Cz. III, Kto nas ustawił na pozycji wiecznie przegranych?

Stracona polska szansa – początkiem końca naszego państwa. Kremlowskie ostatki, czyli imperialne przesilenie Rzeczypospolitej
the eagle has landed

W historii wielu państw dostrzec można moment przełomowy. Czas, w którym – z perspektywy wieków – decydowały się dalsze losy krajów i narodów.

Jedną z takich dziejowych „chwil prawdy” w historii Europy Wschodniej był niespokojny okres końca XVI i początku XVII wieku, kiedy Rzeczpospolita – wówczas u szczytu potęgi – cofnęła się o krok przed szansą stworzenia euroazjatyckiego imperium. Szansy tej nie zlekceważył największy i najgroźniejszy rywal Korony i Litwy – Carstwo Rosyjskie. I, jak to w życiu bywa, strata jednych to zysk innych. Stolicą największego mocarstwa świata stała się Moskwa, a nie Warszawa…

Aby lepiej pojąć istotę wydarzeń, które na całe stulecia zdeterminowały losy narodów i państw pomiędzy Wisłą a Wołgą, trzeba właściwie zacząć od końca… panowania dynastii Rurykowiczów. Śmierć ostatniego Rurykowicza zainicjowała bowiem pasmo politycznych przetasowań, które zaprowadziły Polaków na moskiewski Kreml.

Moskiewski zamęt, czyli polityka nie znosi próżni

Niebywale rozgałęziony ród Rurykowiczów wywodził się od legendarnego Wikinga, Rorika (Roderyka), który w IX w. ze swoją drużyną zawładnął rozległymi ziemiami zamieszkiwanymi przez Słowian wschodnich, Bałtów i Ugrofinów. W krótkim czasie germańscy najeźdźcy przyjęli język i obyczaje swoich poddanych. Wiking Rurik stał się Waregiem Rurykiem, jego syn Ingvar – Igorem, a synowa Helga – Olgą. Zdołali jednak narzucić podbitym nacjom własną nazwę – Ruotsi, czyli Ruś.

Wikińska kolonia obejmowała kluczowe dla handlu obszary sięgające „od Waregów do Greków”, czyli od Bałtyku do Morza Czarnego. Z czasem najważniejszym ośrodkiem władzy stał się Kijów (Kaenugard). Ruś Kijowska uległa rozdrobnieniu feudalnemu w połowie XI w., rozpadając się na szereg drobnych państewek. Najazd mongolski w XIII w. przyniósł kres suwerenności krajów Rusi, której zachodnie części weszły w skład państwa litewskiego, polskiego i węgierskiego, a wschodnie – w tym prowincjonalna Ruś Zaleska z Moskwą – popadły w długotrwałe uzależnienie od azjatyckich okupantów.

Gdy Litwa i Polska połączyły się, tworząc Rzeczpospolitą, liczne rody kniaziów, wywodzących się od potomków Ruryka, dopuszczone zostały do polskich herbów, kultury, przywilejów i wszelkich dobrodziejstw cywilizacji łacińskiej, czyli europejskiej. Ich wschodni pobratymcy musieli natomiast dźwigać jarzmo mongolskie, przyjmując wiele cech azjatyckiej „cywilizacji wielkiego stepu”. Jednym z najpojętniejszych uczniów mongolskich suwerenów stał się Iwan I Kalita (1325-1340), który gorliwą kolaboracją zaskarbił sobie przychylność chanów i zyskał tytuł Wielkiego Kniazia. Jego potomkowie konsekwentnie wzmacniali księstwo moskiewskie, a Iwan III Srogi (1462-1505) wykorzystał kryzys Wielkiej Ordy, zrzucił „jarzmo mongolskie” i poślubił bizantyńską księżniczkę Zoe Paleolog.

Wkrótce prawosławny patriarcha Filoteusz z Pskowa ogłosił doktrynę, w myśl której Moskwa to „trzeci Rzym”, czyli (po Rzymie i Bizancjum) ostateczna stolica światowego cesarstwa. Tak powstała religijna podbudowa rodzącego się moskiewskiego imperializmu. Iwan III rozpoczął (zakończony przez Józefa Stalina) proces „zbierania ziem ruskich”, czyli podboju krajów, które niegdyś wchodziły w skład dawnej Rusi. Siłą rzeczy musiało to oznaczać konflikt z państwem polsko-litewskim.

Apogeum walk nastąpiło za panowania Iwana IV Groźnego (1547-1584), tyrana o sadystycznych skłonnościach, nie wahającego się przed masowymi masakrami nie tylko mieszkańców ziem podbitych, ale i własnych poddanych. Jak mawiał: „bez grozy nie można utrzymać państwa”. Jako pierwszy z książąt moskiewskich przyjął koronę Cara Wszechrusi, co podkreślało jego ekspansjonistyczne ambicje. Jednak nawet najokrutniejsze metody sprawowania władzy nie uchroniły go przed porażką z rąk wojsk Rzeczypospolitej za panowania Stefana Batorego.

W przypływie morderczego szału Iwan IV pobił ze skutkiem śmiertelnym swojego starszego syna i następcę tronu, Iwana Iwanowicza, który usiłował bronić przed ciosami ojca swoją ciężarną małżonkę, Jelenę Szeremietiewną. Zatem tron moskiewski miał przypaść młodszemu z synów Iwana, chorowitemu i niezbyt energicznemu Fiodorowi, który uważany był za upośledzonego umysłowo. Starzejący się despota poślubił w ostatnich latach życia Marię Nagojewną, która urodziła mu syna Dymitra.

Fiodor I Iwanowicz, ostatni Rurykowicz na moskiewskim tronie

Po śmierci Iwana IV na tronie zasiadł Fiodor I, jednak faktyczną władzę sprawował brat jego żony, Borys Godunow. Niezwłocznie polecił zesłać carycę – wdowę Marię – do klasztoru o surowej regule. Carewicz Dymitr zaginął bez śladu w wieku 9 lat, prawdopodobnie zamordowany w roku 1591 na polecenie Godunowa, pragnącego umocnić swoje wpływy na dworze. Jego marzenie o władzy spełniło się, gdy w roku 1598 zmarł bezpotomnie ostatni z Rurykowiczów linii moskiewskiej, Fiodor I.

Sobór Ziemski, czyli zgromadzenie szlachty i duchowieństwa, obwołał nowym carem Borysa Godunowa. Jego panowanie nie było jednak spokojne. Klęska nieurodzaju lat 1601-1603 wywołała głód, a co za tym idzie niepokoje społeczne. Podsycały je dodatkowo pogłoski o cudownym odnalezieniu carewicza Dymitra Iwanowicza, co podważało legalność władzy Borysa.

Dymitriady, czyli polskie „róbta co chceta” w Rosji

W roku 1603 Jurij Bogdanowicz Otrepiew, niegdyś mnich prawosławny Grigorij, a wówczas świecki dworzanin kniazia Adama Wiśniowieckiego, ogłosił się – jako carewicz Dymitr – prawowitym dziedzicem tronu moskiewskiego. Kresowi możnowładcy Rzeczypospolitej – szybko pojęli potencjał polityczny tej deklaracji. Osadzenie na moskiewskim tronie „swojego człowieka” mogło przynieść politycznym patronom rzekomego Dymitra różnorodne korzyści, od prestiżowych, po te najbardziej wymierne, majątkowe. W roku 1604 Dymitr wraz ze swoimi protektorami przybył do Warszawy, by przestawić się królowi Zygmuntowi III Wazie i poprosić go o pomoc w „odzyskaniu należnego tronu”. Król przyjął uzurpatora bez entuzjazmu, gdyż priorytetowym celem jego polityki było wówczas zdobycie korony szwedzkiej.

Sceptyczna postawa dworu nie zniechęciła jednak magnackich rodów Wiśniowieckich i Mniszchów do wykorzystania osłabienia Rosji. Poparcie zaoferował także nuncjusz papieski, zachęcony przez Dymitra obietnicą wprowadzenia po objęciu władzy nad Rosją unii Prawosławia z Rzymem. W roku 1604 Dymitr, już jako katolik i przyszły zięć wojewody sandomierskiego, Jerzego Mniszcha, wyruszył w eskorcie 4500 zbrojnych z prywatnych chorągwi magnackich ku swojemu przeznaczeniu…

Tymczasem w Rosji wpływowe rody bojarskie Szujskich, Bielskich i Romanowów upatrywały w koronacji Dymitra szansy na uzyskanie swobód i przywilejów, jakimi od dawna cieszyli się magnaci Rzeczypospolitej. Ich postawa, a także choroba cara Borysa, przyczyniły się do niespodziewanego sukcesu Dymitra, którego wyprawa była przecież jedynie „prywatną inicjatywą”, prowadzoną bez poparcia królewskiego. W czerwcu 1605 roku wojska Dymitra zajęły Moskwę, nie bronioną po niedawnej śmierci Godunowa. Doszło wówczas do spektakularnej weryfikacji pretendenta do tronu. Z klasztoru sprowadzono żyjącą wciąż wdowę po Iwanie IV, Marię, która rozpoznała w przybyszu rodzonego syna…

Polska załoga Kremla zapewniała spokój w stolicy, tak więc Dymitr I mógł bez przeszkód koronować się jako Car Wszechrusi. Poślubił także swoją narzeczoną, Marynę Mniszchównę, która została carycą. Nowy władca nie opierał swoich rządów na bezwzględnym terrorze, lecz jako człowiek ukształtowany przez cywilizację europejską, prowadził politykę w stylu, jaki poznał jako obywatel Rzeczypospolitej. Raził jednak poddanych kulturową obcością, a zwłaszcza odrzuceniem odwiecznej wiary przodków, czyli prawosławia.

Rozczarowanie ludu wykorzystał Wasyl Szujski, wywołując w Moskwie bunt (27 V 1606 r.). Podczas masakry na Kremlu, nazwanej „krwawą jutrznią”, zginęło około 500 polskich żołnierzy z carskiej świty i sam Dymitr, którego zwłoki wleczono na sznurze przywiązanym do genitaliów ulicami stolicy na tradycyjne miejsce straceń przestępców („łobnoje miesto”), poćwiartowano, spalono, a jego prochami nabito armatę i wystrzelono ku zachodowi, by „wracał skąd przyszedł”.

Caryca Maryna ocalała z pogromu, po kilkuletnim uwięzieniu odzyskała wolność. Na tronie moskiewskim zasiadł – już jako car Wasyl IV – przywódca rebelii, kniaź Szujski. Mimo bezgranicznego poparcia przez Cerkiew Prawosławną, która uznała go już po śmierci za świętego, nowy car nie cieszył się powszechnym poparciem. Niemal natychmiast rozgorzało wymierzone przeciw Szujskiemu powstanie chłopskie, na czele którego stanął Iwan Bołotnikow. Stutysięczna armia ruszyła na Moskwę, została jednak pobita przez wojska carskie. Walki przeciągnęły się do następnego roku.

Wówczas ziemie ruskie obiegła wieść o rzekomym cudownym ocaleniu Dymitra z ubiegłorocznego pogromu. W rolę tę wcielił się prawdopodobnie niejaki Matwiej Wieriowkin (wg innych teorii ów uzurpator nazywał się Bogdanko Szkłowski), który w lipcu 1607 na zamku w Starodubie ogłosił się carem Dymitrem. „Łże-Dymitr” uzyskał natychmiast poparcie słynnych lisowczyków (najemnej lekkiej jazdy), poszukujących okazji do „wypitki i wybitki” oraz antykrólewskiej opozycji spod znaku rokoszu sandomierskiego. Dymitr Samozwaniec II wyruszył po koronę z nielicznym, lecz doborowym oddziałem (ok. 3 tys. szabel) i wkrótce dotarł pod Moskwę. Osiadł w miejscowości Tuszyno (stąd używany w rosyjskiej historiografii przydomek „tuszyński łotr”) i rozpoczął oblężenie carskiej stolicy.

W roku 1608 Wasyl Szujski, pobity przez siły Łże-Dymitra zawarł z Polakami ugodę, w myśl której zwolnił carycę Marynę oraz niedobitków „krwawej jutrzni” z 1606 roku. Wdowa po Dymitrze bez większych oporów „rozpoznała” w kolejnym pretendencie do tronu swojego męża. W tym czasie pod sztandary „tuszyńskiego łotra” ściągnęło ponad 20 tys. zbrojnych, co stanowiło niebagatelną siłę. W pogotowiu był także polsko-litewski korpus hetmana Sapiehy (ok. 10 tys. żołnierzy), stacjonujący od roku w pobliżu Moskwy w charakterze – jakbyśmy dziś powiedzieli – sił pokojowych…

Car Szujski w desperacji postanowił oddać Szwecji sporne tereny w Inflantach w zamian za sojusz antypolski. W roku 1609 armia szwedzka, złożona głównie z najemnych oddziałów szkockich, niemieckich, angielskich i francuskich, włączyła się do walki po stronie moskiewskiego sprzymierzeńca. Tego było za wiele dla króla Zygmunta III, który postanowił wypowiedzieć wojnę Rosji.

Królewicz polski (ale ze szwedzkiego rodu)  nie zostaje carem Wszechrusi

Szwedzka interwencja militarna przechyliła szalę rosyjskiej wojny domowej na korzyść cara Wasyla IV. Oddziały Dymitra zostały wyparte spod murów Moskwy do Kaługi nad Oką. Wobec niepowodzeń uzurpatora, patriarcha rostowsko-jarosławski Filaret, faktyczny przywódca stronnictwa zwolenników Samozwańca, rozpoczął pertraktacje z Polakami, proponując tron carski królewiczowi Władysławowi Wazie.

Warto dodać, że ów świątobliwy pop wcześniej, jako osoba świecka, kniaź Fiodor Nikitycz Romanow, konkurował z Borysem Godunowem o tron, a po klęsce musiał wstąpić do klasztoru. Była to zapożyczona z Bizancjum, tradycyjna metoda neutralizacji „ludzi niewygodnych”, lecz na tyle wpływowych, że ich zabójstwo nie wchodziło w grę. Ambitny i energiczny możnowładca wkrótce został jednym z najważniejszych hierarchów cerkwi, wykorzystując swoje wpływy w zupełnie świeckim celu.

Oferta Filareta zaskoczyła Zygmunta III, który wprawdzie zaakceptował układ z lutego 1610 roku, jednak z niechęcią podchodził do zasadniczego warunku umowy – konwersji polskiego królewicza na prawosławie. Ugoda ta w praktyce oznaczała koniec kariery politycznej rzekomego Dymitra, który przestał być już potrzebny Polakom. Wojna Rzeczypospolitej z sojuszem moskiewsko-szwedzkim trwała. W lipcu 1610 roku pod Kłuszynem hetman Żółkiewski rozgromił wojska nieprzyjacielskie, otwierając oddziałom polsko-litewskim drogę do Moskwy.

Porażka wojsk carskich przypieczętowała los Wasyla Szujskiego. W carskiej stolicy doszło do kolejnego przewrotu. Tym razem buntownicy nie zamordowali władcy, lecz obeszli się z nim dość łaskawie, nakazując by „postrzygł się w mnichy”. Tak więc Wasyl Szujski został zakonnikiem. Rewolta moskiewska oznaczała także porażkę Filareta, bo Polacy nie musieli już korzystać z jego pośrednictwa. Został więc uwięziony i osadzony (na dość łagodnych warunkach, m.in. z prawem do korespondencji zagranicznej) w Malborku.

Tymczasowa władza moskiewska, nazywana siemibojarszczyną (od 7 przywódców buntu), zawarła – bez wiedzy i zgody Zygmunta III – porozumienie z hetmanem Żółkiewskim, mocą którego w zamian za wycofanie poparcia dla Samozwańca tron moskiewski miał zostać oddany Władysławowi Wazie, z zastrzeżeniem, że koronacja ma dokonać się w obrządku prawosławnym.

W wyniku ugody Moskwa otworzyła swoje bramy przed polsko-litewskim wojskiem, które na prośbę siemibojarszczyny zajęło Kreml, jako gwarancja ładu i bezpieczeństwa w mieście. W ręce Polaków wydano Wasyla Szujskiego. Polskie oddziały opuściły Łże-Dymitra, przechodząc na służbę Rzeczpospolitej. W grudniu 1610 roku niefortunny uzurpator został zamordowany przez swojego sługę, Piotra Urusowa.

Król Zygmunt III, jeden z najgorszych władców w tysiącletniej historii Polski, przez własną krótkowzroczność, bigoterię i małostkowość zmarnował niepowtarzalną szansę, jaką los dał Rzeczypospolitej. Nie przyjął wyjątkowo korzystnej propozycji bojarów moskiewskich, ponieważ wolał objąć tron moskiewski osobiście, i to bez ustępstw w kwestiach wyznaniowych. Kontynuował też działania wojenne, choć w istocie nie było żadnego powodu dla dalszego rozlewu krwi. Nieprzejednane stanowisko Zygmunta III rozczarowało Rosjan. W roku 1611 wojska polsko-litewskie zdobyły Smoleńsk, a w Warszawie odbył się uroczysty hołd, złożony przez obalonego cara Wasyla z braćmi (27 X 1611).

W tym czasie w Niżnym Nowogrodzie nad Oką wybuchło antypolskie, a właściwie antykatolickie i antyzachodnie powstanie, którym kierował rzeźnik Kuźma Minicz Minin. Wkrótce do chłopskich wojsk Minina dołączył kniaź Dymitr Michajłowicz Pożarski, a lokalne powstanie przerodziło się w ogólnorosyjski ruch wyzwoleńczy, któremu de facto przewodzili prawosławni duchowni, zdecydowani do ostatniej kropli krwi bronić wyłączności wschodniego obrządku na ziemiach „świętej Rusi”.

Oddziały powstańcze dotarły w roku 1612 do Moskwy, lecz nie mogąc zdobyć Kremla rozpoczęły oblężenie, by głodem zmusić polski garnizon do kapitulacji. Tak też się stało, gdyż dwukrotne próby odsieczy, podjęte przez hetmana Jana Karola Chodkiewicza, zakończyły się niepowodzeniem.

Tymczasem w Moskwie głód był tak straszliwy, że dochodziło nawet do aktów kanibalizmu. W obliczu nieuchronnej śmierci komendant załogi Kremla, Mikołaj Struś herbu Korczak, w dniu 7 XI 1612 roku złożył broń. Na wieść o tym wydarzeniu Zygmunt III nakazał odwrót armii, będącej wówczas w podmoskiewskim Wołokołamsku i oblegającej tamtejszy zamek. Działania wojenne ciągnęły się jednak aż do 1618 roku, kiedy zawarto rozejm w Diwilinie. Polska zyskała wprawdzie drobne zdobycze terytorialne, ale de facto zrezygnowała z ofensywnej polityki wschodniej. Fortuna odwróciła się od Rzeczypospolitej na długie stulecia…

Niewykorzystane okazje się mszczą, czyli początek końca

Popularna wśród kibiców maksyma o ponurych skutkach zmarnowanych szans sprawdziła się co do joty w przypadku Korony i Litwy. Opuszczona przez Polaków Moskwa stała się ponownie stolicą cara, tyle że tym razem został nim syn przebywającego wówczas w Malborku patriarchy Filareta, Michał Fiodorowicz Romanow. W roku 1613 koronował się jako Michał I, dając początek nowej dynastii. Wnuk cara Michała, Piotr I, przeszedł do historii jako ojciec mocarstwowości Rosji, która pod jego rządami przeszła brutalną, lecz skuteczną modernizację państwa. Katarzyna II zainicjowała ekspansję kosztem ziem Polski i Litwy, doprowadzając w końcu XVIII w. do całkowitej likwidacji tego tak potężnego niegdyś państwa.

Wreszcie w roku 1815 królem polskim został Aleksander I Romanow, potomek patriarchy Filareta i cara Michała I. Trudno o bardziej dosadny przykład odwrócenia się losów…

Od roku 2005 w Federacji Rosyjskiej uroczyście obchodzony jest Dzień Jedności Narodowej, najważniejsze święto państwowe, przypadające na 4 listopada i upamiętniające rocznicę „wyzwolenia Moskwy i Rosji od Polaków w roku 1612”. Trudno oprzeć się refleksji, jak wielki i trwały jest uraz, jaki wobec Rzeczpospolitej żywi wciąż państwo, które należy do międzynarodowej ekstraklasy mocarstw, bo przecież wydawałoby się, że wydarzenia takie jak zdobycie Berlina (1760 i 1945) czy Paryża (1814) znacznie bardziej zasługują na upamiętnienie.

Rosjanie wiedzą jednak, że gdyby król polski podjął trafniejsze decyzje, zapewne teraz nie byłoby Rosji, lecz światowe, słowiańskie imperium Rzeczypospolitej Polski, Litwy i Wszechrusi. Mają zatem uzasadniony powód do radosnego świętowania.

Autor tej części (III): Piotr Galik; opublikowano również w Interia.pl; Wtorek, 26 lutego 2013

3 uwagi do wpisu “Cz. III, Kto nas ustawił na pozycji wiecznie przegranych?

  1. Przyczyny upadku Polski (na podstawie książki „Przyczyny upadku Polski” z 1918 roku)

    1. Między latami 1648 a 1716 Polska doświadczyła w sumie 55 lat wojennych: dwie wojny szwedzkie, wojny kozackie i tureckie. Prócz nieprzyjaciela niszczą kraj w latach wojen a czasem i w latach spokoju, własne wojska niekarne, a zwłaszcza niepłacone regularnie.
    2. Spadek liczby ludności w wyniku działań wojennych, kiedy Tatarzy i Turcy biorą w jasyr całą ludność zdrową, a resztę wycinają w pień. Ponadto „czarna śmierć” która nawiedziła Polskę dwukrotnie: 1652-1655 oraz 1708-1711. W sumie liczba ludności zmniejszyła się o 1/3.
    3. Nadmierna konsumpcja i zbytek warstwy szlacheckiej, który obejmował utrzymywanie ogromnej ilości służby i wojsk prywatnych, jednanie sobie stronników kosztownemi ucztami i polowaniami, które kosztowały dziesiątki a czasami i setki tysięcy złotych. Doprowadziło to w końcu do braku kapitał inwestycyjnego w kraju. Ponadto wojny powiększają nagle obciążenia podatkowe ludności produkcyjnej, zarówno miejskiej jak i wiejskiej. Np. w ciągu 31 lat od 1648 do 1678 miała Korona zapłacić 157-krotny pobór i 81-krotne podymne i 8-krotne pogłówne. Litwa zaś miała wnieść do skarbu 194-krotne podymne, 25-krotny pobór i 4-krotne pogłówne oprócz podatków pośrednich, jak cło, czopowe czyli szelężne, podatek od tytoniu, papieru, donatywy kupieckie.
    4. Wojna zrujnowała także system monetarny Polski. Dla zysków z mennicy cztery razy zniżano między 1654 a 1660 stopę menniczą tak, że złoty polski z 7.5 gramów czystego srebra spadł na 3.36 gramów. Polska zalewana była tanią monetą fabrykowaną przez króla w Saksonii, co było tolerowane przez sejm bezsilny, i fałszowaną na Śląsku pruskim i Spiżu austriackim. Koroną tego były fałszerstwa Fryderyka II w czasie wojny 7-letniej, które mu w wysokim stopniu dopomogły do przetrwania. Ogólna szkoda społeczeństwa polskiego obliczana na 100 milionów złotych polskich za Stanisława Augusta była zyskiem obcych.
    5. Niskie dochody skarbu państwa. Po Sejmie 1717 roku dochody skarbu państwa wyniosły nieco ponad 1 mln talarów. Dla porównania dochody państwa pruskiego z 2,2 mln ludności w 1740 roku wynosiły 7 mln talarów, austryacka monarchia z 20 mln ludności miała w latach 1718-30 w granicach 30-36 mln talarów dochodu, Rosya wykazuje dochód w roku 1764 19.4 mln rubli.
    6. Armia rosyjska liczyła w 1791 roku 400 000 żołnierzy, armia pruska na początku wojny siedmioletniej liczyła 250 000 żołnierzy, armia austriacka w 1756 roku liczyła 200 000 żołnierzy. Polskę stać było na wystawienie zaledwie 40 000 żołnierzy.

    I DZISIAJ WŁAŚNIE JESTEŚMY NA DRODZE DO UNICESTWIENIA POLSKI.

    Polubienie

  2. Pingback: Polska Turkusowa Rewolucja – długo oczekiwany anarchistyczny fenomen roku 2013 | Biologiczno-Historyczna Socjologia Krytyczna

  3. Kto założył Moskwę? Ile Polek zasiadało na carskim tronie? I którzy z władców Kremla mieli polskie korzenie?

    Moskwa. Miasto stworzone przez dzielne plemię Wiatyczów, którzy na początku XII w. przepędzili z tych okolic plemiona ugrofińskie. Wykopaliska na Kremlu potwierdziły, że najstarsze fortyfikacje były tam budowane właśnie przez Wiatyczów i to ich uznaje się za założycieli tego miasta.

    Tym, czym dla Polaków są księgi Galla Anonima czy kroniki Jana Długosza, tym dla Rosjan jest latopis Nestora „Powieść lat minionych”, pierwsza kronika ruska. Ten mnich z klasztoru pieczerskiego w Kijowie napisał ją ok. 1113 r. i przedstawił w niej dzieje Rusi. O dzielnym plemieniu Wiatyczów pisał tak: „Byli zaś Radymicze i Wiatycze z rodu Lachów. (…) Było bowiem dwóch braci Lachów: Radym, a drugi Wiatko. I przyszedłszy siedli: Radym nad Sożą i od niego przezwali się Radymicze, a Wiatko siadł z rodem swoim nad Oką i od niego przezwali się Wiatycze”.

    Rosyjskie źródła historyczne starają się bagatelizować powyższe informacje, podając, że Nestor pod słowem „Lachy” (Lechici) rozumiał Słowian z zachodniej Rusi. Tymczasem sam Nestor w innym fragmencie swojej kroniki dokładnie wyjaśnia, kim byli owi Lachowie: „Słowianie (…) siedli nad Wisłą i przezwali się Lachami, a od tych Lachów przezwali się jedni Polanami, drudzy Lachowie – Lutyczanami, inni Mazowszanami, inni Pomorzanami”.

    POLSCY ODKRYWCY ZA URALEM;

    Pierwotne fortyfikacje wznoszone przez Wiatyczów na terenie dzisiejszego Kremla mają charakter analogiczny do tych z Gniezna czy Poznania (tzw. konstrukcje hakowe), zupełnie nieznanych na Rusi Kijowskiej. Grodzisko było otoczone wałem z fosą, a ponad nią znajdował się most, który wiódł do bramy – zgodnie ze zwyczajem Lachów.

    O tym, że Wiatycze pochodzą z terenów wschodniego Mazowsza i Podlasia, pisał też polski antropolog Jan Czekanowski, który dowiódł pokrewieństwa dawnych moskwian z Mazowszanami. Pisał o tym również Długosz w swoich kronikach, umiejscawiając Wiatyczów na Mazowszu, a Radymiczów nad Sanem, gdzie główną ich siedzibą było Radymno pod Przemyślem. Żyli na tych terenach między IV a VI w., po czym przemieścili się w rejon położony między Dnieprem, Desną a Sożą.

    To my założyliśmy Moskwę… Czy nie powinna być nam bliższa? I Rosjanie, i Polacy niewiele wiedzą o roli naszego narodu w budowaniu Rosji. A przecież nasi przodkowie byli obecni w Rosji już od początków jej państwowości i przez wszystkie następne wieki.

    Caryca Katarzyna I, czyli Marta Skowrońska

    Polką była żona Piotra Wielkiego, caryca Katarzyna I, która po jego śmierci samowładnie rządziła imperium. To ona założyła Rosyjską Akademię Nauk. Marta Skowrońska – bo o niej mowa – urodziła się w Inflantach w niezamożnej wielodzietnej rodzinie. Rodzice wcześnie zmarli i Martę wraz z rodzeństwem na wychowanie wzięła ciotka Anna Wesołowska. Wychowywała, karmiła, ale też edukowała wzięte pod opiekę dzieci, ucząc je czytać i pisać. Ciotka zmarła, gdy Marta miała 13 lat. Adoptował ją wtedy pastor, Niemiec z pochodzenia, który po kilku latach przeprowadził się do Rosji. Tam Marta zaczynała jako praczka, by po kilkunastu latach zostać żoną cara. W 1721 r. w Rydze Krystyna Skowrońska napisała do swej siostry – już wtedy carycy, która przebywała tam z oficjalną wizytą – list z prośbą o spotkanie. Napisała go po polsku… Caryca się z siostrą spotkała i sowicie ją obdarowała.

    ŚLADAMI BATYRA;

    Przy Piotrze Wielkim karierę zrobił inny Polak – Paweł Jagużyński, który dosłużył się stopnia generała adiutanta i za swą służbę otrzymał od cara we władanie wieczyste wyspę na rzece Jauza pod Moskwą. W bibliografii Estreichera odnotowano poświęcony mu druk: „Genealogia zacnego Imieniem, dzielnego Męstwem, godnego Honorem, Jaśnie Wielmożnego Jego Mośći Pana Pawła na Jagodyniach Jagużyńskiego Generała Leytnanta Koniuszego, Pánstw Rossyskich Ministra Pełnomocnego, kawalera Świętego Jędrzeiá Apostoła, Rodowitego z Amtenatów polaka dworskim stylem wywiedziona. Roku 1727”.

    Większość z nas uważa, że pierwszą Polką, która poślubiła władcę Rusi, była Maryna Mniszchówna. Należy jednak pamiętać o Gertrudzie (1025–1108), córce króla Mieszka II. Ze względów politycznych wydano ją za wielkiego księcia kijowskiego Izjasława Jarosławowicza, syna Jarosława Mądrego, a wnuka Włodzimierza Wielkiego. Całe życie była oddana Polsce, ale aż do śmierci pozostała na dworze kijowskim, co przyczyniało się do dobrosąsiedzkich stosunków Rusi z Polską. Ich późniejszym wyrazem było małżeństwo króla Bolesława Krzywoustego ze Zbysławą Świętopełk (wnuczką Gertrudy) w 1103 r. Te koligacje Piastów z władcami ruskimi umożliwiły Kazimierzowi Wielkiemu odziedziczenie Rusi Halickiej wraz ze Lwowem w połowie XIV w. Tereny te należały do Polski przez 600 lat – aż do wybuchu II wojny światowej.

    Maryna Mniszchówna i Dymitr Samozwaniec

    Polka Maryna Mniszech (1588–1615), córka wojewody sandomierskiego Jerzego Mniszcha, była pierwszą w dziejach Rosji kobietą, która została koronowana i oficjalnie nosiła tytuł carycy. Swego przyszłego męża poznała na początku 1604 r., gdy książę Konstanty Wiśniowiecki, jadąc na spotkanie z królem, zatrzymał się w Samborze u Mniszchów. W jego świcie był Dymitr, którego Wiśniowiecki chciał uczynić carem. Po paru miesiącach ogłoszono zaręczyny i spisano kontrakt, w którym Dymitr zobowiązał się, że jeśli zostanie carem, to Jerzy Mniszech otrzyma księstwo siewierskie, a Maryna – księstwa pskowskie oraz nowogrodzkie. Dzięki pomocy polskich wojsk Dymitr zasiadł na tronie 30 czerwca 1605 r. 27 listopada odbył się ślub, a 18 maja 1606 r. Maryna została koronowana na carycę. Ceremonii w Soborze Uspieńskim na Kremlu przewodniczył patriarcha moskiewski Ignacy. Wkrótce jednak z inspiracji bojara Wasyla Szujskiego wybuchł bunt. Dymitra zabito, a Maryna wraz z ojcem zostali zesłani do Jarosławia jako zakładnicy. W wyniku interwencji króla zostali zwolnieni w 1608 r. i Maryna natychmiast przyłączyła się do dymitriady, której uczestnicy oblegali Moskwę. Tam w samozwańcu, który podawał się za Dymitra, rozpoznała swojego cudownie ocalonego męża i razem próbowali odzyskać moskiewski tron. Może by się udało, bo Kreml był zajęty przez polskie wojska, ale Dymitr w 1610 r. zmarł w niewyjaśnionych okolicznościach. Maryna nie dała jednak za wygraną. Związała się z atamanem kozaków dońskich Iwanem Zaruckim, który zobowiązał się osadzić jej syna na Kremlu. Stworzyli państwo kozackie ze stolicą w Astrachaniu. Jednak w 1614 r. nowy car Michał Romanow pojmał i zabił Iwana Zaruckiego oraz małego syna Dymitra i Maryny, a samą byłą carycę uwięził w jednej z baszt w Kołomnie, gdzie w 1615 r. została otruta.

    POLSKA KOLONIA W PETERSBURGU;

    Równie smutno skończył Wasyl Szujski, bojar, który doprowadził do śmierci Dymitra i został koronowany na cara 1 czerwca 1606 r. Gdy objął władzę, zaczął zwalczać propolskie sympatie i wszystko, co było związane z Dymitrem Samozwańcem. Wspierało go prawosławne duchowieństwo, ale nie lud. Bojarzy byli podzieleni. 4 lipca 1610 r. wojska polskie dowodzone przez hetmana Stanisława Żółkiewskiego pokonały pod Kłuszynem siły carskie. Moskwa została zajęta przez Polaków, Szujskiego zdetronizowano, a w sierpniu 1611 r. przewieziono do Polski, gdzie 29 października złożył na Zamku Królewskim hołd królowi Zygmuntowi III Wazie. Potem umieszczono go na zamku w Gostyninie – trzymano go pod strażą, ale mógł się swobodnie poruszać, przyjmować gości, wychodzić (oczywiście ze strażą). On i jego bliscy zmarli tam we wrześniu 1612 r. od morowego powietrza. Całą rodzinę pochowano w specjalnym mauzoleum w Warszawie, lecz w 1635 r. rosyjskie poselstwo wykupiło od króla szczątki cara i jego rodziny, które zostały przewiezione do Moskwy i uroczyście złożone w Soborze Archangielskim.

    Grigorij Potiomkin i szlachta smoleńska

    Choć urodzona w Szczecinie Katarzyna II była Niemką, to już drugą po carycy osobą w państwie rosyjskim był Polak – książę Grzegorz Potępski, znany w Rosji jako kniaź Grigorij Potiomkin (tak, tak – ten od „Pancernika Potiomkina”). Ten pochodzący ze smoleńskiej szlachty mąż stanu był lojalnym obywatelem Rosji, ale uważał się za Polaka. Chciał nawet wraz ze swoim szwagrem księciem Branickim utworzyć polskie wojsko, które stanęłoby obok rosyjskiego, by wspólnie uderzyć na Turcję. Zamierzał też nim dowodzić. Pisał do carycy, że Polacy mu zaufają, bo jest „takim samym Polakiem jak oni”. Zresztą miał w swoim sztabie innego Polaka, generała lejtnanta Eufemiusza Czaplica, z którym często ćwiczył mowę ojców. Czaplic uczestniczył w wojnie z Turcją, w zdobywaniu Oczakowa, Benderów, Izmaiłu, Baku, Derbentu. Brał udział w wojnach 1805 i 1807 r., był komendantem Królewca, walczył przeciwko Napoleonowi.

    Po utracie przez Rzeczpospolitą Smoleńska w 1654 r. wiele rodzin polskich, tak jak przodkowie Potiomkina Potępscy (w źródłach rosyjskich występują jako Potępowscy) zdecydowało się pozostać na tych ziemiach, jednak musieli przysiąc lojalność carowi. Z polskiej szlachty wywodził się Michał Glinka herbu Trzaska, znany rosyjski kompozytor. To spisana przez niego polska pieśń religijna Wacława z Szamotuł pt. „Kryste dniu naszei światłości” (w celu wykorzystania polskich motywów i rytmiki w operze „Iwan Susanin”) stała się w 1990 r. hymnem Rosji i była nim przez dziesięć lat.

    KTO SPALIŁ MOSKWĘ?;

    Inne polskie rodziny zamieszkujące Smoleńszczyznę i ziemię orłowską to Muzalewscy, Podgóreccy, Trubeccy, Glińscy, Massalscy, Stankiewiczowie, Tarnowscy, Curikowie, Kamieńscy, Brusiłowscy czy Tuchaczewscy. Protoplastą tego ostatniego rodu, z którego wywodził się marszałek Michał Tuchaczewski, był przybyły na te ziemie jeszcze w XVI w. Zygmunt Tuchaczewski. Z polskiej szlachty smoleńskiej wywodziła się caryca Agata (ros. Agafia) z Gruszeckich herbu Lubicz. Jej matka Maria Zaborowska również była Polką. Caryca żyła króciutko: w latach 1665–1681. Żoną cara Fiodora III została w 1680 r., a rok później zmarła w wyniku bardzo ciężkiego porodu. Synek o imieniu Eliasz (ros. Ilja) przeżył tylko 10 dni.

    Sam car zmarł bezdzietnie rok po swojej żonie, w wieku zaledwie 21 lat. Ten młody, sympatyczny władca również miał polskie korzenie. A historia jego rodu zaczyna się ponad 300 lat wcześniej w Wielkopolsce – w położonej na południe od Wrześni miejscowości Miłosław. Od drugiej połowy XIII w. należała ona do rodu Miłosławskich herbu Doliwa. Po unii w Krewie w 1386 r. i uzależnieniu Wielkiego Księstwa Litewskiego od Krakowa zaczęto Polakom nadawać wolne ziemie na Litwie, by jak najbardziej związać nowe terytoria z Polską. Jednym z chętnych był urodzony w 1350 r. Zygmunt Korsak Miłosławski, który osiedlił się w Ziemi Połockiej (należącej wówczas do Litwy). Jego syn Wacław (ros. Wiaczesław) w 1405 r. poślubił córkę księżnej Anastazji Riazańskiej, potomkini Ruryka. Razem założyli wiele nowych miejscowości, m.in. osadę Miłosławskoje (między Riazaniem a Woroneżem). Syn Wacława Fiodor miał czterech synów, z których jeden pozostał przy nazwisku Miłosławski, pozostali zaś za nazwisko przyjęli rodowy herb Korsak i dali początek nowemu znamienitemu rodowi Korsakowów. W XVII w. kniaź Daniel Miłosławski był wojewodą Kurska, a kniaź Jan (Iwan) bronił Sybirska przed armią Razina. Eliasz (Ilja) Miłosławski tłumił powstanie moskiewskie 1648 r. (tzw. bunt solny i miedziany). Carem był wtedy Aleksy Romanow, który w 1647 r. ożenił się z Marią Miłosławską, córką Eliasza, kobietą bogobojną, spokojną i mądrą. Jej życiorys uznano za wzorzec do naśladowania dla wszystkich caryc. W Zwienigorodzie pod Moskwą, gdzie znajdował się klasztor pod wezwaniem Sawy Cudotwórcy Storożewskiego, zamiejscowa rezydencja cara, Aleksy wybudował dwa pałace: jeden dla siebie, drugi dla żony. Do dziś nad drzwiami do pałacowych izb carycy widnieją obok siebie wielkie herby Polski i Rosji. Bo rodzina Miłosławskich o swych polskich korzeniach nie zapominała nigdy. Maria urodziła carowi trzynaścioro dzieci, zmarła w 1669 r. i została pochowana na Kremlu w monastyrze Wozniesienskim (Wniebowstąpienia). Aleksy zmarł w 1676 r., a na tron wstąpił wspominany Fiodor III, syn Aleksego i Marii Miłosławskiej. Car Fiodor, który poślubił naszą rodaczkę Agatę Gruszecką, nazywany był polonofilem, wprowadzał polskie obyczaje, modę, a język polski stał się językiem dworu (car władał nim biegle). Wielki żal, że tak przyjazny Polsce, starannie wychowany, grający na wielu instrumentach młodzieniec o szerokim umyśle i ambicjach naukowych (to on wyraził zgodę na utworzenie Akademii Słowiańsko-Grecko-Łacińskiej) odszedł tak szybko.

    Moda polska pozostała na Kremlu także później – za regencji carewny Zofii. Na wzór polski golono brody i głowy, noszono szable, chadzano w kontuszach, jak to czynił Wasyl Golicyn, który w imieniu Moskwy podpisał słynny traktat Grzymułtowskiego (1686 r.). Inny dyplomata, Borys Szeremietiew, bawiąc w 1697 r. z misją dyplomatyczną w Wiedniu, porozumiewał się z Niemcami (dziś powiedzielibyśmy: Austriakami) właśnie po polsku.

    Przewalski, Stalin i Chruszczow

    Ze szlachty smoleńskiej wywodził się także wielki podróżnik Mikołaj Przewalski (ten od konia Przewalskiego). Uniwersytet Warszawski był jedyną instytucją naukową, do której wysyłał różne eksponaty flory i fauny ze swych podróży. Przez kilka lat zresztą mieszkał w Warszawie. Był w Polsce podczas powstania styczniowego jako rosyjski generał, jednak poprosił dowództwo, by jako Polak nie musiał brać udziału w działaniach bojowych – i tak się stało. W swych wspomnieniach napisał, że został schwytany przez powstańców. Przedstawił im się po polsku, mówiąc, że jest Polakiem i nie bierze udziału w walkach po stronie rosyjskiej. Został przez nich ugoszczony i wypuszczony na wolność.

    Z Przewalskim wiąże się też inna ciekawa historia. W październiku 1956 r. Chruszczow niespodziewanie przyleciał do Warszawy. Atmosfera była wówczas gorąca, lot nie został zgłoszony służbom lotniczym, Chruszczow nie otrzymał zaproszenia i leciał na własne ryzyko. Gomułka oczywiście go przyjął, a gdy wraz z innymi polskimi politykami i działaczami zaczął wypominać Związkowi Radzieckiemu Stalina, Chruszczow przy wielu świadkach odparł: „Przecież on był wasz”. Potem zmienił temat, a po jego wyjeździe dywagowano, co mógł mieć na myśli. Jedna z teorii mówi, że Stalin jest biologicznym synem hrabiego Mikołaja Przewalskiego, który wraz z bratem bywał w Tyflisie i Gori, z Gruzji też często wyruszał w swoje wyprawy (notabene zdjęcia Mikołaja Przewalskiego i Stalina ujawniają ich zadziwiające podobieństwo). Często się zastanawiano, skąd młody Dżugaszwili (późniejszy Stalin), pochodzący z niezwykle ubogiej rodziny, miał pieniądze na kosztowną edukację. Zastanawiano się także, czemu w czasie swego panowania na Kremlu spotkał się z matką tylko raz…

    Sam Chruszczow zresztą odnosił się do Polaków z dużą sympatią. Często podkreślał, że jego żona Janina Kucharczuk (urodzona na Zamojszczyźnie) jest Polką. Nieraz wspominał, że wychował się w tej części Ukrainy, gdzie mieszkało wielu Polaków i wspólnie z nimi bawił się na jednym podwórku. Na rosyjskich stronach internetowych nie brakuje artykułów dowodzących, że biologicznym ojcem Chruszczowa był Polak. W jego rodzinnej wsi Kalinówce jego i jego siostrę nazywano: „Polakami”. Ich matka Ksenia służyła u polskiego szlachcica Aleksandra Gaswickiego herbu Odrowąż, który otaczał opieką dwójkę jej dzieci. Przodkowie Gaswickiego pozostali na Ukrainie po zmianie granic (po buncie pułkownika Chmielnickiego, pokój Grzymułtowskiego w połowie XVII w., w wyniku którego Rzeczpospolita zrzekła się lewobrzeżnej Ukrainy i Kijowa na rzecz Rosji). W 1914 r. Gaswicki wykupił 20-letniego Nikitę ze służby wojskowej, dzięki czemu młody Chruszczow nie brał udziału w I wojnie światowej, mimo że dostał powołanie do wojska. Podczas wojny Gaswicki utrzymywał Nikitę Chruszczowa, który potem twierdził, że zarabiał w tym czasie na życie jako górnik. Nikt jednak tego nie potwierdził, nie znaleziono żadnej kopalni, w której miałby wówczas pracować. W 1938 r. Beria badał pochodzenie społeczne i narodowościowe czołowych działaczy komunistycznych. O swym „odkryciu” poinformował Gieorgija Malenkowa, jednego z najbliższych współpracowników Stalina, a ten samego dyktatora. Rosyjski historyk Nikołaj Zienkowicz w książce „ZSRR. Najbardziej znane ucieczki” opisuje sytuację, gdy Stalin popycha palcem Chruszczowa i mówi: „A ty przecież jesteś Polakiem”. Autor powołuje się na nagranie, które odsłuchał w rosyjskich archiwach państwowych.

    Nie wszyscy Polacy byli dumni ze swego pochodzenia. Z Ukrainy pochodził znany pisarz Mikołaj Hohoł-Janowski (w języku rosyjskim obce „h” wymawiane jest jako „g”, dlatego Rosjanie na Hitlera mówią Gitler). Tak, tak – to znany Nikołaj Gogol. W domu jego rodziców w przedsionku wisiał polski herb Janowskich – Jastrzębiec. Także jego matka Maria Janowska przed zamążpójściem nosiła czysto polskie nazwisko: Kosiarowska. Protoplastą rodu był Eustacjusz Chochoł-Janowski, hetman prawobrzeżnej Ukrainy, który za wierną służbę Polsce otrzymał od króla Sobieskiego osadę Olchowiec. Jednak po wojnach napoleońskich bycie Polakiem nie było w Rosji „na topie”. I gdy Mikołaj wyjechał do Petersburga na studia, zabronił rodzinie i znajomym adresowania do siebie listów na nazwisko Janowski. Pozostał tylko Gogol (Hohoł), bo w języku rosyjskim słowo to nie kojarzy się z polskością.

    Powyższe przykłady to tylko fragment długiej listy Polaków, którzy żyli i działali w Rosji w wielu dziedzinach. Nazwiska można mnożyć aż do czasów dzisiejszych. Nie ulega bowiem wątpliwości, że nie byłoby współczesnej Rosji bez udziału Polaków – czasem dla nas chwalebnego, czasem nie.

    Autor: Mariusz Świder
    Tekst jest fragmentem książki „Jak podbiliśmy Rosję”, która ukazała się w 2014 r. nakładem Wydawnictwa Penelopa.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s