11 MAJA 2019 PROTESTY przeciw S. 447 przed Białym Domem, Los Angeles i Warszawie

Na stronie Światowej Organizacji Restytucji Mienia Żydowskiego (World Jewish Restitution Organization, WJRO) opublikowana została lista 2613 warszawskich adresów. Pod tym linkiem (TUTAJ!) można sprawdzić, czy nieruchomość, w której mieszkasz ma być przedmiotem roszczeń.

Na razie to tylko stolica, ale można przypuszczać, że z czasem pojawią się takie listy z innymi miejscowościami.

ZA TO POWINNIŚMY PŁACIĆ (?) „NARODOWI WYBRANEMU”: 

Czy ustawa 447 to jednak robota spec- służb i zasłona dymna przed wprowadzeniem nowego prawa wodnego?

 
Korzenie żydo-syjonistyczne tzw. Ruchu Narodowego spod znaku żydo-katolików:

 

 
A może trzeba wreszcie zmienić scenę polityczną i zagłosować na uczciwych i mądrych Polaków? GŁOSOWANIE POZA MIEJSCEM ZAMIESZKANIA: tutaj 
Wspaniałym przykładem, że tacy ludzie istnieją, jest chociażby lek.  Hubert Czerniak  –  chociaż za PRL’u miał krótki epizod z ZOMO (bo chwilę grał za młodu w zomowskim klubie piłkarskim) i ma teraz teczkę w IPN z tego powodu.
 
 

Piotr Bein's blog = blog Piotra Beina

ZAPRASZAMY!
Protest Przeciwko Ustawie S.447,
Ekstraprawnym Roszczeniom i Lamaniu Konstytucji USA!
White House, Washington, D.C., 11 Maja 2019, 1:00 PM
Drodzy Państwo, Rodacy!
Dzieją się rzeczy, które w sposób wyraźny i bolesny dotykają Polski i nas Polaków. Ustawa S.447 (prawo 115-171) przyjęta przez Kongres USA i podpisana przez Prezydenta Donalda Trumpa jest skierowana przeciwko polskim interesom narodowym i polskiej racji stanu. Ustawa S.447 (prawo 115-171) narusza również fundamentalne gwarancje zawarte w amerykańskiej konstytucji dyskryminując wiele kategorii ofiar 2-giej wojny światowej i tworzy niebezpieczne precedensy prawne.
Już dawno Polska nie potrzebowała nas tak, jak potrzebuje nas teraz. Wspólnymi siłami musimy bronić Polski przed grabieżą i przed próbą jej zawłaszczenia dokonywaną pod przykrywką i pod pretekstem realizacji ekstraprawnych, żydowskich roszczeń majątkowych, które ustawa S.447 (prawo 115-171) w wyraźny sposób legitymizuje.
Ustawa S.447 (prawo 115-171) przygotowała polityczny grunt umożliwiający wymuszenie na Polsce nienależnych wypłat prywatnym organizacjom żydowskim – niezwiązanym z Polską, oraz nie…

View original post 357 słów więcej

3 uwagi do wpisu “11 MAJA 2019 PROTESTY przeciw S. 447 przed Białym Domem, Los Angeles i Warszawie

  1. KONFEDERACJA – Poseł Jacek Wilk w rozmowie z Adamem Wielomskim:
    Czy Konfederacja jest projektem obliczonym na wybory do Parlamentu Europejskiego, gdzie wszystkich łączy euro-sceptycyzm, czy też będzie kontynuowany w wyborach do Sejmu?
    – Zdecydowanie celem Konfederacji jest wprowadzenie na jesieni tego roku jak najliczniejszej reprezentacji do Sejmu RP. Kalendarz wyborczy oczywiście „wymusza” uprzednie startowanie w majowych wyborach do europarlamentu, ale dla Konfederacji to akurat bardzo dobry zbieg terminów, gdyż te najbliższe wybory stwarzają bardzo dobrą okazję do jak najlepszego „wybicia się” w sondażach oraz przebicia do szerokiej świadomości wyborców.
    Ale tak właściwie, poza eurosceptycyzmem i sprzeciwem wobec establiszmentu, co łączy poszczególne człony Konfederacji, szczególnie dwa filary tej układanki, czyli wolnościowców i narodowców?
    – Obecna polityka rządów PiSu spowodowała, że łączy nas teraz w pierwszej kolejności sprawa absolutnie fundamentalna – kwestia suwerenności Polski. PiS w sposób kroczący tejże suwerenności się zrzeka: zaczęło się w 2009 roku od podpisania przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego Traktatu Lizbońskiego, który uczynił z Polski jeden z landów euroRzeszy, a obecnie mamy wręcz jawne podporządkowywanie polskiej racji stanu interesom innych państw. Polskie prawo jest dyktowane w obcych ambasadach, nowelizacje ustaw są pisane w tajnej siedzibie Mosadu, a w sprawie bezpodstawnych roszczeń przemysłu Holokaustu rząd w tajemnicy przed obywatelami negocjuje warunki rekompensat dla zagranicznych organizacji za mienie pozostawione bez spadkobierców przez polskich obywateli, zamordowanych przez niemieckiego okupanta. Na szczytach międzynarodowych organizowanych w Warszawie, na zlecenie innych stolic, Polska i Polacy są jawnie obrażani i upokarzani, a PiS podchodzi do tego na kolanach, tłumacząc te ataki specyfiką kampanii wyborczej w Izraelu. Rząd abdykuje także w zakresie polityki energetycznej Brukseli, niszcząc konsekwentnie suwerenność energetyczną Polski i uzależniając nas coraz bardziej od zagranicznych nośników energii lub technologii do jej wytwarzania. Nie jest przypadkiem, że to właśnie za rządów PiS sprowadza się do naszego kraju rekordowe ilości węgla – zamykając w tym samym czasie kolejne polskie kopalnie, mimo że mamy ogromne ilości węgla. Innymi słowy głównym spoiwem Konfederacji – wobec tak prowadzonej polityki obecnych rządów – stal się postulat przywrócenia polskiej suwerenności i podmiotowości i nie ma w tym postulacie żadnej przesady.
    Czy wypracujecie wspólny program pozytywny, szczególnie ekonomiczny, gdzie różnice mogą być największe?
    – Oczywiście. W ogromnej części jesteśmy w stanie się porozumieć. W zasadzie jedyna istotna różnica dotyczy oceny kapitału zagranicznego. Narodowcy twierdzą, że kapitał ma narodowość, my – wolnościowcy – że interesy. Wobec powyższego narodowcy chcą dużego zakresu kontroli wobec obcego kapitału, my natomiast twierdzimy, że nie powinien on mieć po prostu żadnych przywilejów względem polskiego – na przykład w postaci dopłat rządu do inwestycji czynionych na obszarze Polski przez zagraniczne korporacje. Ale jeśli już chodzi o kwestie wolności gospodarczej to oba obozy polityczne są raczej zgodne, że trzeba tworzyć jak najlepsze warunki do rozwoju polskiego biznesu, i że rząd i urzędnicy powinni jak najmniej przeszkadzać w bogaceniu się rodzimych przedsiębiorstw – zwłaszcza rodzinnych.
    Polska ma w tej chwili kilka potencjalnych możliwości geopolitycznych: Trójmorze pod amerykańskim patronatem, sojusz z Berlinem i Paryżem za cenę pogłębienia integracji europejskiej lub spojrzenie na wschód, czyli odnowienie stosunków z Rosją i przyłączenie się do chińskiego Nowego Jedwabnego Szlaku. Jaka jest Pańska opinia? I czy to jest tylko Pańska czy całej Konfederacji?
    – W całej Konfederacji panuje zgoda co do tego, że nie wolno dalej tkwić w śmiertelnej pułapce, w jaką wpędziły Polskę rzędy PiS całkowicie uzależniając się od jednego tylko „strategicznego” partnera zagranicznego przy jednoczesnym gwałtownym popsuciem stosunków z innymi państwami i grupami państw. Zgadzamy się również co do tego, że trzeba – na ile się da – dążyć do polityki wielowektorowej, w której Polska może elastycznie reagować ruchami na arenie międzynarodowej w miarę zmieniających się warunków i okoliczności zagranicznych. Nie pracowaliśmy jeszcze nad wyrobieniem wspólnego stanowiska lub opinii co do kierunków ewentualnych nowych sojuszy, dlatego przedstawię tutaj swoją własną opinię. Nie jesteśmy skazani na wszelkiego rodzaju sojusze tylko i wyłącznie z jednym państwem lub grupą państw. Możemy i powinniśmy tworzyć tutaj różne konfiguracje w zależności od rodzaju sojuszu; z jednymi państwami możemy zawierać sojusze militarne, z innymi gospodarcze, a z jeszcze innymi polityczne. Biorąc pod uwagę obecne uwarunkowania powinniśmy jak najbardziej zacieśniać stosunki polityczne z państwami Trójmorza. Pamiętajmy jednak, że nie będzie żadnej głębszej współpracy w tej grupie państw tak długo, jak długo koncepcji Trójmorza nie wypełni jakiś konkretny zespół projektów i przedsięwzięć przynoszących konkretne i wymierne korzyści wszystkim państwom tego aliansu. Powinny to być w pierwszej kolejności projekty i przedsięwzięcia dotyczące wspólnej infrastruktury komunikacyjnej, poszerzania handlu oraz szerokiej współpracy gospodarczej. Jest tu naprawdę wiele do zrobienia. Na przykład Czesi są żywotnie zainteresowani jak najszybszym zbudowaniem kanału Dunaj-Odra, aby móc wozić swoje towary Odrą do portów bałtyckich. Właśnie takie konkretne projekty są dopiero w stanie przekształcić ideę Trójmorza w realnie działający we wspólnym interesie sojusz. Taki też sojusz powinien pogłębić współpracę z Chinami umożliwiając im budowę Nowego Jedwabnego Szlaku w zamian za stanowczą deklarację Pekinu, że rynek chiński zostanie otworzony na towary z Polski, Czech, Węgier itd. Wreszcie – jeśli chodzi o sojusze militarne – nasza obecność w NATO jest obecnie najlepszym gwarantem naszego bezpieczeństwa, ale tylko pod warunkiem, że odbudujemy swój przemysł obronny.
    Czym chciałby się Pan zająć jako europoseł: pytamy tak o aktywność na forum PE, jak i aktywność w kraju?
    – Na forum UE z całą pewnością bardzo bliskie byłyby mi sprawy polskiego rolnictwa, gdyż w dalszym ciągu polski rolnik jest jawnie dyskryminowany względem swych zachodnich konkurentów, a całe branże polskiej produkcji i przetwórstwa rolnego są niszczone kolejnymi dyrektywami unijnymi. Trzeba z tym skończyć, gdyż polskie rolnictwo może i powinno być jednym z naszych produktów eksportowych – zwłaszcza w zakresie zdrowej żywności tworzonej w gospodarstwach rodzinnych. Jeśli chodzi o aktywność w Polsce chciałabym przede wszystkim bardzo starannie kontrolować to, w jaki sposób unijne dyrektywy są w naszym kraju implementowane – gdyż zdecydowanie zbyt często pod pretekstem ich wprowadzania rząd narzuca nam coraz większą ilość szkodliwej biurokracji i drastyczne przeregulowanie gospodarki.
    Nikt dzisiaj nie wie jak będą wyglądały frakcje w przyszłym europarlamencie, bo to zależy kto do tego parlamentu wejdzie. Ale gdyby miał Pan do wyboru frakcje z kończącej się teraz kadencji, to do której najchętniej by się Pan zapisał?
    – Wszystko wskazuje na to, że bardzo silną reprezentację wprowadzi Nigel Farage, którego partia Brexit ma już teraz w sondażach dotyczących wyborów do PE poparcie wyższe niż Partia Konserwatywna i Partia Pracy razem wzięte. To oznacza, że może on utworzyć bardzo silną frakcje uniorealistów i do takiej frakcji bardzo chętnie bym się przyłączył.
    W ostatnich latach zaliczył Pan kilka małych wolt organizacyjnych pomiędzy strukturami Kongresu Nowej Prawicy, Kukiza i Wolności. Dla osób mało zainteresowanych przetasowaniami wewnętrznymi na prawicy nie były one czytelne. Czy mógłby nam Pan je opisać i wytłumaczyć?
    Za każdym razem te „wolty” miały dokładnie ten sam charakter – próbowałem na różne sposoby łączyć środowiska reformatorskie. I tak odpowiednio: startując z list Kukiza gorąco namawiałem kolegów z KNP by czynnie włączyli się w ten projekt. Ówczesne kierownictwo tej partii pomysł ten odrzuciło i obecnie partia ta praktycznie już nie istnieje. Kiedy przystępowałem do „Wolności”, nie rezygnując z członkostwa w KNP, było podobnie – próbowałem połączyć dwie partie o praktycznie tym samym programie. I znów był opór szefostwa KNP, które tego połączenia nie chciało i wykluczyło mnie potem z szeregów partii choć do końca walczyłem o „dogadanie się”. W tym czasie byłem jeszcze w Klubie poselskim Kukiz’15 i również – bardzo długo – starałem się o zbudowanie kolacji KORWiN-Kukiz, a moje wysiłki były bacznie śledzone w mediach społecznościowych przez tysiące sympatyków opowiadających się za takim szerokim ruchem antysystemowym. Znów się nie udało takie zbliżenie – tym razem za sprawą samego Pawła Kukiza, który niespodziewanie zerwał rozmowy wbrew wcześniejszym zapewnieniom. Ale udał się w końcu najważniejszy sojusz – z Ruchem Narodowym – o którym mówiłem od prawie roku. I ta koalicja pokazuje, że w swoich równych zjednoczeniowych koncepcjach i działaniach miałem rację – rośniemy w siłę, a wyborcy dają nam ewidentnie premię za zjednoczenie.
    Jak się Pan czuje w sojuszu z nacjonalistami i strong katolikami. Czy jednak, rozumiejąc polityczny realizm, sojusz ten Pana nie uwiera?
    – Od początku istnienia Konfederacji robimy zdroworozsądkowe założenie, że żadna z formacji ją tworzących nie zmienia i nie odchodzi od swego programu – na przykład na rzecz tworzenia całościowego programu wspólnego – ale po prostu uzgadnia wspólne stanowisko w niektórych tylko, istotnych ze względu na kontekst, kwestiach. To powoduje, że nie musimy obchodzić od swoich poglądów, a tym samym walczyć z dylematami moralnymi „odstępstwa od zasad”. Od początku szanujemy swoje odrębności i nikt nie robi nikomu zarzutu, że w sprawach nieuzgodnionych ten ktoś inny mówi swoim językiem. To zresztą istota każdej konfederacji i ten mechanizm działa w Konfederacji KLBN bardzo dobrze.
    Ostatnie pytanie wynikło stąd, że mamy wielu wspólnych znajomych w mediach społecznościowych, w tym także rekrutujących się ze środowiska samo-określającego się mianem wolnościowego. Część z tych osób deklaruje, że nie zagłosuje na Konfederację, bo „Braun chce zamykać za homoseksualizm”, a „Winnicki to nacjonalista”, etc. Jak przekona Pan te osoby?
    – Staram się je przekonywać w ten sposób, ze największym plusem Konfederacji jest właśnie wielki wybór. Nikt nie zmusza nikogo do lubienia wszystkich liderów Konfederacji, ale na każdej liście i w każdym okręgu wyborczym każdy z naszych wyborców znajdzie bez problemu kandydata, który jest mu bardzo bliski swoim światopoglądem. Wystarczy się rozejrzeć. Zwracam przy tym uwagę, że identyczna koncepcja legła u podstawa sukcesu Kukiza w ostatnich wyborach sejmowych. Problem Kukiza polega na tym, że on od koncepcji szerokiego ruchu Naprawy Rzeczypospolitej już odszedł, a my tę koncepcję właśnie pięknie i skutecznie realizujemy.
    I ostatnie pytanie: czy czytuje Pan portal konserwatyzm.pl i nasz półrocznik „Pro Fide Rege et Lege”? Jeśli tak, to proszę powiedzieć na ile bliskie są Panu nasze poglądy, a z czym się Pan nie zgadza? Dodam, że nie wymagamy zgodności w 100 procentach
    – Oczywiście – czytam z ogromną przyjemnością zarówno konserwatyzm.pl, jak i „Pro Fide Rege et Lege”. Bardzo bliskie są mi prezentowane w nich konserwatywne koncepcje ustroju życia politycznego i społecznego z bezkompromisowym monarchizmem na czele. Natomiast nie zgadzam się z frontalnym potępieniem liberalizmu. Uważam, że w zakresie działalności gospodarczej liberalizm – gospodarczy oczywiście – powinien być zawsze punktem wyjścia dla każdego Wolnościowca. Po prostu wierzę niezmiennie w ideę konserwatywnego liberalizmu – tradycji w życiu społecznym połączonej zarazem z wolnością gospodarowania własnym przemysłem, mieniem i owocami pracy. Jestem konserwatywnym liberałem na przekór tym, którzy twierdzą, że coś takiego nie istnieje.
    Źródło: KONSERWATYZM.PL, 18maja 2019.

    Polubienie

  2. USA to nie sojusznik,
    to taki sam agresor jak Niemcy w 1939 roku : Hitler do Polski : żądam Gdańska i autostrady wtedy Polska będzie bezpieczna – Trump – USA do Polski podpisując ustawę 447: Polacy płacić żydom i nie pytać – wtedy nasze wojska zapewnią wam demokrację !
    I tak jak ze strony Niemiec padły żądania przyłączenia Gdańska do III Rzeszy, przeprowadzenia przez Pomorze eksterytorialnej autostrady i linii kolejowej z Niemiec do Prus Wschodnich i przystąpienia Polski do paktu antykominternowskiego, tak teraz żydowscy szmalcownicy z USA żądają likwidacji państwa Polskiego !

    Żydzi konsekwentnie od zawsze dążyli i dążą do likwidacji jakiejkolwiek suwerenności Polski.
    Kaczyński z całym PiSem – dokonali zdrady narodowej –sprowadzenie zbrodniczych wojsk USA do Polski i łożenie na nich to przejaw okupacji – wstęp do tego uczynił jego brat ściągając wrogą lożę masońską – z tego widać, że Bóg w swej opatrzności pokierował jednego już do piekła ! Drugi zaś ma za nic wskazania Boskie !
    Art. 127. Zamach stanu
    § 1. Kto, mając na celu pozbawienie niepodległości, oderwanie części obszaru lub zmianę przemocą konstytucyjnego ustroju Rzeczypospolitej Polskiej, podejmuje w porozumieniu z innymi osobami działalność zmierzającą bezpośrednio do urzeczywistnienia tego celu,
    podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 10, karze 25 lat pozbawienia wolności albo karze dożywotniego pozbawienia wolności.

    Chorobliwa nienawiść żydów do Polaków przejawia się przez cały okres państwa Polskiego, pominę okres przedrozbiorowy. Co musimy wiedzieć na pewno:
    Otto Spazier w „Historii powstania Narodu Polskiego w r. 1830 i 1831” (T. I str. 305) po powstaniu listopadowym „car Mikołaj hojnie łaską swoją wszystkich Żydów obsypywał, szczególnie Żydów w Królestwie, którzy mu się nie mało na szkodę powstańców przysłużyli”.
    Wraz z Wiosną Ludów 1848 r. Polacy znowu podjęli walkę o wolność, tym razem głównie w Poznańskiem. I tym razem Żydzi odegrali niechlubną rolę. Zacytujemy, co o tych wydarzeniach mówili współcześni (Pisma Józefa Suppińskiego, wyd. III Wa-wa 1848 r. T. I str. 320): „W roku 1848, gdy chodziło o dojście, jaka narodowość przeważała w Poznaniu, Żydzi (…) zapisali się wszyscy jako Niemcy. Ta ich podłość przeważyła na stronę narodowości niemieckiej. Po odniesionym triumfie poniewierali Polaków na ulicach, rzucali na nich kamieniami, pluli im w oczy itd. Przy wszystkich narodowych sprawach Żydzi występują jako wrogowie kraju, ile razy strona przeciwna mocniejsza się wydaje”.
    Żyd Jaffe na wiecu w Poznaniu w 1901 roku powiedział (cyt. za Biesiadą Literacką, 1901 z 21. III. str. 259): „Zwracam uwagę na stanowisko, jakie my Żydzi zajmujemy na pruskim wschodzie” (…) Kiedy ten kraj przyłączono do Prus, wtedy to ojcowie nasi przyjęli na swe barki wielką część kulturalnego dzieła. Jeżeli miasta poznańskie stały się głównie warowniami niemczyzny, to właśnie ojcowie nasi spełnili w tym kierunku dobrą, a może najlepszą część pracy. Tysiącami polonizowali się chrześcijańscy Niemcy, lecz żaden Żyd tego nie zrobił i nie zerwał owego związku z niemiecką ideą”. „… Stoimy też na szmacie ziemi, którą pomogliśmy zniemczyć, a na to dziś głównie kładziemy nacisk…”

    W „Gazecie Niedzielnej” nr. 39 z 1919 roku ukazała się korespondencja J. A. Danielaka z Trenton (USA): „… Co się tyczy Żydów, to wszyscy byli za Niemcami, a nawet teraz, kiedy Polska na Kongresie Pokojowym potrzebowała sympatii innych narodów, a zwłaszcza sympatii naszego amerykańskiego narodu, to Żydzi wytężyli wszystkie swoje siły w Ameryce, aby Niemcom dopomóc a Polsce zaszkodzić. Nosili w pochodach tablice z napisami, że Polska Żydom się należy, a nie Polakom, bo Polacy nie umieją się rządzić”.

    Apel syjonistów holenderskich zamieszczony 28.04.1918r w „Joodsche Wachter” miedzy innymi zawierał następującą prośbę:… „A do Was panujący wszystkich państw całej ziemi zwracamy się z żądaniem …strzeżcie Izraela, nie dopuście do największego nieszczęścia, jakie w dwudziestym wieku nasz naród mogło dosięgnąć: nie dopuście do wolnej Polski, kosztem zniszczonego żydostwa”

    (J. Orlicki „Szkice z dziejów stosunków polsko – żydowskich 1918 –1949” Szczecin 1983 s.37). „Twierdzę kategorycznie, że żydostwo nie zadowalając się zwyczajnym szkalowaniem sprawy polskiej, wprost organizowało pogromy Polaków. Bólem i wstydem przejmuje nas, Polaków pochodzenia żydowskiego, sama świadomość tego pochodzenia wobec niesłychanej w dziejach ludzkości zdrady przez żydostwo tak gościnnej dla niego zawsze ojczyzny naszej w wyjątkowo krytycznej chwili jej dziejów”.

    J. Unszlicht. (“O pogromie ludu polskiego”, 1906). W 1912 roku Julian Unszlicht wydał, prawie 400-stronnicową książkę demaskującą antypolskie działania litwaków pt. „O pogromy ludu polskiego. (Rola socjal-litwactwa w niedawnej rewolucji)”.
    W 1911 roku Unszlicht opublikował w Krakowie pierwszą ze swych dwóch obszernych publikacji książkowych poświęconych obronie Polski i polskości przed żydowskim nacjonalizmem litwaków z SDKPiL „Socjal-litwactwo w Polsce”. Pisał w niej między innymi: „(…) Sam będąc Polakiem »pochodzenia semickiego«, znając na wylot drobno-mieszczańską inteligencję żydowską i różne prądy ją nurtujące, szereg lat działałem w głównej organizacji wojującego z Polską nacjonalizmu żydowskiego, tzw. SDKPiL („Socjaldemokracja Królestwa Polskiego i Litwy”). Przez długi czas nie mogłem sobie zdać sprawy, skąd bierze się jej zaciekły rozpęd antypolski, czemu zieje ona taką piekielną nienawiścią do najbardziej uciemiężonego narodu na świecie i czemu zatruwa w duszy ludu polskiego normalne uczucie poświęcenia i miłości dla swej ojczyzny w niewoli (…)”.

    „(…) Do jakiej czelności może się tu posunąć socjal-litwactwo świadczy fakt następujący: na początku 1905 w chwili największego wybuchu rewolucyjnego w Polsce socjal-litwacki Sanhedryn (tzw. Zarząd Główny) wypuścił w rocznicę »Proletariatu« odezwę, w której oznajmił uroczyście, że »Polska, to trup, który winien być rzucony na śmietnik«, i pogląd ten rozwałkowany (wydrukowany) na całą odezwę rzucił w ogromnej ilości egzemplarzy w masy robotnicze polskie – pod pretekstem, że to była ideologia »Proletariatu« (…)

    autor: Marysia Mikulska

    Polubienie

  3. Grzegorz Braun pozuje na Polaka, katolika, patriotę, narodowca. Czy tak jest w istocie?
    https://wolna-polska.pl/wiadomosci/grzegorz-braun-polski-kandydat-na-prezydenta-2015-03

    Obrońcy Kościoła czy Polski muszą pamiętać, że niebezpieczeństwo pochodzi nie tylko ze strony tzw. lewicy, establishmentu czy mainstreamu, lecz przede wszystkim z łona kościoła posoborowego oraz z kręgów prawicowych, od narodowców i patriotów — bo tysiącletnia polityka żydowska polega na tym, żeby potajemnie przedostawać się zwłaszcza do tych sektorów, instytucji religijnych i opozycyjnych, by wyeliminować prawdziwych obrońców kraju i wiary, a przede wszystkim tych, którzy znają żydowskie niebezpieczeństwo, — a w ich miejsce zainstalować swoją agenturę. Dokładnie tak, jak zrobiono to z Solidarnością, o czym wszyscy doskonale wiemy.
    Ojcem Grzegorza Brauna jest Kazimierz Braun, reżyser, profesor reżyserii na Uniwersytecie Stanu Nowy Jork w Buffalo. Bratem Kazimierza Brauna jest Juliusz Braun, obecny prezes TVP. Dziadek Grzegorza to nieżyjący już Juliusz Braun. Bratem zaś dziadka był Jerzy Braun.

    Jeden z ważnych ośrodków masonerii w Polsce, po pierwszej wojnie światowej, został zorganizowany jako Instytut Mesjanistyczny. Kierował nim wysoko stojący w hierarchii masońskiej Józef Jankowski – różokrzyżowiec i martynista, znawca Kabały. Jego najbliższym współpracownikiem i wychowankiem był Jerzy Braun – postać niepospolita: filozof, poeta, doskonały publicysta i redaktor pism na dobrym poziomie, przede wszystkim Zetu i Merkuryusza Polskiego Ordynaryjnego.

    Po przekształceniu Instytutu Mesjanistycznego w Towarzystwo Hoene-Wrońskiego, Jerzy Braun z niesłychaną energią zaczął propagować naukę tego filozofa, którego Papus stawia w jednym rzędzie z takimi Mistrzami, jak Fabre d’Olivet i Eliphas Levi. Jako członek Zakonu wyspecjalizowanego w prowadzeniu dywersji Jerzy Braun – mason wysokiego stopnia, pochodzenia żydowskiego, zaczyna energicznie zwalczać masonerię i Żydów, przede wszystkim na łamach Merkuryusza; można się domyślić z jakim skutkiem.

    W końcu lat trzydziestych organizuje Porozumienie Organizacji Antymasońskich i zaczyna wydawać Biuletyn Antymasoński, którego materiał informacyjny z zachwytem przejmuje prasa narodowa i katolicka. Dobry dowcip, nieprawdaż? Zakon masoński posiadł tę mądrość, że może spokojnie egzystować dopiero wtedy, gdy sam zorganizuje własnych przeciwników – i odpowiednio nimi pokieruje. I robi tak nadal.

    Filozofia Hoene-Wrońskiego propagowana przez Jerzego Brauna systematyzuje podstawowe elementy Kabały i przedstawia je w duchu niemieckiej filozofii idealistycznej. Po dziś dzień zwolennicy i wyznawcy Wrońskiego – zwani wronskistami – tworzą rodzaj sekty ściśle związanej z Zakonem Martynistów – jedną z naczelnych struktur wolnomularstwa.

    Jerzy Braun w czasie okupacji niemieckiej stał się jednym z przywódców „Unii” (1940-42) – organizacji konspiracyjnej o chrześcijańskim charakterze. „Unii” podległy był m.in. Teatr Rapsodyczny. Mieczysław Kotlarczyk, któremu Jerzy Braun pomagał w zorganizowaniu i prowadzeniu Teatru Rapsodycznego, wprowadził do „Unii” jednego ze swych aktorów i podopiecznych, młodego Karola Wojtyłę. To Kotlarczyk wprowadził Wojtyłę w fenomenologię. Tak się zdarzyło, że Kotlarczyka zainspirowała Helena Petrowna Bławatska, rosyjska okultystka, założycielka nowoczesnego teozofizmu. Bławatska, jak potem Wojtyła, nauczała, że religie były bardzo podobne do siebie, wszystkie pochodziły z tego samego źródła.

    W książce „Il Pensiero of Karol Wojtyla” [Myśl Karola Wojtyły] włoskiego współczesnego filozofa i polityka. Rocco Buttiglione, możemy przeczytać: „Żeby zrozumieć Kotlarczyka, ponad to co mówi o nim Wojtyła, ważne wydaje się przeczytać Mieczysława Kotlarczyka “Sztuka żywego słowa” (Gregorianum, Rzym, 1975), ze wstępem kard. Karola Wojtyły… Odnośnie relacji, jakie istnieją między słowem [mówionym] i przedmiotem [widzianym], Kotlarczyk czytał i rozważał teksty z tradycji teozoficznej Heleny Pietrownej Blawatskiej, Świtowskiego, Ignacego Matuszewskiego… i z tradycji hebrajskiej – Ismara Elbogena – zgodnie z którą wszystko redukowane jest do syntezy osobistej”.

    Teatr Rapsodyczny czerpał inspirację do swoich przedstawień z tekstów literackich, filozoficznych, religijnych, z poezji romantycznej i neoromantycznej. Koncepcja teatru wyrosła z ducha polskiej myśli mesjanistycznej, z pism Augusta Cieszkowskiego, Zygmunta Krasińskiego, Józefa Hoene-Wrońskiego, Andrzeja Towiańskiego.

    Towiański był zwolennikiem „mesjanizmu”, prądu zapoczątkowanego przez Hoene-Wrońskiego „który ostatecznie skończył wierząc, że jest Parakletem na którym spoczywa misja głoszenia «chrystianizmu spełnionego»” (Rocco Buttiglione, s. 251).

    Zwolennikami mesjanizmu byli również dwaj wielcy mężowie polskiej literatury: Zygmunt Krasiński (1812-1859) i August Cieszkowski (1814-1894): pierwszy „głosił, że Kościół Piotrowy dobiega końca, jak wszystkie starożytne społeczności„, drugi „obwieszczał otwarcie trzeciego i ostatniego wieku historii: po starożytności, która była epoką Ojca, po okresie chrystianizmu, który był czasem Syna, wkrótce nadejdzie era Ducha Świętego, który uskuteczniając porozumienie woli ludzkiej z Wolą Bożą założy na ziemi królestwo Boże: wówczas to urzeczywistni się «pełnia narodów» obwieszczona przez świętego Pawła” (Rocco Buttiglione, s. 250-251). Co do Towiańskiego, w swojej głębokiej pokorze, uważał się, za trzecie po Napoleonie objawienie Chrystusa, za wybranego przywódcę, który miał powstać z narodu, Polski – na wzór Chrystusowy – męczennicy i odkupicielki. Był on „upojony literaturą mistyczną i okultystyczną: być może był dopuszczony do jakichś tajnych stowarzyszeń” (Rocco Buttiglione, s.252).

    Ojciec Grzegorza Brauna, Kazimierz Braun, w wywiadzie udzielonym dla Dziennika Polonii w Kanadzie relacjonuje: W początkowym okresie kontaktów Jerzego Brauna z Karolem Wojtyłą można mówić o dużym wpływie idei, twórczości i osobowości przywódcy „Unii”, starszego przecież o 19 lat poety, myśliciela, przywódcy – na młodego aktora, początkującego poetę i dramatopisarza, a niebawem alumna podziemnego seminarium. Echa idei „Unii” odzywały się po latach wielokrotnie w pismach i wypowiedziach Jana Pawła II.

    Ostatnią dekadę życia Jerzy Braun spędził w Rzymie. Tam zaangażował się w prace Soboru Watykańskiego II (1962-65) – był konsultantem w sprawach ekumenizmu i apostolstwa świeckich. Współpracował z prymasem Stefanem Wyszyńskim i biskupem Karolem Wojtyłą. Dwukrotnie gościł na audiencji u antypapieża Pawła VI (żyda, masona, komunisty).

    – Zachowało się kilka bardzo znaczących fotografii stryja: z Prymasem Wyszyńskim, z papieżem Pawłem VI, z Karolem Wojtyłą. To ostatnie pochodzi zapewne z wiosny roku 1964, a zatem już po powołaniu Wojtyły na urząd arcybiskupa krakowskiego, a przed wyjazdem stryja Jerzego z kraju. Obaj są na tym zdjęciu jacyś radośni, uśmiechnięci, pełni nadziei… – mówi w wywiadzie Kazimierz Braun.

    Zapytany o kontakty rodziny Braunów z Janem Pawłem II odpowiada:

    – Kontakty z Karolem Wojtyłą miał mój ojciec Juliusz, prawnik i ekolog, działacz katolicki i więzień polityczny (tak jak stryj Jerzy). Potem te kontakty objęły młodsze pokolenie. Profesor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, Maria Braun-Gałkowska, to moja kochana młodsza siostra. Moja wielka przyjaźń i radość. To właśnie dzięki niej wszedłem do grupy młodzieżowej zwanej „Święta Lipka”. W tamtych latach (od 1958 r.) studiowałem w Warszawie reżyserię. Ona była wtedy studentką KUL-u. Studentem KUL-u był też jej narzeczony, wkrótce mąż, potem również profesor KUL-u, Jerzy Gałkowski. (…)

    Karol Wojtyła był dla nas po pierwsze przewodnikiem duchowym, wzorcem modlitwy, zarówno wspólnotowej, jak i indywidualnej – miał takie chwile w ciągu dnia, gdy usuwał się na modlitwę samotną, „wychodził na górę”, jak Chrystus. Był też wymagającym pedagogiem oraz aktywnym turystą, czy uczestnikiem gier sportowych.

    Z ogromnym wzruszeniem wspominam, że grałem kiedyś w siatkówkę z papieżem… Te wyjazdy uczyły właśnie tego: integracji modlitwy z nauką i pracą, a także i rozrywką, przenikania modlitwą wszelkiej działalności „świeckiej”. On ukazywał jedność życia duchowego i „życia w świecie”. Dawał przykład życia tą jednością.

    Grzegorz Braun jest dzisiaj związany ze środowiskami tzw. tradycji katolickiej, m.in. z Bractwem św. Piusa X. Bractwo to zostało założone oraz jest finansowane przez rodzinę Rothschildów. Ciepło jest przyjmowany również w parafiach soborowego kościoła.

    Braun w swoim wystąpieniach mówi dużo prawdy o sytuacji Polski, o Żydach oraz masonerii. Jednym z głównym punktów programu Brauna jest własność, wolność gospodarcza. O czym jednak Grzegorz Braun nie mówi?

    Głoszenie idei wolnościowych, postulatów obniżenia podatków, własności itd. nie ma żadnego znaczenia i jest niemożliwe do realizacji tak długo, jak Naród Polski nie ma prawnej możliwości emisji własnej waluty. Konstytucja Kwaśniewskiego vel Stolzmana z 1997 r. oddała emisję złotówki w ręce żydowskiej lichwy. Art. 220 konstytucji zabrania finansowania deficytu budżetowego przez „zaciąganie zobowiązania w centralnym banku państwa”. Innymi słowy Narodowi Polskiemu odebrano możliwość emisji pieniądza i oddano ją w ręce żydowskie. W istocie jest to główna przyczyna ucisku fiskalnego i jak długo Polska będzie miała związane prawem ręce w emisji złotówki, tak długo nie ma możliwości obniżenia czy likwidacji ucisku fiskalnego. Dlatego wszelkie postulaty Korwina czy Brauna odnoście obniżenia podatków i likwidacji biurokracji nie mają żadnego znaczenia. Działając w myśl zasady Mayera Amschela Rothschilda „Daj mi kontrolę nad podażą pieniądza narodu i nie będzie mnie obchodzić kto tworzy jego prawa” temat ten jest przemilczany przez wszystkich kandydatów w wyborach i przez wszystkie partie polityczne.

    Grzegorz Braun postuluje, aby Naród jednoczył się wokół soborowej sekty antychrysta udającej Kościół katolicki. W świetle wiary katolickiej, posoborowy kościół nie jest Kościołem katolickim a posoborowa hierarchia z „papieżem” na czele, nie jest hierarchią Kościoła katolickiego. Każdy, kto temu przeczy, jest albo zwiedziony przez żydowskie kłamstwa, albo działa w złej woli i celowo kanalizuje siły i potencjał Narodu i zagubionych katolików w ściek żydowskiej sekty ubranej w katolickie szaty.

    Nie możemy pozwolić, aby przywódcami katolickiej i narodowej opozycji wobec żydowskiego NWO stały się osoby, które za fundament swojej działalności obierają jedną z macek synagogi szatana – soborowy kościół, uparcie twierdząc, iż jest to Kościół katolicki i temu kościołowi należy się posłuszeństwo. Taka opozycja zawsze będzie fałszywą opozycją, tak jak opozycja Wałęsy, Michnika, Kuronia, Geremka, itd. z żydem Wojtyłą na czele, była fałszywą opozycją wobec komunizmu.

    http://www.legitymizm.org/hold – polecam wnikliwą lekturę całej strony Organizacji Monarchistów Polskich …monarchia…hołd…Bractwo Piusa X…kodeks honorowy (księża i szlachta a’priori uznani za honorowych a reszta-pospólstwo…) … czy oni wiedzą, że mamy XXI wiek?

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s