Lewis antygen system i niezgodność serologiczna niszcząca ludzkie relacje społeczne

Uwaga: Dodano do oryginalnego tekstu wiele kolejnych uzupełnień, ostatnio w dn. 12/10/2019

20180208

Już dawno nie było nic biologicznego na naszym blogu więc, by wzmocnić tę część prezentacji na socjologii bio-histo, przedstawię dziś zagadnienie biologicznych rodów krwi, które jest krytyczne zdrowotnie dla 20% naszej populacji. Wręcz na wagę życia lub śmierci, jeśli ignorancja znowu zatriumfuje. Sprawdź, czy należysz do tej grupy.

Powyższe zdjęcie, to skan z wyników badania krwi jakie wykonałem tydzień temu, w Australii „bezpłatnie” (1,5% – 2,5% moich rocznych przychodów brutto urzędnicy skarbówki zabierają mi każdego roku na publiczną kasę chorych), w Polsce ponoć kosztuje dodatkowe 82 zł (pomimo tego, że płacisz podatki wyższe niż w Australii). Jestem wydzielaczem (secretor). Poniżej zaś, wyniki mojej partnerki z którą od ponad dekady żyję/współżyję. Jak wyraźnie widać jest nie-wydzielaczem:

20180828_130425

Jeśli komuś wyjdzie Lewis (a-b-), to nie wiadomo, czy ma w wydzielinach antygeny A, B, H. Jest 70% szans, iż jest wydzielaczem i 30%, że nie jest. W tym przypadku należy wykonać dodatkowe badanie na oznaczenie antygenów grupowych A-B-H w ślinie. Dwa lata temu kosztowało 50 zł w regionalnym centrum krwiodawstwa i krwiolecznictwa we Wrocławiu. Taki ośrodek jest w każdym mieście wojewódzkim.

EDIT: wklejam dzisiejszy komentarz (26.03.2019r), z sekcji komentarzy poniżej, naszej czytelniczki (AS) dotyczący powyższego akapitu, testu ze śliny w Polsce obecnie.

„(…) Witam Was ponownie… Dziś piszę już z konkretnymi informacjami które mogą komuś pomóc… Wcześniej zadałam pytanie czy przy Le mój wynik Le a- b- , męża wynik Le a-, b+ można doczekać się ciąży… Otóż tak… Po wielkich trudach okazało się że nigdzie w Polsce nie zrobię badania ze śliny aby sprawdzić czy jestem wydzielaczem czy niewydzielaczem… Udało mi się dotrzeć ale to na str angielskich że można zrobić oznaczenie genu SE (FUT 2) … Ogólne z tym pojęciem mało kto się spotkał- jak obdzwoniłam prawie cała Polskę tylko w Warszawie w centrum MED GEN przemiła Pani wiedziała o czym mówię… należy oznaczyć W143X w genie FUT2… oznaczenie SE, se jest przestarzałe , są „starymi” oznaczeniami, które nie powinny być zgodnie z rekomendacjami stosowanymi w wynikach badań genetycznych. W wyniku podany jest dokładny rodzaj mutacji, zgodny z rekomendacjami HGVS.
Wariant W143X w literaturze był opisywany jako se. Koszt takiego badania to ok 350 zł. Dzięki niemu dowiedziałam się że jestem niewydzielaczem… Mąż wydzielacz… Mój wynik to sese.
Podrążyłam oczywiście temat dalszych badań i u mnie wykryto wrogość śluzu ( jest on wynikiem endometriozy [Medycyna nie zna dokładnie przyczyny tej choroby i z tego powodu leczenie ma charakter tylko objawowy – przyp. MK] – którą mam, a praktycznie żaden lekarz tego nie kojarzył, tylko wzruszał ramionami), a u męża teratozoospermię – tylko 3 % plemników o prawidłowej budowie ( naturalnie żaden ginekolog nie widzi w tym problemu)…. Efekt… In vitro… udało się za pierwszym podejściem… Ciąża jeszcze wczesna ale komórki się połączyły ( 6 tydzień ciąży 🙂 )…zarodki zamrożone 2… Moim wpisem chciałam podbudować tych co myślą że się nie uda… Uda… a reszta jest w głowie i pozytywne myślenie… Mam nadzieję, że trochę pomogłam z ustaleniem gdzie sprawdzić czy jest się wydzielaczem czy niewydzielaczem przy Le a- b-…”

Każda osoba ze statusem Non-secretor (nie-wydzielacz), posiadająca członka rodziny – w zasadzie chodzi o osobę, która nie musi być nawet spokrewniona, ale z którą fizycznie przebywamy najdłużej w ciągu dnia – ze statusem Secretor (wydzielacz) i dodatkowo odmiennej grupy krwi, JEST w grupie ryzyka zachorowania na choroby alergiczne, autoimmunologiczne i wiele innych, o tzw. etiologii nieznanej.

Nikomu nie przyszło do głowy, że łacińskie – „homo homini lupus” (tłum.: człowiek człowiekowi wilkiem) – może dotyczyć również chorób. Niestety, medycyna akademicka głównego nurtu wciąż nie uznaje, by opisane tu poniżej zjawisko „niewidzialnej transfuzji” istniało, by było faktem. Ja osobiście zaś sądzę, że wiele jest tu na rzeczy i ma duży sens. Ale socjolog, którym jestem, nie jest hematologiem, nie jest medycznym diagnostą, czy mikrobiologiem, więc wykraczam tu poza moje kompetencje i kwalifikacje. Jednak zagadnienie to jest wysoce nurtujące i mam nadzieję, że jak wszyscy zaczniemy robić dużo szumu w tym temacie, to może przyciągniemy wreszcie uwagę jakiś młodych ambitnych fachowców o szerszych horyzontach myślowych w tej dziedzinie niż stare medyczne ramole sponsorowane przez ponadnarodową „bigpharmę”.

A zatem:

Chorujesz na astmę, cukrzycę, choroby autoimmunologiczne ?

Jesteście niepłodni?

Raz w życiu wszedłeś głębiej do lasu i teraz walczysz z boreliozą, a wujek całe życie przeżył w leśniczówce i nic mu nie jest?

Masz cysty na jajnikach?

Jesteś atopikiem, alergikiem, masz nietolerancje pokarmową i nikt nie potrafi Ci pomóc?

 

ZRÓB PROSTE BADANIE W KAŻDYM LABORATORIUM.

  1. Grupa krwi członków rodziny.
  2. Fenotyp Lewis-(czyt. luis), „a” i „b”.
  3. Zrób prostą tabelkę dawca -biorca dla grup krwi w swojej rodzinie.
  4. Samodzielnie wyciągnij wnioski, jak poczytasz dalej więcej o haptenach.

 

Antygeny w systemie A-B-O, które występują w ludzkiej krwi predestynują osoby do określonej grupy krwi. Pokazuje to poniższa uproszczona tabela:

Słowo antygen tłumaczone w najprostszy sposób znaczy : przeciwnik rodu [antibodies = przeciwciała]. Przeciwnikami rodu dla A, są ludzie z grupą B i AB. Dla B, przeciwnikami są ci z A i AB. AB generalnie nie ma przeciwników. Zaś dla ludzi z grupą krwi 0 wszyscy są przeciwnikami. Jednakże nie ma większego problemu jeśli jesteś wydzielaczem, gdyż są bariery ochronne, organizm ma się czym bronić. Problem zaczyna się dla Ciebie wtedy, gdy nie masz się czym bronić, bo urodziłeś się nie-wydzielaczem. Dokładniejsze zależności przedstawia poniższa tabela:

Table 21

Źródło: login do książki on-line podany na końcu tej notki

 

Zarys paleo-historyczny w dziejach człowieka

Ród, rodzina, rodowód z greckiego rasa, krewni. „Krewni”, bo są o tej samej grupie krwi, po babce, dziadku, ojcu, matce. Jak widać w tabeli na czerwonych krwinkach mamy tylko 2 antygeny A i B. Zasada dziedziczenia grupy krwi jest bardziej skomplikowana. Ale warto się z nią zaznajomić, aby zrozumieć dlaczego tak łatwo i pochopnie feruje się słowem choroba genetyczna, choroba dziedziczna.

Grupa 0 jest dziś typem najbardziej popularnym na świecie, jakieś 63% ogółu. Wśród rdzennych mieszkańców (Indianie) Centralnej i Południowej Ameryki dochodzi do 100%. Najmniej jest ponoć w Europie Wschodniej i Centralnej Azji, gdzie grupa krwi B jest lekko dominująca.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Grupa A jest dziś na drugim miejscu pod względem częstości występowania (potem jest B, ale nie wiele rzadziej występująca niż A). Grupę A posiada szacunkowo jakieś 21% światowej populacji. Największe jej skupiska są w małych izolowanych grupach leżących dziś daleko od siebie geograficznie. Np. u Lapończyków z Północnej Skandynawii dochodzi do 50-90%. Co ciekawe, jest to historyczna etnicznie grupa ludzi z której wywodzi się moja polska matka-rodzicielka z Krakowa (zaś jej matka spod Krosna), patrz DNA żeński haplotyp U5, która faktycznie, jak zbadano, ma grupę krwi A. Są też pewne grupy plemion australijskich aborygenów z wysokim natężeniem występowania grupy A (40-53%). Zaś wśród Indian Ameryki Centralnej i Południowej grupa krwi A niemal nie występuje.

Jak widać teza o „rodach krwi” ma wiele sensu. Jednak to ciekawe i istotne zagadnienie jest zupełnie lekceważone przez główny, jednak  skorumpowany przez banksterów i korporacje farmaceutyczne, trend w światowej nauce, więc ja jako filozof nauki (lub socjolog wiedzy, innymi słowy) nie jestem w stanie zebrać wystarczająco  twardych danych naukowych, by pokusić się o sensowną socjologiczną syntezę. Ewidentnie zagadnienie to jest zbyt dla mnie skomplikowane i przerasta moje obecne możliwości. Wciąż nie potrafię „twardo” wyjaśnić dlaczego przynależę do ludu sarmacko/aryjskiego (DNA haplotyp R1a1) dominującego historycznie (i obecnie) w Europie Wschodniej i Centralnej Azji, a jednak mam grupę krwi 0, która jest tu najmniej popularna. Oczywiście poza zwykłą wiedzą ze szkoły podstawowej, że z rodziców o krwi: jedno A, drugie B, to dziecko ma tylko 25% szans, by mieć grupę 0. Chyba, że to jakaś pozostałość predyspozycji genetycznej po bardzo starych przodkach z haplotypem R, który faktycznie odbił w swej wędrówce za zwierzyną łowną z Azji Centralnej i zasiedlił Amerykę właśnie (ciekawostka: koń i wielbłąd wyewoluowały w Ameryce, skąd wyemigrowały do Azji Centralnej). Innym wyjaśnieniem może być epidemia dżumy Justyniana zawleczona z Afryki do Europy i Azji, której większość ludzi z grupą 0 nie przetrzymała wtedy. Z grupami krwi związane są też choroby i problemy medyczne. Dla grupy 0, szanse na przeżycie jakiegoś ciężkiego urazu, przykład badań, są najmniejsze, w porównaniu z innymi grupami. Jest tu wysoki wskaźnik zgonów z powodu wykrwawienia (genetyczna niska krzepliwość krwi) przy np. urazowym uszkodzeniu mózgu (weryfikowalne dane kliniczne). Ludzie z grupą A, B, AB (lepsza genetyczna krzepliwość krwi) mieli większe szanse na przeżycie wszelkich krwawych potyczek między klanami i plemionami. A takich nie brakowało przez tysiąclecia w Azji Centralnej. Sam Czyngis-Chan i jego wojska wybili niemal 15% ówczesnej światowej populacji ludzkiej, a działali głównie w Azji Centralnej. Widocznie scytyjski haplotyp R1a1 o grupie krwi 0 po prostu wyginął niemal całkowicie w walkach i dotarł do czasów nam obecnych w formie szczątkowej, czego jestem żyjącym dowodem. Głównie przeżyli te walki bracia R1a1 z grupą krwi B, ale jest też i minus tego sukcesu. Taka zwiększona krzepliwość krwi oznacza bowiem częstsze przypadki wylewów krwi do mózgu i choroby układu krążenia. Szczególnie dzisiaj, kiedy średnia wieku umierania jest tak wysoka jak nigdy w historii dla naszego ludu.

Tu wideo poniżej (w j. angielskim) prezentujące, co japoński profesor Tokeji Furukawa, ustalił w swojej publikacji naukowej z 1927r. w temacie: osobowość człowieka i jego choroby w relacji do jego grupy krwi (choć obecny skorumpowany korporacyjny medyczny mainstream się od tego odcina). Tak jak do dzisiaj małżeństwa są dobierane wg wedyjskich horoskopów w Indiach masowo, tak w Japonii bardzo poważnie dobierające się pary biorą pod uwagę rodzaj grupy krwi. Na pierwszej randce zwykle pada pytanie o grupę krwi. Nie zawsze tak się dzieje, ale dość często. W odróżnieniu do Polski, gdzie mało kto nawet zna swoją grupę krwi, gdy ma te 20 lat. Co do horoskopów, to uważam, że ich miejsce jest w koszu na śmieci, to pseudowiedza, chyba…, że uznamy istnienie zjawiska pól torsyjnych, to wtedy astrologia miałaby sens. A w czytaniu osobowości z grupy krwi widziałbym jakiś sens, ale że nie mam ku temu kwalifikacji, zostawiam czytelnikom do samodzielnej oceny.

 

Suplement (j. angielski):

 

Oklepana fraza „czynniki środowiskowe”

W związku z niewyjaśnioną, jak usłyszysz od większości lekarzy, przyczyną wielu chorób i schorzeń, wprowadzono wieloznaczne pojęcie – „czynniki środowiskowe”. Przeczytasz u nich o skażeniu powietrza, wody, produktów spożywczych, stylu życia i tysiącu innych problemów współczesnego świata. Dla odwrócenia chyba uwagi, że najważniejszym dla jednostki środowiskiem jest jego rodzina, jego dom, jego sypialnia i biuro w którym pracuje, gdzie przebywa średnio 90% w pomieszczeniach zamkniętych razem z innymi ludźmi.

Czy ściany zawierają antygeny?  Nie.

A  czy ludzie z którymi przebywasz w pomieszczeniu rozsiewają antygeny?  Tak.

Jak podaje Hirszfeld (Wrocław), każda osoba będąca „Secretorem”, w ciągu dnia przesyca swoją odzież i całe otoczenie substancjami grupowymi krwi- antygenami grupowymi krwi. Słyszałeś o uczuleniu na koty? Wiesz, że robiono badania i okazało się, że kocie antygeny potrafią być wykrywane nawet po kilku miesiącach w pomieszczeniu gdzie kota już dawno, nie ma? Fakt.

Na zwierzęce antygeny możesz mieć uczulenie i alergię, a na ludzkie nie?

Boisz się innych ludzi? To choroba psychiczna, fobia, którą się leczy w szpitalu psychiatrycznym(?).

Ja boję się tylko ignorancji, głupoty i zacofania. Jeśli nie zacznie się robić badań członków rodziny razem z chorym, to cała teoria o niewidzialnej transfuzji nie ma sensu. Skoro już dawno odkryto wpływ antygenów na konflikt serologiczny, gdzie matka ma D – (minus), a ojciec D+ (plus). I jest to udowodnione naukowo. Znajdź więc, proszę i poczytaj o ABO niezgodności.  To najwyższy już czas na badania kliniczne (których wciąż nikt nie chce robić) wpływu antygenów grupowych krwi zawartych w wydzielinach na inne osobniki z odmiennymi grupami krwi.

 

Czy ludzkie antygeny są potencjalnie zabójcze?

Zobaczmy, co jest już ewidentnie udowodnione przez główny nurt klinicystów (?):

  • Transfuzja krwi. Niewłaściwie dobrana grupa krwi/antygeny/, zagraża życiu i zdrowiu.
  • Choroba hemolityczna noworodków. Konflikt antygenów „D”, zwanych wcześniej jako Rh.
  • Niepłodność. Pary które posiadaja odmienne grupy krwi/antygeny/ najczęściej są niepłodne.
  • Nawracające poronienia, na skutek niezgodności grupowej krwi/antygenów/ partnerów.
  • Predyspozycja osób ze statusem „non secretor” do wielu chorób o niewyjaśnionej etiologii.
  • Predyspozycja osób z grupą krwi 0, w większości chorób autoimmunologicznych.

 

Antygeny ABO – skojarzone organy i choroby.

  1. Gruczoły ślinowe, slinianki / ślina/ – ZMIANY NOWOTWOROWE, ALERGIE
    POKARMOWE;
  2. Płuca i oskrzela / śluz/ – ASTMA, ZESPÓŁ NAGŁEJ SMIERCI
    NIEMOWLĄT I DOROSŁYCH, SCLEROSIS
    MULTIPLEKS, REUMATOIDALNE ZAPALENIE
    STAWÓW, GOŚCIEC, ZESPÓŁ TKANKI
    ŁĄCZNEJ, KOLAGENOZA;
  3. Skóra /pot /   – ATOPOWE ZAPALENIE SKÓRY WIELE
    ODMIAN ALERGII;
  4. Trzustka / śluz/ – CUKRZYCA, RAK TRZUSTKI;
  5. Jajniki, macica / śluz / –  CYSTY, ZMIANY NOWOTWOROWE,
    NIEPŁODNOŚĆ;
  6. Oczy / łzy/ – JASKRA, ZAĆMA, REAKCJE ALERGICZNE;
  7. Żołądek i jelita /śluz/ – CHOROBA LEŚNIOWSKIEGO-CRONA,
    WRZODZIEJĄCE ZAPALENIE JELITA, RAK;
  8. Nasieniowody i jajowody/ śluz i sperma/ – NIEPŁODNOŚĆ, RAK MACICY, CYSTY.

Atopia związana z cukrzycą, cukrzyca z niepłodnością, choroby oczu z ciśnieniem wewnątrzgałkowym, zespół nagłej śmierci z zatorowość płucna. Zatory ze skrzepami. Skrzepy z aglutynacją czyli zlepianiem komórek.

Jest to teoria o wpływie antygenów grupowych krwi zawartych w wydzielinach. Jest ona bardzo ważna społecznie. To jest założenie, że ludzie niedobrani pod względem grupy krwi mają na siebie toksyczny wpływ, i to koliduje z obecnym modelem społecznym. Ten nieznany czynnik aktywuje wszystkie choroby autoimmunologiczne, gdzie organizm sam zaatakował siebie. Urodzeni  nieświadomi „samobójcy” predystynowani genetycznie, niezwykle kosztowni dla społeczeństwa. A wystarczy zrobić badanie zgodności antygenowej zanim się pójdzie chociażby do wspólnego łoża i wspólnego życia.

 

Lektyny w roślinach

Zagadnienie to łączy się z tematyką poruszaną już wcześniej na tym blogu tutaj i tutaj.

Alergia pokarmowa, to stany zapalne związane z występowaniem przeciwciał IgE, IgG. Podobno ów stan alergii może być uwarunkowany genetycznie. Mamy genetycznie dziedziczone grupy krwi. A grupy krwi to zestaw antygenów i przeciwciał, przynależnych dla każdej grupy osobno. Tym samym dla każdej osoby w rodzinie osobno. Jeżeli rodzice mają odmienne grupy krwi ich potomkowie mogą dziedziczyć grupę po ojcu, po matce lub nawet mieć inną grupę krwi niż ojciec i matka. Dziedziczą również status Secretor/non secretor. Mamy zatem dwa kardynalne czynniki: grupa krwi i status Secretor/ non secretor. Zatem na co tak naprawdę mamy alergię?
Na lektyny!!!! Lektyny, to zestaw cukrów zwanych glikoproteinami obecne w substancjach spożywczych.  Lektyny mają fenomenalne powinowactwo do antygenów grupowych krwi AB0.
Mamy zatem szereg objawów, oczy łzawią, zaczerwieniona i „zapalona „ skóra, podrażnione błony śluzowe płuc, podrażnione żołądek i jelita. Dlaczego?
Posiadasz indywidualny zestaw antygenów i przeciwciał chroniący cały Twój organizm. Przeczytaj i poszukaj gdzie występują antygeny grupowe krwi AB0 w organizmie. Czy zatem Twój organizm ma prawo reagować na obce antygeny i lektyny pokarmowe?  Oczywiście (tyle, że żaden lekarz Ci tego nie wyjaśni jak „krowie na rowie”).

Dla zainteresowanych polecam dalszą lekturę i kontakt z ludźmi takimi jak:

Emil Piasecki – http://antygeny.pl/  oraz http://rodykrwi.pl ale też  https://ridero.eu/pl/books/niewidzialna_transfuzja_2/read/#textpreview

 

Jerzy Grzeszczuk – strona autorska http://haptens.pl/haptenology_pl.html

Odpowiedź medycznego patologa- mgra Patryka Idzika na powyższe tezy p. Grzeszczuka, poniżej:


 

Inne zdrowotne fakty, o których ci zwykły lekarz nie powie, szukaj wśród takich medyków jak:

Dr hab. Jerzy Jaśkowski (Gdańsk) https://www.youtube.com/results?search_query=ja%C5%9Bkowski+jerzy

Lek. Mgr Marek Skoczylas (Rzeszów) https://www.youtube.com/channel/UCpjYlo2NGsmoY8-b9dj4diA/videos

Łuszczyca – choroba autoimmunologiczna, czy można wyleczyć w 4 tygodnie? Okazuje się, że tak

Lek. Mgr Hubert Czerniak (Łódź/Petrykozy)  https://www.youtube.com/results?search_query=czerniak+hubert 

Wykład Huberta o chorobach autoimmunologicznych

Mgr analityki medycznej z Wrocławia- Patryk Idzik https://www.youtube.com/channel/UCnAX2kPJ32Kyvr-BfTnDjkQ

Dr Ewa Dąbrowska (Gdańsk) – post, głodówka, rutyna warzywno-owocowa

 

Na koniec, o zjawisku śmiertelnej Boreliozy – w wyniku tego zakażenia zmarł mój ojciec, najprawdopodobniej był niewydzielaczem

Mgr Patryk Idzik – „(…) przy boreliozie mamy do czynienia np z chlamydiami, mykoplasmą, babesią czy bartonellą. Sama borelioza nie jest zwykle problemem. Problemem jest kompleks patogenów jakie przy okazji dostają chorzy zarażeni boreliozą. Doksycyklina działa na wszystkie ww. patogeny. Ponadto, ko-infekcja może, ale nie musi występować i wymagać osobnego rozpoznania i leczenia. Żaden test na boreliozę nie wykrywa ko-infekcji. Należy traktować je jako osobne możliwe zakażenia i traktować nie wspólnie, lecz osobno. Ta sama osoba może mieć zapalenie dróg moczowo-płciowych wywołane przez Chlamydię i anginę wywołaną przez paciorkowca. Są to dwie różne choroby, które wymagają innego leczenia i potwierdzenia. Diagnoza w badaniu laboratoryjnym ma bardzo szerokie znaczenie i może oznaczać obecność patogenu (= wyizolowanie) lub nie potwierdza jego obecności (= obecność przeciwciał). Na wirusy nie działa żaden antybiotyk, więc na dobrą sprawę w przypadku zakażeń wirusowych możemy leczyć tylko objawowo lub stosować skuteczne szczepienia (na przykład przeciwko kleszczowemu zapaleniu mózgu). Żaden antybiotyk nie działa też na powikłania wywołane patogenami odkleszczowymi, dlatego nie leczy się ich antybiotykami. Chociaż antybiotyki wykazują działanie przeciwzapalne, a niektóre neuro- i kardioprotekcyjne. Objawy przypominające fibromialgię, objawy ze strony CUN również mogą być związane z uszkodzeniem nerwów w układzie nerwowym przez krętki. Ale czy antybiotyk leczy uszkodzenie CUN (Centralnego Układu Nerwowego)? Raczej nie. Po wirusowym odkleszczowym zapaleniu opon mózgowo-rdzeniowych i mózgu objawy neurologiczne utrzymują się czasami przez całe życie, włączając w to zaburzenia depresyjne i lękowe, a wirusa już dawno nie ma. Wg mnie należy to traktować jako powikłanie po przechorowaniu i leczyć na przykład u neurologa, kardiologa, reumatologa lub rehabilitanta, w zależności od objawów.

W poniższym filmie o leczeniu boreliozy pojawiła się pewna nieścisłość. Twory przypominające cysty czy L-formy (sfero- i protoplasty) wyizolowano wprawdzie od człowieka, ale nie określono ich znaczenia klinicznego. Nie wykazano, by były zdolne do infekcji, wywoływania choroby i w niektórych badaniach zaobserwowano, że są szybko zwalczane przez układ odpornościowy bez leczenia:

http://emerge.org.au/wp-content/uploads/2015/08/Pavia-C.-S.-and-G.-P.-Wormser.-Culture-of-the-entire-mouse-to-determine-whether-cultivable-B-burgdorferi-persists-in-infected-mice.-Antimicrob.-Agents-Chemother-2014-5811-6701-6703-6704.pdf

http://emerge.org.au/wp-content/uploads/2015/08/Bockenstedt-L.-K.-et-al.-Detection-of-attenuated-noninfectious-spirochetes-in-Borrelia-burgdorferi-infected-mice-after-antibiotic-treatment.-J-Infect-Dis-2002-18610-1430-1437.pdf

http://emerge.org.au/wp-content/uploads/2015/08/Hodzic-E.-et-al.-Persistence-of-Borrelia-burgdorferi-following-antibiotic-treatment-in-mice.-Antimicrob.-Agents-Chemother.-2008-525-1728-1736.pdf

http://emerge.org.au/wp-content/uploads/2015/08/Wormser-G.-P.-and-I.-Schwartz.-Antibiotic-treatment-of-animals-infected-with-Borrelia-burgdorferi.-Clin.-Microbiol.-Rev.-2009-223-387-395.pdf

Niektórzy uważają, że L-formy B. burgdorferi są niekompletnymi cząstkami bakteryjnymi, niezdolnymi do infekcji, w trakcie obumierania, które naturalnie pojawiają się pod wpływem leczenia i nie świadczą o jego nieskuteczności. Mogą za tym przemawiać spostrzeżenia, że ich ilość zmniejszała się w trakcie działania antybiotyków beta-laktamowych, które nie powinny mieć wpływu na takie pleomorficzne, pozbawione ściany komórkowej, postaci Borrelia burgdorferi: https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3132871/

Jeżeli po antybiotykoterapii, trwającej 28-30 dni, nie występuje poprawa, należy szukać innych przyczyn dolegliwości. Uszkodzenia CUN, serca czy stawów przez B. burgdorferi nie leczy się antybiotykiem, ale wymagają często specjalistycznej opieki rehabilitanta, kardiologa, reumatologa bądź neurologa i innego leczenia. Jak już wyżej było powiedziane, ko-infekcja może, ale nie musi występować. Doksycyklina działa na większość patogenów, w tym pozbawionych ściany komórkowej, lub tak zwanych atypowych. Schematy leczenia są różne, w zależności od postaci zaawansowania boreliozy. Ze względu na kompartmenty trudne do leczenia (szpik kostny), terapię prowadzi się trak długo (miesiąc, a nie na przykład tydzień). Zwróćmy jednak uwagę, że w zakażeniach CUN, stawów, kości, zwykle penetracja antybiotyków jest większa niż w przypadku zdrowych tkanek (mediatory reakcji zapalnej zwiększają „przepuszczalność”). Na przykład niektóre antybiotyki nie penetrują do zdrowego CUN, ale bardzo dobrze przenikają w razie infekcji.” (Literatura jest podana pod filmem w oryginalnym miejscu na YouTube – przyp. M.K.) Jednocześnie Willi Burgdorfer (odkrywca krętków boreliozy) powiedział w 2001 roku tak: „Wiemy, że borelioza z Lyme jest odporna na antybiotyki. Mówienie, że ktoś został wyleczony, dlatego że otrzymał określoną ilość antybiotyków, nie ma kompletnie sensu.” Uważam zatem, że stosowanie antybiotyków powyżej 28 dni jest nienormalne i stwarza większe ryzyko zgonu lub ciężkiej choroby niż sama borelioza, na przykład z powodu rzekomobłoniastego zapalenia okrężnicy, anemii aplastycznej, czy niewydolności wątroby, nie wspominając już o nabywaniu oporności przez bakterie. Decyzja o leczeniu należy do lekarza, jednak ja jako pacjent na pewno takich lekarzy omijałbym szerokim łukiem. W ciągu ostatnich 10 lat zostałem pogryziony przez 4 kleszcze, ale nigdy nie wykonywałem żadnych badań w kierunku boreliozy, ponieważ nie mam objawów klinicznych. Natomiast nie znam się na leczeniu boreliozy ziołami, nie słyszałem o tym protokole, więc nie będę się w tej kwestii wypowiadał.”

Relacja, do powyższego video, jednego z zakażonych boreliozą: „(…) Obserwowałem miejsce ugryzienia i nic nie było nawet rumienia 6 miesięcy potem ostry wyrzut objawów plus dodatnie wyniki badań laboratoryjnych plus do tego nawrócił swędzący odczyn zapalny w miejscu z którego niestety nie wyciągnąłem dobrze kleszcza sześć miesięcy prędzej i wszystkie charakterystyczne dla boreliozy objawy włącznie ze strzelaniem w karku i piskiem w uszach, zaczęło się od szumów. Fajnie, że zalecasz, panie mikrobiologu – Patryku Idzik, ludziom samą obserwację po ugryzieniu, ja nie mam pytań – to oczywiście SARKAZM! Rumień nie zawsze występuje, ja go nie miałem. Długość przebywania kleszcza na ryzyko zakażenia nie ma większego znaczenia. Prawdą jest, że im dłużej siedzi, tym większe ryzyko, ale to ryzyko występuje nawet na wczesnym etapie. Ko-infekcje przy boreliozie są ważne. Znałem człowieka, co go leczyli antybiotykami latami. Prawie żadnej poprawy, aż okazało się, że gość miał pierwotniaki – babesię. (wyszło mu w testach) Zaczął jeść zioła na babesję i wtedy dopiero stanął na nogi. Oczywiście, że ko-infekcja powinna być rozpoznawana jako osobna choroba i osobno leczona. To tak, jakby mieć anginę (paciorkowce) i zapalenie ukł. moczowo-płciowego (Chlamydię) jednocześnie. Doksycyklina działa na większość bakterii atypowych i pierwotniaków (np. Chlamydię, Bartonellę, Babesię). Pytanie, czy zioła wyleczyły objawy, czy samego pasożyta, siła bakteriobójczego działania ziół jest zwykle mniejsza niż antybiotyków. Kolejnym problemem w ziołolecznictwie jest brak standaryzacji dawki – ten sam napar (odwar) może zawierać różną ilość substancji czynnej. Boreliozą zaraża się człowiek tak samo jak ko-infekcjami i objawy są często nie do odróżnienia. Stąd moim zdaniem nie należy skupiać się tylko i wyłącznie na borelli lecz na całym zespole infekcji pochodzących od kleszcza. Ilads uważają, że czasem nie da się wyleczyć boreli jak najpierw nie utłucze się ko-infekcji, np. http://www.wielkoszynski.webity.pl/ilads/ (swoją drogą, jemu to się chyba już pieniądze na koncie nie mieszczą, bo od lat nie przyjmuje nowych pacjentów). W teorii, doxycyklina rozwala wszystko, ale w praktyce są chyba szczepy oporne, gdyż znałem gościa z forum dyskusyjnego, co zaraził się chlamą trachomatis. Wyszło mu nawet w wymazie i miał objawy układowej chlamydii.
Żarł tonę antybiotyków, markolidy, chinolony, tetracykliny i brak poprawy. Lekarze rozłożyli ręce, nawet lekarze ilads. Przeszedł na ziółka buhnera (głównie berberynę chwali) i prawie zapomniał o chorobie.
Co do ziół, tak z ziołami jest problem, nie wiadomo ile tego żłopać, no ale cóż zrobić jak chemia nie działa. Każdy chce żyć i być zdrowy. Plusem ziół jest to, że nie rąbią tak jelit, wątroby, dostarczają substancji odżywczych, mikroelementów i aktywizują układ odpornościowy.” Amerykański zielarz Stephen Harrod Buhner podał swoje wytyczne ile czego należy pić, tutaj.

Inni naturopaci radzili sobie z borelią przy użyciu MMS i DMSO, tak jak tutaj i tutaj

 


Book Reference:

Dacie and Lewis Practical Haematology (Eleventh Edition), Chapter 21: Blood cell antigens and antibodies (2012) Elsevier Ltd.

Dostęp on-line do aktualnego (2018r.) podręcznika uniwersyteckiego z hematologii w krajach anglosaskich poprzez link

https://expertconsult.inkling.com/read/dacie-and-lewis-practical-haematology-bain-bates-laffan-lewis-11th/chapter-21/blood-cell-antigens-and

Login:                    demaskator@wp.pl

Password:           Wiedza


 

W tematyce ignorancji, ale jej aspekcie kulturowym, gdzie jej ofiarami staje się cała polska populacja, nie tylko jej 20% jak w powyższym wpisie, dowiesz się klikając w poniższy link. Zapraszam do lektury:

O czym 99% polskich katolików nie wie

 

 

 

30 uwag do wpisu “Lewis antygen system i niezgodność serologiczna niszcząca ludzkie relacje społeczne

  1. Każdy wydzielacz (secretor) z grupą 0, jest wrogi dla niewydzielaczy (non secretorów) o innych grupach krwi. Jest w tym pewien zdaje się paradoks, ale tak właśnie jest. Trudno to łatwo „rozkumać”, bo nikt tego zdaje się do tej pory nie opisał, nawet nie wzmiankuje się o takich badaniach (ja nie znalazłem jeszcze), że zerówka jest rzekomo najlepszym dawcą (przy transfuzjach krwi), a zdarza się, że potrafi zrobić „rozwałkę” w organizmie biorcy, u niewydzielaczy z innymi grupami, tj.: A, B, AB, … z 0 włącznie (!) tyle, że nie w krwiobiegu, a w organach wewnętrznych i tkance łącznej. Dla przykładu, proszę poczytać jak złożony jest proces zapłodnienia związany ze „zgodnością Lewisa” w wydzielinach, polecam http://science.sciencemag.org/content/333/6050/1761
    Oczywiście, to wierzchołek góry lodowej, badań w temacie jest jak na lekarstwo. Starałem się poukładać to w miarę logicznie dla czytelników. Dla lekarzy, w większości, to ciemna magia, i niewielu się tym przejmuje. Tylko z nielicznymi można porozmawiać, ale niewiele to zmienia. Takie są realia żydo-anglosaskiego totalitaryzmu centrali, pod władzą której żyjemy .
    Znalazłem sensowne badania „ABO(H) blood incompatibility as a cause of infertility: a new concept” z roku 1960 (Behrman, S. J.) opublikowane w „American Journal of Obstetrics & Gynecology”. Wnioski z badania:
    „1. A possible etiological factor for un­ explained infertility in anatomically and physiologically healthy couples is presented based on incompatibility of the ABO ( H ) blood system wherein the antigens carried by the spermatozoa arc blocked or immobilized by the antibodies present in the cervical se­cretion.
    2. Of 102 such infertile couples carefully evaluated, 87.3 percent were found to have incompatible matings as compared to 38.6 percent in 1 71 fertile couples. This is con­sidered to be statistically significant.”

    Polubione przez 1 osoba

  2. Zadałem dziś pytanie naszemu badaczowi tego zjawiska.
    Ja:
    W kontakcie sekretora 0 z innymi sekretorami A-B, kto najbardziej tam cierpi?
    Czy mają jednak równe szanse?
    Czy może nie wpływają na siebie z jakiś względów. Może ich systemy obronne są na tyle silne, że nikt nie cierpi wzajemnie jeśli jest sekretorem niezależnie od typu krwi (?).
    Emil Piasecki:
    Na to pytanie odpowiem z moich obserwacji. Moja wnuczka jest 0- secretor, ja jestem A1+ Secretor. całe dzieciństwo byliśmy blisko siebie , bawiliśmy sie, tuliliśmy, podawaliśmy sobie cukierki z buzi do buzi, jedliśmy jedną łyżką, lizaliśmy się po rękach. … i kompletnie nic ani u niej, ani u mnie. żadnych liszajów , zmian skórnych i innych widocznych zmian.
    Natomiast jej babcia a moja rówieśnica A1- , non secretor, z powodu dłuższego przebywania mojego tylko w jej towarzystwie, szybko postępująca zaćma i narkolepsja. Nie ma możliwości ustalenia bez badań a badań nie ma bo są obrazoburcze dla ślepej na ten fakt medycyny , lub co bardziej prawdopodobne utajnione na samym starcie odkryć i cicho sza w temacie.
    Poza tym znalazłem przypadki super Secretorów co by wskazywało że mogą szkodzić tym z mniejszą ilością antygenów. Nie wiem też dlaczego wybiórczo atakowane są wybrane organy, jednym atakuje tylko skórę innym płuca, jeszcze innym system nerwowy a u mojej zony tylko tkankę łączną i kolagen.
    Szukaj, studiuj, obserwuj wszystkie pary w rodzinie.
    Powodzenia.

    Polubione przez 1 osoba

  3. Moja strona internetowa CHOROBY HAPTENOWE istniała 15 lat, ale została zablokowana 5 czerwca 2018, chociaż zapłaciłem za utrzymanie tej strony do 4 lutego 2019. Wysłałem trzy maile do dostawcy mojej strony. Pytałem dlaczego zablokowano moją stronę, i prosiłem o przywrócenie tej strony. Otrzymałem trzy odpowiedzi, których w żaden sposób nie potrafię zrozumieć. Trzeba będzie jechać do dostawcy strony internetowej do Krakowa, spokojnie porozmawiać. Najpierw muszę się uspokoić, bo trzeba mieć silne nerwy na rozmowy z niektórymi osobami.

    Polubione przez 2 ludzi

    • Panie Jurku, nie lepiej tutaj na WordPress się zainstalować? Z żydo-syjonistami i ich kolaborantami nie ma co w Polin nad Wisłą gadać i się użerać z nimi.
      A tak z innej beczki, korzystając z pana wizyty u mnie. Ja widać powyżej, jestem wydzielaczem z grupą 0 Rh+, moja partnerka okazała się być niewydzielaczem z grupą A Rh-. W żaden sposób nie mogę znaleźć laboratorium w Australii, które chiało by mi przebadać te siedem haptenów ze śliny. Lekarze kompletnie nie znają tematu, i nawet nie są zainteresowani poznaniem.
      Jakiś widocznych gołym okiem objawów, czy złego samopoczucia z przebywania ze mną w niewietrzonym pomieszczeniu moja partnerka nie zgłasza nawet. Nie mam jak zbadać z jaką siłą moje hapteny działają na nią i jakie szkody jej wyrządzam. Może jako, że grupa 0, to toksyczność mojego wydzielania jest jakaś słaba (?). Chociaż…, cieśnię nadgarstka już zaliczyła w prawej ręce, kilka lat temu, wciąż nie minęło. Cysty na jajnikach ma – zdiagnozowane jeszcze w jej okresie nastoletniego dziewictwa. Nabrała dużej nadwagi kilka lat temu, i źle się czuje wśród ludzi, nazywa to introwertyzmem. Zatem, coś na rzeczy jest 😉

      Polubione przez 1 osoba

      • Osoba z grupą krwi 0, fenotyp erytrocytów Lewis(a-b+) ma w wydzielinach rozpuszczalne w wodzie antygeny H, Lewis(a) oraz Lewis(b). Osoba ta ma przeciwciała anty-A i anty-B.

        Osoba z grupą krwi A, fenotyp erytrocytów Lewis(a+b-) ma w wydzielinach rozpuszczalne w wodzie antygeny Lewis(a). Osoba ta ma przeciwciała anty-B i może mieć przeciwciała anty-Lewis(b). Nie zbadano u tej osoby podgrupy krwi. Najczęściej występują: A1 i A2. Bardzo rzadko występują inne podgrupy krwi A.
        Osoby z grupą krwi A1 mają przeciwciała anty-B oraz bardzo rzadko mogą mieć przeciwciała anty-H.
        Osoby z grupą krwi A2 mają przeciwciała anty-B i mogą mieć przeciwciała anty-A1.
        O szczegółach wiedzą hematolodzy, którzy badają krew w laboratorium.

        Polubione przez 2 ludzi

      • Zatem, ona jest całkowicie biologicznie nietoksyczna dla mnie. Czy ja zaś atakuję ją przeciwciałami anty-A ?
        Jak rozpoznać jak poważny jest to atak? Czy jest jakaś skala toksyczności? Jak wielkie, czy zaawansowane środki i zachowania izolacjonistyczne ona musi zastosować, by się uchronić przede mną? Jak długo powinna unikać przebywania ze mną w jednym niewietrzonym pomieszczeniu, 8/24h, czy 16/24h, itp. Czy wietrzyć pomieszczenie gdzie ja przebywam powinna ciągle czy, co 10 minut?
        Jak te proporcje wspólnego kontaktu vs izolacji określić?

        Polubione przez 1 osoba

  4. Mała uwaga w temacie stanów zapalnych spowodowanych nietolerancją pokarmową, (wątek poruszony też tutaj w 31:00 minucie https://www.youtube.com/watch?v=MZsCEdtMveg ), unikanie tych samych grup pokarmów jest wskazane przez 4 dni, gdyż tak długo trwa kompletny proces trawienia. Jeśli zjemy jajka (lub chleb) w poniedziałek, to ponownie możemy je (lub chleb) zjeść nie wcześniej niż w piątek. Inaczej typ III nietolerancji pokarmowej IgG pojawi się w organizmie, powodując stan chronicznego ogólnoustrojowego zapalenia. Wśród Polaków powszechna jest nietolerancja na jaja (kurze, gęsie), wszelkie zboża ( w tym słynny organiczny spelt) i gluten, oraz wszelki nabiał (nawet kwaśne mleko i kefir). Ludzie o tym nie wiedzą, gdyż przeciwciała IgG można jedynie rozpoznać laboratoryjnie, a objawy nie mają przebiegu ostrego (jak to jest z IgE, czyli typem I alergii) tylko „cichy”, skryty i przewlekły.
    IgG zdecydowanie łatwiej wyrzucić z organizmu, niż IgE (w zasadzie ten typ alergii pozostaje już na stałe z nami). Wystarczy unikać do roku czasu produktów na które mamy IgG (przy niskim poziomie koncentracji IgG wystarczy nawet miesiąc), i sprawa wyleczona. Potem tylko 4. dniowa rotacja, na resztę życia, spożywanych produktów, by nie uczulić się ponownie na coś nowego. Występowanie przeciwciał IgG badamy laboratoryjnie z krwi.

    Polubione przez 1 osoba

  5. Panie Demaskatorze,
    Pana odpowiedź zawiera błąd, cytuję: „Zatem, ona jest całkowicie biologicznie nietoksyczna dla mnie. Ja zaś atakuję ją przeciwciałami anty-A.”

    Odpowiedź Demaskatora powinna być następująca: „W jej wydzielinach i w jej zapachu brak jest rozpuszczalnych w wodzie antygenów, które mogą być dla mnie szkodliwe. Natomiast w moich wydzielinach i w moim zapachu są antygeny H oraz Lewis(b), które mogą być dla niej szkodliwe tylko wtedy, jeśli Ona ma wytworzone przeciwciała anty-H i/albo anty-Lewis(b).”

    Ona nie ma zbadanej podgrupy krwi A. Jeśli Ona ma grupę krwi A1, to może mieć przeciwciała anty-H. Ponadto Ona może mieć przeciwciała anty-Lewis(b). Hematolodzy potrafią zbadać, czy Ona ma przeciwciała anty-H i/albo anty-Lewis(b).

    Polubione przez 2 ludzi

    • Dziękuję pięknie za cenną korektę panie Jurku. Powinienem był tam postawić znak zapytania, co zaraz uczynię 😉
      W systemie Lewis, przeciwciała mają zwykle postać immunoglobulin M – IgM (jak donosi zalinkowany w powyższym artykule angielski podręcznik, strona 489), czasami IgG.
      Jak rozumiem więc (proszę mnie poprawić jeśli się mylę) , autoagresja organizmu występuje wtedy, kiedy osobnik ma przeciwciała na dany obcy antygen, i ma z tym obcym antygenem kontakt, w postaci sąsiedztwa wydzielin od drugiej (biologicznie wrogiej) osoby.
      A zatem w przypadku Emila Piaseckiego (jak podał wyżej w komentarzu), on – „secretor” z grupą krwi A1, był przyczyną choroby swojej żony – „non secretorki” z grupą A1. Gdyż zapewne ona miała przeciwciała anty-H i przeciwciała anty-Lewis(b), i on jej swoją fizyczną obecnością „serwował” ciągły kontakt z tymi wrogimi dla niej antygenami, H i Lewis(b).

      To samo, widać może być udziałem w przypadku mojej partnerki również. Niestety napotykam duże trudności jak dotychczas, by znaleźć w Australii laboratorium dostępne publicznie, które zechciałoby przebadać ślinę mojej partnerki na wspomnianą obecność przeciwciał H i Lewis(b). Chociaż, skoro ona jest niewydzielaczem, to w ślinie nic nie znajdziemy, prawda? Powinna, więc mieć badanie z krwi przeprowadzone na przeciwciała antygenu H i Lewis (b). Czyż nie tak?

      Tylko teraz, wciąż nie rozumiem przypadku biologicznej relacji Emila Piaseckiego z jego córką (wyżej w komentarzu opisanym). Obydwoje wydzielacze, ona z grupą 0, ma przeciwciała na antygen A, a on serwował jej kontakt z tym wrogim dla niej antygenem A. I żadna widoczna autoagresja u córki nie wystąpila (jak wyjaśnił nam Emil). Dlaczego?

      Polubione przez 1 osoba

      • Panie Demaskatorze, znowu są błędy w Pana wypowiedzi, cytuję: „…w przypadku Emila Piaseckiego (jak podał wyżej w komentarzu), on – „secretor” z grupą krwi A1, był przyczyną choroby swojej żony – „non secretorki” z grupą A1. Gdyż zapewne ona miała przeciwciała anty-H i przeciwciała anty-Lewis(b), i on jej swoją fizyczną obecnością „serwował” ciągły kontakt z tymi wrogimi dla niej antygenami, H i Lewis(b).”

        Poprawnie powinno być: „…w przypadku Emila Piaseckiego (jak podał wyżej w komentarzu), on – „secretor” z grupą krwi A1, był przyczyną choroby swojej żony – „non secretor” z grupą krwi 0. Gdyż ona miała przeciwciała anty-A, anty-B i mogła mieć przeciwciała anty-Lewis(b), i on jej swoją fizyczną obecnością „serwował” ciągły kontakt z tymi wrogimi dla niej antygenami A i Lewis(b).”

        Objawy chorobowe występują u właściciela przeciwciał. Proponuję poczytać w immunologii, jak pojawiają się przeciwciała naturalne anty-A i anty-B oraz jak po immunizacji pojawiają się przeciwciała odpornościowe. Ernest Witebsky (twórca autoimmunologii) w swojej pracy z roku 1954: THE USE OF A AND B SUBSTANCE napisał, że wstrzyknął dożylnie 2ml dostępnych w owym czasie komercyjnych antygenów A dla ochotnika z grupą krwi B.
        Witebsky każdego dnia, przez 28 dni mierzył miano przeciwciał anty-A u tego ochotnika i opublikował wykres. Miano przeciwciał anty-A przed immunizacją było16 a następnie rosło, osiągając 2048 w 21 dniu, a później stopniowy spadek miana do 512 w 28 dniu. Na wykresie widać, że po immunizacji miano przeciwciał wzrosło 128 razy.

        Nie wiadomo, co się stało z tym immunizowanym ochotnikiem. Prawdopodobnie otrzymał należne wynagrodzenie, ale po immunizacji stał się silnie uczulonym na antygeny A, które są w zapachu wydzielaczy z grupą krwi A.

        Polubione przez 1 osoba

      • Panie Jerzy, Emil pisał o babci jego wnuczki, która miała grupę A1 (założyłem, może błędnie, że pisał o swojej żonie), więc proszę odnieść się do powższego.
        Wnuczka ma zero, i ma przeciwciała, a Emil nie zauważył żadnych objawów chorobowych. Jak pan to wyjaśni?
        No i jeszcze było pytanie, czy niewydzielacz ma robić test na obecność przeciwciał z krwi, a nie ze śliny, skoro nic nie sekretuje. Z góry dziękuję 😉

        Polubione przez 1 osoba

  6. Żeby wyjaśnić, dlaczego córka Emila nie chorowała od zapachu Emila, należy znać właściwości rozmaitych antygenów i przeciwciał. Wiedza ta jest rozproszona w naukowych publikacjach. Ja pozbierałem tą wiedzę i opisałem obszernie w mojej książce HAPTENOWE (ANTYGENOWE) DZIAŁANIE ORGANIZMÓW PRZYCZYNA WIELU ZJAWISK I CHORÓB, wydrukowanej w roku 1998, ISBN 83-87790-05-2. Nakład wyczerpany, ale ta książka jest dostępna w czytelniach bibliotek uniwersyteckich w Polsce. Książka ta ma 315 stron i tam jest rozdział LEKCJA IMMUNOLOGII opisany na 35 stronach. Na tym forum ja nie jestem w stanie krótko i zrozumiale wytłumaczyć, dlaczego córka Emila nie chorowała od zapachu Emila. Nie jestem w stanie krótko wytłumaczyć, dlaczego córka Emila działała chorobotwórczo na swoją babcię, która miała grupę krwi A1. Ja potrafię wykonać laboratoryjne badania, potrafię to wszystko wytłumaczyć, ale na takie wytłumaczenie potrzeba trochę więcej czasu. Mam wykonane modele rozpuszczalnych w wodzie antygenów, czyli haptenów, oraz przeciwciał. Modele haptenów i przeciwciał są powiększone dziesięć milionów razy. Na tych modelach wyjaśniam zawiłości naukowej wiedzy z immunologii oraz hematologii. Dwa lata temu grupa około 10 osób zaprosiła mnie na wykład. Zabrałem modele haptenów i przeciwciał oraz komputer i projektor. Wykład z dyskusją trwał 10 godzin. Były przerwy na posiłki, ale nikt nie uciekł z wykładu.
    Wiedza o rozpuszczalnych w wodzie antygenach (haptenach) miała praktyczne zastosowanie tylko w medycynie sądowej i kryminologii w latach od 1932 do 2000. W roku 2000 do medycyny sądowej i kryminologii na całym świecie wdrożono badania DNA. Od roku 2000 wiedza o rozpuszczalnych w wodzie antygenach nie ma żadnego zastosowania w medycynie. Lekarze i naukowcy nadal rozpowszechniają stare wiadomości, że przyczyna chorób autoimmunizacyjnych nie jest znana.

    Dodam jeszcze, że w badaniach krwi wykrywa się trzy fenotypy erytrocytów: (1) Lewis(a-b+) = wydzielacz A, B, H; (2) Lewis(a+b-) = niewydzielacz A, B, H; (3) Lewis(a-b-) = nie wiadomo, czy ma w wydzielinach antygeny A, B, H. W tym trzecim przypadku należy badać wydzieliny na obecność antygenów (haptenów) A, B, H.

    Polubione przez 1 osoba

  7. Rozumiem. Nie można by tej pana książki wrzucić gdzieś on-line? Nawet „scholar google” nie udostępnia żadnego zapisu o tej książce. Polacy za granicą, a jest nas już ok. 30 mln, nie mają żadnych szans na tę lekturę. Prosimy p. Jerzy, prosimy 😉

    Polubione przez 1 osoba

    • Książka HAPTENOWE (ANTYGENOWE) DZIAŁANIE ORGANIZMÓW PRZYCZYNA WIELU ZJAWISK I CHORÓB jest drukowana w odcinkach jeden raz w miesiącu w zwykłej gazecie wydawanej w Szamotułach. Do tej pory wydrukowano tam 19 odcinków tej starej książki z roku 1998 i można je ściągnąć bezpłatnie ze strony: http://wiesciswiatowe.pl Najlepiej poszczególne numery ściągnąć w całości na dysk twardy. Na pierwszej stronie gazety jest informacja, na której stronie jest przedruk książki.

      Polubione przez 1 osoba

      • Ściągam, ściągam, potem kopiuję do formatu „Word”, a z niego sklejam sobie do PDF.
        Wielkie dzięki Panie Jerzy. Jak będę w Polsce, to spróbuję w jakimś uniwersytecie (np Śląskim w Katowicach) zrobić kopię (kiedyś fotografowałem „książkę kucharską” Dr Jana Kwaśniewskiego zanim ją kupiłem w Jaworznie).
        Serdeczne życzenia dla „Was Obu”.

        Polubione przez 1 osoba

  8. Razem z partnerem wykonaliśmy badanie na fenotyp Lewis. Dlaczego? No niestety, inne rody. Ja A1, partner 0. Partner często choruje.. Po przyjściu do placówki krwiodawstwa w naszym wojewódzkim mieście od razu było pytanie, ale po co?? Pominęliśmy odpowiedź, kobieta raczej nie zrozumiałaby. Ogółem pobranie krwi było szybkie ale wokół tego pewne zamieszanie, osoby pracujące tam nie wiedziały do końca jak postępować w takim przypadku.
    Już na drugi dzień otrzymaliśmy wyniki. A na wyniku oprócz naszych danych i dat tylko tyle: Le (a-b+) nic więcej, oboje to samo. To znaczy, że oboje jesteśmy wydzielaczami? Czy badanie zostało dobrze przeprowadzone, co jeszcze można z tego wywnioskować? Czy moje antygeny mogą atakować partnera z grupą 0 czy jeśli on również jest wydzielaczem, to nie ma takiej możliwości?

    Polubione przez 1 osoba

    • Jednakowe wyniki badania Le(a-b+) świadczą, że te dwie osoby są wydzielaczami swoich antygenów grupowych krwi. Osoba z grupą krwi A1 ma w wydzielinach i w zapachu bardzo duże ilości antygenów A.
      Osoba z grupą krwi 0 ma w wydzielinach i w zapachu bardzo duże ilości antygenów H.
      Ponadto osoba z grupą krwi 0 ma we krwi przeciwciała anty-A i anty-B. Z tego powodu zapach wydzielacza z grupą krwi A1 jest chorobotwórczy dla osoby z grupą krwi 0.
      Osoba z grupą krwi A1 ma przeciwciała anty-B. Niezwykle rzadko osoby z grupą krwi A1 mają przeciwciała anty-H. Zatem najczęściej wydzielacz antygenów H nie działa chorobotwórczo na osoby z grupą krwi A1.
      Badania można wykonać w innym laboratorium i wyniki badania będą takie same.

      Polubione przez 1 osoba

  9. Pingback: Cz. I, Było sobie życie, czyli nasi przodkowie i moja żeńska haplogrupa U5 – skąd ten ród? | Biologiczno-Historyczna Socjologia Krytyczna

  10. Witam proszę o podpowiedź mam grupę krwi 0 Le( a-, b-) mój mąż grupę krwi 0 Le (a-, b+) . Niestety nie mam jeszcze wyników czy jestem wydzielaczem czy nie.. Graniczy to z cudem w Polsce. Proszę o inf czy jest szansa na dziecko przy takim układzie? Przy wersji że jestem wydzielaczem i że nie jestem. Będę wdzięczna za sugestie.

    Polubienie

  11. Tak jak zostało to już wyżej powiedziane, test ze śliny należałoby w pani przypadku przeprowadzić. Dla Lewis(a-b-) = nie wiadomo, czy ma w wydzielinach antygeny A, B, H. Jest 70% szans, iż jest pani wydzielaczem i 30%, że pani nie jest. W tym przypadku należy wykonać dodatkowe badanie. Należy wykonać oznaczenie antygenów grupowych A-B-H w ślinie. Dwa lata temu kosztowało 50 zł w regionalnym centrum krwiodawstwa i krwiolecznictwa we Wrocławiu. Taki ośrodek jest w każdym mieście wojewódzkim. Jeśli dobrze pamiętam, Emil Piasecki wymieniał jakiś ośrodek w Polsce, zdaje się, że Wolsztyn https://centrummedyczne.info/strona/66/laboratorium-wolsztyn proszę sprawdzić to z nimi i powiadomić nas tutaj 😉
    Ja nie znam wiarygodnych klinicznych badań, ale Piasecki odpowiadał gdzieś na pytanie w sprawie dzieci. Po prostu nauka instytucjonalna, opłacana z naszych podatków, nie chce się tym zajmować, gdyż dotyczy to tylko 20% mniejszości. Każde z nas, samo na sobie, musi przeprowadzić taką obserwację pod tym kątem i podzielić się potem wynikami z nami tutaj. Oczywiście, są w sieci takie naukowe prace jak ta https://www.pbkom.eu/pl/content/czynnik-molekularny-w-rozrodzie-rola-i-charakterystyka-przeciwciał-przeciwplemnikowych co już wyżej też linkowałem.

    Polubione przez 1 osoba

    • Witam Was ponownie… Dziś piszę już z konkretnymi informacjami które mogą komuś pomóc… Wcześniej zadałam pytanie czy przy Le mój wynik Le a- b- , męża wynik Le a-, b+ można doczekać się ciąży… Otóż tak… Po wielkich trudach okazało się że nigdzie w Polsce nie zrobię badania ze śliny aby sprawdzić czy jestem wydzielaczem czy niewydzielaczem… Udało mi się dotrzeć ale to na str angielskich że można zrobić oznaczenie genu SE (FUT 2) … Ogólne z tym pojęciem mało kto się spotkał- jak obdzwoniłam prawie cała Polskę tylko w Warszawie w centrum MED GEN przemiła Pani wiedziała o czym mówię… należy oznaczyć W143X w genie FUT2… oznaczenie SE, se jest przestarzałe , są „starymi” oznaczeniami, które nie powinny być zgodnie z rekomendacjami stosowanymi w wynikach badań genetycznych. W wyniku podany jest dokładny rodzaj mutacji, zgodny z rekomendacjami HGVS.
      Wariant W143X w literaturze był opisywany jako se. Koszt takiego badania to ok 350 zł. Dzięki niemu dowiedziałam się że jestem niewydzielaczem… Mąż wydzielacz… Mój wynik to sese.
      Podrążyłam oczywiście temat dalszych badań i u mnie wykryto wrogość śluzu ( jest on wynikiem endometriozy – którą mam a praktycznie żaden lekarz tego nie kojarzy tylko wzrusza ramionami ) a u męża teratozoospermię – tylko 3 % plemników o prawidłowej budowie ( naturalnie żaden ginekolog nie widzi w tym problemu)…. Efekt… In vitro… udało się za pierwszym podejściem… Ciąża jeszcze wczesna ale komórki się połączyły ( 6 tydzień ciąży 🙂 )…zarodki zamrożone 2… Moim wpisem chciałam podbudować tych co myślą że się nie uda… Uda… a reszta jest w głowie i pozytywne myślenie… Mam nadzieję, że trochę pomogłam z ustaleniem gdzie sprawdzić czy jest się wydzielaczem czy niewydzielaczem przy Le a- b-…

      Pozdrawiam Wszystkich 🙂

      Polubione przez 1 osoba

  12. Przebrnąłem przez wszystkie komentarze i mam dla wszystkich komentatorów pewną pocieszającą wiadomość, artykuł został niestety usunięty z portalu: https://wolna-polska.pl/wiadomosci/autohemoterapia-reaktywowanie-naturalnej-zdolnosci-organizmu-do-samoleczenia-2019-01?fbclid=IwAR026CNwZKgSAodEqGQOPDMMjPkAvdaxEYRoBY8dRxt2yXGo_kYhLw_xo7I
    ale jest po angielsku: http://health-matrix.net/2018/10/23/autohemotherapy-re-activating-your-bodys-natural-capacity-to-heal/
    Może to i lepiej, w końcu mało kto z nas wie co jest dobre, a co złe
    Opiszę krótko o co chodzi w tej „autohemoterapii” (też dla nie znających angielskiego marksistów zbyt leniwych by to sobie przetłumaczyć, a już zrobić coś dla swych „braci najmniejszych” jak właściciel tego portalu, to zapomnij).
    Pobiera się 5 mililitrów krwi z żyły w zgięciu łokciowym, którą to natychmiast (do 1 minuty) wstrzykuje się domięśniowo w przeciwległy do ręki pośladek. Robi się to 1 raz na tydzień przez okres ca sześciu tygodni, lub do wyleczenia (czyli usunięcia objawów chorób). Według lekarzy, którzy to opisywali w latach sześćdziesiątych, pomaga to w wielu chorobach od psychicznych jak paranoja i schizofrenia, poprzez SM, reumatyzm, A.T..S., półpasiec i wiele więcej, czyli choroby autoimmunologiczne. Objawy ustępowały u jednych szybciej u innych wolniej (przy półpaścu bóle ustępowały po paru godzinach). Ilość leukocytów wzrastała gwałtownie i utrzymywała się do tygodnia, dlatego należy powtarzać wstrzykiwanie co tydzień do „wyleczenia”.
    Znając odkrycia panów Jerzego Grzeszczuka, Emila Piaseckiego i co nieco o badaniach Ernsta Witebskiego o reakcji autoimmunologicznej, wnioskuję, że własne substancje (cukry, czy determinanty antygenowe) stymulują nasz układ odpornościowy, który po takiej stymulacji radzi sobie z obcymi haptenami. Musimy być świadomi, że medycyna szkoły rockefellerowskiej nie zrobi (jeśli nie ma już gotowych) badań na ten temat. Artykuł (a w zasadzie jego cytowane urywki) był napisany przez praktykujących tą metodą lekarzy (nie tylko anglojęzycznych).
    Wiem, że ludzie w sytuacjach stresowych mają utrudnione myślenie, więc załączam mój komentarz, który umieściłem pod filmem otrzymanej od pewnej pani przez messengera. Pani ta dodała, że jej znajoma stosuje to metodę, nie podała niestety szczegółów jak długo i jakie ma efekty, musimy być cierpliwi.
    Andrzej Kupczyk Przegryzłem ten artykuł i połączyłem podane fakty z tym co wiem o odkryciach Jerzego Grzeszczuka, Emila Piaseckiego i badaniach Ernsta Witebskiego. Moje wnioski:
    1. Ta stymulacja układu odpornościowego jest odpowiedzią na przeniesienie skoncentrowanej ilości własnych antygenów i ich receptorów na erytrocytach w inne otoczenie tego samego organizmu.
    2. Do wywołania podobnej reakcji powinno wystarczyć minimalna ilość śliny, która ma od 40 do 200 razy więcej antygenów grupowych „AB Zero”. Czyli 5 mililitrów krwi można zastąpić przez ca 125 mg śliny – u niesekretorów (przyjmując niestety w przybliżeniu wagę jednego mililitra jako 1 gram, Gęstość krwi to 1.053 g/cm³ czyli na mililitr) – na początek zaczynając od najmniejszej dawki. Przeliczając 200 krotną ilość przeciwciał grupowych w naszej ślinie – przy wydzielaczach. Jest to ilość tak znikoma, że można wstrzyknąć tylko.po rozrzedzeniu w podgrzanej do temperatury ciała soli fizjologicznej.

    Jest tylko parę „ale”: każdy z nas jest unikatem i może mieć w ślinie od 128 do 1024 antyciał grupowych krwi AB0. Jaki mamy statut sekretora i jak wpływa on na ilość przeciwciał grupowych w naszej ślinie?
    Można w sytuacji podbramkowej iść na ryzyko i wstrzykiwać sobie te rzeczywiście minimalne ilości własnej śliny (a nie jak to robił Ernst Witebsky ze śliną obcych sekretorów, wstrzykując ją podskórnie innym osobom). Powyższe eksperymenty nigdy nie będą prowadzone w finansowanych przez koncerny badaniach naukowych, nawet na zwierzętach.
    No może kiedyś spróbuję – podskórny zastrzyk bez pobierania krwi…

    Polubienie

  13. Przetłumaczone na niby polski:
    Autohemoterapia – Ponowne aktywowanie naturalnej zdolności organizmu do leczenia

    Wysłane przez: Gabriela Segura, MD

    Autohemotherapy to koncepcja przypisywana dr Paulowi Ravautowi na początku ubiegłego wieku (1912) i polega na wstrzyknięciu krwi pobranej z ręki za pomocą strzykawki i igły, tak jak wtedy, gdy pobiera się próbkę, gdy oddajesz krew do analizy laboratoryjnej. Następnie jest ona natychmiast wstrzykiwana (domięśniowo) z powrotem do mięśnia w pośladek.
    Aby zilustrować, jak ta prosta technika okazała się przydatna w historii medycyny, przejrzymy jeden z najbardziej zdumiewających artykułów naukowych na ten temat. „Autohemioterapia w psychiatrii” został on opublikowany w Maryland State Medical Journal przez Roberta Reddicka w 1955 roku, kiedy był prezydentem Dorchester County Medical Society.
    I donosi: W ciągu ostatnich trzech dekad korzystny wpływ stosowania autohemerapii odnotowano w leczeniu następujących stanów: gruźlica płucna, narkomania, szkarlatyna, trądzik, cukrzyca, gorączka reumatyczna, różne dermatozy, niepowściągliwe wymioty ciężarnych, niedobory hormonów, limfopatia venereum, herpes simplex, herpes zoster, różne alergie, ustalone reakcje serologiczne, choroby septyczne po poronieniu i aborcji, fekcja, różne infekcje wirusowe, pokrzywka, choroba posurowicza, porażenie połowicze, astma oskrzelowa, ostra pląsawica, owrzodzenia podudzi, malaria, zapalenie opłucnej, wścieklizna, homologiczna żółtaczka w surowicy, zapalenie stawów, zapalenie poliradynówki Landry’ego, Choroba Heinego-Medina = polio, zapalenie mięśnia sercowego, dwunastnicze, gruźlicze zapalenie otrzewnej, choroby sercowo-naczyniowe, dolegliwości menstruacyjne i menopauzy, różne zapalenia płuc, łuszczyca i inne.
    To dość interesująca lista, której nie należy lekceważyć [wszystko związane z systemem odpornościowym]. Zobaczymy niektóre z nich później, ale najpierw wróćmy do raportu Reddicka na temat autohemerapii w populacji pacjentów psychiatrycznych:
    We wstępnych obserwacjach autora na temat stosowania autohemerapii w przewlekłych zaburzeniach psychicznych w 1950 r. Doniesiono, że dwadzieścia pięć przewlekle chorych pacjentów szpitala stanowego było leczonych przez ponowne wstrzyknięcie własnej krwi przez okres sześciu miesięcy. Pierwotna grupa składała się z trzynastu schizofreników, sześciu ze stanami melancholyjno depresyjnymi, trzech „z objawami paranoidalnymi” i po jednym z maniakalno-depresyjnej psychozą, psychozy z miażdżycą mózgu i psychozy wywołanej alkoholem.
    Z tej grupy dziewiętnastu pacjentów lub 76 % leczonych wykazywało ożywienie społeczne, ponieważ byli oni w stanie opuścić szpital i powrócić do dawnej działalności. Spośród sześciu pacjentów wciąż wymagających hospitalizacji po zakończeniu okresu leczenia, stan trzech był znacznie lepszy; u dwóch było nieco lepszy; a u jednego pozostał niezmieniony.
    Stan u jedenastu z trzynastu chorych (lub 85 %) schizofreników poprawił się wystarczająco, aby nie wymagać już hospitalizacji, podczas gdy dwie trzecie depresji i „paranoidalnych uwarunkowań” również wykazywały ożywienie społeczne.
    Nie znam pojedynczego podejścia terapeutycznego, które może to osiągnąć w dzisiejszych czasach. Być może mogliby uzyskać te wyniki w jakiejś bardzo specjalnej klinice, w której przyjmują multi – dyscyplinarne holistyczne
    podejście do chorych, na pewno nie w szpitalu stanowym stosującym konwencjonalne terapie wspomagające procedury.
    Autohemoterapię stosowano raz w tygodniu przez 6 miesięcy. Początkowe leczenie polegało na pobraniu 5 ml (cc) krwi z jednej z środkowych żył ze zgięcia ramienia w warunkach aseptycznych, a następnie natychmiastowej głębokiej domięśniowej powtórnej iniekcji w górny zewnętrzny kwadrant przeciwległego pośladka. Średni czas pozostawania krwi w strzykawce wynosił pięćdziesiąt pięć sekund.
    Po trzecim zabiegu, pod warunkiem, że nie było negatywnej reakcji na autohemoterapię z 5 cm³ dawką krwi, zwiększano dawkę do 10 ml (cm³). Kiedy krew została pobrana z lewego ramienia, została ponownie wstrzyknięta do prawego pośladka i odwrotnie.
    Aby sprostać standardowym badaniom jakościowym, badanie to obejmowało grupę kontrolną, która zamiast zastrzyku krwi otrzymała iniekcję izotonicznego chlorku sodu lub roztworu fizjologicznego. Mimo to, nadal mieli krew pobieraną z ramienia, podobnie jak pozostali badani.
    Większość pacjentów w grupie leczonej została zdiagnozowana ze schizofrenią, a niektórzy zostali poddani wcześniej terapii elektrowstrząsowej lub terapii opartej na insulinie lub obu procedurom bez poprawy. Zaburzenia psychiczne trwały od dwóch do czterdziestu dziewięciu lat. Dwudziestu trzech pacjentów 92% leczonych wykazywało ożywienie społeczne, ponieważ byli oni w stanie opuścić szpital i powrócić do dawnej działalności. Polepszył się również stan pozostałych. Ci z grupy kontrolnej, z solą fizjologiczną, pozostali tacy sami, z wyjątkiem jednego, któremu pogorszył się stan i zmarł podczas hospitalizacji.
    Analiza laboratoryjna wykazała obniżenie wskaźnika sedymentacji (OB = markera stanu zapalnego) i normalizację poziomów białka we krwi. Znaczną limfocytozę (składnik białych krwinek) udokumentowano w ciągu kilku godzin za każdym razem, gdy stosowano autohemoterapię. U jednego pacjenta wystąpiła nietypowa reakcja skórna po autohemerapii – czasowe erupcje krostów. Zniknęło to po spontanicznym osuszeniu, w dwu przypadkach musiały zostać osuszone drenami. Jeden z tych pacjentów miał wzrost o dwadzieścia dwa punkty w teście Inteligencji w porównaniu do poprzedniego testu, co oznacza, że pokazał zmianę z poziomu defektywnego na wyższy poziom w umiejętności abstrakcyjnego myślenia lub zdolność do formowania pojęć. Równolegle do tego pojawiła się oczywista poprawa postawy pacjenta i nabycie świadomości o swym stanie, co stało się oczywiste po trzeciej sesji autoterapii u tego pacjenta. Gorąco zachęcam do przeczytania szczegółowego opisu tej sprawy w oryginalnym badaniu. Warto sprawdzić!
    Powstało wiele teorii na temat tego, dlaczego działa autohemoterapia. Niektórzy twierdzą, że krew wstrzyknięta do mięśnia działa jako ciało obce, które aktywuje układ siateczkowo-śródbłonkowy, sieć komórek i tkanek w całym ciele i krwi (tj. Ogólną tkankę łączną, śledzionę, wątrobę, płuca, szpik kostny i węzły chłonne). Ta aktywacja stymuluje układ odpornościowy i szpik kostny, aby zwiększyć produkcję makrofagów, które następnie oczyszczają organizm ze szkodliwych drobnoustrojów, komórek rakowych i szlaki. Aby podać przykład, drogie leczenie GcMAF twierdzi, że daje wyniki poprzez zwiększenie liczby makrofagów. Autohemoterapia zwiększa poziom makrofagów w krwioobiegu na okres 5 dni. Jak wyjaśnia mgr Dina Soliman:
    Podczas gdy w mięśniu występuje krew, system retikulowo-śródbłonkowy jest wzmacniany czterokrotnie, a maksymalne wzmocnienie kończy się dopiero po pięciu dniach. Prawidłowy poziom makrofagów we krwi wynosi 5% [1], a w przypadku autohemoterapii poziom ten wzrasta z 5% do 22% w ciągu 8 godzin i utrzymuje się przez 5 dni [3]. Od 5 do 7 dnia poziom zaczyna ponownie spadać, cofając się do 5% siódmego dnia. Dlatego autohemoterapia musi być powtarzana co 7 dni i może być wykonywana przez 10, 15 lub 20 lat bez przeciwwskazań.
    Ma to szerokie zalety w chorobach przewlekłych i może wyjaśniać pozytywne wyniki zaobserwowane w autohemoterapii. Soliman przeprowadził badanie na 176 pacjentach cierpiących na różne choroby, takie jak cukrzyca typu 1, astma oskrzelowa, przewlekłe zapalenie zatok, alergiczne zapalenie spojówek, alergiczny nieżyt nosa, problemy skórne (pęcherzyki, egzema, wrzód), problemy paznokci palców (zakażenie, zanokcica), trądzik pospolity , problemy żołądkowo-jelitowe, nietolerancja laktozy, choroby tkanki łącznej, zmęczenie, miastenię ciężką, fibromialgię, dnę moczanową, zapalenie kości i stawów lub artrozę, ból w dole pleców ze zmianami modycznymi Typ 1 na MRI (ze zwężeniem kanału kręgowego lub bez niego), choroby autoimmunologiczne (zesztywniające zapalenie stawów kręgosłupa, reumatoidalne zapalenie stawów) i zakaźne upławy. W badaniu podawano od 8 do 12 iniekcji, stosując od 3 do 10 cm3 własnej krwi pacjenta przez okres 4-6 tygodni. Wyniki dla osób z cukrzycą typu 1 naprawdę przykuły moją uwagę:
    Wartość HbA1c tych dwóch [badanych] pacjentów została zmierzona przed rozpoczęciem leczenia i wynosiła odpowiednio 8,5 i 8,9 (zakres normalny 4,6-6). Podczas leczenia nie zmienili oni nawyków żywieniowych ani jednostek insuliny, z których korzystali. Po 7 miesiącach ciągłego cotygodniowego leczenia zatrzymali je, gdyż się znudzili. HbA1c ponownie mierzono 4 miesiące po ustaniu leczenia i stwierdzono odpowiednio 6,3 i 6,9. Następnie zmierzono w kolejne 5 miesięcy później ponownie -poziom HbA1c wzrósł i wynosił odpowiednio 8,5 i 9,5.[co moim zdaniem wskazuje na „środowiskową” przyczynę choroby – tłumacz].
    Hemoglobina glikowana (HbA1c) jest pośrednim wskaźnikiem poziomu cukru we krwi pacjenta w ciągu ostatnich 3 miesięcy. Wydaje się, że samo przeprowadzenie autohemoterapii można poprawić wyniki przy cukrzycy, których u niektórych chorych nie mogą osiągnąć poprzez leczenie insuliną. W badaniu Solimana poprawie stanu ulegał każdy pojedynczy pacjent i wspomniana powyżej wartość (HbA1c),
    Być może najlepiej udokumentowanym korzystnym efektem autohemoterapii w ostatnich latach jest jej działanie lecznicze w infekcjach półpaśca. U osób w podeszłym wieku półpasiec często ma bardzo wyniszczające objawy z przewlekłym i uporczywym bólem, który czasami nawet nie reaguje na opioidy. W 1997 r. Dr John H. Owlin opublikował artykuł, w którym podsumował swoje doświadczenia z autohemoterapią w „herpes zoster”.
    I donosi: Półpasiec dotyczy znacznej liczby osób w wieku powyżej 50 lat. Do tej pory nie było zadowalającego leczenia. Autor klinicysty (JHO) był świadkiem dramatycznej reakcji pacjenta z półpaśca na autohemoterapię: ból został całkowicie zniesiony (w ciągu 48 godzin), a zmiany zniknęły w ciągu 5 dni bez nawrotów. Leczenie innych pacjentów z opryszczką rozpoczęło się od autohemoterapii. Dwudziestu pięciu pacjentom z opryszczką podano autologiczny dawkę krwi z 10 ml krwi z żyły przedłokciowej do mięśnia pośladka i obserwowano objawy kliniczne. Odpowiedź w 100% korzystna wystąpiła u 20 pacjentów, którzy otrzymali autohemoterapię w ciągu 7 tygodni od pojawienia się objawów klinicznych oraz u jednego, który otrzymał autohemoterapię w czasie 9 tygodni. Nie wystąpiły żadne niepożądane objawy lub objawy leczenia. Wykazano skuteczność autohemoterapii w eliminacji następstw klinicznych w tych przypadkach infekcji opryszczki, a wyniki te uzasadniają dalsze rygorystyczne badania kliniczne.
    Badanie to obejmowało przypadki półpaśca ocznego. W poniższej tabeli można zobaczyć ewolucję każdego przypadku:

    Istnieje również bardzo stara praca, która pokazuje, w jaki sposób autohemoterapia jest łagodnym stymulatorem kory nadnerczy, która następnie zwiększa wydzielanie hormonów, co powoduje mniejszą liczbę krążących eozynofilów [granulocytów kwasochłonnych]. Może to być szczególnie istotne dla osób cierpiących na pokrzywkę lub reakcje alergiczne.
    W dzisiejszych czasach autohemoterapia jest zalecana w medycynie sportowej i ortopedii. Kiedy problem ma bardziej przewlekły zwyrodnieniowy komponent, jak w chorobach kończących się na „itis”, autohemoterapia może być bardziej użyteczna niż standardowe leczenie. W 2003 r. Dr Scott G. Edwards i James H. Calandruccio opublikowali swoje doświadczenia z autohemoterapią w epicondylitis czyli łokciu tenisisty w Journal of Hand Surgery.
    Wyjaśniają: Cel: Większość nieoperacyjnych metod leczenia zapalenia nadkłykcia bocznego koncentruje się na hamowaniu procesu zapalnego, któryw rzeczywistości nie występuje w stanach zwapnienia ścięgna. Wstrzyknięcie krwi autologicznej może dostarczyć niezbędnych komórkowych i humoralnych mediatorów do wywołania kaskady leczenia. Celem tego badania była prospektywna ocena wyników opornego poprzecznego zapalenia nadkłykcia autologicznymi iniekcjami krwi.
    Metoda: Dwudziestu ośmiu pacjentom z bocznym zapaleniem nadkłykcia wstrzyknięto 2 ml autologicznej krwi pod prostownikiem carpi radialis brevis. Wszyscy pacjenci nie przeszli wcześniejszych nieoperacyjnych metod leczenia obejmujących wszystkie lub kombinacje fizykoterapii, szynowanie, niesteroidowe leki przeciwzapalne i wcześniejsze wstrzyknięcia steroidów. Pacjenci prowadzili dzienniki i oceniali swój ból (0-10) i kategoryzowali według stopnia zaawansowania Nirschla (0-7) na dobę.
    Wyniki: Średni okres obserwacji wynosił 9,5 miesiąca (zakres, 6-24 miesięcy). Po autologicznym zastrzyku krwi średni wynik bólu zmniejszył się z 7,8 do 2,3. Średnie stadium Nirschl zmniejszyło się z 6,5 do 2,0. W przypadku 9 pacjentów otrzymujących więcej niż jedno wstrzyknięcie krwi średnia punktacja bólu i stadium Nirschl przed wstrzyknięciem wyniosły odpowiednio 7,2 i 6,6. Po drugim wstrzyknięciu krwi ból i punktacja Nirschla wynosiły 0,9. Dwóch pacjentów otrzymało trzecią iniekcję krwi, która obniżyła zarówno ból, jak i punktację Nirschla do 0.
    Wnioski: Po autologicznym leczeniu iniekcyjnym krwi 22 chorych (79%), w których nie powiodły się inne metody leczenia, całkowicieuwolniły się od bólu, nawet podczas intensywnej aktywności. Badanie to oferuje zachęcające wyniki alternatywnego minimalnie inwazyjnego leczenia, które odnosi się do patofizjologii bocznego zapalenia nadkłykcia, które zawiodło w tradycyjnych nieoperacyjnych metodach leczenia.
    W rzeczywistości efekty autohemoterapii w ciągu całej historii jej stosowania były tak fascynujące, że moja ulubiona hipoteza głosi, że autohemoterapia rzeczywiście aktywuje komórki macierzyste. To może nie być tak daleko idące, biorąc pod uwagę, że badania opublikowane w 2017 r. Pokazały, jak elektroakupunktura (EA) stymulowała mezenchymalne uwalnianie komórek macierzystych (MSC) do krwi obwodowej poprzez aktywację układu nerwowego. Niektórzy uważają bańkę i akupunkturę za pośredni sposób wykonywania autohemoterapii.
    Moja matka chrzestna otrzymała terapię komórkami macierzystymi w specjalistycznej klinice, a korzystne efekty, jakie uzyskała dzięki tej terapii, niekoniecznie są lepsze niż te, które widziała z autohemoterapii i innych niekonwencjonalnych metod leczenia. Autohemoterapia jest znacznie mniej inwazyjna niż leczenie komórkami macierzystymi, które polega na ekstrakcji komórek tłuszczowych z tkanki brzusznej lub szpiku kostnego z kości biodrowej.
    Rozważmy następujący cytat z przeglądu historycznego opublikowanego przez S.H. Shakman w podręczniku „Instrukcja Obsługi Autohemoterapii”:
    W dwu co najmniej najnowszych artykułach
    – wskazywał, że użycie powtórnie wprowadzonej krwi pełnej jest porównywalne z użyciem komórek macierzystych z krwi, a zatem jest korzystne ze względu na znacznie większą prostotę i łatwość szybkiego podawania; i
    – zapewnił, że korzystniejsze jest stosowanie pełnej krwi niż komórek macierzystych lub szpiku kostnego.
    Dr Luiz Moura, brazylijski lekarz, opisuje swoje kliniczne doświadczenia z autohemoterapią w wywiadzie dostępnym na youtube. Od klinicznej poprawy choroby naczyń obwodowych udokumentowanej przez angiografię do usuwania trądziku, warto doświadczyć jego doświadczenia:

    Bez względu na główne powody, dla których autohemoterapia jest tak przydatna, wyniki są dość wyjątkowe i kilka referencji od przyjaciół i mnie wspiera to nagranie.

    Czy autohemoterapia ma niepożądane skutki uboczne? Poza przypadkiem psychiatrycznym opisanym w powyższym badaniu, istnieją inne zarejestrowane przypadki tymczasowych krost, pokrzywki, gorączki i bólów wędrownych, które wydają się być pewnego rodzaju kryzysem uzdrawiającym. Objawy te zwykle ustępują w ciągu kilku dni i są częstsze w pierwszych sesjach. W niektórych przypadkach łuszczyca uległa pogorszeniu.
    Jak zawsze, zrób swoją pracę domową i skonsultuj się z lekarzem przed rozpoczęciem jakiejkolwiek metody leczenia.
    Referencje
    Scott G. Edwards, James H. Calandruccio. Autologiczne iniekcje krwi w uporczywym bocznym zapaleniu nadkłykcia. The Journal of Hand Surgery. 2003. doi: 10.1053 / jhsu.2003.50041
    John H. Owlin, Helen V. Ratajczak, Robert V. House. Skuteczne leczenie infekcji opryszczki przez Autohemoterapię. The Journal of Alternative and Complementary Medicine. Tom 3, n. 2, 1997, str. 155-158.
    Robert H. Reddick, Autohemoterapia w Psychiatrii, Maryland State Medical Journal (1955).
    Gordon C. Sauer. Dowody stymulacji adreno-korowej za pomocą autohemoterapii. The Journal of Investigative Dermatology. 1950.
    S. Hale Shakman. (1998) Poradnik dotyczący autohemoterapii: Definitive Guide & Historical Review, od pobierania krwi do komórek macierzystych. Createspace [Definitywne wprowadzenie & Przegląd historyczny].
    Dina Soliman. Nowa Era z autohemoterapią. Journal of Physical Science i Application 7 (2) (2017) 31-35. doi: 10.17265 / 2159-5348 / 2017.02.005
    O autorze:
    Jestem lekarką byłym chirurgiem serca, która po zapoznaniu się z sercem i jego naprawami z czysto mechanicznego punktu widzenia zdecydowała się wyruszyć w uzdrawiającą podróż. Urodziłam się w mieszanej rodzinie ze Wschodu i Zachodu i miałem niesamowitą okazję do życia w kilku krajach. Obecnie pracuję jako wiejski lekarz rodzinny i spędzam czas badając wszystkie sprawy związane ze zdrowiem odnową biologiczną oraz prawdziwą naturą naszego świata.
    Przetłumaczył nie znający angielskiego „Utopiec1”

    Polubione przez 1 osoba

  14. Witam
    Czy jeśli z żoną nie mieliśmy żadnych problemów ze spłodzeniem dzieci można założyć, że nie ma między nami konfliktu? Czy metoda z przyklejaniem dziecku plastra zwilżonego śliną lub potem na noc jest miarodajna? Tzn jeśli nie będzie żadnych zmian na skórze można uznać, że jesteśmy bezpieczni?

    Polubienie

  15. Jeśli nie ma widzialnych objawów, to może znaczyć, że nie ma dużej czułości organizmu na to zjawisko, więc sytuacja nie jest poważna, nie ma problemu. Jednak wiele innych objawów może istnieć, ale są pomijane przez niewprawnego obserwatora, który nie ma odpowiedniej edukacji, by widzieć i rozpoznać. By wiedzieć na 100%, trzeba zrobić testy w labolatorium, czy się jest „wydzielaczem”. Status „nie-wydzielacza” jest zdrowotnym problemem, nie tylko w obawie przed innymi ludźmi, ale wskazuje na słaby system obronny organizmu w stosunku do wszelkich zagrożeń (patogenów) z otoczenia. Jednego gryzie zarażony kleszcz w lesie, i nic mu nie jest (system immunologiczny dobrze działa), a drugi zapada na Boreliozę i umiera, gdyż system immunologiczny był za słaby, by obronić. Jeśli jest się nie-wydzielaczem, wtedy trzeba ograniczać ryzyko kontaktu ze wszystkim co wokół. Na przykład nie chodzić do lasu/ogrodu w krótkich spodenkach i koszulce z krótkim rękawem.

    Polubienie

  16. Krętek boreliozy to moja ulubiona mykobakteria.
    To jest cud biologiczny – połączenie bakterii z grzybem. Posiada ona cechy i bakterii i grzyba. Mało tego, ona potrafi zmieniać kształt ze świdrowatego do kulistego- drożdżopodobnego. Zależnie od potrzeby. To znaczy, że forma, jaką wybierze bakteria, w dużej mierze zależy od otaczających ją warunków fizycznych. W jednych tkankach woli przybierać formę klasyczną, podczas gdy w innych – formę bez ściany komórkowej. Taki dymorfizm od dawna przyjęto dla infekcji drożdżycowych i grzybiczych (Candida). Mykobakteria ta jest NIEZNISZCZALNA. Naukowcy potwierdzili, że krętki wywołujące boreliozę (Borrelia burgdorferi) w przeciwieństwie do innych znanych organizmów potrafią egzystować bez żelaza – metalu, który jest niezbędny dla funkcjonowania wszystkich znanych organizmów żywych. Zamiast żelaza do wytwarzania białek w tym niezbędnych enzymów, krętki boreliozy wykorzystują MANGAN.
    Skoro tak, to znaczy, że jest krętek boreliozy ( jak i inne krętki) do czegoś potrzebny. Do czego ? On się żywi – redukuje niepotrzebne komórki, tkanki.
    Każdy kto obserwuje życie organiczne może zauważyć, że toczą się w nim bezustannie dwa procesy: tworzenia i rozkładu – wg. chińskiego znaczka Yang-yin. W krążeniu materii biorą udział najmniejsze organizmy – bakterie i grzyby. Ten niesamowity układ działa precyzyjnie i niezawodnie.
    Można straszyć lud krętkiem boreliozy, „nosicielstwem” utajonych form, z których jedna bakteria się może rozmnożyć i zabić. Nawet dzieci w łonie matek, a te, których nie dopadła prenatalnie, zabija jako niemowlęta w kołyskach. Jak np. z samego wstępu długiego artykułu można przeczytać:
    http://www.borelioza.org/materialy_lyme/z-tlumaczenie.pdf
    Cytat: „Borelioza jest chorobą wielosystemową, która wydaje się atakować wszystkie rodzaje tkanek i wszystkie organy ludzkiego ciała. Jest to choroba, która u jednych ma przebieg łagodny, a u innych bywa wyniszczająca. Może człowieka okaleczyć, unieruchomić lub zamglić mu umysł. Atakuje mężczyzn, kobiety i dzieci, a nawet ulubionego psiaka, może okazać się wyniszczająca dla koni i bydła [1-5, 7-19]. Można mieć ujemne wyniki testów i być chorym, lub dodatnie i nie mieć żadnych objawów. Jedni mają objawy już w kilka dni po ukąszeniu, podczas gdy u innych mijają lata, zanim choroba ta zostanie zdiagnozowana. U niektórych chorych diagnozuje się błędnie fibromialgię, zespół chronicznego zmęczenia, depresję, stwardnienie rozsiane, ALS1 czy inne choroby o nieznanym pochodzeniu [zobacz materiały z Międzynarodowej Konferencji n/t Boreliozy z 1996 r.]. Istnieją badania potwierdzające tezę,że zakażenie może przenosić się z matki na nienarodzony płód, a nawet powodować poronienie i przyczyniać się do niektórych przypadków zespołu nagłego zgonu niemowląt – tzw. śmierci łóżeczkowej. [MacDonald-20,52; 45,53].”
    Ale ja się przestałam bać biologicznych praw rządzących światem organicznym.
    Poniżej przedstawiam 2 wersje tekstu na temat boreliozy. Pierwszy jest oryginalny – w ogólnie przyjętym nienawistnym tonie „walki” z bakterią, która „oszukuje”. Zaraz widać, kto teksty medyczne tworzy i pisze – opętany ideologią hucpy. Przyroda nie robi żartów ani oszustw. Działa wg. praw – matematycznych, fizycznych, chemicznych i biologicznych. Wszystkie są kompatybilne.
    Druga wersja tekstu jest normalną informacją, ukazuje sens biologiczny w procesie redukcji komórek niepotrzebnych przez Borrelię burgdorferi.
    Krętek boreliozy
    Wersja I oszołomów medycznych, przekonanych, że w świecie organicznym, ludzkim toczy się walka i dzieją się „oszustwa”.
    Cytat:
    „Wielu badaczy zauważyło, że krętek boreliozy atakuje ludzkie
    komórki jakby od końca. Dr Klempner wykazał, że
    gdy krętek atakuje komórkę żywiciela, powoduje, iż komórka
    wydziela enzymy lityczne, które rozłożą komórkę,
    aby krętek mógł wejść, gdzie chce. Posługuje się naszymi
    enzymami przeciwko nam, co jest bardzo ekonomiczne
    – dzięki temu nie musi podróżować z bagażem
    genów i enzymów. Dr Klempner wykazał również, że
    krętek może wnikać do takich komórek jak ludzki fibroblast
    (komórki budujące blizny) i tam się skryć. Patogen
    w takim miejscu był zabezpieczony przed układem immunologicznym
    i żył sobie bezproblemowo. Co ważniejsze,
    kiedy zakażone boreliozą fibroblasty inkubowano z
    ceftriaxonem, aż ⅔ z nich nadal produkowało żywe krętki
    po dwóch tygodniach, a w dalszych eksperymentach nawet
    po ponad 30 dniach.
    JEŻELI NAWET W PROBÓWCE NIE POTRAFIMY ICH ZNISZCZYĆ
    PRZEZ 4 TYGODNIE BARDZO STĘŻONYM CEFTRIAXONEM, TO JAK
    MOŻNA SIĘ SPODZIEWAĆ, ŻE UDA SIĘ JE ZNISZCZYĆ W ORGANIZMIE
    CZŁOWIEKA?”
    Moja wersja – poprawiona na normalną:
    Cytat:
    „Wielu badaczy zauważyło, że krętek boreliozy dostaje się do komórki od końca.Gdy krętek zbliża się do komórki żywiciela, powoduje iż komórka wydziela enzymy lityczne, które rozkładają komórkę, aby krętek mógł sobie wejść gdzie chce. Jest to bardzo ekonomiczne i praktyczne, gdyż krętek nie musi podróżować z bagażem genów i enzymów. Dr Klempner wykazał również, że krętek może wnikać do komórek budujących blizny i tam przebywać. W tym miejscu jest zabezpieczony. Co ważniejsze, kiedy zasiedlone boreliozą fibroblasty inkubowano z ceftriaksonem (Ceftriakson, (łac. Ceftriaxonum) – organiczny związek chemiczny, antybiotyk będący cefalosporyną III generacji o działaniu przeciwbakteryjnym. Oporny na działanie klasycznych β-laktamaz.)
    Az 2/3 z nich nadal produkowało żywe krętki po 2 tygodniach, a dalszych eksperymentach nawet po ponad 30 dniach.
    JEŻELI NAWET W PROBÓWCE NIE POTRAFIMY ICH ZNISZCZYĆ
    PRZEZ 4 TYGODNIE BARDZO STĘŻONYM CEFTRIAXONEM, TO JAK
    MOŻNA SIĘ SPODZIEWAĆ, ŻE UDA SIĘ JE ZNISZCZYĆ W ORGANIZMIE
    CZŁOWIEKA?”
    ===================================================================
    Nie ma takiego antybiotyku, który zniszczyłby tę niesamowitą bakterię – Borrelię burgdorferi.
    Używając antybiotyków niszczymy własny unikalny genom bakteryjny. Który umożliwia nam życie.
    https://www.wykop.pl/link/4400305/jestem-czarna-lesbijka-monty-python-w-obronie-normalnosci/

    Polubienie

Odpowiedz na Demaskator. Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s