), w ban kach, mediach, a nawet u rzędach, proku raturach i sądac h, na uc zelniach, w gmac hach użyteczności publ icznej, szpit alach czy w p ewnych galeriach hand lowych i na stacja ch metra warsz awskiego wciągają praco wników w przestęps twa p odsł uchowe związane z pomaganiem w yjątkowo bandyc kiej mafii ukrytej w ramach Telewizji Po lskiej S.A. (pow ołując się przy t ym na pa pieża i/ lub premiera jako z leceni odawcę lub kryjącego). Oc zekują m. in. band yckiej obsługi pro gramu komputero wego fi rmy SYG NITY zwan ego łgarcz o „Kontrola Operacy jna” (jes t to program umożliwi ający zda lne bez inwazyjne pod glądanie ekranu kom putera ofiary z a pomocą podłączanej do „a takując ego” komputera skrzyn ki tzw. przet wornika analogowo-c yfrowego, połączone go ze wzma cniaczem jako je go wejściem i, p rzez jego pośr edn ictwo, z anteną; można tym progra mem też pod glądać publikowane na żywo „z djęcia” ek ranu prze z Inte rnet), ale są i gors ze rze czy. Brzmi j ak bajka? To z obaczmy, ja k ww. firma się naz ywa. SIGINT to hasło w ram ach inf ormatyki śledczej, k tóre ozna cza S ign al Int elligence (z an gielskiego: wywiad s ygnałowy, przy czym pod pojęciem „sygnał” rozumi e się inf ormac ję i zwykle j ako nośnik fale el ektro magne tycz ne, klikni j). Gdzie się pos karżyć na takich prac odawców? Na bl ogu ofiary: Pio tra Niżyńskiego. To przez sprawę Pio tra Niżyńskie go powstał w ogóle ten pr ogram SYGN ITY i ta koru pcja w firma ch. Wyjaśnijmy tu wp ierw, że n a dzień d obry ci pracodawcy, zy skując sobie bezpi eczn y wstępnie poufały kl imat rozmowy, pr oponują p racę bez płacenia podat ku, k tóry zamiast tego dodaw ano b y praco wni kowi do pens ji. Czasem t o tam je dyna możliwość (np. r ecepcje hotelowe, pr acownicy remon towi, może prezenterzy t elewizyjni itp.). Innym sposob em zwodzenia ludz i jest używa nie sło wa „mo nitoring”, budzącego s kojarze nia z czy mś legalnym, acz kolwiek zaz nacza się niel egalny char akter p rocederu. Jest to jedna k skojarzenie zupełn ie błędne. Monitoring sł uży utr walaniu i przeglądani u informacji, które o biekt (lu dzie obecni w nim) już w zasa dzie i tak posiad a, co w dodatku sam o w sobie nie narusz a konstytucyjny ch gwar ancji dot yczących tajemnicy k omunikowania się i och rony prywatności ( jes t się przecież w miejscu p ublicznym). Po równując t o z Kodek sem k arnym trzeba stwi erdzić, że przestępst wo ma miejsce wtedy, gdy, nie mając do te go uprawn ienia, pozyskuje s ię informacje przy uż yciu t echniki (ustawa podaj e urządzenia podsłu chowe lub „inne urządzen ie lub oprogramowanie”). Nie sposób jednak wskazać podstawy prawnej, ja kiegoś upra wnienia (choćby wynik ające go z bycia adresat em informacji komuniko wan ej), które stało by za po dsłuchiwaniem czy jegoś życia pr ywatne go lub og lądaniem tego, jak k omunikuje się on ze swym komputerem, c o na nim robi, przez zwykłych l udzi, nie fun kcjonariusz y publicznych. J est to ta kże kwestia praw c złowieka, zawa rtych w obowiązującym w P olsce prawie mię dzynarodowym, zw ykle objaśnianych w ten sposób, że k ażdy ma prawo de cydować o dostępie innych do swoic h prywatnych spraw. W z wiązku z tym nie powin no być wątpliwości, że działa nia takie mają charakte r przestę pczy. N ieznajomość prawa, jak wiadomo, szko dzi, a w doda tku w opisywanych prz ypadkach wrę cz informuje się praco wników, że n ajpewniej to, co robią, b yłoby uzna ne za prze stępstwo. Wróćmy je dnak do rekrutac ji. Po takiej wstę pnej zac hęcie sc hemat jest dale j zawsze identyczny: p racodawcy ci oczekują wejścia do ga ngu podsłu chowego (jeg o członkowie są w, s pecjalnie im zała twio nej, gotowości do popełnieni a pr zestępstwa ni elegalnego podsłu chu) czy, jak kt o woli, chcą po prostu bycia w „z wiązk u przestępczym” z tele wizją publicz ną – to inna n azwa na to samo, na st rukturę krymina lną przekra czają cą swymi rama mi (m. in. czasowymi) p ojedyncze pr zestępstw o. Jest tu j akiś trwały z wiązek, t rwale zapewniona możliwość dokonywan ia przestępstwa d zięki współu działowi lu dzi z TVP (działalnoś cią samego tylko użyt kownika telefonu się tego przestępstwa s atysfak cjonująco nie wy jaśn i); regularne wyko nywanie nieleg alnego podsłu chu czy podglądania ekr anu. Toż samość takiego pracow nika będzie łatwa do ustalenia, nawet w przypad ku tych drobnych fir emek ulicznych typu re stauracj e, pizzerie itp. ( możliwe metod y śledztwa: obecn i pracownicy, nry tel efonów np. z rekrutacji wzięte, rzadko zaś wycią gi bankowe, nad to portrety pam ięciowe lub po równania ze zdjęciami, oświ adczeni a pod karą za fałszy we zeznanie o miejsca ch za trudnienia zbierane obowiązkowo o d odp owiednich grup, które to oświ adczenia, aby kogo kolwiek przekonać i do prowadzić do us unięcia osoby z listy obiektów szczególn ego zain teresowania dl a organów ścigania, będą mus iały p rzejść wiarygodną weryfika cję — np. w razie wsk azan ia rodziców jako rzeko mego źródła utr zymania ci musieliby m ieć na koncie w bank u odpowiednio wysokie wypłaty gotówkow e — a przy t ym można będzie proble m bardzo skutec znie zawęzić do określonych g rup zwłaszcza młodzieży, która c zęściej nie zo sta wia swoich perso naliów, do osób, których w żadnej legalne j pracy z do kumentami w dany m czas ie nie b yło – nawet w na jwiększych m iastach przy dobrej organizac ji łatwo będzie zawęzić krąg osó b zupełnie na czarn o i bez ś ladu pracujący ch np. do 6.000 w danym r oku; o połowę mnie jsza jest baza wg kryteri um płci, a dodatk owo wg k ryterium wyglądu już zupełnie mała). Pamiętajmy, że w to ku śledz twa ci, na których już i t ak jest do wód przestępstwa, chę tnie współp racują z org anami ściga nia, a by i ch łagodniej potrak towano (zamiast np. 3 l at więzi eni a); a prze cież wystarczy, że obecny pracownik pa mięta tych, którzy opuśc ili firmę pół roku temu ( itd.) – praw da, że to proste? Ponadto wiele (jeśli nie większość) b anków nawet bezterm inowo, „na zaws ze” przecho wuje histo rię rachunków na dy ska ch komputerowych ( bardzo dziś ta nich), co pewne sprawy moż e pomóc wyklarować, zaś s tandardem sądowniczym jest wydawanie wyrokó w skazu jących na po dst awie po jedyn czego dowodu winy. W każdym razi e, wraca jąc t u do rdz enia problemu, p rzy ta kich rekru tacjach już na dzień dobr y oczekuje się udziału w przestępczości zorgan izowa nej czy choćby namaw ia do tego. T elewizja podsł uchuje ofia rę-Piotra Niżyń skiego n ajprawdopodobniej z a pomocą supernow oczesnego radaru, któr y mogą tam wymierzać w dowolne obiekt y metalowe nawet prz ez ściany i którym za nim p odąża ją (tzw. radar szumowy, o party o techn iki dopplerows kie), co jest zup ełnie bandy ckie. Jednakże ten wynalazek info rmatyczny o bsługuje s ię tylko w telewizj i, gdzie łączy się to z kat owaniem ofia ry, pod czas gdy w firmac h stowarzyszonych ma się dostęp tylko d o efektu końcowego, d o dźwięku w sł ucha wkac h firmow ych (dekodowanego przez telefon; jest w ni m sp ecjalne op rogramowanie zamia st systemu operacyjne go, na ekrani e nic się nie wyświe tla i n ie ma się żadnej kon troli nad telefonem — jedyne, co on robi, to odtwarza cyfro wo zakodo wane radio po dsłuchow e). Na tomiast ta kiemu pracown ikow i po rekrutac ji przydziela się też k onkretne p ragmatyczn e zadanie, o któ rym za chwilę. Cała taka firm a jest zwykle g angiem — t akże w ramach t ych wie lki ch marek, jak McDo nald’ s, Pi zza Hu t, Burger King, KFC, C offee Heaven, Green Coffe e je st to zupełny standar d i bez żadnego wyjątku w po staci jakiegoś np. jednego p unktu na mieście. Występują zjawiska solidaryzo wania się wewnętrz nego, odrębnych pra ktyk i rytuałów właś ciwych tylko dla tego ga ngu (o czym za chwilę p rzy okazji s talkingu), specyfic zne go slangu, zmo wy mi lczenia, a przy tym wsz ystko to jest antyl udzkie i p od wodzą państwa. Za kasę najchętniej zgo dzil iby się polityczn ie, by tego człowiek a do koń ca życia tak śle dzono (ewentua lnie m ożna go zmienić na i nnego) — za to są zyski. Prac ownicy od np. podawania kanapek (o ile uda się takich z rekrutow ać) zmia nowo siedzą w pokoiku dl a age nta w takim lokalu np. restauracyjn ym (tak sa mo jest z urzędn ikami itp.). Siedząc tam, dos tają przez Inter net w „K ontroli Operacyjne j” SYGN ITY wezwania z Telewi zji Po lskiej (ośrodek po dsłuchowy w ramach w arszaws kiej TVP, zł ożony ze zbrod niarzy prz eciwko ludzkości z ar t. 118a §2 pk t 3 KK, być może w za miarze ewent ual nym: są tam informatycy o raz, mający d użo rzadsze zmiany, róż ni inni pr acownicy war szawskiej TVP, także ci znani z e kranu, a t o, co robią, ma c echy prześladowa nia całego miasta co najmniej niel udzkim, uniemożliw iającym nor malne myślenie traktowani em, uwag a zresztą na niesłusznie zmi enioną prze z PWN nową wersję definic ji słowa „nielud zki”) – przychodzą m ianowic ie z telewizji wezwania do włączen ia prz ez terenoweg o szpiega zatrud nioneg o w takiej np. kaw iarni (czy w wielu innyc h miejscach) podgląd ania ekranu. Kl ika się wtedy odpow iednią o pcję w programie kom putero wym SYGNITY i zaczyn a się wykradanie ekranu laptopa of iary obecnej na miejscu: widać go, choć oso ba ta ma normalny „nies hakowany” ko mputer, albow iem każd y monitor rysu je czy też odświeża punkty n a ekran ie sekwency jnie, jeden po drugi m, w rytm ie tzw. częstotl iwości odświeżania, repr ezentując te punk ty jako p ropor cjona lne pozi omy n apięcia na drucie, co po woduje w poszczególn ych chwilach odpowi ednio mocne promieni owa nie. (Rządowe komputery są na to od porne, bo spełniają tz w. normę SDIP-27 A, do kładnie na ten temat. Znan e je st też hasło „T EMPEST”, „TEMPEST att ack” odn ośnie takich pasywnych ataków na monitor poprz ez samo odbieranie i in terpr etowanie f al. W ogólności probl em ten jest dobrze znany i opisyw any w nauce od lat 80- tych.) Praco wnik na miejscu jes t potrz ebny, bo prog ram wymaga współpracy j akieg oś operato ra na miejscu, wymag a stroje nia częstotliwości odb ioru (odświeżania) na b ieżąco (jak jakiś r ozstrajający s ię telewizor czy radi o). Dla porów nania, w iadomo, że za posługiwa nie się końmi trojań ski mi t ypu Prosiak czy S ubSeven do wykradania obrazu ekranu można dos tać wyrok. A zatem prac ownicy zup ełnie nielegalnie, nie mają c do tego u stawowych uprawni eń, trudnią się p odsłuch em i wykradan iem informacji prywa tnych ( nie musicie Państ wo w to w ierzyć, ale przyjmijci e to póki co jako prawdę w ramac h tego ostrzeżenia). Dzieje się to dzię ki przyzw ole niu ze strony me diów i polityków wszystkich nagłaśnia nych obec nie partii, któr zy rozmyślnie lekceważą temat, podobnie jak ogól ną ustrojową wręc z szkodliwość tego gan gu telewizyjnego. T ym niemniej planowane są obecnie nowe p rze dsięwzięc ia w zakresie mediów ele ktronic znych, które tę zmowę m ilczen ia ukrócą (zresztą inte ligentna osoba nie sięga p o parę złotych z czyszczenia garów i bandyc kiej inwig ilacji, pomocniczej wo bec katów z telewizji, le cz sama myśli o z ałożeniu m ediów i do robieniu się mi lionów na temacie – ewe ntualnie w spółce z in nymi ludźmi, może na wet wielom a). Sam Niżyńs ki, czy li ofiara podsłuchu, to b ogaty człowiek, który swego cz asu dorobił się 4,1 mln. zł. Co d la Polaków może być bar dzo istotne to to, że prz y rekr utacji do pracy wys tępuje w erbowanie do antylu dzkiej mafii. Telewizj a zajmuje się prześladow aniem, dręczen iem dźwięka mi, nawet to rturowan iem, zamęczanie m tego człowieka prz ekazem po dprogowym, a t akże matac zeniem w sądach, k orumpowaniem sędz iów, prokuratorów i bie głych (w tym ps ychiatrów), pon adto zabó jstwami czy naw et masakrami, dzwonie niem po kierow nikach firm jak po swoich kolesiach, uz gadnianiem kryci a spraw z innymi m ediami. Państwo jak o pracownicy macie tej komórc e przestępczej bardz o konkret nie pomagać w stosun ku do jej wrogiej d ziałalnoś ci wobec Niżyńskiego, ba, może j eszcze przysłuc hiwać się na bieżąco, jak k atują s wą ofiarę. To nie jest mora lne. To nie zasługuje n a usprawiedliw ienie. Pr acodawcy ST ARAJĄ SIĘ, by cały pe rsonel danej firmy (n p. knajpki) był złożony z t akich przes tępców, często ra ptem 19-, 20-letnich. To je st paskudne. Oczywiście to od ryn ku (od nas) zależy, jak będzie. Ponadto, w miarę dostępności idio tów, a podob no wciąż ic h niemało (tema t ten z ostanie satys fakcjonu jąco udowodniony w śle dztwach), w pokoju do r zeko mej ” Kontroli Op eracyjn ej” (pracownicy oczywiście są za wsze dokł adnie inst ruowa ni, że to nieleg alne i że mają milczeć i się nie przyzn awać do tego) PRACO WNICY TAKŻE MAJĄ NA USZACH SŁUC HAWK I PODŁĄCZ ONE DO TELE FONU i po pro stu podsłuchują cał e życie tej osoby, ofi ary podsłuc hu, P iotr a Niżyńskiego w ramach s wej zm iany, zupełnie na ży wo, pozo sta wiając mu zero prywatnoś ci (sły chać dźwięk rozchodzący się na okolicznym m etalu, np. kluczac h czy telefon ie w kieszeni). TAKŻE PO DGLĄ DAJĄ MU EKRAN PRZE Z INTERNET, podrzucany przez in nego sz pie ga, mimo że pokrz ywdzony Piotr jest g dzieś daleko. Bez se nsu, bezcelowo, be z żadnej zwykle korzyści, a r obią to wszystko, ko mpletnie i dosz czętnie rujna jąc prawo drugi ego człowieka do pr ywatności. TAKIE J EST ŻYCZENIE SZE FA, urzędu ska rbowego, Ministr a Finan sów, premiera i kle ru. Typowym ” uzasadnieniem” t akiego ciągłeg o słuchania i oglądania, p rzedstawianym idiot om młodym czy dojrzałym, j est potrzeba „ochrony” t akiej firemki, np. kna jpki u licz nej, przed „brzyd kim wyglądem” tego, że d o środka w chodzi jakiś pracow nik, któr ego wsza kże nie widać. W związku z tym „w arto” słuchać, ż eby nie było poszlaki i żeby a fera nie wyszła. „Nie robić zmiany, gdy on jest w jak iejś kawiarni”, „n ie iść wtedy na wet do ubikac ji”. (Nons ens oczywiście, bo na jlepie j wiadomo, czy Piot r jest w p obliżu czy nie, n a podstawie dźwię ku tortury roz brzmi ewającego lub n ie w całym bu dynku. Al e robią to.) Jest to totalne podsłuchiwani e i ro zkradanie ofiary z życ ia prywatnego, włas nego i ni epowta rzal nego, a po co? bodajże „to dla spokojneg o snu”. Przy tym oczywiśc ie Niżyński jest doskona le zorientowany, ż e w ten sposób działają wszystkie np. k naj pki (jeś li tylko mają gd zie to r obić) czy stacje benzyno we – o tym, że właściciel z ostał skorumpowany, świ adczą pr zecież już dźw ięki tortury ob ecne tam (urząd, o ile to możliwe, wym aga od firmy gastronomicznej ś ledzenia, to wyjdzi e na j aw) – zaś ww. idiotyczny a powszechny proc eder nijak nie wpływa na sk uteczność śledztwa, opar tego przecież o zupełnie inne metody. (Nie będzie p rzecież tak, że ś ledztwo będzie w jedne j tylko firmie, tej, któr ej wch odzącego c zy wychodzącego p racown ika widział ktoś i to akurat Niżyńs ki, po czym sobie to przypomniał i s kojarzył. Śledztwo będ zie w każdej fi rmie skorump owanej w ten sposób, że są ta m pracownicy-szpied zy, in aczej byłaby to kpi na i niezro zumien ie problemu.) Gdyby mu się chc iało, postałby sobie pod k awiarnią aż do jej otwarc ia czy zamknięcia. Praco wnicy tylko poga rszają sobie sytuac ję (jak zupełni idioci, ale to po prostu „ro zka z” sz efa, co tam jakiś r ynek pracy… co tam możliw ość zgody lub niezgody…), bo za taki e coś (nawet już za s amo podsłuc hiwanie) c o do zasady p owinn y być 3 lata więzienia (ust awowa gó rna granica 2 lata powiększona o połowę z godnie z kode ksem – za grupę pr zestępczą, popełnianie p rzestępstw w ciągu, tj. wi elokrotnie, oraz u czynienie sobie z n ich stałego źródła dochod u), bo to jest najpow ażni ejszy możliw y przypadek t ego p rze stępstw a, czy li uz asadnione wydaje się wyc zerpani e ustawowych możliw ości ukarania. Pr zecież nie można j uż poważ niej szego przestępstwa niel egalneg o dostępu do i nformacji pr zy użyciu urzą dzeń popełnić niż takie, w któ rym kompletni e przekreśla się prawo człowieka drugiej o soby, n p. podsłuchując jej każdy ruch, całą działal ność – bez upoważnienia. N ie wykręcą się tym, że „to, co w okół niej się dzieje, i tak j est jawne”, bo istnieje konstytuc yjn y zakaz narusz ani a pry watności i t ajem nicy komun ikowan ia się (to nielegaln e, one są pod ochroną), zaś wyj awienie in formacji uzyskane j przy pomocy podsł uchu i tak je st o sobnym przestępstwem. Już sama z mowa co do wyk radan ia ekranu, sam udział w ga ngu o plecach polity cznych powinny być kara ne rokiem czy półtora roku więzienia, a tu jesz cze takie coś (dla porów nania, dla ludzi z podsłuchowe go ośrodka telewiz ji, obsługu jących radar oraz dźwięk, t rudno wyo brazić sobie inną k arę niż 25 lat więzienia czy w najlep szym razie 15, ale to już chyb a za mało; niektórzy ta m są podobn o zamieszani w zabijanie i różne wy stępki). A zatem mają tacy szpi edzy już wirtu alne 3 l ata więzien ia, które jedynie n a zas adzie łaskawości, z sam ej swej zasady niesp rawi edliwej, tj. z powo du np. problemów więzi ennictwa, obniży się (al e jedynie warunk owo) do np. roku czy półtora. Jednakże zaw sze bez pro blemu z uzasa dnieniem będzie można przyznać te 3 – jeśli coś w tym będzi e niesprawiedliwe go, to w s posób obiek tywny tylko nis kie kary u innych, nie po dwyższona u tego, k omu po dwyższą (np. za stalki ng uliczny). A zatem: idiot yzm, żadna korzyść w sensi e ochrony przed wymi arem sprawiedliwości (o n obecnie i tak jest skorumpowa ny i nic nie zrobi, sa m tak robi, jak wy), wręcz przec iwnie – strata. Na jprawdopodo bnie j uda się t eż udowodnienie w w. procederu cią głej inwigilacj i, jest to pra wie pewne. Papież (cz y inny tego prowodyr) ni e jest jedna k głupi – po to to w drożono, by winni bardziej, p ełniej uczes tniczyli w ga ngu (to sam o dotyczy np. uczenia i ch stalkingu, jakieg oś demonstrowania p rzed of iarą) – dzięki temu stanowią twa rdszy f ront polityczny (także w życiu codz ien nym), by zniecz ulica była większa: a t o przecież jedne z głów nych czynników wartoś ci dodanej przestęps twa udziału w gang u politycz nym pod względ em szkodliwości społ ecznej (w porów naniu z przestępstwem indy widualnym). O tym wszyst kim, jak i o giganty cznym skandalu remont owym, sprowadzając ym się do zmiany wszyst kich p ublicz nych nie ruc hom ości w kraju (ta k, by bez wid ocznych głośników od twarzały tor tury czy prze kaz podprog owy Telewizji Pols kiej, gdy tylko ta ofi ara j est w pobliżu), poczyt ać można tylko w Inte rnecie, na jakże szczere j stronie ww w.ban dycituska.c om, która m i się bardzo spod obała i którą tutaj p rzy okazji poleca m. Przestępcz y personel nie tylko sz pieguje i podsłuchuj e swą o fiarę na miejs cu, nie tylko jes t w maf ii, której inter es zwrócony jest p rzeciwko czł owiekowi, jego prawom i ogólnie prz eciwko rozliczeniu i jakie mukolwiek na wet nagłośn ieniu sprawy, czyli zwró cony jest w stronę pogłębi onego deptania pań stwa p rawa, ale je szcze s amemu z a tą ofiarą w czasie pry watnym bieg a, dokuczając i śledząc. P o pierwsze: lud zie zwerbowa ni do mafii, b a, nawet dopisani do jej listy członków ( powtórzę, że po to jest ta organiz acja, by każdy mógł p opełnić p rze stępstwo podsłuchu z a pomocą telefonu, a t akże po to, by w odpow iednim momencie przech wycić w ygląd ekranu przy pomocy p rogramu Sygnity) są zwykle ucz eni przez ich „inicj ator a”, że przydałoby się jakoś pozaznaczać sw oją obec ność, podo kuczać swej ofierz e (telewizja zorg anizow ała stały s talking od końca 2010 r.: art. 190a KK). Na przykł ad, gdy Piotr Niżyńs ki gdzieś jest, co ł atwo r ozpoznać po rozbrzmiewającym w cały ch nieruchomościa ch wszędzie równo mie rnie dźwiękach tortury sz eptanej, to niech t acy wyciągają telef on ko mórkowy, bawią się nim, ek sponują go, bo to ich-b andytów symbol (a poza t ym można kogoś w ten spo sób wprowadzić w błąd: niech myśli, że nie ma in stalacj i podprogowych, że ni e było remo ntu… że to obecni robią swy mi tele fonikami… że państw o, miasto, słowe m: po litycy nie są skompr omitow ani). Zwłaszcza me trem warto jeździć, by na n iego trafić, jeśli się jest z Warsza wy. I później dzięki te j zmaso wanej akcji pra codawców i pracowników is totnie np. w zatłoczonych miejscac h, zwłaszcza w komu nikacj i miejskiej, przy Pi otrze robi tak p odobno co 4-ta, 5-ta oso ba(!!!): z ależnie od godziny j est po dobno 9-20 takich o sób na 1 w agon metra (w pociągu złożony m z 6 wagonów). Z resztą jest i inne współ uczestnictwo w masowym stalkingu, m niej spontaniczne, p o prostu naj praw dopodobniej umawiane z t elewizją: występuj e chy ba nasył anie ludzi wylosowan ych spośród firm, na z asadzie tel efonowania d o nic h telewizji i ofero wania kor zyści mają tkowej, bo inaczej s ię te go nie wyj aśni – w Interneci e pod adrese m jw. można obejrz eć przykłady tak ich spektakularnyc h fali najść mas ludzkich na po krzywdzonego (a t o podobno jego codz ienność): co kilka seku nd jakaś ewiden tnie us tawiona scenka, przył ażą lu dzie po to, by podo kuczać. To podo bno co dzienność tego człowie ka, o której ze znał czy tam którą zgłosił jako zawi adomienie o przestępst wie. Masy ludzkie, jak wi dać na stronie www, po trafią sobą doku czyć, zadręczać człowieka. Lic zą, że to pozo stanie be z ka ry z powodu braków dowodowych, ale sur owsze potraktow anie ic h nie ominie. Pow inno to być wręcz mądrz e usan kcjonowa ne w prawie (że ul gowe potraktowanie, t zn. tu np. tylko 1 rok więzi enia, a nie np. półtora, d otyczy tylko osób, w k tórych przypadku nie m a podstaw do p odejrzen ia, że p opełnili i nne jeszcze przes tępstwo przeciwko dane mu pokrzywdzone mu). Istnieje po pr ostu problem masoweg o, gangsters kiego stalkingu, na ruszan ia spokoju życ ia drugiej osoby n a zasadzie do tkliwego prezentow ania wszędzie dookoł a niej o becności szpieg a oraz w szcze gólności scen ek w kilk unastu z nanych rodzaja ch (np. scenka czło wieka z telefonem cz y gadającego d o telefonu, czł owieka z wózkiem, c złowieka chamsko kas zlając ego tuż obok, człow ieka gadające go nad uchem n iby to do k ogo innego a luzyjn e wy powiedzi św iadczące o dogłębne j inwigilacji życia p rywatnego tej swoje j ofiary itp.) – wsz ystk o po gangsters ku, tj. w sze rokiej i trwałej z mowie, i w gigantyczn ej ilości co dzień (wed le dokumentów prawnyc h, wedl e słów pokrzy wdzonego i wn ioskując z rozmiaru afe ry). Tego też tę młodzież i n ie tylko młodzież uczą pra codawcy, a także – do raźnie – ukryci w TV bandyci od podsłuch u (scenki stalking u organizowane raz za razem za k asę, po dobno naw et dziesiątki dzie nnie, jak widać na li cznyc h wideo, zresztą poczyt ajcie ten ” blog o Pio trze”, łatwy do z nalezienia w wyszuki warkach). Przecież to j akaś już zupełna kwin tesencja pogańszczyzn y, karać jeszcze i drę czyć pokrzywd zonego za to, że się jest w obec niego winnym (de monstrować za to ciągl e przed nim i męczyć go): to tak, jakby sł abego dodatkowo d ręczyć za to, że jest słabym. Pi otr Niżyński aż przeszedł z tego powodu próbę sa mobójczą – ma kabryczne zdjęc ia są w Internecie. Po drugie (druga bandycka działaln ość ag entów z firm poza swym mie jscem pracy, wymier zona w Pi otra Niżyńskiego): n a wez wanie bandytów ukryw ających się w TV ( pośredniczą w tym np. pra cod awcy) lud ten przychodzi do blo ków, do hoteli, gdzie j est pokrzywdzony P iotr Niżyński: ściągają t am tłumy przestępcó w podsłuchowych, c zęsto wrę cz ledwo po ma turze (rok-d wa po niej), zwerb owa nych ongiś przez bandy ckich pra codawców nawet z wielk ich po zornie marek. Na miejsc u, po zameldowani u się we właści wym hotelu, g dzie usłużna bandycka re cepcjoni stka w ty m celu ich odpowiedn io obsłuży ( wideo są w Inter necie), także jako sp ecjalnie przybyli sąsiedzi pr ywatni Piotra N iżyński ego potajemnie siedzą w słuch awkach podłączonych do telef onu (odbierająceg o fale po dsłuchu) na piętrze obok i po dsłuchują g o (słychać każdy ruch i odde ch, nawet w toalec ie), co zabezpiec za przed dekonspirac ją np. przy okazji jaki ejś rzekomej czy prawdziwej zm iany w pokoju (ta zaczyn a się od pukania), or az wykradają tam jego ek ran (wyświetlają się im se kwencyjnie jeden po dr ugim obrazy-zdjęcia ekranu n a ich operatorskim m onitorze, n atomiast zada niem agenta je st dostrajać precy zyjnie okr eśloną czę stotliwość, którą się odbi era) — podczas gdy Piotr N iżyński tkwi „obok” bez niczyjej po mocy w męc zarniac h czy np. walczy ze złodz iejską korupcją w sądown ictwie lub pis ze swój b log, który o tym oznajmi a. (Użyłem tu sformułowania, że obra z ekranu tej osobie ” wykr adają”, nieco p o linii sp rawy kame rdynera p api eski ego, ale jesz cze lepiej pasuje taka dz iałalność do 10-tego przy kazania. Pamięt ajmy, taki ud ział w gangu, ta kie pomaganie w szpie gowaniu to często preludium do innych przestępstw: ś ledzi się k ogoś, to można mu i złe rzecz y bard zo łatwo robić. Zaś z amieszana osoba nie zbyt pomoże, ona r aczej w przeciwnym kie runku zmier za, w kierunku tuszowa nia i troski o własn e bezpieczeńs two. To jes t po p rostu zaprzec zenie miłości bliźniego w n ajgorszym styl u, no i wielka s trata dla kraju: taki udział w gangu je st naprawdę szkodliwy, a prz yznać t u karę w zawieszeniu t o dopr owad zić państwo do sa mozniszczen ia, do zastąpienia państw a prawa mafijnymi kl ikami, przemi lczan iem, swobodą a kcji krym inalnyc h wobec pokrzyw dzonego/po krzywd zon ych. Gigan tyczne przemilczanie jest cechą opis ywanego tu prob lemu, podob nie j ak sprawy ins talacji dźwiękowyc h-podprogowych wprowadz onych na c ałym świecie dla sekretn ego używania do grania p rzy podsłuchu przez telewizje.) Pro blem pracodawców sz ukających z awodowych szpi egów-agentów jes t w istoc ie po wszechny w pewnyc h branżach: nie jest tak, że dotycz y to jakiejś małej liczby głównych ma rek (rzecz nie musi do tyczyć 100% p racowników, ale za miesz ane są niemal całe branże). Z tego też względu mądrz e by było, by os oby mające problem ze znalezieniem nor malnej pracy wchod ziły na forum dys kusyj ne na wspomn ianej stronie bandyci tuska.com, dla nas zej wspóln ej ko rzyści, d la dobra kraju, si ebie, innych taki ch, jak oni. Mniejsi p racodawcy boją się wakató w, nieobsadzonych s tanowisk: bo ła two paraliżuje to czynnoś ci życiowe ich fir my (j eśli nie ma 2 z 6 praco wników, to jes t to ni edobór aż 33%-owy, ale jeśli nie ma 2 z 25, to j uż sporo mniejszy); nato mia st ci więksi p racodawcy to zwykl e firmy markowe, z r enomą ryn kową i ci b ardziej niż pojedyn czego wakat u boją się gniewu sp ołecznego: świadków mów iącyc h o ich przestępstwach p ublicznie, kontaktu jących się z pokrzywdzonym (j akaś pomoc, wspól ne prz edsięwzięcia), mówiąc ych do kam ery itd. Z tego też względu rz adko gdzie ma się do czynienia z otwartymi, l ekceważącymi wszel ki (nawet istotny) spr zeciw, naciskami na przestępstw o (ale zd arzają się one: np. w zawodzie recep cjonistki hotel owej, a może i u głównych re porterów-prezenterów).
    Dl aczego frajerem jest t en, kto się za pisuje do podsłuchiwania i szpi egowania (pod czas gdy p okrzywdzonemu nic w zasadzie nie można zar zucić z wyją tkiem tego, że jest pokr zywdzony)?

    – bo spra wa jest już często znana i opisyw ana, czego dowodem ten e-mai l;
    – bo takie pr zestępstwa zasług ują na karę i ni e ma powo du, dlacze go by jej miano nie wymi erzyć (dziś papi eż, jutro Putin czy inna w pływowa/popular na osob a, a kraj nis zczy sobie demokrację i prawo rząd ność);
    – bo r zekoma „tajem nica państw owa” w tym temacie jest po pro stu sprzeczna z pr awem (nie mieści się w de finicji informacj i niejawnej) i nie o bowiąz uje, o czym parę aka pitów dalej;
    – b o telewizja to praw dziwe ba gno: najpierw lżejsze występki, np. te p odsłuchowe, później pran ie pieniędzy, korumpow anie sędziów, prok uratorów i biegłyc h, a w końcu organizowani e złodziej stw i rozbojów, mor derstw, masakr, prześla dowanie jednostki, to rturowanie – to wszys tko napr awdę miało i nadal miew a miejsce w samym centr um tej maf ii;
    – bo Konstytucja (a jej przepisy sto suje się zresztą ta kże b ezpośrednio) g warantuje każdemu wolność rozpows zechnia nia i p ozys kiwania informacji w z akresie nieog raniczonym (w jej art ykule 54); wo lność to inaczej brak prz eszkód różnego rodzaju. Przepi sy Konstyt ucji mogą być w yłączan e tylko prz ez inne przepisy K onstytucji (a na pew no nie np. przez ustawy), co w tym przypadku oz naczałoby, że aby w ogóle można był o mówić o legalnej „t ajemnicy państwowej” ( a jej łamanie m ogło być czynem zakaz anym, w tym w szc zególności przestę pstwem) to musiałoby is tnieć zdefin iowane w Konstytucji zad anie, które Rze czpospolita Polska w ypełnia a do które go realiza cji zd ecydowanie pot rzebn e byłoby wyłą czenie w tym za kresie ww. woln ości rozpowszechni ania i pozyskiwa nia informacji – ale ni c takiego tam o czywiście nie ma, sami Państwo poczy tajcie. Są zresztą i i nne powody, dlacze go tajemnica w tym t emacie nie obo wiązuje, o czym kilka akapitów da lej;
    – b o to nie od agentów, l ecz od większości, czyli od pozostałych, za leżeć będz ie ich los; ci zaś alb o są skorzy charyt atywnie zaak ceptować rozkra dani e ich poprzez nie płacenie podatków ( kosztów pracowniczych), co sprawia, że inni mu szą łożyć tym więcej (ale w takim razie po co c o tu jeszcze j akieś przestępstwa), albo będą c hci eli sprawiedliwego r ozliczenia, a to ozn aczać będzie wyrok i;
    – bo prz yjmowanie pieniędzy z n ieopłaco nego podat ku to przestępstwo z teg o samego p aragr afu, co i tzw. „pran ie brudny ch pienięd zy” (por. S N III KK 247/14, art. 77-78 k.k.s.);
    – bo w tej sprawie ni c się jak na razie nie prz edaw nia, bieg pr zedawni enia nie upł ywa, bo spra wa j est kr yta po lityczne i jes t na zlecenie urzędnikó w skarbowyc h, czyli funkcj onariuszy publiczn ych (sama Konstytucja w takich przypadk ach nakazuje odkła dać początek biegu p rzedawnienia na póź niej);
    – bo bez se nsu jest nakraść łączn ie np. kilkanaście tys. zł dzięki pr acy na czarn o i przekreślić sobie lep sze perspekty wy życiowe, jeśli korz yst ając z oka zji w postaci sytua cji w P olsce można by za rob ić miliony na k omp romi tacji wielkich m arek, p ocząwszy od mass mediów;
    – bo o ile (c o jest niepraw dą) większ ość rodzin pol skich (‚rodzi na’ ma tu szerokie rozum ienie, może to też dotycz yć związków takic h, jak np. chłopak z d ziewczyną; można st oso wać jakiś uśre dniony model rodzi ny) to rodziny wsp ierające mafię z lit ości wob ec swych niektóry ch członkó w, to w takim razie „spryt ne” rzekomo wzbog acanie się za p omocą przestępstwa s prowadza się w rzeczy wistoś ci do tego, że większość (c zyli agen ci i ic h bliskie wspierając e ic h otocze nie) wyciąga pi eniądze od… większ ości (właściwie od wszys tkich, ale głównie właś nie od tejże wię kszości), czyli w głów nej mierze sama od sieb ie bierze pieniądze (w yciąga sob ie z kieszeni, kład zie na stół i je bierze z powrotem). Za pośred nictwem sys temu podatkow ego rodziny się składają na swyc h oraz c udzych nieliczny ch członków i to je st większościowe źródło wz bogace nia się agentó w. W takim jednak ra zie równie dobrze można by przekazy wać so bie p ieniądze nawzajem, robić zbiórki it p. bez przestępstwa. Oferta od państ wa jest wię c po prostu głupia, w prowadza dodatkowe, głupie i zbędne ryzyko. Jeś li natomiast więk szość rodzin polski ch bynajm niej nie ce chuje się popie ran iem mafii polegając ej na p odsłuchiwani u i szpiegow aniu niel egalny m w pr acy (a tak trzeba by są dzić, bo wpływy z pod atku PIT mają się dob rze), to oprócz głupie go i z będnego ryzyka do rachunku dochod zi wręcz przegrana pol ityczna i, w konsekwencji, kary wię zienia. I zdro wy rozsądek wskaz uje, że tego należy o czekiwać.
    W TYM SKANDALU CH ODZI O PRZ YZW OLENIE PAŃSTWA NA PRZEŚ LADOWANIE JEDNOS TKI – JEST ON DLAT EGO BARDZO ISTOTNY POL ITYCZNIE. Są „ud ziałowcy” tego przyz wolenia – jes t ich łącznie kilka milio nów, nie licząc ich bliski ch; zo baczcie sw oją dr ogą, jak te wszyst kie milion y, włącznie ze skrymin alizowan ymi pracowni kami firemek, cicho sie dzą, żeści e nawet o tym skan dalu może jeszcze nie u słyszeli… (Wlic zają się do nich też przedsiębi orcy, n awet ci b ez skryminalizow anego personelu, po prostu „po remon cie”, np. prawnicy – pra wie każdy to po pros tu firemk a we własnym m ieszkaniu urządz ona, także właściciele s klepów, a ptek i tp., czy wreszcie np. t eż ludzie o bracający swymi nier uchomościami na rynku wtórnym z pomocą Int ernetu i rzekomo „bezp ośrednich” ogło szeń, a t akich przybywa rzę du 50-100 tys. rocznie.) Zaś bez wolności jednos tek i sprawiedli wego stosowania praw c złowieka n ie ma demokracj i. Nie chodzi tu o nic innego: nie na p rzy kład o postęp tech nologi czny, o nowe techno logie dla wy miaru sprawiedliw ości czy coś taki ego. Ws pomni any program „Kontrola O peracyjna” przynajm niej w wersji masowo wd rożonej nie ma nic wspólnego z Po licją czy ABW – ce ntralą, której się tu usłu guje i z której odb iera się ob razy ekranu, jest t a antyl udzka, czase m mordująca ko mórk a w T elewi zji Polskiej, zajęta póki co przede w szystkim 1 osobą, choć n ie tylko. Z sa mej zasad y nielegalnie. Wszy stko tu opisane to od początku nag onka papiest wa i kleru na je dną osobę, która stał a się bazą dla s zers zego (nawet n iekonieczn ie ją doty czącego) szko dnictwa politycznego i wpro wadzania totalitaryzmu. Co z te go więc, ż e w ni niejs zej akcji info rmacyjno-ostr zegaw czej media nie p omogą: w dzisiejszy ch cza sach to żaden problem! Waż ny cel i wartość w świetle ryzyka złej sytu acji w kra ju uzasadniają Twó j własny drobny kroc zek w stronę nagłośnien ia. Z po mocą s amej tylko poczty e-mai l można łatwo dotrzeć do większości na rod u z tym a rcyważnym ostrzeżeniem ( bo ten mai l jest przede wsz ystkim ostrz eżeniem: już sam fakt, że dos konal e wiadom o, jak te firmy wewnętrznie działają, p owinien działać o dstraszając o). Owo nadużywa nie mediów publicznych to pomysł bodajż e samego papieża kiełk ujący w j ego głowie już chyba w 1981 r. (rok a wansu Papa Razziego, czyli Joseph a Ra tzingera, na szefa najw ażniejszej ins tytucji Kościoła po papi eżu, czyli Kongrega cji N auki Wiary, wtedy jeszc ze świeżo po zmianie naz wy z „Św. Oficjum [I nkwizycji]”). Cent rum podsłu chiwania po krzywdzonego, o którym tu pis zę, Piotra Niżyńskieg o (porównaj: polski prymas Wysz-yński) j est w telewizji, w warszaw skim ośr odku regionalnym: rob ią to tam 24h na dobę, 7 dni w tygodniu, nast awiają podsłuc h na odpowie dni obiekt metal owy (współczesne scent ralizowane radar y przy nadajnikac h radiowo-telewizyj nych można błyskawicznie wy mierzać w każdy me talowy obie kt także przez ścia ny), zbierają dan e od zakamuflo wan ych po licjantów na bieżąco pr zez nich wpr owadzane o położeni u Piotra N iżyńskie go w tereni e, a n adto podają telefoni cznie reszcie maf ii infor macje o Piotrze Niżyńsk im i dyrekt ywy d otyczące sta lkingu. Piotr Niżyński twie rdzi, a web.archiv e.org w stosunk u do jego bloga to potwi erdza, że prze z całe lat a 2013-2016 i nadal do dziś podda wano go torturom dźw iękowym polegającym na (s trasznie bo lesnym) zamęczaniu umysłu głośnymi zmiksowanymi z e sobą ścieżkami dźwięk u szeptanego, zup ełnie uniemożliwiają cymi s amodzielne myślenie. Temu wszystkiemu świ adkują tłumy ludzi z g angu: młodzieży i osób w do jrzałym wieku, za pośrednictwem telef onów z odpowied nim opro gramowaniem, n iektórz y zaś decyd ują się na p osiadanie wyremo ntowaneg o mieszkania wie dząc, do cze go to prowadz i, że s kutkiem są taki e właśnie w nim tort ury, których sobie n awet mogą już wte dy posłuchać. (W ystarczy o becność Niżyńskiego w promieniu rzędu 100 metrów od mieszkania. W każdym razie strony typu Allegro. pl, Otodom.pl, Domiport a.pl vel Gazeta Dom, Dom.Gratka.pl, Gumtr ee.pl, Oferty.net, Domy.pl są złożone w całości tylko z o fert ws pie rającyc h wyraźnie dziś band ycką dział alność służbową lu dzi telewizji, obecnie główn ie ich informatyków, d awniej też liczny ch d ziennikarzy WOT-u). Wszy stkiem u pat ronują premier zy, gdyż kraj tonie w te go typu przestępczoś ci, a P olicja w iedząc to nic nie robi, pod obnie ja k urzędy skarbowe ( a przeci eż najb ogatsi, właścicie le f irm, w których personel jest skryminali zowany, nie płacą pod atków; urzędy bodajże jes zcze same do tego nakł aniały, przedstawia jąc to jako korzyść z ban dyc kiego wdrożenia produktów Sygni ty). T o prawdopod obnie w sa mej p ublicznej telewizji pr acuje ó w dręczyciel i najgors zy bandyt a, zamieszany w zbrodni e pr zeciwko ludzkoś ci, słyn ny dyrektor warsza wski (bezpośredni kier ownik procederu), naw et ni ezm ieniony prz ez Ku rskiego w przeciwieńst wie d o licznych innych dy rektorów. Co można zrob ić? NIE ZAPISUJ SIĘ DO PRAC Y POLEGAJĄCEJ NA S ZPIEGOWANIU. NIE ZGAD ZAJ SIĘ NA ZŁE WAR UNKI PRACY. PRZEKAŻ KOPIĘ MAILA WS ZYSTK IM, DO KTÓRYCH MASZ AD RES E-MAIL. Nie przejmu j się, że kogoś ni e znasz dobrze, że trak tujecie s ię z dystansem, bo np. on j est z odległe j rodzin y, in nej płci lu b jest Twoim wykładow cą, że jes t różni ca wieku. Połowa odb iorców tej wiadomości, któ rzy ją z powodzeniem otrzy mali, nie pr zeczyta jej uważnie, nie dot rze do tego mi ejsc a lub nie zrozum ie wagi prob lemu. Z pozostałej p ołowy spora część, nawet połowa (bo Interne tu najwięcej wśród młodzi eży) może b yć nieprzychylna z tego powodu, że ma jakiś związ ek z tym s kandalem: nie konie cznie sami są za mieszani, ale np. mają dziew czynę-agenta, ojca lub matkę agenta, syna/ córkę, a poz a tym jest jeszcze cała wielka afe ra remon towa, wskute k której do osób zw iązanych z nienagłośnionym skanda lem w telewizji z aliczają się też p rzedsiębiorcy i kiero wni cy państwowi (tu także wielka część n otar iuszy, taksówkarz e, prezesi sądów itd.). Pod sum owując, moż e 1 na 4 czy 1 na 5 odbiorców w ogó le ma pred yspozycję do tego, by coś zro bić w sprawie tego e-ma ila: odbiorca a utentyc znie przeczytał g o i jest na tyle przych ylny, by ewentua lnie pomóc. Proszę więc, wyślij tego e-mai la do przynajmni ej 6 osób, a najlepiej do jeszcze więk sze j ich liczby. W ten sp osób z łatwością p owstrzyman e zostani e wie lkie zło grożące na szemu naro dowi. Złem tym jes t powsze chna zniecz ulica, zep sucie mafijne (prze stępstwa przeci wko dr ugiej osobie za kasę, solidarność z grupą pr zestępczą i obawa o własny tyłek zamiast swo bodnego rozpr zestrzen iania i nfor macji o złu w polityce). To od Polaków, od naszej decyzji, co zrobić z ty m e-mailem, zależy p rzyszłość naszego kraju. Nic nas nie kosztuje przesłać ten e- mail dalej, pomyślmy o tym; w d awniejszych czas ach trudno było dotrzeć do ludzi, dziś jest to kwes tia jednego kl iknię cia. A więc decyd ujmy mądrze. Weźmy pod u wagę, że wię ksz ość Polaków ma d ostęp do Int ernetu, a wśród młodzieży do 25 r.ż. odsetek wynosi b odajże ok. 100%. Nie wst ydźmy się, nie ki erujmy się tym, że się z k imś nie znamy, że jeszcze odp isze coś nieprzychylne go itp., bo to głupawe, a tu idzie o to, czy nie żyjemy w k raju b andyckim, kr aju słuchawe k na uszach, n achod zenia, bezczelnego de monstro wania sw ego skryminali zowan ia pr zed drugą osobą, kraj u degrengolady p olity czno-med ialnej uwieńcz onej tort urowanie m Pi otra Niżyńskiego p rzez c ałe lata 2013-2016, a nawet jeszc ze później (j eszcze przed 2013 drę czono go, jak poda je blog, na różne inne sposob y niż głośnym dźwiękie m szeptanym). Tak ważn e wiado mości i przede wszystkim ostrzeżeni a powinny obiec c ały naród, a to jest możliwe, jeśli podej mie się właściwą decyzję, także wśród odbiorców. Po wtórzmy: jeśli 1 na N osób j est gotowa p rzesłać tę wiadomość dal ej, to p owinna ją przesłać do (śre dnio) prz ynajmniej N+1 o sób, b y obiegła ona naró d (bo wtedy występuje przy rost licz by nowych czytelników p o każdym etapie czytel nictwa, ma więc mi ejsce efekt law iny czy, jak mówią fizyc y, re akcja łańc uchowa). Jest to perfek cyjnie m ożliwe, jak najbard ziej możliwe. Pomoże w tym odpowiedni przyc isk strony inter netowe j, na której odbiera się e-maile (np. „P rzekaż”, „Prześlij dale j” — być może przycisk te n nie jest domyślnie wid oczny, lecz pokaż e się po kliknięciu jaki ejś małe j str załki o bok innych przy cisków, typu „Odbierz”, „Napi sz”, „Usuń”). Proszę kliknąć g o i w pisać (oddzie lone p rzecinkami) adre sy e- mail swych kores pondentów. Warto zro bić t o jak najszybciej, poni eważ operatorzy po czty (Onet, WP, Interia) — sami bę dąc zamieszany mi w to, że ta afera j est kryta mimo ist nienia dowodów — nie lub ią tego e-maila i będą go b lokować, może zr esztą nawet automa tycznie. Póki tak się n ie dz ieje, a może to być k westia np. jednego dni a czy dwó ch dni od odbioru, wa rto przesyłać wi adomość dal ej. Pomoże to pod nieść ś wiadomość prawną naszego narod u i jego dojr załość demokratycz ną, tak, by k raj kolebki Solidarnoś ci ni e stał się teraz znowuż kra jem-symbolem grobo wca światowej demok racji. Nieważne, że nie mac ie Państwo pew ności, czy w szys tkie informacje z tego e-mail a są prawdziwe. Są. M ożna to potwierdz ić np. w agencjach nieru chomości, bo żeby wy stawić of ertę nieruchomości (a z właszcza np. w Warszawi e), choć by „bezpośred nią”, trzeb a mieć poparcie s półdzielni i p ośrednika, trzeba go odwied zić i stać się jego klien tem, przygoto wać nierucho mość podsłuc howo dla mafii. Tak cz y inaczej, choć by ten e-mail był fałsz ywy, ze w zględu na s amo ryzyko dla kraju nic nie zaszkod zi przekazać go d alej. Wielu np. nie dowierza, że wsz ystkie media m ogą być zmówione (ic h inwesto rzy prz ekupieni prze z US) i pomijać tak ważny te mat. Ale tak właś nie jest, a pr zyczyną tego jest opróc z pieniędzy to, że t o z samego Watykanu i od pap ieża Jan a Pawła II wyszła podobno ta inicj atywa podsł uchow a, inicjatyw a psucia kraju i szk odzenia jed nostce. Na wspomnia nej stro nie http://www.bandy cituska.com możn a znaleźć wiele dowodów na poszczególne a spekty o mawianego t u skand alu.
    Najpowszechniejs zym przestępstwem prac owników zamieszanyc h w podsłu ch i pod gląd w firma ch, a zara zem stosunkowo na jprostszym do udowo dnieni a, jest „udz iał w gangu”. Ściślej, o dpowiedni paragraf zab rania pod karą do 5 lat więz ienia „bra nia udziału w grupie m ające j na celu popełnieni e [przynajmniej j ednego] przestę pstwa” ( tek st w nawiasach kwad ratowych uwzględ nia wykładnię hist oryczną, w tym zwła szcza uzas adnienie ustawy zmien iając ej ten paragra f ok. roku 2000-2002). Kiedy powstaj e pr zestępstwo udziału w gangu? Już wtedy, gdy ma miej sce przestępc za zmowa (tj. „umowa” co do p opełniania prze stępstwa): wtedy, gd y autent ycznie kt oś to zatwierdza (nie my lić np. z ja kimś telefo nicznym wstępny m potwierd zeniem ” OK, przyjdę, porozmawiam w sprawi e tej prac y, chociaż c hcecie szpiegowa nia”). Jes t na ten tem at ugrunto wane stanowisko doktr yny prawnic zej i orzecznictwa. Pon adto już od 80 lat wiadomo za sprawą Sądu N ajwyższeg o, że gdy jakaś grupa przestę pcza (n p. złożona z ludzi ch cących z jakiegoś p owodu, tzn. w jakimś ce lu, mieć możl iwość popełnienia przes tępst wa nielega lnego podsłuchu) m a listę swy ch członków, to do zais tnienia przestępstwa udzi ału w niej wystarczy, że się za swą zgodą na tej liście figurowało. Nie zgadz ajmy się więc na zło i głupotę; to czyni ze ś wiata „wio chę”, jeden wielki obszar deptania praw człow ieka i jednoczeni a swych interesów ze złym państwow ym potworem! Prze stępstwo się z pewnością nie przedawni, nie u płynął jak dotąd ani jede n dzień z biegu przedawn ienia, b o on jest wstrzymany: pr zes tępst wo bę dzie wobec tego kiedyś rozlicz one! Raz na w ozie, ra z po d woze m… Szuk asz pracy po to, by ż yć komfortowo w wiel kim mieście, gd zie zamierzasz studio wać? Prowokująco więc z apytam: a po co c i w ogóle te studia? Oczyw iście nie o kryt ykę tu chodzi, l ecz po pr ostu o w skazanie, iż młod zież częs to podaje w ymagania [wyśni onych przy szły ch] pracodawców, czy li po pros tu „l epszą przyszłość” jako mo tywację sto jącą za potrze bą studiowania. S tudia to więc inwest ycja (jak każda in westycja, wymaga pieniędzy). Ale co to za l epsza przyszłość, skor o sprowad za się do albo (A) życi a w państw ie bezprawia i bandyc kiej sielanki telew izji lub też (B) odsi edzenia np. roku w pud le? „Zostaję przes tępcą po to, by mieć lepszą pr zyszł ość” – to skrócona postać te go sylogiz mu – prz eci eż to aż się prosi o por ządne pokaranie… C złowiek str asznie gnębiony obe cnie przez bandycką komórkę w Te lewizji, a jest nim, wa rto pam iętać, P iotr Niżyń ski (na kompletnym po dążającym za nim w domu i p oza domem podsłuchu od 1992 r.) co najmniej od początku 2013 r. nie żył w c iszy, lecz ciągle żyj e pod wpływem tortur y dźwiękowej r ozlegającej się z okolic ś cian w podłogach i sufitach: przy czyną t ych ws zędobylskich dźwiękó w jest to, że kraj w ramach bandy ckiej sielan ki medialno- politycznej W YREMONT OWAN O, podobnie jak cały świat: wpr owadzono ins talacje ze smartf onów ze specjalnym pro gramem (firmware) o bsługującym radio pod słuchow e, włączającym je w miarę potrzeby. Zab udow ane w trudno dostę pnych miejscach w b udynkach i na ulicy s martfony są przyczyną ws zechobecnego dręcz enia dźwiękiem, a tym dźwię kiem są zmiksowane sze pty ludzi z telew izji – dręczyc ieli, czyli wasz ych proponowanych ” kolegów” z mafii. Ma cie być n a ich usłu gach i im pomagać. Pamiętajm y: zwłaszcza w pr zypadk u pracy młodzieńcze j właściwie to ni e od pracodawcy, le cz od pracow ników zależy, cz y firma będzie miała char akter bandycki i w jak im s topniu. Zupełnym odw róceni em kota ogone m jest twierdze nie, że firma będzie składać się w 100 proc. z pr zestępców, „bo t ak zadecydo wał pracodawca”. Jes t to niezr ozum ienie istoty rynku pracy. W is tocie młody pracownik- student ma lepszą syt uację o d sweg o pracodawcy, ponieważ b rak pracownika(-ów) dla j ego firmy jest za bójczy: n ie ma alternatyw y dla rek rutowania personelu ( a równ owaga ekonomiczna, jak dotąd ist niejąca, ale mogąca teraz upaść, polega na tym, że przy da nej ceni e na 1 miejsce pra cy w rozsądnym czasie u daje się zrekrutować ró wno 1 osobę; rozsądn y czas to tu taj czas, który umożl iwia nadrobien ie ode jść praco wników związany ch np. z ukoń czeniem studiów — n p. jeśli o dch odzi 1 co pół roku, t o tym czasem jest pół rok u). Przed siębior ca zatr udnić m usi, a z bie giem czasu ta potrzeba się pogłębia, bo do datkowo odchodzą z pracy, np. już p o stu diach, inni: coraz więcej jest do nadrobien ia… Za pewne jest to c złowiek, dl a którego licz y się przede wszystk im zysk: cen y pracy są racze j zoptymali zowane, więc nie ma broń Boże (świadczące j o głupim szefie) sytuac ji „n chętnych na 1 m iejsce”, jaką niektórzy dają sobie wmówić. N atomiast, porównajmy, dla szukającego stud enta br ak pracy jest nie dr ogą do zagłady, a tyl ko pewnym utrudnienie m: racze j nie niszczy mu kom pletnie życia. Większość mło dych może bowiem dog adać się z rodzi cami, pożycz yć pieniądze (studia to przecież inwesty cja), o bniżyć koszty pob ytu (np. wynająć pokój będą cy częścią większeg o mieszkania za 600 zł czy m ieszkać w hostelach z a 25-30 zł dzienn ie, a studiować zaoczn ie, co wymaga zaledwi e np. 5-9 nocowań w mieście m iesięcznie; pomyś lmy o tym: koszt życia studenta może się zamykać, wra z z dojazdam i, w kwocie rzędu 400 zł + kosz t miesiąca studiów). A zat em dla firm p raca jest sprawą życia i śmier ci, a dla młodego stude nta jest jedną z m ożliwości, is totną, ale mim o wszystk o nie konieczną: ma o n tę PRZEWAGĘ. Zatem nie m ożna powiedzieć, że w tej sytu acji „oni” są górą i np. młod zież mu si uczestnicz yć w pr zestępczości lub że można n a to przymk nąć oko, bo „tu cała firma w pr zestępcach”. To ch yba nie jest powód, by taką de cyzję uznać za słus zną, prawda? Zauważmy, ż e dlatego jes t tak dużo ofert bandyckich w p ewnych miejscach, które może Państwo przeglądacie (ogłoszen ia typu Gumtree. pl itp.), że one po prostu kiepsko s chod zą. Nikt ich nie ch ce wziąć, więc są tam dalej, n ie znikają. Te stro ny z ofertami pracy s tają się pr zez to swego ro dzaju wysypiskiem śmie ci. To naprawdę nie dla C iebie. Kto szu ka sob ie pracy na wysyp isku śmieci, sam jest so bie wi nien, że wid zi ty lko tzw. syf – złe m iejsce do sz ukania. Miasto zre sztą nie je st z gumy, jeszcze troc hę ni ech się s prowadzi do niego, a d ojdzie do t ego, że młode dziewcz yny będą musiały re jes trować się na str onach i nternetow ych dla prostytutek z anim dopuści się je do właś ciwej of erty pr acy. Nie obsług uje fac eta (brak odpowi edniego konta), nie dostanie pr acy ani nawet dostępu do oferty. Do teg o to w końcu dojd zie, bo m iasto nie jest z gu my, a cią gle są nowi chętni tu się dostać. M oże zamiast t ego niech obr otni Polacy pomyślą o zakładan iu uczelni w mniejszych miejsc owościach?… A w Warsz awie czy Krakowie ni e każdy przyj ezdny bez wykształc enia musi mi eć stałą pracę; przeci eż stud ia to inwe stycja w siebie, warto więc p ieniądze wziąć s kądinąd; można żyć tanio i pr zyjeżdżać tylko na 1 ta ni nocleg tygodnio wo na st udiach zaocznych. Wracając wsz akże do tematu chci ałbym zwrócić Państwa uwagę na to, ż e firma nie ma w zasad zie możliwości bronić się p rzed masową odm ową robienia c zegoś ze strony rynku pracy (a np. ten mai l trafi do ponad 3 mili onów osób — dec yzja należy do nas). Z ważywszy na ekonom ikę rynkową naturalną o pcją dla praco dawcy w razie braku p odaży pracownikó w, jeśli nie chc e się ogr ani czać popytu, jeś li więc poprzesta je się na swych wygóro wanych wymagan iach, wydaje się oferowa nie jeszcze wyższej cen y: o ile dadzą więcej, to t eoretycznie pewnie zn ajdzie się więcej c hętnych na taką głupią pracę i przez to rekr utacje znów będą udane. Niemn iej jednak firmy właści wie niezbyt mogą p odwyższać ceny pracy (zwłaszcza, j eśli nie chcą pop aść w dyskryminację i nierówne trakt owanie pr acowników, ale i ogóln ie jest to pr oble m). Wydawałoby się, że moż na by pokryć wyższe płace p o prostu n a zasadzie podwyższ enia cen sprzedażowych, „ż aden problem”. To jednak jest w ogólności raczej n iemożliw e czy niezby t możliwe, ponieważ ceny produktów o ferowanyc h kliento m w firmach są — znowu — rezu ltatem (nieformalnej) o ptymalizacji ekonomicznej, na wet takiej „na czuja” z robion ej: innymi słowy gdyby dał o się mieć większy prz ychód z działalności g ospodarczej, to b y się go miało. Tymc zasem j ednak ceny p roduktów (np. kan apek Subw ay) są ta kie, że przy wyżs zych już o tyle mn iej ludzi by się decydo wało na zakup, że w ostate cznym rozr achunk u firma by str aciła, a nie zyskała. Ka napki przecież można ro bić samemu z półpr oduktó w, niepra wdaż? A zatem nie istnie je w za sadzie dobry sposób skompensowania sob ie st rat spowodowany ch podwyższaniem pła c; trwanie przy wygóro wanych żądania ch (by każdy pr acowni k takiego np. Mc Donald’a był bandy tą podsłuchowym) je st dla fir my po prostu nieopła calne. Ponadto: fi rma, która źle trak tuje pracowników, n araża s ię na to, że pójdą oni do pok rzyw dzonego n a jego stro nę internetową (wspomni ane band ycituska pl) i naskarżą się tam, np. klikną przy cisk DYSKUSJE (czy „Ko ntakt z autorem”) i podzielą się świadec twe m, tak, jak np. zrobiła ta m prokuratura, jakże ważn y organ państwowy. Jed ni zostają pomocn ikami w prze stępstwie, co jest nielegalne i k ara lne, ale inni przestępst wo lubią wręcz zw alczać, w ięc żadna mądra i duża firma nie powinn a z nimi zadzierać.

    Polubienie

  7. Cz. II

    Nie ma zresztą Z CAŁĄ PE WNOŚCIĄ ż adnej obowiązującej wg p rawa tajemni cy państw owej w tym, ż e jakaś firma jest ban dycka ( a samo istnieni e podsłuchu na Piotr a Niżyńs kieg o to fakt empiryc znie dostęp ny każdemu zainteres owanemu, wystarczy prz ejechać się z nim po mieście i za obserwować, że dźwięk jest w szędzie wokół niego – g ra np. często w metrze warsz awskim – po nadto dowody są na blogu ofi ary). Świat się od tej wied zy nie wali, przec iwnie, wzmacn ia się pańs two prawne w Po lsce, co zgodnie z Konstytucją wrę cz zawiera się w definicji, w isto cie naszego państwa i o czywiście je st też zadaniem, które muszą mieć na uw adze ws zyscy, którzy to państwo r eprezentują (jeś li nie chcą przegrać w sąd zie, w kasa cji czy w Eur opejskim Trybunale Praw Człowieka, a pr zy ty m dostać wyższego wyro ku więzienia za udział w gangu). Bo Rzec zpospoli ta Polska je st przede wszystki m, wedle umowy społec znej, wedle Konstytuc ji, państwem prawn ym i to ta koni eczność postę powania wg prawa wyzna cza w pierwszej k olejności j ej podstawowe inte resy, korzyści i sz kody – przynaj mniej dla każdego, kto prawem się zajmuje, naw et dla obecnej ba rdzo skryminalizow anej prokura tury(!). Z nagłośnien ia ska ndalu wynika więc dla P olski korzyść, w zmocnienie się (zresz tą na wet i Euro pejski Trybunał Pra w Człowieka wi elokrotnie pod kreślał wa rtość taki ch rzeczy, ja k skand al czy media, dla demokr acji). Zresztą: jeśli by mówi enie „mamy tu prz estępstwo” przez różne in stytucje i firmy miało b yć taj emnicą pańs twową, jej istotą, to nie wiem, jakie zawiadomienia do prok uratury sobie p aństwo wy obrażacie, bo przecież c zytają je „l udzi e z ulicy”: sek retarki, pracownice b iura pod awczego, b a, powinny j e czy tać, by odpow iednio obsłużyć, przy pisać do wydziału i akt. P odobnie np. wyroki sąd owe muszą być jawne ( Konst ytucja, prawo między narodowe dotyc zące praw człowieka), a taki wyrok zawiera o czy wiście oznaczenie czynu, za który ktoś został skazany. (Oc zywiście są sytu acje, gdy szczególn ie „podaj e się wyrok do publi cznej wiadomości”: oznac za to t yle, c o np. z arządzenie ogło szenia go w prasie. Jedn akże wyrok i i tak są zawsze jawne, p o prostu no rmalnie mało kto się ni mi in teresuje.) Do teg o więc zmierz a postępowani e karne, pań stwo zaś powinno je w odpowi edzi na prze stępczość wszcząć – oto są jego cele, interesy, zas ady. Można więc o skandalu w telew izji czy np. prokur aturze swobodnie ro zmawiać – na blogu o Niżyńsk im, pełnym opowieści o j ego życiu, jest pr zykład s ekretarki prok uratury, która p rzez 15 minut na wideo dokładni e opowiada o afer ze w jej instytucji, dot yczącej przestęps tw przeciwko Piotrowi Niżyńskiemu, dodając prz y ty m jeszcze „m ożesz so bie a rtykuł z tego napis ać”. Stenogr am kończy się słow ami ze s langu: „można zrob ić ci laskę… zrobię ci ty lko laskę: ja też cię słucham!”. Równ ież Niżyńskiemu nikt ż ycia nie „opate ntował”: on sam na przykład m oże opowiadać o tym, co go sp otyka, jak a kr zywda (temu to zr esztą i tak pomógłby kont ratyp stanu wyżs zej konieczności). Us tawa o oc hro nie info rmacji niejawnych tylko w ba rdzo niel icznych przypa dkac h – przypadka ch grożącej szkody dla państwa (nie dla religii, bo to sprawa d emo kratyczna: sami wy bieramy, w co w ierzy my, i każdy wybó r to zaw sze nasze prawo, a państwu nic do tego, Kośc ioły i światopogląd y mus i ono na rów ni traktować, wg Konstyt ucji) – p ozwala na jakieś zastrz eżenia (np. właśnie w celu o chrony praworządn ości, ponadto w sprawach wojskowych, n p. obrony terytorialne j) i o dpowiednie notatk i musi każdorazowo wystawiać upraw niony funkcjonar iusz publiczny, czyli n p. oficer ABW it p. Pon adto nie mo gą te notatki i zastrzeżenia n iejawności n aruszać Kons tytucji, w tym n p. swobód dotyczący ch publik owania w yników prywatny ch badań (art. 73) czy zwłaszcz a zasady, że o rgany władzy publiczne j działają w granicach pr awa (art. 7). A, co ci ekawe, przecież utajni ając jakikolwiek ska ndal kr yminalny, popełniono b y przestęps two pom ocnictwa w cudzym prz estępst wie. A zatem pewnych rzeczy nie da się lega lnie u tajnić; to samo dotyc zy egzekwowania późni ej taki ej „taje mnicy”, dział alności kierowników i dziennikarzy w mediach („zamyk ania ust” ludziom) itd. Za to będą jeszcze d la tak ich kierown ików medialnych wyrok i 25 lat w ięzienia (pomocnict wo w zbrodni przeciw ko lu dzkości). To samo może dotyczyć każ dego innego „stróża tajem nicy”, np. walczą cego z aktywista mi na rzecz praworządności. Prz estępstwa się zwa lcza, a nie osłan ia! Zaś państwo, które stałoby się wg jakiegoś scenar iusza i nstytucjonalnym pomocniki em w przestę pczoś ci prze ciw ko Niżyńskiemu (jak o uz nająca n ielegalnie wprowadzo ną tajem nicę Policja, pro kuratura czy sąd), łamałob y m. in. pewn e najbardzi ej fundamentalne p rzepisy Kon stytucji (Konstyt ucja to nie tyl ko ustawa, z k tórą porówn uje się i nne ustawy dla zbad ania ich dopuszczalnoś ci, ale także prawo, któr e działa, obo wiąz uje i pow inno być s tosowan e bezpośredn io – w razie konfliktu z c zym innym stosuj e się oczywiście Konst ytuc ję, a nie te inne przepi sy, np. stosuje się ją jak o wyjątek od nich lub jako źródło jakiegoś pra wa): p atrz np. art. 5 (ochrona pra w i wolności ludzk ich jako podstaw owe zadani e Rze czypospoli tej Polskiej) w związk u z prawami człowiek a z art. 47, 49, 40; p. także zakaz dysk ryminacj i z ar t. 32 ust. 1 i 31. u st. 2-3 (pr zec ież t aka tajemnic a to z wykła dys kryminacja osoby w życiu społ ecznym! w takiej in terpretacji, wg k tórej można mówić głośno tylk o o problemach innych osób z nieprz estrzeganiem praw człowieka lu b tylko w innyc h sprawach). (Można t o chyba nawet przekuć na ogólną zasadę, słuszną n ie tyl ko w tym pr zypadku, ale i w łagodni ejszych, gdy nie ma szko dy dl a czyichś praw człowiek a: tak c zy owak wydaje się, że ilekroć nad anie k lauzuli można, zgod nie z zasadą, iż wszyscy są równi w obe c prawa, uznać po prostu za prze stępstwo pomocnict wa wg def inicji kodeks owej, to jej dal sze egzek wowanie okaże się spr zeczne z Konsty tuc ją, choćby n awet tylko z tą jej woln ością rozpowszechni ania i pozys kiwania informacji – bo skoro nie ma jakiegoś m ocnego uprawnie nia do utajn ienia, a założyliśmy tu, że g o nie ma, to ta wolność obowiązuje.) To samo zre sztą – to, że narodziny z przestęp stwa przekreśla ją już dalsze „pers pek tywy karie ry” danej taje mnicy – moż na też wywieść z anal izy samej Ustawy o o chroni e informa cji nieja wnych. Bo, powtór zmy, skoro p ewna informacja wedle praw a musi być jawna (nie woln o robić żadnych prze szkód dla jej obi egu – by nie popełniać prz estępstwa pom ocni ctwa), to nie ma kwesti i „ujawnieni a nieuprawnionego”, a ona (tak a idea) prze cież zawiera s ię w samy m założeniu defi nicji info rmacji niejawnej, któ rą polec am przeczyt ać. Infor macja niejawna t o informacja, któr ej nieuprawnio ne ujawnienie prz yniosłoby (hip otetycznie) szkody d la Rz eczpospolitej Pols kiej lub był oby niekorzy stne z punktu widzenia jej inte resów. Skoro wię c coś wedl e prawa mus i pozostać j awne, bo to (przeciw nie) każdy czyn polegają cy na dąże niu do uk rywania tego i uniknięcia sk andalu jest nieleg alny, nieuprawnio ny, to j uż od ra zu wiadomo, że ni e może to coś być informacją ni ejawną, w tym w szczegó lnoś ci tajną. A paragraf ka rny (art. 265 §1) zakazuje po d groźbą kary ujawnia nia lub w ykorzystywania TYLK O INFORMACJI NI EJAWNYCH. A zatem plotkowan ie na t emat skanda lu w TV kompletnie nie podlega po d żaden paragraf; niec h ci, co mi eli ja kieś na tym punkcie wątpl iwości, cho ciaż rzucą okiem na p ierwsze zdania usta wy, dostępn ej do pobrania ze st ron y Sejmu. Wyjaśn ię Państwu t o jeszcze w tak i oto p rzystępny s posób. Zgodn ie z art. 146 ust. 4 pkt 1 obecn ej Kon stytucji z 1997 r. (odpowi edni o też w poprzedniej) p odstawowym zadaniem pre miera i rządu jest „zape wnienie wykonania us taw” (nie może mu szkod zić, powinien do nie go dążyć), a dodatkow o wg Kodeks u po stępow ania karnego każd y organ państwo wy ma o bowiązek zawia domić o przestępstwie P olicję lub prokuratora ( art. 304 § 2), ci zaś – tak, ja k ogólnie ws zystkie organy ścigania – mają ob owiązek prowa dzić prowad zić postęp owanie (art. 10 § 1) – o czyn ścig any z urzędu, np. udział w ga ngu (skoro wi ado mo, że „Telewizja” zaj muje się podsłu chiwaniem, to znacz y, że w jej ramach korporacyjnyc h działa grupa prz estęp cza). Przy t ym premier sam powołuj e i odwołuje Komenda nta Głównego Policji, wg s wego uzna nia, co daje mu możliw ości z apewnienia ścigania pr zestępstwa. A zatem w szelkie podpi eczętowy wanie k lauzu l „tajne”, „ściśle tajn e” w odniesien iu d o skan dalu kryminalnego, zwł aszcza ta kie go nadal ciągnącego się w instytucji państ wow ej, byłoby po pie rwsze do wodem niedopełnien ia ww. obowiązku (a nie dopełni enie obowiąz ku przez funkcjonari usza publiczn ego, np. prem iera, ministra, po licjanta, jes t wręcz przestępst wem, nie musi n awet być umyślne, św iadome) – to już samo w sobie jest czymś wsty dliwym, co raczej się u krywa, a nie pok azuj e innym ws kazując na dowód z doku mentu – a przy ty m (to ukrywa nie) byłoby także dz iałaniem w kierun ku p rzeciwny m do Konsty tucj i (która nakazuje zapew nienie wykonani a ustaw) i zadań i inter esów państwa, prawni e obowiązujących, byłob y ponadto niezgodne z def inicją infor macji niejawnej, CO WIĘCEJ, byłoby to wręcz pomocni ctwo w cud zym przestępstwie (p omocnictwo, ta k, ja k i poplecznictw o, czyli pomo c już po do konaniu przestępstw a, zawsze samo stanowi przes tępstwo: mianowic ie z a rt. 18 § 3 Kodeksu karnego), a za tem odpowiednia n otatka „utajnia jąca” miałaby po pr ostu charakter pr zestępczy (wg art. 7 Kodek su k arnego przestępstwo jest czynem zabroni onym [przez prawo], a więc też czynem, do którego nie ma s ię prawa): jako pr zestępcza, byłaby nieupr awnio na (demonstrowałoby prz ekroczenie upra wnień przez funkcjonariusza pub lic znego, wykluczone w ogó le konstytucyjnie), a zatem bez wartości p rawnej. C zego dowodem za chowanie s amej prokuratury – ut rwalone n a wideo na blo gu o Niżyńskim i zawie rają ce w s obie przyz wolenie na rozpows zec hnianie. Tyl e więc w tym temac ie. Albo coś się mieści w c zyic hś uprawni eniach, alb o się nie mieści (bo jest np. p rzestępstwem pomocnictwa). Jeś li prawo zakazuje w jak iejś sytuacji nałożenia klauzuli, to w edle prawa informacja mus i pozostać jawna, a w taki m razie nie ma w ogóle kwe stii „nieuprawnione go ujawnienia”. Tymcz asem ją w z ałożeniu ma poję cie info rmac ji niejawnej. (Nie zn aczy to oczywiście, że nie istnieją przypad ki, w których państwo i l udność czyniąc coś norma lnie nie dozwolonego mogą to czynić i kryć ten pro blem. Istnieją i naz ywa się je w podręcznikach „zn ikomą szkodliwością s połeczną”; jeśli czy ni się coś autentyc znie pożytecznego, to można na tej pods tawi e uznać, że czyn przestęp stwem nie jes t, a wręcz przeciw nie. Natomiast posp olite krymina lne ataki na ni czemu niewinną oso bę, łamiące pow ażnie jej pra wa człowieka, przecież ni e sposób tak określać, wkró tce moglibyśmy za cząć żyć w jakimś piekle poli tycznym, a ni e państwie prawnym, demo kratycznym i p aństwie ob owiązywa nia praw człowie ka.) Nie sugerujmy się med iami, bo te milc zą z powodu własnego ban dytyzmu, a nie jakic hś prob lemików prawnych, które z awsze moż na b y obejść, pochodzą c do temat u okrężnie, np. wychodząc od p rzypadków spotykający ch pokrzywdzon ego czy właśnie od problemu pra wnego lub n p. reklamując po nazwie j akieś „wikileaks”, choćby ten blog po krzywdzonego. PAMIĘT AJMY: PAŃSTWO PR AWA (np. Rzecz pospolita Pol ska) ZUPEŁNIE UP ADA OD TAKIEJ SY TUACJI, JAKA JEST W MEDIACH I ZWŁASZCZA TEL EWIZJI (mają nry t el. do wszystkich ważny ch, wszystk ich ich mają w zbi orze danyc h osobowych na te mat „s woich” przestępców – nawet sądownictwo i Sąd Najwyżs zy, jakże kluczowy w spr awi e uczciwości wyborów). B ANDYTYZM W PAŃ STWIE, BYNAJMNI EJ NIE O ZN IKOMEJ SZKODLIWOŚCI SPOŁECZNEJ, JAKO TAJEMNI CA PAŃST WOWA JEST W I NTERESIE PAŃSTWA MA FIJNEGO, A NIE PRA WNE GO. Sprawa TVP jest ta k odl egła od t ego, co podane w definicj i informacji ni ejawnej, że bez naj mniejsze go problemu m ożna by przed każdym, naw et depczącym pr awo, policja ntem wykręcić się po prostu „z pr zyczyn dow odowych”: po prostu na zas adzie niewi ary, że ktoś mógłb y tu taj, w odniesien iu do sprawy TVP, dopat rzyć się uwarunko wań zapisanych w defi nicj i inf ormacji niejawn ej – brak nam jakieg okolw iek zamiaru, b ezpośredniego czy e wentualn ego, by coś takiego ujawnić, bo tego nie ma; a już na pewno nie m a zamiaru ewentualnego w jego r ozumieniu wg teorii wol i warunkowej, pop ier anej od dawna przez Sąd Na jwyższy (IV KR 54/70: od fr agment u „skutku teg o nie ch ce, nie pragnie…”, V KRN 569/72: „warunkiem prz yjęcia, że…”), n p. w ujęciu Genowe fy Rejman ( por. ar t. 9 § 1 k.k.: „prze widując możliwość c zegoś, godz i się na coś” a nie „na nią”) — któ ra t o teoria zakła da, że wola mu si być kompatybilna (m usi godzić się, tzn. nie c hci eć przeciwd ziałać w razie zaistn ienia), a wię c inacze j: musi być zgodna, z FAKTEM d ojścia przestępstwa do skutku (świ adomością teg o faktu, choćby przyszłeg o, co oznacza wiedzę s tuprocento wą czy pr awie że pe wną), a ni e zaledwie je go możliwością czy jaki mś prawdopod obieństwem (zaka z ryzy ka), jak to niektór zy niegdyś próbowali p ostulować. Pr oszę Państwa, ni e zgadzając się oczywiś cie na żadne przestępst wa (gdybym wiedział na pewno czy prawie na pewno, że będzie z t ego, co tu piszę, przestę pst wo, chciałbym te mu oczy wiście prz eciwdziałać, ale tuta j to absurdalne przy puszcz enie), powtórzę, że T O OD NAS DZIŚ Z ALEŻY, CZY POLSKA JUTRA BĘ DZIE KRAJEM WOL NYM, KRAJE M POSZA NOWANIA PRAW CZŁOW IEKA, CZY JUŻ TYLKO KR AJEM ” LUDZI W SŁUCHAWKAC H” PODŁĄCZ ONYCH DO TELEFONU, OB OJĘTNYCH NA LOS DEMOKRACJ I, PAŃSTWA PR AWA, PR AW CZŁOWIEKA W PO LSCE, LU DZI OD NIELEGALNEG O INWIGILO WANI A I SZUKANIA PLECÓW U B ANDYTÓW POLITYCZNYCH. Jest z dni a na dzi eń coraz gorzej, se tki lu dzi się zapi sują do mafii zorien towanej na pr ześladowanie je dnostki(-ek). Tkwią w tym w pełni świadom ie. Nowe firmy m edialne nie powst ają, bo przedsiębiorcy (już w fazie larwalnej, gdy j eszcze nie mieli bo gactw) m asowo i głup io p oza sypisywali się do gangu telewizyj nego, zrobi li remonty itd. Maso we zepsu cie korupcyjne, głupota oraz wia ra w istnienie pr awa ochronnego dl a tajemnic, k tóre zgodnie z p raw em istnieć nie mogą, jest pr zyczyną kry min alizacji kraju i braku zdrowych m ediów.
    Warto pamiętać, że p odsta wą prawa w kraju nie są r zeko me interesy Kościoła, o panowanego przez ma fię, l ecz Konstytucja.
    To, że nie wolno cz egoś utajniać ani w inny sposó b „zamykać lu dziom ust”, że w ięc pewna informacja m usi wedle prawa m ieć sw obodny obieg, a próby psu cia go są bandyckie, st anowi wręcz wyższy stopi eń, ostrzejszy przypad ek tego, że szerzenie j ej absolutnie n ie jes t „ni ekorzystne z pun ktu wi dzenia interesów p aństwa” (tzn. bra ku cech informacji ni ejawne j). Jes t więc lepiej niż dobr ze w tym ko nkretnym prz ypa dku. Są rzeczy, o k tórych mó wien iu po prostu nie m ożna powiedzieć, ż e jest sprzecz ne z interesam i Rzeczp ospolitej Polsk iej — i tylko tyle; są zaś ( ogólnie rzecz bio rąc) takie info rmacje, któ re nie tylko możn a głosić jawnie, al e wręcz wsze lkie prz eszkadzanie temu jest p rzestępcze i to jest jeszcze wyższ y st opień ochrony JAWN OŚCI informacji prz ez państwo. I to ten wyżs zy, dalej idący stopi eń wsparcia prawa dla sz erzenia i nformacji występuj e w sprawie szp iegowania Pi otra Niżyńskiego. Inter esy pańs twa są wręcz w isto cie, wedle prawa, zgoł a przeciw ne ta jemnicy w sprawie ja kiegoś podsłuchu zabro nionego. Państwo wedle prawa walczy z pomocnict wem, walczy ze zorganiz owanymi prz estępstwami podsłuchow ymi (trzeb a je zgłaszać, organy państwa mają wręcz t aki obowiąze k pod karą z a przestępst wo niedopełni enia obowiązk u przez fu nkcjonariusza publ iczneg o: udział w gangu cz y np. przyjmowan ie pieniędzy z korz yści z p rzestępstwa ch oćby i podatkowego, pod obnie j ak podżeganie do tego, są śc igane z urzędu, a w każ dym przypadk u doc hodzenia czy śl edztwa nie można zakończyć lub n ie wszcząć be z ustawowej podsta wy). Tu więc leży inte res państwa, w ściganiu przestępczości, a nie w ochronie bandyckich układów premier a. Każdy to łatwo rozumie, kom promitacją byłyby wręc z jakieś próby negowani a tego, z których zionęłoby pustką intelektualną. P okażmy więc, co dziś znaczy, że „Polacy ni e gęsi” i „swój język mają” — oto zadanie na miarę naszy ch cz asów.
    Ni e jest oczywiście prawdą baj ka, że inne k raje typu Rosja czy naw et jakieś inne byłyb y wrogami Polski, gdy by w yszła na „j aw” prawd a (i tak znana już chyb a przynajmniej p ołow ie ludu prac ującego). Zresz tą informacja o trwa jącej przestę pczoś ci państw owej bezwarunkowo ni e jest niejawna, jak po kazałem z definicji. Tak czy i naczej innym krajom nie opłaca się iść na ża dną wojnę. Normaln e kraje zachodni oeuro pej skie kompletnie n ie mają w ty m zakresie poparcia sw ojej ludności: więks zość ludności w kra jach zachodnich nie r ozumie probl emu w telewi zji, nie zna go, nie ma nic do Polski (jak widać n p. z danych o podat ku dochodowym). Nie mcom też nie są na rękę żadne zmiany n a mapi e, a NATO zobowiązuje. Naw et Rosji nie j est na rękę iść na żadną woj nę: po co kończyć samobój stwem? Nonsen s. I tak żadne media rosyj skie nie chcą powtarzać r ewelacji z Polski w zakresie, w jakim miał yby one być stwi erdzeniem t ego, ż e i w Rosji jest ska ndal krymin alny. Tam wszyscy ta k sa mo chcą kryć s prawę, jak i w prz ypadku mediów pol skich. Kom ple tnie więc nie m a sensu z punktu wid zenia np. Rosji iść na w ojnę, którą praw dopodobnie p rzegra ją (a w każd ym razie ryzyko tego je st bardzo realne), sk oro na 99% ni kt u nich tematu z Po lski nie p odchwyc i. To samo dotyczy ws zystkich innych krajó w. A zat em próby m ieszania wątk u poli tyk i międzynarodowej do s prawy rzekomej niejaw nośc i takiej c zy innej info rmacji to szukani e naiwniaków. Nikt poważny nie pow inien w to uwierzyć. P olityka międzynarodow a jest stre fą zimnej kalkul acji, w której o co innego chodzi niż o irra cjon alny s trach przed tematem podsł uchowym; a poza tym (to już na tym tle tylko drobiazg), j ak we wsz ystkim głośn ym, liczy się w niej co nieco demokracja, op inia narodu. A Europejczycy gen eralni e nie mają powodu podch odzić do Polaków gorzej n iż do inn ych nacji. Dziś my źli wo bec tych, jutro inni będą ź li wobec nas, to t akie prost e. Tu jeszcze słowo o zgoła idiotycznych polem ikach np. od szefa w taki m oto stylu: „prokura tura i sąd są bandycki e, więc cię sk ażą za wygada nie się” (mimo słusznej, zasługującej na uwzględn ienie linii obrony, iż nie ma tu przes tępstwa). Po jakiego gr zyba? Otóż organ y te nie mają najmniejs zego interesu w byciu t ak złym, w ska zywani u ludzi nie win nych. J edynym istotnym te go skutkiem byłby (1) wzr ost kary w ięzienia, jaka spot ka samego sędziego c zy prokurato ra — całe stracone lata życia; a także (2) o głoszenie wszem i wo bec, że faktycznie da ny „ta jny” fakt jest fakt em (tzw. wyrok: z sam ej s wej istoty rz ecz jawna, a wię c kres wsze lkiej tajności w danym przedmio cie). „Tak poz a tym” bowi em napra wdę żadna z tego korzyść dla państ wa czy sędzie go, że skaże się przypa dkową niewinną i mało ważną o sobę. Zaś w stos unku do waż nych i głośnych osób (np. mający ch wła sne media) byłby to po pr ostu już te raz wielki obcia ch, tak gigantyc zny, że aż to niewiary godne, by do czegoś takiego mogło dojść „z rąk” zdrowo myślącej osoby z tzw. instynkt em samozachowaw czym. W każdym ra zie wyroki sądowe są jawne, o tym też p amiętajm y (raz rozlane mle ko już nie wróc i do garnka), z aś gdy się nic nie robi (n p. nie usuwa śladów ar tykułu z serwera, to i przestęps twa prawie nigdy się nie popełn ia. Wart o tu na koniec odnotować, wbrew pewnym głupim pomy słom, jaki e może kierown icy będą podsuwać, że zg odnie z art. 8 Kodeksu postępowania k arnego i ogól nie Kon stytu cją sądy k arne (z wyjątkie m spraw, w których było o rzeczeni e sądu administracy jnego) „samodzielnie rozstrzygają zagadn ienia (…) praw ne or az nie są związan e rozstrzygnięciami innych (…) organó w”. A zatem to nie premier, le cz sąd w ra zie czego (w sprawie kryminalnej) in terpretuje p ojęcie „informa cji niejawnej” i spr awdza, czy coś w ogóle spełn ia definicję informac ji niejawnej, a więc jest nią, czy nie. Istn ienie klauzuli to zal edwie drugi z kolei war unek, który nie ma znaczenia, jeśli coś w ogól e się nie nadaje na inf ormację niejawną.
    Zau ważmy wreszcie, ż e, aby w ogóle popeł nić przestępstwo u jawnienia, załóżm y, jakiejś nawet aute ntycznej informacji niejawnej z klauzulą ” tajne” lub „ś ciśle tajn e”, trzeba mieć przede wszyst kim świ ado mość, ja ka to jest tajemn ica i co dokładnie ob ejmuje (choćby j akaś jej część). Bez tego ni e można mówić o zamiarze, o umyślnośc i (jakaś ogól nikowa świad omość w rodzaju „gd zieś tutaj, t u i ówdzie, może być jak ieś przestępstw o [coś zakazanego]”, czyli świadomość w postaci t zw. „zam iaru ogól nego”, nie jest zamiarem w rozumieniu p rawnym: Są d Najwyższy wielokr otnie potwie rdzał, że ” zami ar ogólny” nie wystar cza do stwierd zenia umyślności i ż e jest to koncepcja nie mająca uznania w prawie, a zatem ta ki stan świadomośc i jest bez znaczen ia). Każdy łatwo może s pra wdzić w wyszuki warkach inte rnetowyc h, że zamiar ogólny w prawi e nie j est uznawany. Trz eba by więc wiedzi eć czy chociaż domyś lać się, prz ewidywać w sz czegółach: „to a to jest infor mac ją niejawną, a to już nie”; wzm ianki ogólnikowe „tr zymaj się z dala od »te matu«” nie wys tarczają. Jako, że przestę pstwa co do zasady po pełnia się umyślnie, chy ba że w ustawie jest ja kiś wyjątek (a w przypadku tego pa ragrafu go nie ma), to b ez takiej szczegółowej umyślności, obej mującej po szc zegól ne znamiona czy nu zabronionego (jaka k onkret nie infor macja niejawna i ż e opatrzona klauzulą) w ogóle nie może być mowy o przestępstwie uj awnienia czegoś tajne go. Z drugiej stro ny, gdyby się wiedziało, c o dokładnie można mówić, a cz ego nie, t o wtedy bez proble mu można wyr azić się o ględnie, omijają c temat rzekomo t ajny. A zatem nap rawdę problem rzekomej „ta jemnicy państwo wej” jest to sztuczny probl em, który nie wymaga nas zej uwagi. W skali m asowej ni e powini en on nikomu na dob re ust zamy kać, nie ma tu też żadnej gw arancji bezkarnoś ci dla przestępc zości np. z punktu wi dzenia możliw ości nagłośnienia med ialnego, c hoćby w Inter necie. Na media zupeł nie nie ma ten proble m wpływu (tyl ko głupcy twierdzą in acze j); mogą one be z proble mu obchodzić wybr any przez siebie tem at dookoła i poruszać się w granicach nieob jętych wąskimi rac zej ramami te go, c o ewentualn ie „mogłoby” być zakazane. Najprost szy przykład: jakieś i nformacje o tym, „c o gdzie jak” się w ogóln ości dzieje, łatw o sobie wyobrazić jako zano towane na kartce p rzypieczętowan ej klauzu lą. Natomiast ja kieś rzeczy, które świeżo się zdarzyły — a tym bardz iej u jakie goś przypadkowego, m ało zna nego c złowieka (przykład: „wmon towałem s obie tego a tego d nia telefony w podłodz e w mie szka niu”), nie są niczyją „wł asnością intelektual ną”, nie są opatent owane, są niewinne. Ponadto pam iętajmy o wol ności publikowania wy ników prywatnych badań, n p. społecz nych (za pisane j w a rt. 73 Konstytucji) – jest to właściwie gotowy kon tratyp dla ewentualnego przestępstwa ujawn ienia czegoś, nawet gdyby prz yjąć, że jakaś infor macja w ogó le m oże być niejawn a. Właśnie po to je st ta gwar ancja, dokładnie p o to, by przeci wdziałać ewent ualnym zapędom pańs twa w k ierunku c enzurowa nia niezależnie dow odzonych czy wy wnioskow ywanych faktów i przypusz czeń (cenzurowania np. na zasadz ie tajemnicy).
    Podsumo wanie: Z godnie z zas adami państwa prawa, po wtórzę (wy starczy rzut oka n a początek tekstu u jed noliconego, tj. po zmianach, K odeksu postępow ania karnego, Usta wy o ochronie inf orma cji nieja wnych — nie trzeba przec ież być prawnikiem), n ie może być informacją niejawną fak t czyjegoś prz estępstwa, bo ujawnien ie tego nie jest z pu nktu widzenia inte resów państwa nieko rzystne (a p atrz d efinicja informacji n iej awnej; pojęcie ” szkody” jest tu zresztą d osyć wtórne, zależne od tego, co uważa się za niekorzys tne – nie jest au tomatycznie szkodą np. jakiś wy datek pi eniężny czy zmniejszeni e się salda na jak imś koncie, bo to jest n ormalna rzecz i występuje prawie zawsz e). Otóż przeciwnie, cele państwa praw nego to m. in. do prowadzić p rzestępcę do s kazania (por. art. 2 k.p.k.), a pr zecież wyroki sądowe są jawne. A za tem interesy Rzec zpospolitej Po lsk iej są t akie, że wręcz dąży ona do pub liczne go ujawnienia inform acji o p rzestę pstwie (n ie oznacza to narzuca nia się mediom, choć i taki e sprawy bywają, gdy są d nakaz uje podać wyrok do publ icznej wiadomości w prasie). Rzeczpospoli ta Polsk a zaś to w pierwszej k olejności państwo praw ne (i tylko jako takie interesuje prawników), t o więc det erminuj e jej interesy najważn iejs ze, nie do przekr eślenia. Polecam a rt. 45 ust. 2 Konstytucj i oraz powyższy od nośnik, nie wspominają c już nawet o pr awach człowieka, k tóre też to samo s twierdzają. W tym konte kście p amiętajmy także o r oli świadków i mass me diów w p rocesie zap rowadzania spr awiedliw ości: w zaistn iałej sytu acji z daje się, że be z któregoś z tych e lementów śl edztwo w ogóle nie ru szy. I jeszcze j edno, o dnośnie prób uspraw iedliwiania się „ofi arami” w post aci przestępców. Al bo się coś (np. gang w telew izji) uważa za złe, a lbo nie. Jeśli się uw aża za autentyczni e złe, szk odliwe, to z samej za sady (z s amej istoty tak iego pogląd u) niezwalc zanie te go (co oz nacza stan tr wania przestępcz ości) jest gorsze niż z walczanie (co oznac za sta n wyel iminowanej przestępc zości). Problem się jeszcze powięks za i rob i się cora z gorzej właśnie w tym tem acie. Przy tym oczywiście m nóstwo ludzi i tak w idz i, jak przymyka się oko n a prz estępczość, niemalże pół kraju się z takim i rzeczam i styka w pracy, nawet samem u w nich nie ucz estnicząc. Jeś li natomiast, alternatywnie, twier dzi się, że dana prze stępczość (np. w telew izji, w knaj pach, …) nie je st właściwie sz kodliw a, „może pozostać” ze względu na poró wnan ie z kosztami zwalczan ia, to oczyw iście równi eż nie jes t wtedy probleme m ujawnianie odpo wiednieg o faktu (do rozważen ia jest np. lega liza cja). To, która z przed stawionych t u opcji następnie wy grywa, p owinno zależeć od demok ratyczne go w erdyktu wyborców (j eśli np. większość jest z amieszana przeciwko N iżyńskiemu, c o jest oczywiś cie bzdurą, to wybiorą tak, by go d yskryminowano nieleg alnie pod różnym i pozora mi: tzn. ogólnie zw alczać przestępcz ość, nawet k osztem sporych ofiar, a le w jego przypadku nie), jednakowoż w ob u tych podstawow ych przypadkach („w arto zwalczać”/”nie wart o”) nie sposób logiczni e wywnioskować nic niek orzys tnego dla kraju z fak tu uja wnienia przes tępc zości. Nie tylko w ięc prawo, i tak już sam o w sobie z upełnie niepodważ alne, ale wręcz l ogika takie teorie wyk lucza. Z punktu zaś widze nia prawa: państw o pr awne nie może nie pr owadzić śledztwa, nie rozliczać p rze stępczośc i. Mogą ta k robić ty lko poje dynczy bandyci, lecz dla Rze czpospolitej Polski ej to zadanie zupełnie poza dyskusją. A więc jawność pr zestępst wa mieści się w jej c elach, inter esac h, korzyściach.
    Jeśli z aś chodzi o tajemnicę pry watną, np. firmową, to może ona w ogóle występ ować tylko cz asami, reguluje to art. 266 Kodeksu karnego: „Kto, wbrew p rzepiso m ustaw y [to nie] lub przyjętem u na siebie zobowiązaniu, ujawnia lu b wy korz ystuje inform ację, z którą z apoznał się w związku z pełnioną fun kcją, wy konywaną pracą, działalnością p ubliczną, społeczną, gos podarczą lub na ukową, podlega grzywnie, (…)”. A zatem nie obe jmuje to np. rekrutacji, w któr ych nie sko rzystano z oferty, albo prac, w k tórych nie zobowiązyw aliście się Państwo d o milczenia (nie było obie tnicy). P onadto czyn taki mus iałby mieć ni eznikomą sz kodliwość społeczną, a żeby możliw e było sk aza nie – także ni e małą (inacz ej przysługuje w arunkowe umorzen ie postępowania). K ryteria oc eny szkodliwości społ ecznej są podane w Kodek sie k arnym; są one takie, że w zasadzie ni emożl iwe jest t u dopatrzyć się jakie jś szkody dla społe czeństwa – tym bardziej, że w dzisiejszyc h czas ach, ze względu na poplec znictwo u funk cjonari uszy p ublicznyc h, zawiadomieni a o przestępstw ie j est sens wysyłać nie do pr okuratury (co jest „s połe cznym obow iązki em” każdego, wedle p rawa, w odniesieniu do ud ział u w gangu, niepłacenia po datków itp. – art. 304 § 1 k.p.k. – c hoć nie obowiązkiem pod ka rą), nie na P olicję, l ecz tylko do mediów int ernetowyc h. Wreszcie, ewentu alne p rzestępstwa przec iwko taj emnicy p rywatnej ściga się t ylko na wniosek pok rzywdzonego, b ez niego nie będzie do chodze nia, a c o dopiero s kazani a, a w t akim r azie nie można nikogo u ważać za wi nnego takiego rzekom o nielegalnego ujaw nienia, za winnego prze stępstwa. A oczyw iście nikt z firmy ni e złoży wniosku w tej sprawie, b o byłoby to tożsame z niewątpliw ym przyznaniem s ię do w iny. Zresztą: polecam, zn owu, przypad ek sekret arki pr okura tury. P ewnie do dziś można s ię ta m do niej d odzwonić. Jeśli chodził o w tym ewent ualnie o Andrz eja Seremeta, to pamięta jmy, że był on wcześn iej sędzią karnym Sądu N ajwyższego.
    Ro zdział Kodeksu karneg o dotyczący szpieg owan ia, dostępu do informacj i itd. (łatwo też znal eźć aktualny tekst ujednolicony, tzn. p o zmianach, na stron ie S ejmu) | Konstytucja Rz eczp ospolitej Polskiej
    Osobę, k tóra uważa takie prześ ladowanie j ednostki połąc zone z to rturowaniem jej (dź więkami z instalac ji podsłucho wych), a także incydenta lnymi uwięzi eniami w psy chiatr yku, rozbo jami itp. za „legalne” (w m ajestacie prawa is tniejące), ” dopuszczaln e” z punktu widze nia premiera, inny mi słowy: wier zy w jakiś wy rok w majestacie pra wa za powie dzen ie słowa przeci wko te mu, nazwać by chyba trz eba dobitnie i dio tą (bo jest na taki sposób p ojmowania rzeczywis tości odpowiedn ie słowo w naszym języ ku), jednakż e oczy wiśc ie zb yt ostre słowa nie służą d obrze skute cznej propagacji tego maila do c oraz to kolejnych osób. Pamięta my przecież prec edens z więzieniami CIA, do których rząd nigdy się nie przyz nał (choć swoją drogą, np. z wyroku stras burskiego, wiadom o, że b yły).

    Polubienie

  8. Cz. III

    Niemądre jes t zwła szcz a wch odzenie do tej przeciwko człowi ekowi zwróconej m afii z pow odu chciwości. Takiej mo tywacji nie spo sób obronić nawet przed własnym zdrowym ro zsądkiem. Przede wszyst kim w skazać by trzeba na to, że n ie ma właściwie powodu, by teraz n ie p owstały no we me dia, które zaczną nagłaśniać proble my Piotra Niżyńskiego, czyli wię c także jego problemy ze stal kingiem (uporczywym nę kaniem), czyli po prostu sprawę skrym inalizowanego perso nelu, bo t o stą d w główn ej mierze poc hodzi ten proceder, c iągnący się w odnie sieniu do PN już wiele la t. Nie ma powod u, by tego temat u ktoś na rynek med ialny nie wp rowadził, bo jest dla życia kra ju bardzo ważn y, choćby nawet był kontrowersyjn y. I każdy inteli gentny człowiek upatr uje w tym, a nie w dr obnych złodziejstw ach np. podsłuchowych czy podatkowy ch sw ej największej sz ansy na korzyści. Zał ożyć takie nowe media może prawie każdy, musi tylko z wykle wejść do spółki z wi eloma in nymi osobami; wszę dzie dookoła jacyś chęt ni powinni b yć do znalezienia, bo to b iznes o dosyć prostej formule, z rozumiały dla k ażdego, oparty o wartoś ci i cele bliskie og romn ej części społec zeństwa (p o prostu zasady mo ralne), no i przy tym cała konkurencja się str asznie sk ompromitowała ( do tego sto pnia, że me dia kryją spraw ców mo rderstw, fałszowanie wyborów w kraju itd.). Następni e: zauważmy, że nie legal ne k orzyści i tak będą podleg ać sądowemu odebraniu t ak, iż odsetki od pożyczk i będą gorsze niż w najg orszej lichwie (taka p rzecież rola sądu, by prze stępstwo się ni e opłacało). A zate m wskazałem już dwóch wro gów: zdrowe medi a i zd rowe są downictw o, pr zy czym nie wiadomo już na wstępie, dlacze go zdrowe medi a miałyby nie istnieć. Co do zdrow ego sądownictwa to na leży przede w szy stkim przyjrzeć s ię szansom dla pol ityki. Jeśli jesteś nie legalny m agentem podsłuchow ym (przepraszam, że dla uł atwienia pis zę tu na „Ty”), to albo brak ci popa rcia większoś ciowego wyborców, al bo je masz, ale to drugie oznacza, że inni-niezami esza ni chętnie dadzą ci da rowi znę (bo te korzyści z przes tępstwa mas z czy to dzięk i okradaniu urzęd u skarb owe go, czy to p oprzez podwyższani e cen prze z jego fi rmę, w każdym razie c ierpi na tym cała res zta). Jeśli n ie masz po parcia, to pr zegry wasz politycz nie, w wyni ku c zego powsta je zdro we sądownictw o, a więc i przegrywasz fi nansow o (i to z kretesem), nie mó wiąc już o karac h więzieni a, które są bardzo p rawdopodobne; jeśli nat omi ast masz poparcie w iększości, ch oć tego nigdy na dob rą sprawę nie wiadomo sko ro zdrowych medió w na razie brak, to i t ak możesz bez żadneg o ryzyka u zyskiwać dar owizny od wsz ystkich dookoła, skoro oni tak się na t o wyciąganie im forsy go dzą i nawet grzywny b y za to nie w lepili. Sk oro jednak jest inn a możliwość obr otu gospodar cze go (przechodzenia pien iędzy z rąk do rą k, od łożyci ela do Ciebie), na któr ym zyskujesz, a przy któr ym nie musisz p rzy nim popeł niać żadnego pr zestępstwa, to czymś n ieracjonal nym, niemąd rym je st wybi eranie ba rdziej ryzyko wnej opc ji, te j z przestę pstwem (praca j ako agent). Poma ganie sobie przestęp stwem w pobierani u pieniędzy od innych to ryzykowny i głupi wybó r w porównaniu z inną opcją, k tóra podobno istni eje, o il e możliwe są zwycię stwa demokratyczn e po na głośni eni u tej podsłuchowej koru pcj i w firmach. Po p rostu idź do iluś ludzi dook oła i wtedy w iększość z nich rozda ci pieniądze w odpowied niej ilości (nie co ty lko mn iejsz ej od tego, co można p rzejąć nieleg alną pracą: różnica tkwi w tym, że tu na zasadzie d obrowol nośc i łożyłaby na cie bie większość jakiegoś zbioru osób, zaś pr zy nielegalnej pra cy płacą wszyscy – myślę, że dla tej d robnej różnicy, r zędu 30% kwoty, którą obiecuje się za prze stępstwo, nie wa rto już go pop ełniać: g dyby ludzie chętn ie i tak popełnia li przestępst wo w zamian za d użo mniejszą ko rzyść, to przecież nie d awano by tyle, ws zystk o przecież jak to w bizn esie podlega optymal izacji ekonomi cznej…). Przy tym, powtó rzę, niepojęte jest, dl aczego by nie miało być t ematu w mediach, być m oże s pec jalnie nowo utworzo nych mediach, tym bardz iej, że tera z milionom zost aje o pisane zło w na szym kraju. Przeci eż to czysty zysk, do minujące na rynku spółki med ialne są warte miliar dy, a więc ic h właściciele śpią na pie niądzach. Po za tym sam Piotr Niżyńs ki dorobił się podobno f ortuny i zab iera się powoli, jak można poczytać na blog u, do rozkręc ania medialnego bizn esu. Wres zcie, w racając do sprawy popar cia politycznego, która jest kluczowa w u zdrowi eniu sądownictwa, za uważmy, że nie można też liczyć na to, ż e po prostu ” większość jest w gang u i już”. Agenci są w mn iejszości, decy zja co do ich losu należy i tak do pozos tałych – co najwyżej na zasad zie „ch aryt atywnego wsparcia” mog liby im darow ać przestępstwa podsłuch owe i inne. Gdyby agenci byli w więk szości, już daw no pożarła by naszą gospod arkę hiperinflacja ( jeśli j est prywatne źródło do datkowych pieniędzy) a lbo kompletne bankr uctwo finansów publicz nych (w razie źródła państw owego, tj. zwyk le: nie opłaconego podat ku). Nic takiego jednak n ie był o i się nie zapowiada, bo telewizja to w polityce spr awa ważna, ale brak bankructwa ekon omicznego jest chy ba jeszcze w ażnie jszy. Tyle więc odnośnie korupcji: u dowodniłem powyż ej, że kto daje się skoru mpować i wciągnąć do sp rawy podsłucho wej, jako a gen t niel egal ny, temu po prostu co nieco olej u w gł owi e brakuje (sprawa doty czy głównie młodzieży i trw a od ok. 2006 r. – mniej w ięcej wtedy wszedł do ki n „Kod Leonardo da Vinci”). Zgódźmy się też, że dla postaw akcept ujących ten cały b andy tyzm (począw szy od samego ni elegalneg o śledzeni a Piotra Niżyń skiego od wielu wie lu lat, już od lat 90-tych) n ie ma us prawiedliwienia, nie m a przyz wolenia, bo otwierają o ne drogę do dowo lnego, nawet ma sowego prześladowania każdej jednostki, tzn. inaczej mówiąc przek reślają prawa człow ieka oraz pozwala ją tłumić demokrację (uder zać we wrogów polit ycznych, w nielubi anych buntownikó w itd.). Nie m ają przy tym z naczenia – dl a roz sia nych po firemk ach ulicznyc h pomocników Tel ewizji Polskiej – cech y osobiste ofiary ta kiej nagonki: są przypad kowe, ta k czy inacze j nie zasłużyła ona sobie na taki e traktowanie, je st ono z zasady swoje j niesprawiedliwe ( przypa dek jest zaprzecze niem jakiejk olwiek zasady dobor u, jakiegokolwiek kry teriu m, a więc i jakiej kolw iek koncepcji spr awiedli wości; otóż Piotra Niżyńs kiego do pod słuchu dobrano p o nazwi sku, z powodu przypad ku w postaci pasu jącego i mienia i naz wiska i może czegoś jeszcze w r odzinie). Ró wni e chętnie ci agenci pośl edzą k ażdego, wy starczy z apłacić. Kto za pieniądze g otów jest pop ełniać przestępstwa prze ciwko drugiej osobi e, ten pot rzebuj e resocjalizacj i. Takich ludzi naj pie rw trzeba napr awić, zanim będą mogli żyć m iędzy nami: sama g rzywna ludzi rac zej nie napraw ia. Warto tu zresztą odn otować, że aż do bo dajże II poł. 2015 r. za udział w gr upie przestęp czej praktyczni e nie wydawano wyrokó w w zaw ieszeniu ani grzywie n, dopier o minister Borys o nazwisku B udka dodał hanie bny art. 37a KK, który umożliwia or zekanie grzywny za niemal każde p rzestępstwo poza zupełn ie najcięższymi. Je dnakż e cała ponad 50-letnia trad ycja naszego K odeksu ka rnego się temu jak dotąd sp rzeciwiała; ze względ u na to, że zawsze należał o się więzienie (od 3 mie sięcy wzwyż za udział w gang u), co do zasady nie s tosowano nigdy za udz iał w gangu wy roków w z awieszeniu, bo p o prostu t akie jest p rawo (chyba, że n adarzył się jakiś szczególny ku temu powód, pod stawa praw na zawieszenia, tj. nie wykonania w ogóle, wyr oku więzienia) i było to nie tylko realizac ją litery prawa, ale i czymś słusznym. Z a udział w gangu należał o się w ięzien ie – i tak też będ zie w p rzypad ku „ma fii tel ewizyjnej”. I słu sznie: obserw owane przez nas ws zystkich (mn iej lub bardziej świado mie) w skali makro typo we ko nsekwen cje udzi ału w gangu polit ycznym: nieprzychy lność (w tym także wyborcza), znieczulica na prob lemy jednostki i społec zne (p olityczne), wręcz kr ycie tych problemów t o sprawa dla kraju b rzemienna w złe ko nsekwencj e (rozkładanie się ustroju demo kratycznego) – trzeba wybrać, czy p rzestępcy tacy mają dalej chodzić w olno po ulicach, czy też raczej chcemy pan owania państwa prawa ( bo nawet jeśli wykarask amy się jako naród z t ego zła, w któr e zabrnęła tel ewizja i poli tyka, z tej zbrodnicz ości i krymi nalnej ruty ny najgorszego sortu, to uda się to nam n ieomal „cudem” i o wł os od bardzo r ealnej w tak im przypadku por ażki, czyli z niszczenia demokracji i praw c złowie ka, zapro wadzenia total itarnej niewoli; po wie się wtedy, że „nie bezpie czeństwo, iż już z te go nie wyjdziemy – i to ‚my’ jako cały świat – było prz ez cały czas naprawdę ba rdzo poważne”). W szczegó lności, te kary w ięzienia są słuszne, b o kto za pieniądze po pełnia prz estęp stwa prz eciwko drugiej oso bie, ten wymaga resocja lizacji. W tym zaś p rzypad ku ta antyludzka maf ia ma doda tkowo charakter poli tyczny, to z naczy ma oparcie w u rzędach skarbow ych, w Policji, w prok uratur ze i sądach, w p artiach politycznyc h i mediach, co czy ni ją szczególnie g roźną, a u dział w n iej szczególnie szkodl iwym społ ecznie – prowadzi bowiem do wypac zan ia ustroju, do totalitaryzacji. C złonkowie takiej żądne j pieniędzy grupy p rze stępcz ej cechują się po trzebą zabezpieczenia politycznego (popa rcie dla mafijnych partii), krycia temat u prze z media, a więc niej ako oszu kiwania reszty społec zeństwa, że t ema t nie i stnieje (i że poszcz ególnych polityków możn a sobie mądrze oc eniać obserwując ic h występy w TV); pon adto w skali masow ej typowo wykazują tacy naturalną w taki ch p rzypa dkach pewną zniecz ulicę wz ględem ofiary: dosko nale wie dzą, jaki ma pro blem (p rzecież ma m iejs ce wręcz aż podsłuchiwani e czy ciągłe podglądan ie komputera), a i tak nik t nie p omaga. A przec ież mogl iby się odezwać, pomóc, przec ież ich r odzic e czy dziadkow ie nie mają instalacji po dsłuchowe j w mieszkaniu… nikt jednak się nie odzywał, ni kt nie był go tów i chętny pomó c. Zamiast te go wręcz dręczą swoją of iarę, jest to tak po wszechne, że z czys tym sumieniem można powiedzieć, że do tyczy każdego, kto do ma fii zorganizowanej w okół telewizji się zapis ał i kto miał okazję jakoś choćby drob nie podokuczać, bo był w p obliżu. Taka postawa (pow sze chna u agentó w) to sp ora z miana na gorsze w po równani u z tym, co w skali maso wej ma miejsce u ludzi nieuprzedzony ch wzglę dem pokrz ywdzonego. Ta k samo szkodl iwą konsekwencją j est znieczulica na stras zliwą krzywdę d la kraju: szpiedzy bowiem nie roz prz estrzeniają n a lewo i p rawo i nformacji o tym, ja k jest źle; tymczasem n orm alny czł owiek, owsze m, zsz okowany natłoki em zła w polityce chętni e przekazałby wieść inny m (oc zywiście część to głupcy i uwierzą, że prawo może im za kazywać sze rzenia informacji o złu w Policji, w polityce) – t o szerzenie to stan n ormalny, nat omiast grupa pr zestępcza wprowadza wielkie po gors zenie podejści a wśród swych członków. Nie w yobraż am so bie niżs zej kary dla członków an tyludzkie j mafii niż śred nio rzędu 1 rok więzienia. C zęsto wręcz na leżałoby tu się 1,5 roku więzienia, b ez zawieszeni a oczywiśc ie, co najwyżej z możliwośc ią przedterminow ego zwo lni eni a po roku (w razie termin owego stawien nictwa w za kładzie karnym). Przeci eż ten człowiek P.N. ma wob ec takich osób n ieom al zero prywatnoś ci, zer o tajemnic, a przy najmniej bywa t ak np. w god zinach ich pracy, a to jako stan przewle kły „ciągłe śledzen ie” oznac za najpo ważn iejszy możliwy przypadek rozkradania z taj emnic (bo odzier ający zar aze m całkowicie z pe wnego prawa człowieka). Przy ty m pamiętajmy arg ument ogólny, polityczn o-syste mowy: jeś li tych lud zi ni e pokara się więzie niem, lecz np. tyl ko grzywną, to zapamiętają sobie, że p rzestępstwa w zasa dzie m ożna popełniać (bogaci lud zie mogą sob ie tworzyć wielkie gangi), tr zeba t ylko mieć odpowi ednie „plecki” w poli tyce. Tymcz asem taka postawa na prawdę wymaga resocj alizacji. Skoro się zrozumie, że ni ebezpieczeńst wo niewy dostania się państwa z totalitarno-ba ndyckiej matni było pr zez cały czas bardzo poważne, że jako świat by liśmy o krok od katastrofy ogólnol udz kich wartości, to ni e będzi e już po wodu z pobłaż aniem traktować win nych temu złu, cz yli czło nków państwowe j mafii. Nie można o grani czyć się z rozliczeniem do samych me diów, bo nies tet y za wsze m oże zajść sytua cja, w której media są sko rum powa ne lub z innych przyczyn złe; na ród mimo to powinien z awsze w ykazyw ać się doj rzał ością i nie niszczyć p rzyjaznego człowiekow i us troju. Aby tak było, p otrze bny jest oddolny opór l udzi przeciwko krym inalizowaniu ic h sam ych i to właśn ie jest zad aniem p rawa kar nego, dlatego też nie można z jego zas ięgu (i ze sf ery dotkliwych kar) w yłączyć najszersze j części piramidy sp ołecznej — jej podsta wy, czyli mas zwykł ych (kryminalizowan ych) ludzi. Pamiętaj my prz ecież, że bez nich ci n a górze nic by nie mogli. P roblem pobłażania i lek ceważenia pań stwow ej antyludzkiej mafi i jest rozpro szony i tkwi w ma sach pozornie zwykłych ludzi wokół nas (to, co ich odróżnia, to że są skorumpowani, s kryminal izowani, zapisa li się już d o mafii, może nawet: zdarzyło im się kiedyś ź le potraktow ać pokrzywdzo nego, krótk o: mają coś na sumieniu). N a margines ie d odajmy tu, odnośn ie już ściś le sprawy „Kontrol i Operacyjn ej” SYGNITY, czy li jednego z obszarów pr zestępczej dział alności g angu, że to nie ma z naczen ia, że być może telewizja p oradz iłaby s obie sama (p o odpowiednim prze robie niu programu komputerowego) z przec hwytywan iem obrazu ekranu po p rostu o bsłu gując to samemu pr zez Internet. Bron ienie się w ten s posób to w istocie forma wiary w wyścig d o przestępstwa: „na pewn o kt oś je po pełni, więc nie dajmy się wy przedzić i zgarn ijmy kasę”. Innymi słowy życzenie wyr ażające s ię w zaaprobowaniu wyśc igu do przestę pstwa jes t następują ce: „niech wiara w opłac alność p rzestępstw a będzie zaraź liwa: o ile są ja cyś w to wier zący, to niech i nam się ta wiara ud zieli”. A odpowie dzialność ma być rozmy ta. Ty mczasem j ednak każd y sam odpowiada za swe czyn y, w głowie każde go czł owieka z os obna (i u wszystkich naraz) musi zapad ać ta decyzja „NIE, nie zro bię tego”, trzeb a ich wszystkich ksz tałtować przy pomocy ka r, dopóki tego celu się n ie o siągnie. Kar nie do biera się wię c na zasad zie fi lozofowania o centrach odpowi edzialności i o alt erna tywnych sc enariuszac h. Po prostu jeśli t acy nie pójdą do więzien ia, t o dalej będą uważ ać, że przestępstw a za kasę (w ramach państwo wej antyludzkiej m afii) można popełni ać, by le by „p lecy” były. I ta k samo w skali całeg o społe czeństwa, w skali histor ycznej: jeśli nie ma o dpowiednio wys okich kar więzien ia, to takie dzi ałan ia, jak np. (sp ecjalność pol icjantów po godz inac h) jeż dżenie za pokrzy wdzon ym, by wskazy wać j ego miejsce telewiz ji (która następni e dręczy go non s top wszem i wobec dźwię kami, k omun ikując się z odpowiedn imi nieruchomościami), będą dalej uważane za o płacalne, jeśli kiedyś ta ki s kandal s ię powtórzy i rozw inie (n p. za 15 lat). A zatem t o jest t o kryterium decyzyj ne (tzw. cel prewencyjn y kary – po winien on być spełniony), którym ni e jest jakieś filo zofowanie o rozm ytych odpowie dzialnościach „na do le”. Kierowanie się tym, że is tnieje wyścig do zła czy przes tępstwa (” i tak ludzie będą je po pełniać”), jest (jak możn a raz po raz usłyszeć czy przeczytać) ty powe w sytuacjach is tnienia zła struktur alnego, przes tępczego systemu, a przy tym nie zasł uguje na żad ne usprawiedliwie nie, wręcz przeciwnie: bo t aka okoliczność, jak istn ieni e woli cu dzej i u czestnictwo z tego pow odu w „wyś cigu” (do niel egaln ych wyż szych zarobków, do zgłoszen ia się jako pierwsz y, wyścigu, by nikt inny z a mnie tego n ie zrobił), jest właśnie z p owodu swej pozornej ” mocy rozgrzesz ającej” tym większym wab ikiem i dl atego jest tym groźnie jsze, a zat em tym bardziej „załazi za s kórę” wymiarowi spraw iedliwości i tym ostrz ej, surowiej może nal eżałoby zwalczać ta k rozumują cych – ja ko tym bardziej z demoraliz owanych i dem oralizację siejących ( problem d egrengolady zakł adowej). Je st to przeci eż tak proste, logiczn e, a tymczasem wielu t ego nie pojmuj e, zastawia jąc się zamiast teg o (za przepros zeniem) n ieomal k ościelnego rodza ju wymówkami, racjonal izacjami wobec swego sumieni a, które w sprawiedliwym db ającym prz ede wszystkim o spełn ienie celów kary sąd zie są ni c nie wart e (in ną np. taką dosyć nie mądrą, a potenc jalnie idącą w parze z tam tą o zepsuciu powszech nym, wymówką jest „potr zebowałem pienięd zy”, która w języku pr awnym nazywa się przecież „uczynił sobie z popeł nian ia pr zestęp stwa stałe źródło do chodu” – co je st podstawą d o, uwaga, z większon ej o połowę górnej granicy k aralności). Pr zy tym wzajemne uma cnian ie się w jakie jś grupie lud zi przez (wyrażaną słowem czy czynem) wiarę w to, że „na pewno będzie n iejeden chętny do przes tępst wa”, prowadzi do tego, ż e istotnie t ak je st: łatwo może to być sa mospełn iająca się przepowi ednia, co już samo w sobie jest dostat ecznym p owodem, by jako wy mówkę wykląć to na zawsze z e świata pra wniczego i wręcz taką post awę i przekonania uznać z a coś ko mpromitująceg o, a nie po magającego i usprawiedliw iając ego. Także: sprawa jest dosyć jasna, wiadomo, ż e sprawc om grozi więzienie, g dy ujaw nione będzie w mediach (n p. tych, które podo bno sam pokr zywdzony Pi otr Niżyński ma wp rowad zić na r ynek) to, co się dzieje z krajem i światem. I odp owie dnio suro wa kar a grozi im bez względ u na inny ch, bo to nie od innych zależy k ara, lecz o d wniosków z ce lów stojących przed prawem karnym, takich, jak np. prewencja o gólna (j ej idea wyraża się słowami „karać po to, by naród tak nie czynił, i n a tyle surowo, by go sk utec znie od t ego odstraszać, a p rzestęps two zep chnąć na ma rgines”; pamięt ajmy tu, że decyzja przestęp cy o w ejściu w prze stępczy układ zależy od jego oceny ryzyka, a ta j est prop orcjonalna do prawdop odobieńs twa zajścia niepożąadnej sytua cji, tj. kary, i j ego dolegliwości/isto tności – w pr aktyce sąd orzekając w pływa na oce nę ry zyka głównie przez t o dru gie, tj. przez o kreślenie dolegliwośc i kary, zaś po win ien przy ty m jeszcze sam doko nywać ocen y ryzyka niespeł nie nia celów kary i odpo wiednio do wiążących się z tym złych konsek wencji dla naszej pańs twowości w przyszłości do brać karę nie za łagodną, b y to ryzyko zmi nimalizować, s koro nie ma pewności co do teg o, jaka k ara z jakim praw dopodobieństwem odn iesie wystarc zająco korzy stny wpły w). Wyjaśnię tu jesz cze tak oto błędność p odejścia, iż „na pewno znajdą się inn i chętni, w ięc ja mogę też skorzystać”; podejścia, któr e wierzy w to, że wyr aża się w ni m okoliczność łago dząca. Państwo nie może w ychodzić z założenia, że podstawowy cel ka ry, jakim jest prewencj a ogólna (z ape wnienie, że lud zie w ogólności tej rze czy nie rob ią), w tym przypad ku: prewe ncja ogólna „na dole”, u mas pracown ików-bandytów (bo zakła damy, że ch cemy ich też wycho wać, nie tylk o próbować wpły nąć na kiero wników), jest już przegra ny, niespeł nio ny. A to tuta j właśnie jest założ eniem w ro zumowaniu spraw cy, czyl i sąd ni e może go podzielać. Z pun ktu widzenia p aństwa, jeśli jest zawsz e („i tak”) masa chętnych do przestępstwa, to wręcz tym surowiej trzeba k arać, by lepie j odstraszać, a nie brać t o za okoliczn ość łagodzącą. Jes t to wrę cz zr ozumiały wstępny r ozpęd karania, dopóki te j masowości osią gnięty poziom kary (w g tego mo delu) nie wyeliminuj e. Państwo więc wyc hodzi z zu pełn ie innego założ enia: że pewnych z asa d nie można sobie odpuśc ić; i z inne go (lepszeg o) stanu przyjęt ego niż taki tł umaczący się prz estępca, następ nie wnioskując z niego wstec z w czasie (porównawcz o) o tym, jaki e ryzyko, jak duże, powi nno było wiązać się z prz estępstwem. Przez odp owiednie podnoszenie kary, jak a spotka przestępcę i prz estę pców w ogólności, ryzyko tak się zwiększ a, że skuteczni e za nika masowość daneg o proceder u: oto właściwy spo sób r ozumowani a państ wa. Jeśli więc będzie rozliczeni e (w c o oczywiście sprawca n ie wierzy, ale zawsz e można przydzie lić jakąś sza nsę takiej e wentu alności), to w brew pozorom będzie ono surowe i (ta m, gdzie t o w ogól e realne) pro wad zon e bez względu na iloś ci sprawców — i na to, że prze stępstwo „i tak by się pewn ie ziściło”.
    Zakładów kar nych można sporo zbu dować, finanso wo to nie jest za duży problem dla sil nego państwa: np. moż na budować ta kie 400-osob owe, j akie już istnie ją tu i ówdzie, po dwa czy t rzy na danym ob szarze, a inwest ycji takich (całe kom pleksy na śr ednio n p. 1000 osad zonych) rozpocząć pr zynajmni ej np. 10-20 rocznie, z arazem rozkła dając wykonanie kary w obec różnych osób na łącz nie 15 lat (w tym roku idą ci, w tam tym tamci); można też uzy skać pomoc z zagra nicy w celu kilkakrotne go poprawienia w yniku. W efekcie real ne będzie chwilo we (roc zne) os adzenie w w ięzieniach łą cznie nawet i pół mili ona czy miliona osób z Polski na przest rzeni lat. Z pożytkiem dla nas wsz ystkich. Tak, ab y ich to łama nie prawa i psu cie ustroju bolało, bo mądreg o odpowiedzia lnego człowi eka (o normalny ch eu ropejskich wartościac h) to zawsze bo li. Pamiętajmy też, że w fir mach bandytyzm podsłuchowy i wspar cie dla telewizji są obecne z a sprawą samego ich właś ciciela-inwes tor a, tego zaś skorump ował ur ząd skar bowy („może pan nie płac ić podatku od do chodów osobisty ch, np. dywidendy, w zamian pr oszę o…”), zaś u rzędnik skar bowy – jako funkcjon ariusz publiczny – gw arantuje, że przestęps two się nie przedawn ia. PRZE STĘPSTWA NA ZLEC ENI E FUNKCJONARIUSZY PUBL ICZNYCH, KRYTE Z PRZYCZYN POLITYCZNY CH, S IĘ NIE PRZEDAWNIAJĄ — ART. 44 KO NSTYTUCJI – I DOBR ZE! (Jeśli chodzi o pojęci e „zlecenia”, to j ako jego przykład z życi a cod zien nego przyto czyć tu mo gę np. zama wianie taksówek: u kierowców wyświetlają się zlecen ia, które dzwoniący im w ysyłają z a pośre dnictwe m telefonistki; zlecen ia te na bieżąco podczas o bsługi telefonicznej są za pewne n awet podejmowane przez któregoś z taksó wkarzy – bo oni się często „śc igają” o nie, chcąc być pie rwszym, tym, k tóry zlecenie przyjm ie, po to, by jak najwięce j zarobić. Jedna kże przecież żaden t aksówkarz nie mu si konkretn ego zle cenia podjąć, może j e odstą pić komu in nemu, jeśli jest dl a niego niewygo dne. Podobnie j est z przestępstwami „na zlecenie” funkcjona riuszy, prz ecież nie znaczy to, że m usi istnieć np. czy nnik strachu l ub że podwładny ma obowiąz ek popełnić przestępstw o, lub że wydany został jakiś wiążący rozka z ani ż e inform ujące mu o zleceniu jakoś za leżało na je go podjęciu przez informowane go itp. Oferta, nawet inf ormacyjnie prz edst awiona przez ur zędnika skarbowego, j est więc już zleceniem: poleca się komuś, czyl i powierza, wykon anie c zegoś, tj. insta lację sys temu komputerowe go SYGNITY — oc zywiś cie o ile chce t ego podatku od doc hodu osobisteg o nie zapł acić.)
    Dwie rzeczy, w które b ardzo w ierzą jako w swe wyba wienie prz estępcy po dsłuchowi – ci nas i polscy, jak i za granicą, b o problem jes t ogólnoświa towy – to:
    1) „plecki”, czyli p opar cie w wysokich i wpływow ych k ręgach, które „już n a zawsze” wybawia ic h od odpowiedzialnośc i, w szcz ególności: to, że w aferę zami eszani są pod obno papieże,
    2) „o merta”: brak dowodó w, zmowa milczenia.
    Jed no i drugie to n onsens, a wybawieni e tych p racującyc h nad człowi ekiem i aktyw nie go atakującyc h przestępców od kar y, mimo że usługują bard zo groźnej mafii, byłoby tra gedią dla kr aju.
    O „plecka ch” w postaci Jana Pawła II czy Ra tzingera w o góle proszę zapomnieć. Zacznijmy od te go, że przychod zicie Państwo na spo tkanie w sprawie p racy, spotykacie pew nego człowieka, k tóry ma być w aszym szefem. N ic o nim nie wiecie poza tym, że jes t bandytą – to akurat pewn e, próbuje wa s wc iągać w zo rganizowaną przes tępczość podsłu chową (firma dąży do w ykradania ekranu laptopów/telefonów, ma te lefon służący d o podsłuchu it d.). I ten człowiek, czyli b andyta, zaczy na wobec was oskarżać Ja na Pawła II?! Czy to aby nie za wcześn ie, by dawać temu w iarę? Może po prostu te n nikczemnik kłami e? Równie dobrze r zecz mogłaby być rezultatem kliki Kacz yński-Tusk. A zatem trudno uspraw iedliwiać taką pos tawę podległości, usłuż ności. Ale idźmy da lej: sprawa ma ujr zeć światło dzien nie, wychodzi na jaw, że fak tycznie inspirow ali to papieże. OTÓŻ W TAKIEJ SYT UACJI TAKŻE I TO POWINN O WYJŚĆ NA JAW, C O TO BYLI ZA LUDZIE – bo w ie to telewizja. Że na jprawdop odobniej b yli zamieszani ja ko organizator zy w zbrod nie przec iwko ludzk ości, m orderstwa (ślad y tego do dziś możem y oglądać w nagłówka ch prasowych z prz edednia katastrof), w ped ofilię, inne akty zb oczenia. Że byl i prawie na pewno niewier zący, na co zost awiali i stotn e poszlaki, a w 2016 r oku papież Bergoglio (p odo bne do Nergal, pra wda?) miał może n awet kilka set ofiar (sam Jan Paw eł II miał ich może kil kaset, wliczając tu zamach na Egyp t Air w 1999 i zam ach n a Kursk w 2000 r.). Jan Paweł II p rzecież raczej niep rzypa dkiem, po dług im publiczny m umieraniu, odsze dł w 9666-tym dniu pontyfikat u, jak podaje Wi kipedia i jak ł atw o sprawd zić. T akże: raczej zapom nijcie o tego r odzaju „pleck ach” (tym bardziej, że pamię tajmy, iż raptem ja kieś 32% narodu to praktykujący katolicy: p rakt ykujący, tzn. c hodzący do k ościoła co nied zielę – w badaniach Ins tytutu S tatysty ki Kościoła Katol ickiego wychodzi w ięcej, rzędu 39%, ale wli czono tu wszystk ich, co przyszli w dniu badani a do kościoła, a jest to grupa szersza niż tylko prakt ykujący katol icy, b o są też tacy, co w kośc iele bywają raz na kilka t ygo dni i tego dnia akur at przysz li: rzędu 6-7 proc. z grupy ogółem np. 18-proce ntowej). Już raczej właściw e zabezpiecze nie (zaplecze) szpi ega to te d otychczasowe pa rtie po lityczne, te media ( jedna kże pa miętajcie, że Niżyński jako bogaty człow iek, który szczycił się na blogu w 2013 r. kilk umil ionowymi sumami, może z dołać samemu założ yć med ia elektronic zne, gdy się ze s wymi podstawow ymi kłopotami upo ra, a przy tym w dzisi ejszych czasach na wet zwykłym spamem m ożna dotrzeć do ma s ludności)… To na prawdę głupot a upatryw ać wyba wienia od odpowie dzia lności w tym, że pewne potężn e siły są z na mi. Najp otężniejszą siłą w s kali masow ej jes t moralność. Nawet, jeśli ni e każ dy, to spora część ludzi (wię kszość) ma zakodow ane w umysła ch pewne podstaw owe zasady i i ch w ciągu życia nie porzu ci. Wob ec ta kiej powszechn ej siły w ludziach nie ma już przesadne go z naczenia to, że „media” są w sprawie, że „p apież” j est w sprawie, jak to się mó wi, że PO, Pi S itd. mają najwyraźni ej swoje na sumien iu. Każdy może założyć nowe media, może sob ie artykuły pisać o temac ie. Wspól ników d o spółki znajdz ie wszę dzie. 5-10 tys. zł raz y 20 i już jest wstęp nie przyzwo ita sumka, a może i więcej by s ię uzbierało. P rawd a? Nie trz eba nawe t mieć pieniędzy. To ni e to, co prod ukcja pro cesoró w, biznes, na którym prawie nikt się nie zna i p rawie nikt nie wi e, czy i na ile jest opł acalny. Tu stronników m ożna z naleźć wszędzie.
    Również i „omerta”, zmowa milczenia w f irmie, brak do wodów to złudna nadzi eja. Sposobów na skutec zne poprowadze nie śledztwa jest wiele. Zacz nijmy od tego, że ws zyscy a genci są często spi sani w takie j czy innej bazie danych osobow ych (choć by nawet tylko na liś cie kontaktów te lefonicznyc h szefa – nawet p rep aidy przecież dziś się r ejestruje z dowod em osobist ym, jakże sk utecznie po może to ki edyś odświeżyć pamięć…), a jeśli nawet nie, t o da się taką bazę danych zb udować i odtworzyć przy śl edzt wie, ale to oczywiśc ie tylko sam zapis id entyfikujący, liczą się konkretne syt uacje, świadkowie. Jedna z najskute czniejszych metod ro zpracowywania wszelkich fir m — i tw oje miejs ce pra cy, jeśli j esteś agentem, już dawno j est dzięki niej praw ie na pewno „rozpr acowane” (gotowe i t ylko czekające na to), nic już w ty m zak resie zmienić nie można — j est metoda śledzenia zmian pra cy. Załóżmy, że mamy pew ien wstępny odset ek rozp racowa nych innymi metod ami firm — niech to będzie np. 20%. Oc zywiście w każd ej takiej firmie, np. kn ajpce, część (nawet spora c zęść) pracowników z mieniła kiedyś pracę ( przed czy po tej, na której tut aj s ię skupiamy). Te i ch inne prace są dosyć lo sowe, z czego wyn ika, że np. w sporej częś ci (np. w ramach gastr ono mii, knajpe k) również przes iąknięte prz estęp czością po dsłuchową i t eraz (biorą c pod uwagę odse tek s tartowy 20%) w 80% nie rozpracowane. A zat em dzięki tym pracown ikom odkrywa się sporo nowych firm: j est po pro stu do stęp ność świad ka, który już i tak ma wyrok zapewniony, bo pracował w fir mie rozpr acowanej, natomias t może po móc rozp racować od wewnątrz kol ejną, stając się św iadkiem koronnym. I w te n sposób pierwszy k rok został uczy niony: z 20% do n p. 30-40%. Idąc dalej takimi tro pami liczba firm rozpracowanych bę dzi e się powiększać, aż osiągnie pewie n limit. Te n limit to spor o ponad 99,9%. Liczono to matematy cznie. Po p ros tu jest ba rdzo ni eprawdop odobne, że np. n a 10.000 firm z SYGNITY w 9900 mamy sytua cję całkiem rozpracowaną, a w 100 pozo stałych żaden z pracowników nie m iał nigdy ni c wspólnego z żadną z tych 9900 (czyli z 99,99% firm dostępnych na rynku). Kró tko: PRAKTYCZNIE WSZYSTKIE FIRMY MOŻNA R OZP RACOWAĆ OD Ś RODKA NA TEJ ZASADZIE, na wet przyj mując b ardzo zachowawcze, n iskie oszacowan ia czynników rynk owo- psychologicz nych (odsetek chętnych n a byc ie świadkiem koronny m, średni a liczba pra cowników w firmie itd.). I nna metoda: rekrutacje. ” Cały naród zapr aszamy do wp isywan ia się na stronie inter netowe j na temat prze bytych rekruta cji, w których bandyta oferował szpi egowanie”. Jeszcze inna, bardzo skuteczna w przypad ku starych firm, metod a: pr acownicy, którzy nie pr zetrwal i zmian. Pewnego dnia w hotelu prezes p oinformował pracowni ków, że decyzją właściciela bę dą tera z pracować jak przestęp cy. Oc zyw iście nie każdy się na to zgodził. C i, którzy wtedy z rezygnowali z pracy, licząc, że w inny m np. hotelu będzie inacz ej, nadają się na świa dków co do tej firmy. J eszcz e inna me toda: szef. W ięks zość właścicieli firm pod naciskiem or ganów ściga nia przyzna, co tam się d ziało, gdy będą i tak istni ały jednoznaczne dow ody zaangażowania się właśc icie la w przestępczość: bo to właś nie jest poc zątk iem układów, upustów, no i p o prostu zeznań. P odsumowując więc to wsz ystko stwierdzić trzeb a, że śledztwo w fir mac h przestępczy ch, o ile je jakaś ekipa po lityczna zorg anizuje (a zawsze jest n a to czas, bo sprawa się jak dotąd nie pr zedawnia w ogóle), p raktycznie na p ewno się uda. Idiotą b yłby więc szef, który dla „z abezpieczenia” firmy p rzed śledztwem odm awiałby przyjmow ania normalnych, porzą dnych ludz i, bo woli mieć całą ek ipę w mafii, dzięki czemu s prawa „zo staje w rodzinie”. T o nonsens i nieporo zumienie. P rzestępczość firmow a, syste mowa, a nawe t państwowa, jest p raktycznie jawna i d owody mu szą się znaleźć. Dla mn ie to w ogóle n iewyobr ażalne, by naszemu p aństwu nie udało się ter az roz liczyć ska ndalu, który samo zorganizowało ( w jedną stronę się udało, a w drugą nie). Byłaby to prawd ziwa hańba i zresztą nie ma nawet obaw, że tak będ zie.
    Pamięta jmy również, że każd y, kto popełnia przestęp stwo, ma jakieś swoje dla nieg o wytłumaczenie. On na wet w nie wierzy, choć właśnie jest błędne i t aka sytuacja, w jak iej się znalazł, co do zas ady przestępstwem koń czyć się nie po winna, choćby nawet miało to bo leć. Prze dstawiani e psych ologii siebie ja ko spra wcy: swych w ewnętrznych motywów, pob udek nie jest wię c tożsa me z usprawiedliwie niem(!). Przecież to głu pie, niepoważne wobec z asad państwa wyraża jących się w prawi e, prawac h człowiek a i demokracji: to ta k, jakby powiedz ieć „mam cię w no sie, ba, szkodzę ci, rzuca m ci w yzwanie, ale mni e szanuj”. „Ni szczę twój ustrój, klejnot Polaków, wywa lczoną wolność, ale mam b yć doceniony i pogł askany po główce”. Otóż prawdziwe, obowiązu jące prawnie okolicz ności łagodzące to te, które wymi enia Kodeks k arny (np. ujawnianie r oli współspra wców przestępstwa, poj ednanie się z pok rzywdzon ym, niepełnolet niość, starania w ki erunk u przeciwnym do prz estępstwa j uż po dokonaniu za kazanego działania, ud owodnione błędne prześwi adcz enia, ograniczenia z dolnośc i kierowania swym pos tęþowan iem, …). Na tomiast to, co ludzie przytaczają jako swe typowe wewnętrzne motywy, to, co rzeko mo „usprawiedliw ia”, w rzeczywistośc i prosi się aż o uznanie wręcz za powód do wyższej karaln ości: przykł ad: „zrobiłem to dla pieniędzy” -> wiele lu dzi popełnia przestępst wo dla pieniędzy -> zatem: j est to szc zególnie groźn y z p unktu widzen ia potrz eby zwalcz ania t akiej p rzestępcz ości moty wator, bo szczególnie skuteczni e kuszący -> tym s urowiej należy karać prz estępstwa popełnione z d anych pobudek, n p. fina nsowych (ludzie mus zą pamiętać, że ni e ma pobłażania). Dokładni e tak samo można by tra ktować naciski: t o twoja rea kcja w chwi li nacisku o ws zystkim decyduje i tym bardziej trzeba przyłożyć się do je j właściwego ufor mowan ia, że p rzec iwne siły są ba rdzo istotne i nie do z lekceważenia, bo p o prostu kuszą w tych firmach skute cznie. Przyjmijmy wpr awdzie, że – nieco w ram ach chrześcijańskiej wyro zumiałości i miłosie rdzia – nie chcemy ludz i, którzy znaleź li się w trudnej może a powszech nej s ytuacji ży ciowej, karać dod atkowo, podw yższać im wyroków, że t o jest przes ada nieznająca miłos ierdzia; OK, a le na pewno nie jest t a trudna sytuacja po wode m do obniżenia wymiaru kar y. Do da wania grzywi en czy wręcz puszczani a prze stępstw płazem. To byłoby sprzecz ne z c elami państwa. (Natomias t dodatkowo kara się za m otywacje zasługujące na szczególne potępi enie, np. za dręcze nie kogoś, „bo tak fajnie wtedy k rzy czy”, pozo stańm y więc przy tym, że „p otrzeba finansow a” czy „wymagania pr acodawcy” to dosyć ty powe motywacje, za któr e ani się nie po dwyższa, a ni nie obniża należn ej kary.) Inn a naiwna ni eco koncepcja jest taka, że kt o powie coś o ws półsprawc ach przestępstwa, zezna coś przed organa mi ścigania, ten już na pewno dostąpi nadzwyczajnego złag odzenia kar y, tzn. nie pójdzie do wię zienia. Bardzo to pro ste, ale to d oprawdy naiwn ość. Takie rzecz y, jak zeznaw anie, się waży; choć Kode ks karny podaje „sąd sto suje nadzwycz ajne zł agodzenie kary” [w prz ypad ku sprawcy, który ujawnił…], to jednak nie znac zy to nic więcej p onad to, ż e taka współpra ca z organami ścigania t o PODSTAWA [tzn. dostate czna, pra wem u regulowana p odstawa] do nadzwycza jne go złagodzenia kary. (Sąd niczego nie robi „be z powodu”. Zawsze musi to być „zasa dne”, tzn. uzasadni one, mieć swoją podst awę. W miarę możliwości decydują podsta wy usta wowe.) A tymczasem zgodnie z Kodeks em kar nym jeśli jest zbie g podstaw do nadzwy czajnego zaostrzenia ( podwyższenia górnej granicy) oraz złago dzenia kary, to sąd m oże zrobić z t ym cokolwiek: złagodzić, z aostrz yć karalność, nie zrobić nic. W istocie więc j est to kwestia oceny, zważenia po szczególnych czynników. Na niekorzyść a genta przemawia ją, jako czynniki podw yższające gó rną granicę kara lności o połowę, następujące proble my: 1) działa nie w ramach zorganiz owanej g rupy lub zwią zku m ającego na celu popełnienie prz estępstwa, 2) zbieg prz estępstw, tzn. powtarzanie pr zestępstwa wiel okrotnie, ra z za razem, r egularni e, 3) uczy nienie sobie z prze stępstwa s tałego źródła d ochod u. Nawet, jeśli zlekceważ yć tu pkt 2, a dodać za to mło dy wiek jako pods tawę do złagodze nia (irracjonalne, be zsenso wne, w te n sposób zawsze młod ych się będzie uż ywać do przestępstw, bo to bezpieczne), to i ta k wychodzą 2 czy nniki przeciwko dwóm – ni e uzasadnia to samo w s obie wyraźnie ani zł agodzenia, a ni z aos trzenia karalności, sprawa j est otwarta. O czywiście zeznawanie jest korzy stne dla winnego (sąd to potrafi i powinien docenić, są na t o odp owie dnie paragra fy), ale o d więzienia to takiego w ięc co do zas ady nie zwalnia, chyb a że zostaje świa dkiem ko ronn ym.
    Poza tym, skoro j uż je steśmy przy tym, ż e może „do wybac zenia” jest to zło wśród młod zież y, np. z powodu „k onieczności rynkowe j” (w dużej mierze jej nie ma): trudno usprawi edliwiać w ogóle posta wy w tym narodzie w temaci e problemu podsłu chowego. Wysył ano na ten t emat maile nawet do milionów lu dzi. W Pol sce dorosłyc h jest 30 mln. ludzi. Gdzie te maile? Czy przeka zano je sobie na wzajem? W dzisiejszy ch cza sach to takie proste! Nie trzeba kon no jechać tygod niami do drugiej o soby odległej o setki kilometrów, nie tr zeba nawet te lefonować i po kilkan aści e min ut opowiadać, jak i jest p roblem… Czy tak trud no wpisać w Interneci e w wyszu kiwarce „blog o Piotr ze”, we jść na tę stronę, wysłać w iadomość przez pr zycisk „Ko ntak t z autorem”? Pr zedst awić mu swoją sytua cję, powiedz ieć coś do k amery, z czego później opubli kowano by film, re portaż o tej wielki ej hańbie współczesności? Już na wet mniejsza z nagry waniem rozmów z pracodawcam i, ale najprostszej rze czy tutaj brak… Pr zecież ci pracodaw cy darowaliby sobie nakłanianie do pr zestępczości, gdyby sp odziewali się w reakcji na to robien ia z nich aferałów, publiczni e i w Int ernecie, a na wet wobec po słów. Przemyślcie to. Tym czas em jednak chyba an i jeden niezadowolon y jak dotąd się nie znalazł, choć miejsce, w k tóre można się zgłas zać, jest publicznie zna ne, wrze szczano o nim do mil ionów. Ci agenci, podo bnie jak naród w ogólnoś ci, są w sporej mi erze sami winni s wej sytuacji, bo nikt ja koś nie próbu je się prz ed nią bronić, ni e oponuje, n ie zwraca się we właściwe miejsc e, to zna czy do pokrzywd zone go (olejcie te sko rumpowane i z epsute instytuc je w rodzaju Policja i medi a, ale pokrzy wdzony na pew no się chęt nie was zym problem em zajmie). Przecież ja kiś od sete k niezadowolonych, b orykając ych się z problemem wśró d czytelników pe wnie s ię znajdzie. Nie wiem z atem, c o miałoby agentów w po staci np. praco wników młodzieżow ych us prawiedliw iać. O sprawach finans owych już p isałe m (można na studiach zao czn ych poradzić so bie z 4-5 noclegami w ta nim host elu miesięcznie + kos zty dojazdów, łąc znie za ok. 400 zł na miesią c), a p rzy tym uczestni ctwo w ty m gangu z przyczyn fi nansowych jest głup ie, jak już d owiodłem 7 akapitów wyże j.
    Zauw ażmy, że w kwe stii ro zliczenia nie mają sensu:
    – konce pcje rezy gnujące z e gzekw owania praw człowieka i karania za ic h naruszenie – gd yż prowadzą do upadku demokracji na rzecz systemu mafijno- autokratycznego,
    – koncepcje rezygnują ce W RAMA CH WYJĄTKU z egzekwowania praw c złowieka i kara nia z a ich narus zenie – gdyż prowa dzą d o upadku demok racji na rzecz systemu mafijno-autokratyc znego – następnym raze m bandytom na szc zycie (powołują się tym r aze m na papi eża, jutro np. na ja kiegoś Putina) moż e się udać osta tecznie i nieodwraca lnie wypaczyć syste m (już teraz j est bardzo źl e, państwa mo rdują, to rturują, f ałszu ją wybory, fałszują opini e bie głych, a werd ykty w sąd ach są kupowane przez te lewizje): skoro nie roz liczy się TE J sprawy, to dlacze go spodziewać się rozlicz enia innej podobne j w przyszłości?,
    – koncepc je, w których tylko jakieś „k ierow nictwo” odpowiada za prze stępstw a (doliczm y tu nawet telewizję, media, partie po lityczn e, właścicieli fi rm). J est to nonsens, gd yż kierownicy to ludzie potężni, d ysponujący kapitałem i w pływ ami. Co z teg o, że będą im groz ić w takim ukła dzi e nawet sz czególnie wysokie k ary, wskutek dużej dostępnośc i miejsc w więzieniach, skoro po prostu w te go typu sytuacjach, jak t a, w k tóre j obecn ie jest Polska, tzn. w sytuac ji masowej złej w oli w me diach, spra wa mogłaby im się p o pr ost u powieść, udać, mog liby poz ost ać bezkarni? Naku pują sobie lu dzi t yle, ż e problemem będzie w o góle to ś cigać, tym ba rdziej, że będzie już ktoś inny (Piotr Niżyński) w kolejce. Skor o już raz skryminalizow ane masy wy grały „ost atecznie” (zresztą ni e wierzcie w to!), niechęt nie, ale rzekomo „z ko nieczności”, to w p rzys złości w perspektywie np. 15 lat nowe gr upy bandyckie będą oczek iwać kolejnych zwy cięstw na podobn ej za sadzie. Masy będą c hętnie sięgać po ow oc zakazany, pop ełniać za pieniądze pr zestępstwa przeciw ko drugiemu roda kowi, uczestniczyć w a ntyludzkiej ma fii państwowej. A tym czasem wina jes t po obu str onac h bardzo istotna. Nieliczn a góra i szer oki dół pira midy społecznej p otrzebują się wzajem nie, przykładem taki ego wzajemnego uz ależnienia jest np. p otrzeba sukcesów wy borczych u polityków… o tóż państwom potrzeb a zwalczać dostępność ta kże i tego sze rokiego d ołu, wywoływać oddolny opó r prz ed stawaniem się przes tępcą, a temu właśnie m. in. (jako tz w. „pr ewencji ogó lnej”) sł uży prawo karne. I wł aśnie, a p ropos ele ktoratów i węzła wyborcz ego wiążącego pol ityków z naro dem, je dna z pod stawowych domniem anych w in (obok znie czulicy i ko rupcji) tego gigantycz nego ga ngu pod słuchowego to jego zły w pływ na politykę, także wyborczy – przecież po trzeba bezpiec zeństwa („plecków”) to w ta kich sprawach, jak publiczne nieom al popełnia nie przestęps tw, zupełna podsta wa, c hoćby nie wiem, co in nego próbowano ludz iom wmówić…
    Chciałby m tu na koniec raz jesz cze ws pomnieć o bardzo przykrej sp rawie, o której pr zychodzi pomyśleć, gd y tematem jest kw estia wewnę trznej wartości i mądrośc i naro du, jego członków. Tą przy krą sprawą jest fakt, jak w ielu ludz i z b ardzo głupiego po wodu nie pr ześle t ego mai la do in nych, choć ma do nich kon takt. A tymczasem powin ni nie tylko to zrobić, al e i zrobić bardzo szybko, zaraz po odebrani u, zan im f iltry spamu nauczą się go nie przep uszczać. W dawnych c zasach, pow tórzę, trudno było się komunikować: wyma gało to wysyłania posłańcó w, tygodniow ej c zy naw et kilkutygodn iowej jazdy konnej, p o czy m jeszcze taki posłanieć musiał wrócić. W czasach „t elefonicznych” już b yło sporo l epie j, le cz i tak to 15 minu t na wyjaśnienie pro ble mu trzeba było poświęcić – w stosunku do każdego, komu w ieść czy po prostu ostrzeż enie chcieli byśmy przekazać, a takich osób przecież moż e być np. 10 (150 mi nut to dwie i pół godzin y). Tymczase m mamy erę globaln ej Wioski i wyst arc zy kilka kliknięć, a te n e-ma il o biegnie cały kraj, czyli 30 milionów dorosłyc h osób (a w miarę dorosłych, na t yle, by umieć czyt ać, korzystać z sieci i się nim zainteresować: trzydzieści kilka mil ionów). Jedyny problem tkwi w nas samych; pro blemem tym j est ludzka małost kowość, wstydliwość, głupot a… Nie ma przecież żadnego, ale to absolutnie żadn ego, zdrow ym rozumem da jącego się obronić powod u, by nie przesłać tego e- mai la innym. Moż e jest o n bezwart ościowy z racji swej fałs zyw ości, ale to nie ma wte dy znaczenia. Możn a przerwać przeczyt awszy kilka akapitów. Natomiast może je st prawdziwy, a wówcz as skutki były by tragiczne d la kraju, gdyby dalej probl em lekceważ ono, a młodzież nieo strz eżona da lej ochoczo ws tępowała do gan gu (wraz jeszcze z inn ymi osobami, np. klientami agencji nieruchom ości). Tego jest już nap raw dę dużo. Będą z tego pro blemy, gdy przyj dzie bro nić demokracji np. na d emonstracj ach. Pamię tajmy, że przesł ać ten mail tr zeb a po pi erwsze m ożliwie szybko, po drug ie bez względu na stat us i stopień znaj omości z oso bą, której adres e-mail p osiadamy, po tr zecie wreszcie: tr zeba wysłać do od powiedniej lic zby osób (wspomniane N+1). Poł owa g o nie c zyta, z drugiej połowy np. 40% może być zami eszanych w aferę c zy to samemu, czy poprzez partnera, dzieck o, rodzic a lub rodzeństwo. A więc c i nie pomogą. Pomóc może ewentual nie to 60% z połowy, czyli 30% odbior ców, ale z tego zn owuż połow a może niestety o kazać się w przykr y sposób poz bawiona mądrości życiow ej i nie przek azać mai la dalej „z powodu wsty du”. Bo nie ma w mediach, b o sprzedali tem at pedofilii Jana P awła II, temat s kandalu w t elewizji i inne takie tem aty już dawn o temu. Po zosta je 15%, czyli mniej niż jed na na sześć osób – jako odset ek tych, którzy przek azać by mogli mail dale j. Wid ać więc wyraźnie, il e potrzeba d la skutecznego powi adomienia ludz i, że problem jest znany (b o tyl ko o to ch odzi: nie trzeba zmieniać swyc h pref eren cji politycznyc h, ni e tr zeba tego nazywać „przestrogą”, b o jeszcze adre sat pomyśli, że to ściś le o ni ego samego chodz i i że dopatrujemy się w nim cech kryminaln ych, co m oże oznacza jakiś brak szacunku…). Tr zeba wysłać do nawet więce j niż 7 osób (np. 10), bo mo gą zdarzyć się blo kady u operatorów poc zty internetowej lub p o prostu mogą p owtarzać się t e same osoby: tr zeba więc aute ntycznie pos tarać się o te kilka ad resów, najlepiej z prywatnyc h źródeł (adresy publiczn ie znan e, np. posłów, typu imi e.nazwisko@sejm.pl, po pr ostu prz ych odzą na myśl każdemu, na tomiast adresy stu dentów z grupy już n ie). To nie boli, a wstydz enie się tak b ardzo, że aż napisać ni e można, jest p rzypadłością jakichś pryszczersów i dzieciaków, a nie lud zi mający ch racjonalną i poukład aną hierar chię wartości, ceniący ch np. swój kraj. Proszę więc, wyślij ten e-mail do wsz ystkich, których ad resy posiad asz, nadrab iając tym s amym bezczynność tych, k tórzy też powinni to zr obić, a le i m się nie chciało lub się wst ydzili. Bez tego maila, bez znajomości strony w ww pokrzywd zonego porządn i ludzie są jak owce b ez past erza: słab i i rozproszeni, b ez szans na jakik olwiek własny głos w poli tyce.
    Walc zmy ze złą partią, która chc e cenzurować Internet, chce jaki egoś polskiego stuk ania mło tkiem sądowym czy urzędowy m i ukr ywania treści z Intern etu, naw et z jego zagra nicznyc h części, co ww. bandy ci by pod j akimś ta m pretek stem chętni e czynili. N ie popierajmy (nadz iei) bandytó w, bo to będzie kres pol skiej demo kracj i i ja wne łamanie kons tytucyjnej wolnośc i pozyskiwania i r ozpowszechnia nia informacji przez państwo. NIE dla ochr ony przestępc zości np. w telewizji. PiS-ow i nie powi nno zostać naw et 10% po parci a w tym k raju, skor o większość ludzi ko rzysta czas em z Internet u i pe wnie cieszy się z teg o, że on istnieje i j est wolny. J ako, że wię ksz ość ludzi łą czy się z Intern etem przez współdziel one łącza np. domo we, to ominięcie ce nzurowania go pod poz orem us uwania porno grafii będzie wym agało od po pierwsze jednej oso by, czyli użyt kownika, po drug ie tak samo od je szcze drugiej, czyli wł aściciela łącza, śmiałości w ystarczającej d o zażądania w yłączen ia blokad skierowanyc h pr zeciwko eroto manom, jeśli t o w ogól e będzie pra wnie możliwe. A tymc zasem taki bra k blok ad, ograniczeń włącza nych p rze z państwo powinien być standar dem ze względu na Konsty tucję. Prawdo podobieńs two, że rzadki prz ypadek ma miejsce jednoc ześni e u dwóch osób, ni ezależnie, jest iloczyn em dwóch małych ułam ków, c zyli w ogóle ma rząd wie lkości znikomy. Lu dziom nawet n ie zechce się wyłącz ać zbędnych polit ycznie narzuc onych wa rto wników, a szkoda.
    Pr oszę, wyślijcie Pańs two te n e-mail do wszys tkich sw oich prywatnych kont aktów. Wstępn ie dostał y go ok. 3 m ln. osób, t o prawi e 10% Polski. Jeśli fi ltry blokują pr opagację e-maila, uchr oni przed tym zapewn e zmiana s amego tytułu. Doceńmy tę p ocztę, bo ni e jest łat wo wysłać ją do mil ionów i rzad ko się to zdar za. O pr zyp adkach nadużyć informu jmy na forum.bandyci tuska.pl, tu zaś jes t narzędzie dl a „par anoików” do używania anonim owych adresów IP, któr e stanowi barierę nie do przeskoc zen ia na wet dla świ atowych Po licji i służb specjalnych.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s