Wściekłe baby narzędziem globalnych sruli w depopulacji świata, czyli socjolog pomiędzy srulami, lemingami a jamochłonami

Już od tygodnia, miało być w temacie lemingów i jamochłonów, chciałem się podzielić moją socjologiczną obserwacją o współczesnym polskim społeczeństwie, która (ta obserwacja) od dawna szarpie mój obywatelski spokój. Chodzi mi po głowie jednak jakieś głębsze opracowanie niż to, co mam na razie, jak poniżej:


Ja, pomiędzy lemingiem a jamochłonem
Leming – neurotyczny katolik, pełen lęku, wierzy w obcą narzuconą siłą religię, religię okupanta, któremu wiernie służy i daje się eksploatować. Celem jest umęczenie.

Jamochłon – jednym otworem wchłonąć drugim wydalić, chciwy nihilistyczny hedonizm. Często narcyzm, ale zawsze świadomość na poziomie troglodyta w krzyżówce z imbecylem. Celem jest nienasycony materializm, nieograniczone gromadzenie dóbr materialnych. Gdy wystąpią jakieś bariery w realizacji tegoż, następuje nagła frustracja, całkowite załamanie i często samounicestwienie.

W obydwu przypadkach występuje arogancja, agresja i pospolita głupota. Jamochłony, czyli widzowie TVN, Polsat, Owsiakowaci, czytelnicy Wybiórczej, pudelka, itp., całego tego patogennego mainstream’u, to takie same tępe łby jak katolicy. Ja jednak ich dzielę, i widzę różnicę. TVN’owcy nie chcą iść nad przepaść, oni chcą się dorabiać, po trupach, nic poza czubkiem swego nosa nie widzą. Oni chcą się sforować przed innych, więc jamochłony.
Katolicy zaś, mają więcej miłosierdzia w sobie i wzgląd na społeczne otoczenie, chętnie cierpią i się poświęcają, więc lemingi. Nie będą walczyć o swoje lepsze jutro, przyszłość swego narodu. Wolą iść nad przepaść…, z wolą bożą i modlitwą na ustach, skoczą z klifu.


Ale w międzyczasie, pojawił się w polskiej sieci materiał z zakresu mikrosocjologii, mgra Rafała Olszaka-psychologa, o kryzysie relacji, epidemii singli, hipergamii kobiet, który to materiał okazał się zgodny z moją nastoletnią obserwacją społeczeństw Zachodu, a Polska (szczególnie Warszawa i duże miasta) jak widzę, już właśnie dołączyła do tego obszaru patologii, więc problem zaczął być ważny również dla Polaków w Polsce. Zatem tym się zajmę dzisiaj:

Świetny komentarz do zaistniałej sytuacji i społecznego problemu zostawił komentator Jan T., jak poniżej:
Problemy z kobietami w Europie powstały w II połowie XIX kiedy zaczęły się wyradzać tzw. emancypantki (zobacz „Noce i dnie” Marii Dąbrowskiej, czy „Lalka” Bolesława Prusa). Były to bardzo łagodne feministki, które chciały tylko dostępu do szkół wyższych, przy tym w zasadzie nic więcej nie żądały. Pod koniec XIX w. drugie pokolenie kobiet (córki tych powyżej, już wykształcone) to już sufrażystki (gorliwie im pomagała Maria Curie-Skłodowska), które zażądały od facetów już praw wyborczych. Było to nie zgodne z odwieczną wcześniejszą zasadą, czyli „Kto broni ten ma prawa”. Baby oczywiście nie stawały do obrony ojczyzny, ale jednak zniewieściali ówcześni mężczyźni w USA i Europie dali im te prawa. Najbardziej zniewieścieli byli Polacy w Europie, bo już w 1918 r, „zniewieściały” (czyli pod wpływem zachodniej masonerii żydowskiej – przyp. MK) J.Piłsudski dekretem nadał im te prawa. W ówczesnej Europie 1920-1939 nastąpił istny rozwój pedofilii, kurewstw wszelkiego rodzaju i innych społecznych plugastw na szeroką skalę a brylowały w tym wielokrotnie tzw. wyzwolone kobiety. Do władzy dochodzili w wielu krajach socjaliści i komuniści, w większości byli to syjonistyczni żydzi (to w ich ideologii dla świata leżało aby kobietom nadać równouprawnienie i poniżyć nie-żydów, gojów-facetów). Tak przestrzegał przed tym, wielki pisarz szwedzki August Strindberg (1849-1912), który do tej pory jest pogardzany przez żydo-syjonistów, socjalistów i feministki:
„Chcę przestrzec ustawodawców przed konsekwencjami, jakie pociąga za sobą nadanie praw obywatelskich pół małpom, istotom na niższym szczeblu rozwoju, chorym dzieciom, niedomagającym i zwariowanym trzynaście razy do roku w czasie menstruacji, całkowicie pomylonym podczas ciąży, a nieodpowiedzialnym przez resztę żywota, nieświadomym zbrodniarkom, instynktownie występnym, zwierzęco złym – bez świadomości” – pisał Strindberg.
„Kochać jak mężczyzna – to dawać; kochać jak kobieta – to brać!” – konkludował.

Tego skutki mamy do dziś, i w zasadzie faceci w Europie nawet mając najlepsze rodzaje broni, są bezbronni wobec nachalnych wędrówek całych mas obcych kulturowo i religijnie zdrowych męskich „byczków”, nie-zniewieściałych (a takich kobiety lubią). W Europie zapanował quasi-matriarchat, a na przywódców krajów, czy partii, są wybierane kobiety.

Dam przykład liryki znanego w latach 80’ zespołu Budki Suflera, o wyzwolonej na tzw. solidarnościowej emigracji, polskiej kobiecie, zerwanej ze smyczy i okowów moralności (lata 80’, XX wieku):
„Mąż tam w świecie za funtem odkładał funt,
Na Toyotę przepiękną aż strach.
Mąż Twój wielbił porządek i pełne szkło,
Narzeczoną miał kiedyś, jak sen,
Z autobusem Arabów zdradziła go, nigdy nie był już sobą, o nie.”

albo

„ – Jolka, Jolka pamiętasz, a gdzie Twoja miłość?
— A w mej dupie z murzynem.
– A niech Cię szlag trafi, gdzie Twoja godność?
— Tam gdzie diabeł mówi dobranoc.
– Ty puchu marny. Basta.”

lub coś z Biblii:

„Żona cnotliwa jest koroną swego męża, ale ta która go hańbi, jest jak zgnilizna w jego kościach” (12:4 Biblia)
„Nie oddawaj kobietom swej siły ani twoich dróg temu, co prowadzi do zguby królów” (31:3 Biblia).
„Bo nierządnica jest głębokim dołem, a cudza kobieta jest ciasną studnią. Ona też czyha jak zbój i pomnaża przewrotnych wśród ludzi” (23:27-28 Biblia).

 

Głównym przesłaniem powyższego komentarza jest moja idea odebrania kobietom czynnego prawa wyborczego, i nic poza tym. Prawo wyborcze bierne (czyli być wybieranym) powinno być kobietom pozostawione, gdyż uważamy, że są gdzieś (jak Yeti) pojedyncze jednostki, mądrzejsze niż nie jeden mężczyzna. „Historia magistra vitae est” – przez tysiące lat kobiety nie miały prawa wyborczego, ponieważ zgodnie ze świętą zasadą: „Kto broni ten ma prawa”, nie mogły takowego mieć, gdyż nie przelewały krwi, nie zostały zarąbane na śmierć lub rozrywane kartaczami, czy zadźgane bagnetem na polu walki, tysiącami, w obronie ojczyzny. Tym „mięsem armatnim” byli mężczyźni. W Pierwszej Rzeczypospolitej, taki obowiązek miała szlachta, i takiego obowiązku nie mieli np. chłopi, mieszczanie, i kobiety obojętnie jakiej klasy społecznej. Szlachcic pod groźbą utraty, co najmniej majątku, a w przypadku szlachty niemajętnej, tzw. gołoty, to nawet utraty głowy, musiał stanąć na pospolite ruszenie i bronić ojczyzny. Kiedy król Stefan Batory pod Pskowem nadawał szlachectwa i ziemię około 100 chłopom z piechoty wybranieckiej, to przeszło chyba ok. 40. nie chciało szlachectwa a tylko nadania ziemskie. I pytanie dlaczego nie chcieli szlachectwa(?), przecież dostawali prawo wyborcze. Ano dlatego, że taki szlachcic w dawnej Polsce, średnio co 10-15 lat musiał być gotowy do walki, i wielokrotnie zostawał inwalidą (z odrąbaną nogą lub ręką na żywca na polu walki lub przez „chirurga”) lub po prostu ginął, a taki chłop wolał dostać tylko ziemię i nie narażać co jakiś czas swego życia. I zasada: „Kto broni ten ma prawa”, nie była sobie wzięta z „sufitu”, tylko za tym szła ogromna odpowiedzialność i narażanie się na śmierć w imię obrony ojczyzny w zamian za prawa. Taka była cena posiadania praw wyborczych.

Czy kobiety są odważne i zdolne do walki na wojnie?
Oto przykład „odważnych” kobiet żołnierek. Podczas 1. wojny USA (prezydentem był Bush senior) z Irakiem o Kuwejt wysłano na pierwszą linię frontu batalion kobiet-marines (zawodowi komandosi), gdzie stanęły oko w oko z uzbrojonymi w ostrą amunicję Irakijczykami. I co się stało? Połowa kobiet tego batalionu zgłosiła ciążę i wycofano je z linii. Połowa pozostałej reszty odmówiła walki i w zasadzie zdezerterowała. Dowództwo podjęło decyzję o wycofaniu batalionu z walki i zastąpienia ich mężczyznami. Ot, taki miała pożytek armia USA z super wyszkolonych komandosek (na poligonie, gdzie strzelały ze ślepaków do tarczy, były zapewne bardzo dobre). Teraz pytam? Ile państwo (czyli podatnik) USA musiało wydać pieniędzy na szkolenie tych kobiet, a też dostawały wysokie pensje, zapewne tylko po to, aby feministki w USA napawały się dumą z takich kobiet, że też nie są gorsze od płci przeciwnej. A co by się stało, jakby tego typu oddziały broniły swej ojczyzny? Ojczyzna niestety, by przepadła z kretesem. Bezwzględne życie, po raz już któryś udowodniło, że kobiety w swej masie nie są zdolne do walki, a tym samym do obrony ojczyzny. Dlatego prawa wyborcze kobietom powinny być odebrane, bo im się nie należą, co też głosi od dekad Janusz Korwin-Mikke, znany kobieciarz.

Zwykle pod takimi notkami w tej tematyce, jak ta moja tutaj, pojawiają się tabuny kobiet (i męskiej agentury żydo-syjonistycznej również, wszelkiej hasbary) z okrzykami: „ty MIZOGYNISTO jeden, fuj!”

Co do określenia „mizogynizm”…
Powszechnie stosowana technika w PRL-u przez żydo-bolszewików i feministki, a obecnie różnej maści środowiska pseudo-intelektualne i ideologiczne, związane ze znanymi gazetami, polega na bezczelnej metodzie prowadzenia sporu, a opisanej już dawno przez mojego ulubionego niemieckiego filozofa, Artura Schopenhauera (żyjącego w I pol. XIX w.) a mianowicie:
„przeszkadzające nam twierdzenie przeciwnika możemy łatwo usunąć lub też przynajmniej uczynić podejrzanym, zaliczając je do nienawistnej nam kategorii pojęć”, np. faszysta, bolszewik, nazista, mizogynizm, androfobia, gynofobia, mizoandria i wiele innych „naukowo” brzmiących.

Dla przykładu chłop w PRL-u, który nie chciał uczestniczyć w programie przymusowych dostaw do agend rządowych, nazywany był kułakiem. Obywatel, czy obywatele, którzy wzięli pewne sprawy związane z samorządnością w swoje ręce, nazywało się oszołomami, itp.
Oba pojęcia, źle się kojarzą, i choćby ludzie, którym je nadano, dowiedli swej nieskazitelności, ale ze względu na wybitną podatność Polaków na propagandę rządowych i telewizyjnych „autorytetów”, będą uważani, co najmniej za element odbiegający od „powszechnie obowiązujących” (czyli, jak rząd uważa) standardów i norm społecznych.
A nawiasem mówiąc, z przekąsem stwierdzam, że nie ma tak absurdalnego poglądu, którego ludzie w swej masie nie przyjęli by za własny, o ile tylko potrafi się im wmówić, że pogląd ten został przyjęty przez ogół. Bardzo mało ludzi umie logicznie myśleć, i jakiś pogląd chce mieć każdy, a zatem tylko przejąć gotowy pogląd od innych, zamiast wypracować go samemu, i jest spoko 😉

Na zakończenie dodam, iż był też taki eksperyment Calhouna, zwany mysią utopią, przeprowadzony na szczurach. Chodziło o to, że zamknęli na parę lat kilkanaście szczurów razem i zapewniono im idealne warunki do rozmnażania. Na początku populacja rosła w normalnym tępie, później przyspieszała wykładniczo, a następnie… szczury wymarły. Jednak zanim do tego doszło, to samce staly się gejami i narcyzami, a samice nie chciały kopulować z samcami i sie rozmnażać. Patrząc teraz, na tępo rozwoju populacji ludzi, na stan demografii w Polsce…, cóż, prawdopodobnie skończymy właśnie jak te szczury w tym eksperymencie.

 

Pozdrawiam męski ród,
i mądre przyzwoite kobiety (które są niestety jak Yeti). W parlamencie zamiast słynnego parytetu kobiet, widziałbym jednak ich wersję homoseksualną. Lesby do sejmu!

Wasz Demaskator.

Ref.

4 uwagi do wpisu “Wściekłe baby narzędziem globalnych sruli w depopulacji świata, czyli socjolog pomiędzy srulami, lemingami a jamochłonami

  1. Pingback: Australia – relatywnie najlepszy kraj do życia…, najlepszy w świecie dla kobiet, podły dla mężczyzn, nie najgorszy dla ubogich, wredny dla obcych i bardzo przyjazny dla turystów | Biologiczno-Historyczna Socjologia Krytyczna

  2. „(…) Until 8 months ago I was a hospital discharge social worker and I worked contract all over the country. I became very suspicious of how quickly especially older people were being put on „end of Life” care. Then I noticed after after the Supreme Court ruling in mid 2018, that Medics no longer required to go to court to seek end of life, that such cases started to speed up. I came across two cases were old people were due to go home with very expensive care packages and after that ruling these two patients were put on end of life care and died quickly. I took it upon myself to check their notes even though these were not my patients and in both cases the procedures for best interests had not been followed. I took copied of the computer record and gave them to a local journalist. I told him request the numbers of patients being put on end of life care via freedom of information. I have resigned from being a social worker after a big bust up on this matter with Hull Social Care. I recently had a meeting with the journalist I gave the documents to and asked how he was getting on getting the figures, and he told me, „They are putting every obstacle in my way.” I asked what he thought was going on? And he answered clearly. „I think they are killing old people.” HE IS SO RIGHT. I tell you many hospitals in the UK are not what you think they are. Be careful as for signing up for organ donation, DON’T TRUST THEM. Because the next state will be direct murder for your organs.
    Those they have put in charge of hospitals are all very high paid corporatists who are milking the trusts like it is their own piggy bank. One was sacked in Hull leaving a credit card bill in the Trusts name for 37K, and he walked straight into another job as CEO of a Lincolnshire trust.”

    Polubienie

  3. Julian Tuwim
    Spotkali się w święto o piątej przed kinem
    Miejscowa idiotka z tutejszym kretynem.
    Tutejsza idiotko! – rzekł kretyn miejscowy –
    Czy pragniesz pójść ze mną na film przebojowy?
    Miejscowa kretynka odrzekła – Z ochotą,
    Albowiem cię kocham, tutejszy idioto.
    Więc kretyn miejscowy uśmiechnął się słodko
    I poszedł do kina z tutejsza idiotką.
    Na miłym macaniu spłynęła godzinka
    I była szczęśliwa miejscowa kretynka.
    Aż wreszcie szepnęła: – kretynie tutejszy!
    Ten film, mam wrażenie, jest coraz nudniejszy.
    Więc poszli na sznycel, na melbę, na winko,
    Miejscowy idiota z tutejszą kretynką.
    Następnie się zwarli w uścisku zmysłowym
    Tutejsza idiotka z kretynem miejscowym.
    W ten sposób dorobią się córki lub syna:
    Idioty, idiotki, kretynki, kretyna.
    By znowu się mogli spotykać przed kinem
    Tutejsza idiotka z miejscowym kretynem.

    Polubienie

  4. „Równouprawienie” – wpis internauty widziany gdzieś na forum w sieci

    Jestem mężczyzną i prowadzę firmę budowlana. Nie jestem w żadnym stopniu ani korwinistą ani seksistą czy też innym faszystą.
    W firmie pracują 2 kobiety w biurze. Przez 13 lat prowadzenia firmy wypracowałem pewien model. Wolę mieć więcej pracowników i mniej im płacić aniżeli kazać chłopakom zapiealać po 14 godzin dziennie. U mnie praca na budowie to 8-9h dziennie, choć zdarzały się roboty, że siedzieliśmy wszyscy w pracy po 12h. Przez te 13 lat tylko 5 razy zdarzyły się roboty 24h. Za pracę po 22 płacę chłopakom 300% podstawy.
    Jakie mam stawki (wszystko podaje w netto)?
    glazurnik 22zł/h
    tynkarz 20zł/h
    elektryk 20zł/h
    To są stawki moich 3 fachowców. Fachowców czyli oni robią tylko to na budowie i nic więcej. Stawki pozostałych „durnych fizoli” jak to pani nazwała wynoszą od 13 do 18zł netto.
    Średnio ten fizol u mnie ma 2800 na rękę, wolne popołudnia i weekendy. Jak chce – niech robi więcej ale ma zapiealać tak samo jak po 8h.
    Dlaczego taki tryb pracy przyjąłem? Bo po prostu widzę, że moi pracownicy przychodzą szczęśliwsi i lepiej wypoczęci do pracy. Widzą swoje rodziny przez większość dni miesiąca (chyba, że mamy delegacje, za które płace także +3zł netto do stawki godzinowej). Wypadków u mnie prawie nie ma, może skutek wypoczęcia?
    Oczywiście szanowna Pani, tak jestem cwaniakiem bo wszyscy jadą na minimalnej + reszta pod stołem. Tylko, że sami tak chcą!
    A teraz do sedna, dlaczego mnie wkia jak słyszę, że kobieta i facet to taki sam pracownik i równokauprawnienie.
    Rok temu tak się stało, że przycisnęło mnie z ludźmi do pracy. Okres wakacyjny, 3 chłopaków w szpitalu bo mieli wypadek jak wracali z wakacji. 4 wyjechało za granicę do rodziny. Z mojej 17 osobowej (stałej raczej) ekipy zostało 8 osób a 3 roboty do zrobienia.
    Dałem więc ogłoszenie w UP (bo mi sie szukać po chłopach na wsi nie chce). Warunki zachęcające (chyba) bo 2000-2500 na rękę (i to na umowie!). Zależnie od tego co umiesz i jak się prezentujesz.
    I teraz jedna z lepszych części historii. Nie wiem czemu ale pani w urzędzie powiedziała po 3 tygodniach, że nikt sie nie zgłasza i, że winny (UWAGA kA) jest zapis:
    „poszukuję zdrowych, silnych mężczyzn”.
    Zapytałem czy mam poszukiwać na budowe słabych i chorych, a pani na to, że ogłoszenie to ma charakter dyskryminujący i powinno być także kierowane do kobiet. Jedyne co byłem w stanie powiedzieć do słuchawki to „o ja pieole”. Oczywiście Pani mnie pouczyła, że tak nie wypada.
    Zapytałem potem co mam więc wpisać (usłyszałem, że OSÓB a nie mężczyzn) i podziękowałem pani za to, że urządza moją firmę po europejsku. Rozumiecie państwo? Ktoś mi mówi kogo mam zatrudnić, ktoś kto nic nie wie o naszej pracy w budowlance.
    Magicznym sposobem po 3 dniach zgłosiło się do mnie (i tutaj uwaga) 15, SŁOWNIE piętnaście kobiet.
    Nie wiedziałem, że tyle w budowlance mamy kobiet względem mężczyzn. W końcu 21 dni – 1 zgłoszenie od chłopaka i 15 zgłoszeń od kobiet (w 3 dni).
    I wie Pani co? Zatrudniłem 5 z nich, a niech stracę. Za 1800zł, tak za 1800! Bo one nic o budowlance nie wiedziały. chj z tym, 5x3000zł (bo taki jest mój koszt) to 15 000zł miesięcznie. Te 15 000 odrobię w 5 miesięcy. Wakacje były więc już po rozliczeniach z jnym US.
    Byłem jedyną firmą w Małopolsce i chyba w Polsce, która przez 15 dni miała kobiety w pracy na budowie. Tak ka, koledzy sie ze mnie śmiali a pracownicy pukali się w głowę ale w dupie to miałem.
    Proszę Pani cóż to była za praca i równość w pracy.
    3 dnia już 2 panie zrezygnowały. Otrzymały ode mnie tylko ekwiwalent za urlop, z czego 1 stwierdziła, że zgodnie z kodeksem należy jej się stawka za cały tydzień – aha.
    Zostały 2 + 1 która doszła po 4 dniach.
    Może w punktach:
    -panie robiły sobie przerwę o 9, 11, 14, 15, i 15:45. Wszystkie przerwy trwały po 10-15 minut. 12.5(wartość średnia) * 5 = 62.5 minuty. Czyli panie pracowały de facto 7 godzin (ale jeszcze w między czasie robiły kupkę srając motylkami i siusiały wodą święconą).
    Czyli pracowały może 6 godzin z 8-9h trybu pracy. Przymknąłem oko.
    Chyba 7 dnia 2 panie przyszły, że mają odciski na rękach i czy moga robić coś innego, no nie wiem ka co, ale elektryk powiedział, że mu powsadzają okablowanie do koryt. Tak ka wsadzały, że koryta sygnałowe były pomieszane z elektrycznymi a najlepsza była blond idiotka (niech żyją stereotypy) która WpieolIŁA, tak droga Pani, WpieolIŁA przewody 2×2.5mm^2 (gniazdowe) YDYp żo do rur sanitarnych. Tak, do rur sanitarnych. Czemu? Bo dobrze pasowały. Zajebiście. I ja jej mam za to zapłacić?
    Któregoś dnia, 2 panie przyszły i powiedziały, ze one dziś pracowac nie mogą bo mają okres. Nie moga bo będą krwawić. Wie pani co zrobiłem? Mam dobre poczucie humoru a i na brak kasy nie narzekam. Zebrałem wszystkich ludzi z budowy (13 osób w tym 3 kobiety) i powiedziałem, że dziś wszyscy mają wolne z powodu okresu. W końcu równe traktowanie, co nie? I tak moja budowa stanęła po 10 mężczyzn poszlo na zwolnienie z powodu ka okresu. Ale cośmy się pośmiali to nasze.
    Jedna z pań się hehe zamurowała. Tak, zamurowała. Stawiała ścianę działową (bez poziomicy) bedac w pomieszczeniu i zapomniała o drzwiach. Brzmi niewiarygodnie? Jak mi majster zadzwonił to też nie wierzyłem. Ale jak przyjechałem to uwierzyłem.
    Alicja (moja ulubienica, ta od przewodów), miała problem z wnoszeniem cegieł więc je wrzucała na 1 piętro przez okno. Mam mówić co z tych cegieł zostało? Na szczęście przez godzinę wrzuciła tylko 16 sztuk. Po drodze oczywiście ubiła sporo elewacji.
    Alicja była dość udaną sztuką bo nie grzeszyła inteligencją (ale kobiety sa inteligentniejsze od mężczyzn), bo miała skończonego licencjata z filologi hiszpańskiej i zbierała szlify na budowie przy polskich chjach i kach (no taka gwara budowlańców). Pracowała więc, co dopiero zauważyliśmy po 8 dniach, w stoperach do uszu. Kobieta ta pracowała na budowie w stoperach. Prawda wyszła na jaw kiedy nie usłyszała burzonej ściany działowej. Owa ściana po prostu na nią spadła (na szczęście płyty g-k).
    Alicjo czemu nie uciekłaś ka? Zapytał wesoło majster, Pan Jarosław.
    -Nie słyszałam
    I pokazała stopery.
    Mam pisać jak 2 dnia panie dostały sraczki z wysiłku i zablokowały 2 tojtoje od 13 do 15?
    Albo jak Aneta (bezrobotna fryzjerka) z Alicją miały razem zrobić kanały bruzdownicą? Fajna historia (za moje pieniądze, ale niech żyje równość płci), zakończona skaleczoną nogą, atakiem duszności i wizytą u okulisty. Mianowicie panie we 2 trzymały 1 bruzdownicę, zaraz po uruchomieniu Aneta dostała z dyszy odprowadzającej pył, dużą ilością ceglanego czerwonego proszku, po oczach, w usta i do nosa. Z wrażenia upuściła bruzdownicę na nogę koleżanki. W efekcie Pani Aneta wylądowała w szpitalu u okulisty.
    Aha, byłem zapobiegliwy i dałem im pieolone google ochronne. Aneta nie założyła ich jednak bo fryzura by się popsuła. 2 chłopaków z resztą w tedy pieolnęło śmiechem tak, że pani stwierdziły iż są oni niedostosowani do życia z kobietami (niech żyje równouprawnienie… Za moje pieniądze).
    Oczywiście zdarzało się, że Panie zwalniały się do domu bo dzieci… I tu proszę wpisać sobie to co najczęściej podajecie.
    Oczywiście panie narzekały na stan tojtoja (przepraszam, to nie mariot), na dźwiganie ciężkich rzeczy, na pył, na hałas, na majstra itp.
    Potem z resztą miałem kontrole z PiP. Dostałem kare 500zł i durne babsko z pipu nie rozumiało skąd na budowie praca fizyczna i czemu kobieta nie wykonują prac dostosowanych do płci i czemu zarabiają najmniej w firmie.
    Czyli wyszło na to, że:
    a) kobieta i mężczyzna są równi w pracy
    b) nawet jak nie sa to nie można o tym mówić
    c) mają jednak zarabiać tyle samo a najlepiej więcej od faceta bo mają wyższe wykształcenie (gdzie wyższe oznacza wyższe od faceta na tym stanowisku, a nie dyplom uczelni wyższej).
    d) jest podział na zajęcia damskie i męskie ale nie można mówić, że jest.
    Na resztę pisania nie mam poki co siły.
    A może jeszcze 1, do biura do rozliczeń zatrudniłem dziewczynę 24 lata. Za 1900zł + 300zł premii uznaniowej. Po 3 tygodniach powiedziała, że est w 6 tygodniu ciąży (czyli na moje około 1.5 miesiąca już). 2 tygodnie później sp***oliła mi na L4 (które musze jej całe opłacić) z powodu ciązy, bo ciąża to choroba.
    Więc szanowna pani, jak słyszę pieolENIE, bo to dla mnie jest pie**olenie, że jesteśmy równi w pracy, że kobieta ma tyle samo zarabiać i że się nastawiamy do kobiet jak do maszynek które rodzą dzieci to mnie to wk***ia.
    Nigdy więcej nie zatrudnię kobiety, a do biura wezmę faceta nawet jak miałbym mu dać 1.5x więcej niż kobiecie – ch*j, niech utrzyma rodzinę przynajmniej sam ale da mi spokój z L4 z powodu ciąży. Moja mama nosiła mnie do pracy do 7 miesiąca – może dlatego jestem takim szowinistycznym
    knurem faszystą.
    PS
    Aha i na koniec. Po 40 dniach załadownia do mnie ta sama durna baba z urzędu pracy (kaktus ci w oko babo) z pretensjami i groźbami (!!!), że potraktowałem niesprawiedliwie kobiety oferując stawkę poniżej tego co w ogłoszeniu i że ona to skieruje do odpowiednich organów! (To kieruj idiotko).
    PS2
    Jeszcze mi sie przypomniało, jak Alicja rozwaliła młot udarowy za 2200zł – makity. Dokonała tego bardzo prosto, wzięła w ręce i schodząc po schodach wypuściła go z rąk. Bo był cięzki i ja kuło w stawie.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s