cz.II, Kogo muszą przeprosić żydzi?

– Za dominującą rolę w walce z religią

Jedną z najczarniejszych kart, obciążających żydowskich komu­nistów w Sowietach, stanowi wyjątkowo znacząca rola odegrana przez nich w walce z religią, a zwłaszcza z różnymi Kościołami chrześcijańskimi. Przypomnijmy, że według oficjalnego raportu Aleksandra Jakowlewa, od 1917 do 1985 r., zamordowano w Związku Sowieckim aż 200 tysięcy duchownych różnych wyznań, a dalsze 300 tysięcy uwięziono. W tej walce szczególnie mocno „wy­różnili się” różni żydowscy bolszewicy na czele z J. Jarosławskim (Miniejem Izrailewiczem Gubelmanem) przez wiele lat przewodzą­cym niebywale agresywnemu kilkumilionowemu Związkowi Bez­bożników. Historyk Andrzej Grajewski, pierwszy przewodniczący Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej, tak pisał o Gubelmanie w książce „Rosja i krzyż” (Wrocław 1990 r.): Ten zawodowy rewolucjo­nista, syn żydowskich zesłańców w czasach caratu, stworzył wielki system prasy ateistycznej oraz opracował system wychowania ateistycznego oraz plan zniszczenia Cerkwi prawosławnej i innych grup religijnych. Do końca swego życia, tj. do 1943 r., nadzorował przygotowanie wszystkich kampanii antyreligijnych (…) uzasadniał konieczność bezwzględnej ateizacji wszyst­kimi dostępnymi państwu środkami. Ten morderca zza biurka był odpowie­dzialny za katorgę tysięcy duchownych i ludzi świeckich, zniszczenie bez­cennych zabytków starej kultury rosyjskiej, ruinę tysięcy cerkwi.

III. Powinni przeprosić Węgrów:

– Za tzw. Węgierską Republikę Rad

Stworzona w 1919 roku przez komunistów pochodzenia żydow­skiego na czele z Belą Kunem 133-dniowa Węgierska Republika Rad jest powszechnie uważana za przejaw najbardziej idiotycznego sys­temu komunistycznego w Europie. Upaństwowiono wówczas wszystkie przedsiębiorstwa zatrudniające powyżej 10 osób, wszyst­kie mieszkania, konfiskując meble „zbyteczne w stosunku do co­dziennych potrzeb”, złoto, biżuterię, kolekcje znaczków pocztowych [29] i monet. Komisarz do spraw handlu Mátyás Rákosi (Róth) – po 1945 r. najkrwawszy dyktator komunistyczny w Europie Środkowej – już w 1919 roku popisał się ekstremizmem działań. Kazał zamknąć wszystkie sklepy (jako kapitalistyczne), tyle że aż do upadku Repu­bliki Rad nie potrafił otworzyć nowych (socjalistycznych sklepów). Powstał stąd niesamowity zamęt i powszechny brak towarów. W rolnictwie komunistyczną nadgorliwością starano się prześcignąć Rosję Sowiecką. Zamiast oddać chłopom ziemię, tworzono pań­stwowe gospodarstwa rolne, prowokując powszechne bunty chłop­skie tłumione przez kierującego bezpieką Żyda, Tibora Szamuellyego. W „Czarnej księdze komunizmu” (Warszawa 1999, s. 259 pisze się o „szaleńczym terrorze” Szamuellyego, który „zarekwirowanym pociągiem przemierzał całe Węgry, wieszając chłopów opierających się kolektywizacji”. Wśród najbardziej absurdalnych posunięć Repu­bliki Rad znalazł się zakaz produkcji i sprzedaży win, zdumiewający w kraju, gdzie wino jest wręcz niezbędnym dodatkiem do niektó­rych jakże pikantnych dań. Zakaz sprowokował jako jedne z pierwszych antykomunistycznych rozruchów manifestacje właści­cieli winnic nad Balatonem. Zostały one krwawo stłumione (liczni zabici i ranni).

We władzach tej idiotycznej Republiki Rad zdecydowanie domi­nowali komuniści żydowscy, począwszy od jej przywódcy – Béli Kuna, szefa bezpieki Tibora Szamuellyego i szefa policji politycznej Otto Korwina-Kleina. Według referatu historyka żydowskiego po­chodzenia Györgya Litvána, wygłoszonego na Hebrajskim Uniwer­sytecie w Jerozolimie w 1991 r., na 55 ludowych komisarzy (mini­strów) w 1919 r. było 33 Żydów. Faktycznie zaś jedynym wpływo­wym nie-Żydem był piastujący stanowisko przewodniczącego rady rewolucyjnej S. Garbai. M. Rákosi żartował, że Garbai otrzymał to stanowisko tylko po to, „żeby ktoś mógł podpisywać wyroki śmierci w sobotę”.

Żydowski komunizm Węgierskiej Republiki Rad szczególnie mocno wyraził się w jej antynarodowych wystąpieniach, godzących w węgierskie tradycje i patriotyzm, i w walce z religią. Zakazano grania węgierskiego hymnu narodowego, karano za wywieszenie trójkolorowego sztandaru narodowego, niszczono pomniki węgier­skich królów i bohaterów. Skrajnie antyreligijna polityka Węgierskiej Republiki Rad doprowadziła do skonfiskowania całej własności kościołów [30] (poza budynkami i wyposażeniem niezbędnym do ceremo­nii religijnych), pozbawienia duchownych praw wyborczych, rozwi­nięcia szeroko zakrojonej agitacji ateistycznej. Wojujący ateizm pro­wadził nieraz do skrajnych wybryków (np. przypadek splunięcia na hostię w dniu Bożego Ciała przez niejakiego L. Reissa). Antyreligijna polityka władz spowodowała wybuch krwawo stłumionego buntu wiernych w Kalócsy; wszystko to przyczyniło się do bardzo mocne­go wzrostu nastrojów antyżydowskich na Węgrzech.

Węgry zapłaciły bardzo ciężko za rządy żydowskich komuni­stów w dobie Węgierskiej Republiki Rad. Po jej upadku państwa ościenne powoływały się na rzekome niebezpieczne węgierskie skłonności do komunizmu, potrzebę odcięcia Węgier od połączeń z ZSRR, by je jak najmocniej okroić w narzuconym Węgrom strasz­liwym pokoju w Trianon w 1920 r. (Węgry straciły w Trianon 71,5% ze swego dotychczasowego terytorium uczącego 325 000 km2).

– Za stalinizację i sowietyzację Węgier w latach 1944-1956

Węgry są szczególnie jaskrawym przykładem problemów naro­słych wokół kwestii żydowskiej w strasznych latach stalinizmu, kie­dy to jakże wielu działaczy komunistycznych pochodzenia żydow­skiego wykorzystano jako narzędzie sowieckiego terroru w ujarzmianiu Europy Środkowowschodniej. Słynny polski intelek­tualista pochodzenia żydowskiego L. Tyrmand pisał w „Cywilizacji Komunizmu”: Gdy Armia Czerwona przystępowała do sowietyzowania Europy Wschodniej na czele czechosłowackiej ekipy partyj­nej stał Żyd (R. Slansky – sekretarz generalny partii komunistycz­nej). Węgry kneblował Żyd (M. Rákosi – J.R.N.), w Rumunii rządziła Żydówka (A. Pauker – J.R.N.), a Polska miała u władzy figuranta -Polaka, za którym na węzłowych pozycjach stali żydowscy komu­niści, wypełniający z fanatycznym oddaniem najbezwzględniejsze rozkazy Kremla (podkr. J.R.N.). Za przywódcami zaś stały lojalne szere­gi komunistów żydowskiego pochodzenia, którzy jedynie byli w stanie uru­chomić gospodarkę i administrację w Polsce, Rumunii, na Węgrzech, czyli w krajach drobnomieszczańskich, w których antykomunizm był rodzajem ogólnonarodowej religii, o czym Stalin wiedział. Wiedział, że tylko fanatycznie [31] oddani komunizmowi Żydzi mogą zrobić dlań tę wstępną i niezbyt czystą robotę, co było częścią nr 1 planu. Z nadgorliwym zapałem rzucili się (Żydzi – J.R.N.) do sowietyzowania wschodnioeuropejskich społeczeństw, do budowania socjalizmu, do zacieśniania komuni­stycznej pętli na szyjach narodów starych, odpornych na przemoc i doświadczonych w walce o psychiczną niepodległość. Swym zelanctwem przekreślili największą szansę, jaką mieli Żydzi na tych terenach od średniowiecza (…) eksponowany serwilizm Żydów-komunistów w służbie sowieckiego imperializmu sprawiał wrażenie samobójczego obłędu (podkr. J.R.N.).

Węgry były tym krajem, który najmocniej zapłacił za stalinowski obłęd Żydów-komunistów. Tam bowiem doszło do najstraszliwsze­go, najkrwawszego stalinowskiego terroru. A wprowadzała go rzą­dząca niepodzielnie Węgrami osławiona czwórka stalinowskich służalców żydowskiego pochodzenia na czele z osławionym „Krwawym Maciejem” – Mátyásem Rákosim. Oddajmy znów głos profesorowi Litvánowi, z jego wypowiedzi w referacie na hebraj­skim uniwersytecie w Jerozolimie w 1991 roku: Po 1945 wszyscy czo­łowi przywódcy (wszyscy czterej z kierowniczej „czwórki”) KP – Mátyás Rakosi, Ernö Gerö, Mihály Farkas i József Révai oraz większość innych przywódców była żydowskiego pochodzenia, a opinia publiczna była oczy­wiście świadoma tego faktu (…). Członkowie nowej partii w pierwszych latach po wyzwoleniu byli również w wielkiej części Żydami (…). Stawali się funkcjonańuszami partii, dziennikarzami, oficerami czy służby bezpie­czeństwa – AVH (op.cit, s. 237-238). z licznych prac, między innymi świetnego węgierskiego historyka żyjącego w Stanach Zjednoczo­nych Charlesa Gatiego wiadomo, że przeważająca część policji bez­pieczeństwa AVH (bestialskich awoszy) składała się z osób pocho­dzenia żydowskiego.

Specyfiką Węgier Rákosiego był fakt, że tam – w odróżnieniu od Polski, Czechosłowacji czy Rumunii – kierownicza część wę­gierskiej partii komunistycznej składała się wyłącznie z oddanych Stalinowi polityków żydowskiego pochodzenia. Nie było tam żad­nego Bieruta, Gottwalda czy Gheorgiu Deja. Głównym „przywód­cą”, odpowiedzialnym za wprowadzenie najkrwawszej, najbardziej znienawidzonej (pokazał to 1956 rok!) dyktatury w Europie Środ­kowej był Matyas Rakosi. Jego zastępcą, a później następcą od 1956 roku był równie znienawidzony Erno Geró. Członkiem Biura Poli­tycznego odpowiedzialnym za bezpieczeństwo były Mihaly Farkas [32] (wilk – nomen omen). Jego zastępcą, szefem wyjątkowo bestialskiej służby bezpieczeństwa AVH był również żydowski komunista Gabor Péter. Jego zastępcą, syn Farkasa, skrajny sadysta Vladimir. Czołowym ideologiem był inny Żyd węgierski Jósef Revai. Przy tak całkowitym zdominowaniu kierownictwa węgierskiej partii komu­nistycznej przez komunistów żydowskiego pochodzenia, głównymi ofiarami sfingowanych procesów stali się „narodowi komuniści”, tacy jak László Rajk, minister spraw wewnętrznych, oskarżony o „nacjonalizm” i „titoizm”, powieszony w 1949 roku. Zgodnie z wypowiedziami Rákosiego upowszechniano tezę o „9 milionach węgierskich faszystów”, „faszystowskim narodzie węgierskim”, który dopiero trzeba „twardą ręką” uczyć demokracji.

Rządy Rákosiego wprowadziły najkrwawszy terror w Europie Środkowowschodniej. I.T. Berendt, czołowy ekonomista węgierski wczasach kádárowskich, przez wiele lat sekretarz generalny Wę­gierskiej Akademii Nauk, stwierdził w książce „Történelem és közgondolkodás (1962), iż w czasach Rákosiego aż 2,5 min osób (na 9,5 mln ludności Węgier) dotknęły różnego typu krzywdy (internowa­nie, nadzór policyjny, deportacja do ZSRR, więzienie, egzekucje, wysiedlenie itp.); wg historyka T. Zinnera przejawy łamania sprawie­dliwości ugodziły co trzecią rodzinę na Węgrzech. Podczas rozmów wę­gierskich przywódców komunistycznych z przywódcami Komuni­stycznej Partii Związku Radzieckiego na Kremlu VI 1953 r. Rśkosi-emu zarzucono, że na Węgrzech w ciągu zaledwie 3 lat i 3 miesięcy wytoczono postępowanie sądowe przeciw 1,2 min osób, zaś postę­powanie administracyjne przeciw 1,15 min osób; setki osób zamordowano w efekcie sfabrykowanych oskarżeń (…).

Wywołaną przez reżim atmosferę powszechnej nienawiści do despotycznego systemu powiększał fakt, że na czele służby bezpie­czeństwa – okrutnych formacji AVO, a później AVH stali na ogół funkcjonariusze pochodzenia żydowskiego. Według ocen węgier­skiego historyka emigracyjnego C. Gati w książce „Magyaroszág a Kreml árnyékában (Węgry w cieniu Kremla): Sztab generalny policji politycznej, straszliwego AVO, a później AVH, składał się w 70 proc. z Żydów; awoszom przewodzili również dwaj szefowie żydowskiego pocho­dzenia: G. Péter (Auspitz) i V. Farkas (Wolf). (…)

Nieprzypadkowo żydowscy awosze szczególnie okrutnie znęcali się nad więźniami z węgierskich środowisk patriotycznych i katolickich. [33] I nieprzypadkowo szczególnie okrutnie katowali i poniżali patriotycz­nego skazanego na dożywotnie więzienie Prymasa Węgier Józsefa Mindszentyego.

Szczególnie fatalne konsekwencje dla Węgier przyniosła reali­zowana przez Rákosiego polityka gigantomachii, wielkich i kosztownych inwestycji przekraczających realne możliwości kraju. Rządy komunistów z „grupy moskiewskiej” dążyły do przekształ­cenia Węgier niemal całkowicie pozbawionych surowców w „kraj stali i żelaza”. Fatalną polityką rolną, niszczącą tzw. kułaków i wielką część tzw. średniaków oraz forsującą przyspieszoną kolek­tywizację metodami skrajnego przymusu, doprowadzono węgierską wieś do ruiny. Węgry, kraj o znacznie lepszych glebach niż Polska i o znacznie korzystniejszym dla rolnictwa klimacie, w latach 1952-1953 przeżywały klęskę głodu na wsi. Najbardziej wpływowy obok Rákosiego polityk owych lat E. Gerö winę za fatalne zaopatrzenie ludności zrzucał na wroga, który „poprzez masowe zakupy zorgani­zował sztuczne kolejki” i czynił wszystko „aby pogorszyć nasze zaopatrzenie”. Sugerowano, że wróg wykorzystuje suszę dla swych nikczemnych celów. Katastrofa gospodarcza, spowodowana na Wę­grzech przez politykę gospodarczą rządzącej kliki Żydów-komunistów, jest jednym z jaskrawych dowodów na to, jak nie­prawdziwe są uogólnienia przypisujące Żydom generalnie jako ta­kim wyjątkowe uzdolnienia gospodarcze. Obłędna polityka rządzą­cej czwórki Żydów-komunistów ostatecznie popchnęła Węgrów do jakże desperackiego narodowego powstania, sprowokowanego nota­bene przez politykę następcy Rákosiego – Ernö Gerö (Singera). Tysią­ce Węgrów zapłaciło życiem w walkach przeciwko dwóm sowiec­kim interwencjom za swój bunt przeciw antynarodowej polityce rządzącej kliki, której na próżno próbował się przeciwstawić węgier­ski komunista, ale patriota Imre Nagy. Za swój opór zapłacił życiem.

– Za pomoc w nowej sowietyzacji kraju pod rządami Kádára

Żydowscy komuniści kolejny raz odegrali fatalną rolę, gremial­nie śpiesząc na pomoc izolowanemu w narodzie węgierskim mario­netkowemu żołdowi Janosa Kadara, narzuconemu przez sowieckie [34] czołgi w listopadzie 1956 roku. Przypomnę tu jakże znamienny fakt. Węgierska partia komunistyczna (WPP) do października 1956 roku liczyła prawie 900 tysięcy członków na około 9,5 miliona mieszkań­ców Węgier. Po rozwiązaniu tej partii, zwolennicy Kádára od listo­pada 1956 roku tworzyli od podstaw nową partię komunistyczną (WSPR). Była ona jednak zdecydowanie bojkotowana przez wszyst­kich patriotycznie myślących Węgrów, którzy nie chcieli się pogo­dzić ze stłumieniem powstania i obalenia rządu I. Nagya. Liczby są wymowne – pod koniec listopada 1956 roku w nowej partii komuni­stycznej było zaledwie 30 tysięcy członków (tj. około 3,5 proc. człon­ków dawnej partii komunistycznej). I wtedy tym cenniejszy okazał się sukurs „internacjonalistycznych komunistów” – Żydów, dla któ­rych fakt zduszenia siłą Węgrów broniących niepodległości nie był duchową przeszkodą dla akceptacji marionetkowej, narzuconej przez Sowiety władzy. A był to sukurs tym bardziej znaczący, że na Węgrzech żyje największa społeczność żydowska w całej Europie środkowej. W samym tylko Budapeszcie mieszka około 100 tysięcy Żydów. Jak akcentował żydowski historyk György Litván w cytowanym już wystąpieniu na Hebrajskim Uniwersytecie w Jerozolimie w 1991 r.: w kraju trudny proces reorganizacji całkowicie rozbitej KP został w wielkiej mierze ułatwiony przez Żydów, którzy łączyli swe żydowskie obawy ze świadomością komunistyczną lub je nią zastąpili. W niektórych miejscach Żydzi byli pierwszymi czy nawet jedynymi stron­nikami partii Kádára (…). Wielu Żydów powróciło do policji politycznej, która stała się znów narzędziem politycznego odwetu lub się do niej przyłą­czyli. Żydzi-komuniści znowu w bardzo wielkim stopniu opanowali siły bezpieczeństwa i resort spraw zagranicznych propagandę, wy­dawnictwa, radio i telewizję. Przez całe dziesięciolecia członkiem Biura Politycznego KC PZPR i sekretarzem KC WSPR był Gyórgy Aczél (Appel), swoiste skrzyżowanie Urbana i Rakowskiego, zna­cząco przewyższające tego ostatniego talentem politycznym i wyrafinowanymi intrygami personalnymi. Aczél, bez wątpienia najbardziej przebojowy komunista żydowski po 1956 roku stworzył na Węgrzech ogromny, znakomicie prosperujący system sitwy „przyjaciół i znajomych Królika” złożony z różnych Żydów-komunistów i przystosowujących się do nich węgierskich karierowi­czów. Pod egidą Aczéla zadawano straszne, niszczące ciosy węgier­skiemu patriotyzmowi i tradycji narodowej, prześladując je jako [35] rzekome niebezpieczne przejawy patriotyzmu. Za te dziesięciolecia walki z patriotyzmem węgierskim, a przy okazji z przejawami histo­rycznej tradycji przyjaźni polsko-węgierskiej naszym węgierskim bratankom należą się od Żydów specjalne przeproszenia.

IV. Powinni przeprosić Czechów:

– Za wspieranie germanizacji i madziaryzacji Czech przed 1918 r.

Do czasu odzyskania niepodległości przez Czechy i Słowację w 1918 roku Żydzi zgodnie ze swą tradycyjną zasadą przystosowy­wania się do narodów rządzących wspierali germanizację i madziaryzację Czech i Słowacji. Stąd wywodziła się głęboka nieuf­ność twórcy niepodległego państwa czechosłowackiego Tomasza G. Masaryka do Żydów (wg G. Leśny: Der Slansky Prozess, „Osteuropa” 1953, Februar). Współpracownik T. Masaryka Vavro Grabov pisał w wydanych w 1946 roku wspomnieniach „Z mojego żiwota”, że Żydzi wyraźnie izolowali się od narodów uciskanych w Czechach i Słowacji, a równocześnie przystosowywali się do panujących naro­dów, „co oznaczało w naszym kraju, że popierali germanizację i madziaryzację”. Nawet po I wojnie światowej zaznaczały się bar­dzo ścisłe związki między mieszczaństwem niemieckim i żydowskim w Pradze i Brnie. Stąd czescy nacjonaliści uważali pra­skie żydostwo za „filię Niemców” (por. G. Leśny: op. cit.).

– Za rolę czeskich Żydów w komunizowaniu Czechosłowacji

Według niektórych świadectw, np. profesora Jakuba Goldberga, Żydzi w okresie międzywojennym mieli zdecydowanie najlepsze warunki w Europie. Na tym tyle trudno się dziwić gorzkim kryty­kom bardzo wydatnej roli, jaką zbolszewizowani Żydzi odegrali [36] w ubezwłasnowolnieniu Czechosłowacji w pierwszych latach po­wojennych i całkowitym podporządkowaniu jej sowieckiemu dyk­tatowi. Szczególnie negatywną role odegrał pod tym względem fa­natyczny stalinowiec, sekretarz generalny KP Czechosłowacji, dzia­łacz żydowskiego pochodzenia Rudolf Slansky (właśc. Salzmann). E. Taborsky pisał w wydanej w Princeton (USA) monografii historii komunizmu w Czechosłowacji 1948-60, iż Żaden członek KPCz nie był bardziej uporczywy w realizowaniu linii Moskwy i żaden nie symbolizował lepiej od Slanskyego podporządkowania Klemlowi (…). Po lutym 1948 r. atakował Gottvalda za „miękkość” twierdząc, że partia powinna była na­tychmiast po wojnie zagarnąć władzę w Czechach zamiast tracić czas na kompromisy z elementami burżuazyjnymi. Gorliwie tropił wrogów poli­tycznych.

Według opracowanego przez Geoffreya Wigodera „Słownika biograficznego Żydów (Warszawa 1998, s. 500) Slansky: Miał pełną kontrolę nad partią, służbą bezpieczeństwa i armią. Według „Czarnej księgi komunizmu” (Warszawa 1999, s. 400): Rudolf Slansky, sekretarz generalny KPCz od 1945 roku, lojalny stronnik Moskwy, przewodniczył „grupie pięciu”, specjalnemu organowi, którego zadaniem był bieżący nad­zór nad przebiegiem represji, i z tego tytułu zatwierdził dziesiątki wyroków śmierci. W podziemnym wydawnictwie Krąg opublikowano w 1985 roku tzw. „Zatajony dokument. Raport Komisji KC KPCz o procesach politycznych i rehabilitacjach w Czechosłowacji w latach 1949-1968”. Był to tekst raportu specjalnej komisji KC KPCz, powo­łanej w 1968 r. w czasie praskiej wiosny przez dubczekowskie kie­rownictwo. W dokumencie pisano (s. 14 książeczki wydanej w Kręgu), iż Slansky wiedział o stosowaniu niepraworządnych me­tod w bezpieczeństwie i armii. Referat Slanskyego na naradzie eta­towego aktywu partii w sali pałacu „Lucerna” 7 XII 1949 r. omawiał sposoby szukania i wykrywania wrogów zalecając, że przede wszystkim należy wykrywać „najniebezpieczniejszych” wrogów, którzy ukrywają się we własnych szeregach. Slansky wzywał do gorliwego tropienia ludzi ukrywających swe „prawdziwe burżuazyjno-nacjonalistyczne oblicze”. Według ocen komisji (s. 26 „Zata­jonego dokumentu”): Referat Slanskyego był kompletnym uzasadnieniem „powszechnej podejrzliwości, która nie mogła nie pociągnąć za sobą najcięż­szych następstw”. Slansky był szczególnie mocno odpowiedzialny za jakże niebezpieczny w skutkach atak na słowiańskich „nosicieli burżuazyjnego nacjonalizmu, który spowodował w rezultacie . [37] aresztowanie i stracenie po sfabrykowanym procesie Vładimira Clementisa, ministra spraw zagranicznych Czechosłowacji. Jednego Slansky nie przewidział mimo całej swej nadgorliwości, ze tak gor­liwie tropiąc wrogów politycznych stalinizmu sam w końcu stał się jego ofiarą, ba, główną postacią w procesie tzw. syjonistów w 1952 roku.

Kluczową pozycję Slanskyego wżyciu politycznym Czechosło­wacji wzmacniali inni komuniści pochodzenia żydowskiego, umieszczeni na szczególnie ważnych, wręcz strategicznych pozy­cjach komunistycznego państwa czechosłowackiego, względnie ko­munistycznej partii. Należeli do nich między innymi prawa ręka Slanskyego, Bedřich Geminder, zastępca sekretarza generalnego KC KPCz, Bedřich Rekin, szef wywiadu wojskowego, później wicemini­ster obrony narodowej, Rudolf Margolis, wiceminister handlu za­granicznego, odpowiedzialny za wspierane przez KPCz spółki han­dlowe, kontrolowane przez zachodnie partie komunistyczne, Otto Fischl, wiceminister finansów, świetnie poinformowany o różnych manipulacjach finansowych KPCz, Evžen Löbl, wiceminister handlu zagranicznego, Ludvik Frejka, kierownik wydziału gospodarczego kancelarii prezydenckiej, Otto Šling, sekretarz komitetu KPCz w Brnie, stolicy Moraw, André Simone, redaktor naczelny głównego dziennika partyjnego „Rude Pravo”, Vavro Hajdu, b. Wiceminister handlu zagranicznego, Artur London, były agent komunistycznych służb wywiadowczych w Szwajcarii i Francji po 1945 roku, a od 1949 roku wiceminister spraw zagranicznych (wszystkie wyżej wymie­nione osoby zostały w 1952 roku oskarżone w tzw. procesie grupy syjonistów wraz ze Slanskym).

Znamienne jest to, że dziś próbuje się maksymalnie wybielać osoby nawet najbardziej skompromitowane przestępstwami popeł­nianymi w imię komunistycznej władzy tylko dlatego, że stały się później ofiarami Stalina. Szczególnie skandaliczny przykład znajdu­jemy pod tym względem w wydanym w Warszawie w 2000 roku przez Alinę Całą i in. słowniku „Historii i Kultury Żydów Polskich”. W opracowanym przez A. Całą haśle Slansky znajdujemy tylko sze­rokie informacje o spreparowanych przeciw Slanskyemu fałszywych zarzutach, nie ma natomiast ani słowa o jego wcześniejszej krwio­żerczej roli w rozwijaniu stalinowskich represji. [38]

Ostatnio prysnął również mit Artura Londona, oskarżonego w procesie „syjonistów” b. Wiceministra spraw zagranicznych, któ­rego głośna książka L’aveu (Zeznanie) została sfilmowana z Yv Montandem w roli głównej. Przedstawiający się w niej jako niewin­ny, torturowany bohater, London był w rzeczywistości niegdyś pra­cownikiem kontrwywiadu Brygad Międzynarodowych, który szcze­gólnie gorliwie zajmował się tropieniem rzekomych „wrogów” we własnych lewicowych szeregach (por. A. Paczkowski: Po drugiej stronie biografii. Sprawa Artura Londona. „Wyznania archiwów. Praga-Paryż-Praga”, „Gazeta Wyborcza” 3 lutego 1997).

V. Powinni przeprosić Cyganów:

– Za monopolizowanie holocaustu

Żydowskiego pochodzenia dziennikarka „New York Timesa” Ewa Hoffman pisała na łamach „Gazety Wyborczej” z 19-20 lutego 2000 r., że: Żydowscy obrońcy wyjątkowości Holocaustu stanowczo odrzu­cają sugestie, by inne masowe tragedie zasługiwały na miano ludobójstwa. Holocaust to przeszłość dziwnie użyteczna, przekształcona w przeszłość z zazdrośnie i ostentacyjnie strzeżoną „marką”. Szczególnie widoczne są te żydowskie tendencje do monopolizowania Holocaustu wyłącznie dla Żydów na przykładzie tak mocno przemilczanej przez gros żydowskich autorów tragedii Cyganów, podobnie jak Żydzi prześladowanych przez nazistów wyłącznie z powodów rasowych. Pisałem już o skutkach tych prób zmonopolizowania holocaustu do Żydów w odniesieniu do Polski i Polaków. Mało się wie natomiast o tym, jak mocno żydowskie ten­dencje do monopolizowania holocaustu odbijają się na ich stosunku do Cyganów i jak wpłynęły na dość powszechne w świecie przemil­czenie i zapomnienie gehenny Cyganów w czasach II wojny świato­wej. A chodzi przecież o naród, który jako jedyny poza Żydami był konsekwentnie wyniszczany tylko ze względów rasowych przez Niemców w czasie wojny. Przypomnijmy, że w czasie wojny Niemcy wymordowali razem około 500 tysięcy Cyganów, co stanowiło bar­dzo znaczącą część ogółu Cyganów świata. Dziś, pomimo typowego [39] dla Cyganów w różnych krajach Europy bardzo silnego przyrostu naturalnego po wojnie, liczą oni zaledwie ok. 2 milionów osób.

Jak pisała Teresa Kuczyńska w tekście „Wyrzuceni z pamięci” („Tygodnik Powszechny” z 25 lutego 1990 r.): (…) wyrzucono Cyga­nów z pamięci. Tę zbrodnię do dzisiaj traktuje się w RFN całkiem inaczej niż zagładę Żydów. W przeciwieństwie do Żydów, którzy otrzymali od Niemców (zachodnich) oczywiście odszkodowania za prześladowania wła­sne oraz utratę bliskich, wielu Cyganów do dzisiaj bezskutecznie domaga się takiego zadośćuczynienia. Niestety nikt nie upomni się o nich, bo nie są w stanie stworzyć żadnego lobby (…) nie dysponują dostępem do środków przekazu. Nie stoi też za nimi własne państwo.

Znamienna jest lodowata obojętność, z jaką wielu najbardziej prominentnych Żydów odnosiło się do prób przypomnienia o holocauście Cyganów. Jakże wymowna pod tym względem była postawa żydowskiego pokojowego laureata Nagrody Nobla Elie Wiesela. Dopóki kierował międzynarodowym Komitetem ds. Holo­caustu w USA, Wiesel z uporem odrzucał wszelkie próby wprowa­dzenia jakiegokolwiek przedstawiciela Cyganów do tego gremium. Postawę Wiesela w tej sprawie ostro potępił sam Szymon Wiesenthal. Skąd wynikały i wynikają opory wielu prominentnych Żydów przeciw nagłaśnianiu sprawy zagłady Cyganów? Po pierwsze – przeszkadzałoby to w przedstawianiu Żydów jako rzekomo jedyne­go narodu, który był narażony na całkowite unicestwienie przez Niemców z powodów rasowych. Po drugie – mogłoby stworzyć konkurencję wobec żydowskich roszczeń do odszkodowań za eks­terminację. Po trzecie – część Żydów wyraźnie nie chce figurować obok Cyganów w roli narodu szczególnie skrzywdzonego przez nazistów ze względu na różne negatywne stereotypy krążące wokół Cyganów jako nacji. Rzecz zdumiewająca – Żydzi, którzy sami tylekroć padali ofiarą krzywdzących stereotypów, nie zrobili nic dla ich przełamania wobec Cyganów. W rezultacie do ostatnich niemal dni RFN „demokratyczna” administracja niemiecka wykorzystywała wciąż sprokurowane jeszcze przez nazistów rejestry z zaznaczeniem, że Cyganie są osobnikami wymagającymi specjalnej „kontroli, nie­bezpiecznymi dla społeczeństwa (T. Kuczyńska „Holocaust Cyga­nów”, „Nowy Świat”, 29 lutego – 1 marca 1992 r.).

Przykładem uporu w zawłaszczaniu holocaustu wyłącznie dla Żydów jest to, że powstający w Berlinie monumentalny pomnik [40] holocaustu, pod presją środowisk żydowskich, będzie upamiętniał wyłącznie eksterminację Żydów. Znów przemilczana będzie sprawa zagłady setek tysięcy Cyganów, podobnie jak milionów Polaków, Rosjan, Ukraińców, eta. Wszystko to potwierdza, iż nadal kontynu­owane są próby całkowitego przemilczania zagłady Cyganów przy jednoczesnym eksponowaniu wyłącznie holocaustu Żydów. Bo po­tężne lobby żydowskie nie widzi żadnego interesu w dzieleniu się martyrologią z Cyganami (a tym bardziej niemieckimi pieniędzmi w ramach odszkodowań za eksterminację), traktowanymi przez nie jako naród na marginesie innych narodów. Cóż, znów sprawdza się stare orwellowskie uogólnienie o „równych i równiejszych”.

VI. Powinni przeprosić Arabów:

– Za zbrodnicze masakry

Bardzo duża część Polaków dotąd nie wie o tym, że dzieje Izra­ela obciąża szereg okrutnych masakr bezbronnej, cywilnej ludności arabskiej, począwszy od największej z nich – w Deir Yassin w czasie wojny 1948 r. 9 kwietnia 1948 r. żydowscy terroryści z Irgunu, do­wodzonego przez Menachema Begina, wymordowali w arabskiej wiosce Deir Yassin 254 osoby, głównie kobiety, dzieci i starców. Przez dwa kolejne dni terroryści żydowscy zabijali w najokrutniejszy sposób swoje ofiary, niektórym z nich odcinając głowy. Według ofi­cjalnego raportu głównego przedstawiciela Międzynarodowego Czerwonego Krzyża w Jerozolimie dr. Jacquesa de Reyniera zamor­dowano 52 dzieci i rozcięto brzuchy 25 ciężarnych kobiet. Licznym Arabom, masakrując ich, obcięto genitalia. Jacąues de Reynier z obrzydzeniem wspominał, jak izraelska dziewczyna pyszniła się przed nim swym nożem ociekającym krwią (por. „The Globe and Mail” z 2 maja 1998 r. Zob. również opisy masakry w książce D.A. Mc Gowana i M.H. Ellisa „Remembering Deir Yassin”, New York 1998, s. 48,49,51).

Oficjalne władze izraelskie formalnie odcięły się od rzezi w Deir Yassin. Premier Izraela Ben Gurion publicznie nazwał Begina „Menachemem Hitlerem”. [41] Niemniej Izraelczycy zrobili wszystko, aby maksymalnie wykorzystać dla swych interesów psychologiczne efekty masakry, puszczając pogłoski o czekających Arabów dalszych rzeziach. Rezultatem był straszny exodus Arabów. 750 tysięcy Ara­bów w panice opuściło swoje domy, uciekając z terenów Palestyny przed wojskami izraelskimi. Izrael przeprowadził w ten sposób ogromną czystkę etniczną, zagarniając na trwałe ziemię i mienie setek tysięcy uchodźców arabskich. Jeszcze w kilkanaście lat później Begin pysznił się efektami ma­sakry Arabów w Deir Yassin. Twierdził, że nie byłoby państwa Izra­el bez „zwycięstwa” w Deir Yassin. Pisał: Ogarnięci trwogą Arabowie uciekali, krzycząc „Deir Yassin” (M. Begin „The Revolt. The Story of the Irgun”, Tel Awiw 1964, s. 162).

Masakra w Deir Yassin wywołała oburzenie światowej opinii publicznej. Grupa czołowych intelektualistów żydowskiego pocho­dzenia. Albert Einstein i Hannah Arent) napiętnowała Begina w liście otwartym, opublikowanym w „New York Times” z 4 grud­nia 1948 r. jako faszystę, a jego partię jako faszystowską. Niemniej w Izraelu nigdy nie ukarano sprawców rzezi Arabów w Deir Yassin, a główny odpowiedzialny za nią – M. Begin – został w wiele lat póź­niej nawet premierem Izraela. Dodajmy, że odpowiedzialność za rzeź w Deir Yassin obciążała również innego późniejszego premiera Izraela – Icchaka Szamira. W rzezi wzięły bowiem udział również zbrojne grupy związanego z nim Stern Gangu.

Kolejne dziesięciolecia przyniosły szereg dalszych masakr bez­bronnych cywili arabskich, głównie wieśniaków i to już nie przez zbrojne grupy terrorystów typu Irgunu i Stern Gangu, lecz przez żołnierzy regularnej armii izraelskiej.

Jednym z przykładów takich masowych zbrodni na Arabach był mord w wiosce Kafr Kasim 29 października 1956 r. Żołnierze izrael­scy wystrzelali tam z karabinów maszynowych 49 arabskich wie­śniaków, w tym 14 kobiet i małe dzieci w ramionach matek. Major Szmul Maliński, dowódca batalionu straży pogranicznej, który wy­dał rozkaz strzelania, pouczał żołnierzy: Nie ścierpię mazgajstwa! Za­pytany, jak należy postąpić z kobietami i dziećmi, major odpowie­dział: Niech Allach lituje się na ich duszami. Według książki obiektyw­nego żydowskiego badacza konfliktu blisko-wschodniego Alfreda M. Lilienthala „Druga strona medalu” (Warszawa 1965, s. 298). Sąd [42] Najwyższy Izraela wydał łagodne wyroki na wszystkich wojsko­wych winnych masakry w Kafr Kasim, a w końcu już po roku zostali zwolnieni w ramach amnestii. Natomiast nigdy nie ukarano spraw­ców wymordowania w 1956 r. przez Izraelczyków kilkuset jeńców egipskich. Ujawnione w 1995 r. fakty obciążały szereg wyższych wojskowych i polityków izraelskich, w tym dowódcę 890. batalionu w 1956 r., a później członka parlamentu Rafaela Ejtaniego, generała Ariela Szarona i ówczesnego szefa sztabu, a później premiera Izraela Icchaka Rabina (według E. Barbura „Przerwane milczenie”, „Gazeta Wyborcza” z 18 sierpnia 1995 r.).

Ariela Szarona, obecnego premiera Izraela, obciąża również parę innych masowych zbrodni na Arabach. Według książki byłego agenta Mossadu Victora Ostrowskiego i Claire Hay „By Way of Deception” (New York 1990, s. 317): Ariel Szaron już jako 25-letni dowódca dowodził raidem kommanda, które zabiło grupę niewinnych Jordańczyków, zmuszając premiera Ben Guriona do publicznych przeprosin. Sumienie Szarona najbardziej obciąża jednak dokonana przy jego przyzwole­niu i wsparciu ludobójcza masakra w dwóch obozach uchodźców palestyńskich: Sabrze i Szatili w 1982 r. Libańscy falangiści wymor­dowali wówczas w bestialski sposób ponad 1000 bezbronnych Pale­styńczyków: kobiet, starców i dzieci. Dowodzone przez gen. Szarona wojska ułatwiły całą rzeź, oświetlając teren masakry reflektorami i rakietami oraz blokując ofiarom drogę ucieczki. Masakra Palestyń­czyków w Sabrze i Szatili wywołała tak wielkie protesty w samym Izraelu, że generał Szaron został ukarany zdjęciem go z dowództwa. W pamięci Arabów zapisał się jednak na trwałe jako „rzeźnik z Libanu”. Nawet taki proizraelski „jastrząb” z „Gazety Wyborczej” jak Dawid Warszawski (Gebert) przyznawał w numerze z 6-7 stycz­nia 2001 r., że: Wybór Szarona na pewno zaś oznaczałby oddanie fotela premiera człowiekowi, który w 1982 r. okłamując i rząd, którego byt człon­kiem i cały naród, wplątał Izrael w krwawą wojnę w Libanie. Kosztowała ona życie ponad tysiąca Izraelczyków, wielokroć więcej ofiar po stronie arabskiej (…). Wreszcie byłby to wybór człowieka, który odpowiada za do­puszczenie do masakry w Sabra i Szatili (…). A jednak Izrael powierzył rząd człowiekowi z tak zbrodniczą przeszłością, sprawcy napaści na Liban, która kosztowała ten kraj około 40 tysięcy poległych bezbron­nych mieszkańców i człowiekowi odpowiedzialnemu za ludobójczą masakrę w Sabrze i Szatili. W lecie 2001 r. W popularnym programie [43] telewizyjnym „Panorama” brytyjskiej BBC przypomniano rolę obec­nego premiera izraelskiego w umożliwieniu krwawej masakry w Sabrze i Szatili i zaapelowano o postawienie go przed Trybunałem Międzynarodowym w Hadze.

Izraelczycy niejednokrotnie splamili się nieludzkim ostrzeliwa­niem lub bombardowaniem zbiorowisk palestyńskich uchodźców, powodując rozliczne ciężkie straty wśród tysięcy niewinnych ludzi. Najdramatyczniejszym wydarzeniem tego typu było izraelskie bom­bardowanie szyickiej wioski Kana w Libanie, które spowodowało natychmiastową śmierć 101 cywilów, w większości kobiet i dzieci. Wiele innych poniosło ciężkie rany i obrażenia. Między innymi w rezultacie masakry w Kanie 30 dzieci arabskich przeżyło, ale bez rąk i nóg.

Na łamach brytyjskiego „The Independent” ukazał się wstrząsa­jący artykuł dziennikarza Roberta R. Fiska, naocznego świadka ma­sakry. Fisk pisał: Kana, południowy Liban. – To była masakra. Od czasów Sabry i Szatili nie widziałem niewinnych ludzi tak pomordowanych. Libańscy uchodźcy: kobiety, dzieci i mężczyźni leżeli stertami ciał z urwanymi rękami i nogami, bez głów, rozczłonkowani. Było ich ponad stu (…) dziewczyna trzymała w ręku ciało siwowłosego mężczyzny, kołysała je wciąż w swych ramionach, z bezsilnym płaczem wypowiadając wciąż te same słowa: „Mój ojciec, mój ojciec” (…). Izraelska rzeź cywilów w tej straszliwej 10-dniowej ofensywie była tak bezwzględna, tak dzika, że nikt w Libanie nie zapomni tej masakry. W sobotę zaatakowano ambulans, dzień wcześniej zabito siostry miłosierdzia w Yohmor, cztery dni temu izraelska rakieta oderwała głowę 2-ktniej dziewczynki. Wczoraj rano Izraelczycy zamordowali 12-osobową rodzinę – najmłodszym jej członkiem było 4-letnie dziecko, gdy pilot izraelskiego helikoptera wystrzelił rakiety w ich dom (R. Fisk „Massacre in Sanctuary. Eyewitness”, „The Independent”, 19 kwietnia 1996 r.).

Publicysta izraelskiego dziennika „Haaretz” Ari Shavit we wstrząsającym artykule dał wyraz swemu oburzeniu z powodu bar­barzyńskiej masakry popełnionej przez żołnierzy jego narodu, pisząc: Zabiliśmy 170 ludzi w Libanie w ostatnim miesiącu. Większość z nich była uchodźcami. Wielką część pośród nich stanowiły kobiety, dzieci i.starcy. 9 cywili, w tym 2-letnie dziecko i 100-letni staruszek, zostało zabi­tych we wsi Sachmor. Jedenastu cywili, w tym siedmioro dzieci, zabito w mieście Nabatiyech. (…) We wsi Kana zabito 102 osoby (…). ]ak łatwo zabiliśmy ich – bez wylania łzy, bez powołania komisji śledczej – bez zapełnienia [44] ulic demonstracjami protestu (…). Masakra jest masakrą. Nawet, jeśli to jest masakra izraelska (por. A. Savit „How Easily We Killed Them”, „The New York Times”, 27 maja 1996 r.).

Jak widać z opisanych tu przykładów masakry na bezbronnych arabskich cywilach nie przeszkodziły w późniejszych błyskotliwych karierach sprawców tych rzezi, którzy stawali się nawet premierami Izraela jak Begin, Szamir, Rabin, Szaron. W ich cieniu pozostają kariery różnych pomniejszych zbrodniarzy typu Szmula Lahisa, opisanego przez izraelskiego naukowca – prof. Izraela Shahaka. Prof. Shahak przypomniał, że Lahis był odpowiedzialny za masakrę od 50 do 75 arabskich wieśniaków uwięzionych w meczecie po tym, jak ich wioska została zdobyta przez armię izraelską w czasie wojny 1948-1949 r. Według prof. Shahaka: Lahis stanął przed sądem, odbyła się „formalna” rozprawa, po czym został on przez Ben Guriona ułaskawiony. Z czasem stał się szanowanym adwokatem, a pod koniec lat 70. został mianowany Dyrektorem Generalnym Agencji Żydow­skiej (która w rzeczywistości jest organem wykonawczym ruchu syjoni­stycznego). Na początku 1978 r. przez łamy prasy izraelskiej przetoczyła się dyskusja na temat przeszłości Lahisa, lecz nikt ani rabini, ani uczeni w Piśmie nie zakwestionowali samego ułaskawienia, jak i kwalifikacji Lahisa na to stano­wisko. Nominacja nie została cofnięta (I. Shahak „Żydowskie dzieje i religia”, Warszawa-Chicago 1994, s. 155).

– Za śmierć tysięcy bezbronnych Arabów, padłych na skutek izraelskiego terroru

Tysiące bezbronnych Palestyńczyków, w tym setki dzieci padło od kuł izraelskich w czasie pacyfikacji różnych rozruchów, w tym dwóch kolejnych palestyńskich powstań (intifad). Nawet w związa­nym z lobby żydowskim, kanadyjskim „The Toronto Star” z 20 listo­pada 1996 r. przyznawano, że: Niezależni badacze wyliczyli 1251 przy­padków, w których izraelskie wojska zabiły Palestyńczyków podczas i po powstaniu 1987-1993 na okupowanym przez Izrael Zachodnim Brzegu i w Strefie Gazy. Według francuskiego „Le Monde” z 12 września 1993 r. Wśród zastrzelonych przez Izraelczyków Palestyńczyków było 233 dzieci poniżej 17 lat. Według „Le Monde” oficjalne źródła wojskowe oceniały na około 20 000 liczbę osób rannych od strzałów z broni palnej, podczas gdy agencja ONZ podawała w tym przypadku [45] liczbę aż 90 000 osób. Równocześnie na łamach „Le Monde” oce­niano, że corocznie około 20 000 osób było torturowanych w czasie śledztwa. Dodajmy do tego dane podane przez Davida Yallopa w książce „W pogoni za szakalem” (Warszawa 1994, s. 345). Według niego już w czasie pierwszego roku rozprawy z intifadą w ramach represji izraelskich zniszczono 560 budynków i wyrwano z korze­niami ponad tysiąc drzew oliwnych i owocowych.

Kolejne ponad pół tysiąca Palestyńczyków, w tym bardzo wiele dzieci, zginęło w czasie najnowszej intifady (z kamieniami przeciw czołgom) w latach 2000-2001. Barton Gellman, autor korespondencji z Jerozolimy we wspomnianym numerze „The Toronto Star” wska­zywał, jak wielkie jest w Izraelu lekceważenie dla wartości życia poszczególnych Arabów, pisząc: Izraelski sąd wojskowy skazał czterech żołnierzy za zastrzelenie 18-letniego Palestyńczyka na Brzegu Zachodnim. Potem ogłoszono wyrok – l godzina w więzieniu z zawieszeniem, i kara jednej izraelskiej agory, czyli mniej niż cent. Gellman przypomniał, że po zabiciu razem około 1251 Palestyńczyków wiatach 1987-1993 przez Izraelczyków skazano wszystkiego czternastu żołnierzy, przy tym jedenastu z nich otrzymało wyroki z zawieszeniem albo nakaz wykonania prac społecznych dla osiedla.

W trudnej do posądzenia o antyizraelską stronniczość „Gazecie Wyborczej” z 29 stycznia 2001 r. pisano pod tytułem „Licencja na zabijanie”, że Nahum Korman, osadnik żydowski, który w 1996 r. zabił palestyńskie dziecko, wykpił się w okręgowym sądzie jerozolimskim sze­ścioma miesiącami prac społecznych na rzecz swego osiedla oraz grzywną.

– To jasny sygnał dla osadników, że życie Palestyńczyka jest niewiele warte. Mogą bezkarni zabijać Palestyńczyków na Zachodnim Brzegu Jorda­nu – powiedział „Gazecie” Tomer Feffer, rzecznik izraelskiej organizacji obrony praw człowieka B’Tselem (…).

Niezwykle rzadko sprawca Izraelczyk staje przed sądem, a jeśli już, to z reguły zostaje uniewinniony lub skazany na łagodną karę (…). Nawet, gdy sporadycznie dochodziło do poważnych wyroków wobec Izraelczyków, interweniował prezydent i korzystał z prawa łaski.

W październiku 2000 r. w telewizji całego świata pokazano jakże wymowny dowód izraelskiego okrucieństwa wobec Arabów. Telewi­dzowie oglądali scenę zabicia przez izraelskich snajperów 12-letniego chłopca palestyńskiego Mohammada Aldura, którego ojciec bezsku­tecznie próbował osłonić własnym ciałem przed strzelającymi doń świadomie z zamiarem zabicia izraelskimi żołnierzami. Widać było [46] rozpaczliwie gestykulującego ojca, na próżno błagającego o życie synka. Kataw Zar pisał w korespondencji z Tel Awiwu w „Najwyższym Cza­sie!” z 14 października 2000 r., iż: Adira został faktycznie rozstrzelany przez izraelskich snajperów, i dodawał: Obraz ojca starającego się zasłonić dziecko przed kulami nie różni się wiele ze scen zapamiętanych z Powstania Warszaw­skiego 1944 r. (…). Zdjęcie zastrzelonego Mahometa Adiry przypomniało mi znaną fotografię z warszawskiego getta, przedstawiającą żydowskiego chłopca stojącego przed niemieckimi żandarmami z rękami podniesionymi do góry.

– Za grabież ziemi arabskiej

Do 1948 roku ogromna część ziemi posiadanej dziś przez Żydów w Izraelu należała do Arabów. Ucieczka 750 tysięcy Arabów z terenów zagarniętych przez Izrael w 1948 roku i kolejne ucieczki mas uchodźców arabskich po przegranej wojnie z Izraelem w 1967 roku umożliwiły zagarniecie ich ziem przez Żydów. Izrael nigdy nie zgodził się na powrót palestyńskich uchodźców do swych domostw, skazując ich w ten sposób na dziesięciolecia strasznej wegetacji i nędzy. Systematycznie grabiono również i ziemie tych Arabów, którzy pozostali w Izraelu, poddając ich różnorodnym formom dys­kryminacji. Niejednokrotnie izraelskie kibuce dokonywały różno­rodnych samowolnych „konfiskat” pól uprawnych sąsiednich wio­sek arabskich (wg A.M. Lilienthala: op.cit., s. 292).

Korespondent francuskiej agencji AFP w Tel Awiwie Mariusz Schattner opisał jak w 1967 roku władze izraelskie zaczęły przepro­wadzać „oczyszczanie” wschodniej Jerozolimy z Arabów: 10 czerwca izraelskie spychacze zaczęły równać z ziemią arabską dzielnicę Mograbis, by opróżnić obszerny plac przed Ścianą Płaczu. Ponad sto rodzin arabskich zostało siłą wyrzuconych z domów, dano im trzy godziny na wyprowadze­nie się. 27 czerwca Kneset przyjął poprawkę podporządkowującą wschodnią część miasta administracji izraelskiej, co oznaczało aneksję. Nowe granice miasta zostały wyznaczone tak, aby objąć jak najwięcej terenów i jak naj­mniej Palestyńczyków (M. Schattner „Wojna, świętość, Mit”, „Gazeta Wyborcza” 6-7 stycznia 2001 r.).

Adwokat z Jaffy Tarrid Jahszan mówiła w wywiadzie dla „Ty­godnika Powszechnego” o przerażających wręcz przejawach dys­kryminowania Palestyńczyków w Izraelu, zapytując: Czy możesz [47] sobie wyobrazić uzasadnienie dla prawa, które mówi, że Arabom nie wolno budować w Jaffie domów, więcej, nie wolno im swoich domów remontować? Tak było tutaj w latach 70. (wywiad A. Grupińskiej z T. Jahszan „Je­stem palestyńską Izraelką”, „Tygodnik Powszechny” 15 październik 2000 r.). W okresie od 1977 roku do początku lat dziewięćdziesiątych znacząco przyspieszono tworzenie nowych osiedli żydowskich na okupowanych obszarach arabskich. Już w 1994 r. istniało tam ponad 140 takich osiedli ze 120 tysiącami mieszkańców.

W efekcie ciągłych grabieży ziemi arabskiej w strasznie przelud­nionej strefie Gazy, gdzie mieszka 1,1 miliona Palestyńczyków na terenie o powierzchni 365 km2, ponad jedna trzecia gruntu, w tym najlepsze pola i winnice należy do zaledwie 7 tyś. osadników izrael­skich. Polityka wydzierania Arabom ziemi i budowy wciąż nowych osiedli żydowskich na terenach okupowanych przez Izrael staje się źródłem kolejnych jątrzących konfliktów. Szczególnie jaskrawym tego przykładem jest wybuchowa sytuacja w Hebronie. Poprzez agresywną politykę osiedleńczą doprowadzono do usadowienia w samym centrum miasta około 300 ekstremistycznych Żydów pod ochroną armii izraelskiej pośród ponad 100 tysięcy Palestyńczyków. Ufni we wsparcie przeważających sił militarnych Izraela osadnicy żydowscy nierzadko podejmują prowokacyjne akcje zbrojne wobec Arabów. I tak na przykład 14 lipca 2001 r.osadnicy otworzyli ogień do grupy Palestyńczyków, raniąc ciężko ośmioletnia dziewczynkę (wg „Ga­zety Wyborczej” z 16 lipca 2001 r.).

Żydzi, którzy zagrabili tak wiele arabskiego mienia, ani myślą o zwrocie domów i gruntów bezwzględnie wypędzonych przez nich Palestyńczykom. I jakoś żaden senator ikongresman amerykański nie gardłuje o naprawie krzywdy setek tysięcy arabskich ofiar żydowskich grabieży, wegetujących w obozach. Nikt nie słyszy też o pozwach Arabów przeciw Żydom do sądów w Nowym Jorku czy Chicago.

– Za szowinistyczną dyskryminację Arabów

Były minister w rządzie Rabina – Szulamit Aloni, odpowiadając na pytanie redakcji „Tygodnika Powszechnego”, dlaczego od 1948 roku nie udało się choć trochę zmniejszyć ogromnej przepaści mie­dzy Arabami izraelskimi a Żydami, powiedziała: Bo oni są mniejszością,[48] żyją w osobnych enklawach, a Żydów niespecjalnie obchodzi, że w jakiejś wiosce arabskiej nie ma wody, że arabskie szkoły są tak biedne, że szkół nie przypominają”. Na kolejne pytanie redakcji „Tygodnika Po­wszechnego” dlaczego kolejne rządy izraelskie nie zmieniają tej sy­tuacji, Aloni odpowiedziała: Bo ciągle potrzebne im są pieniądze na nowe osiedla (dla Żydów – J.R.N.) na Zachodnim Brzegu! Zabraliśmy im zie­mię, nie daliśmy nic. Mamy tu 30 wiosek, z których ludzie uciekli w 1948 r. i do dziś żyją w obozach przejściowych! A tam nie mają nic, absolutnie nic! Tak, to jest rasistowski kraj! (z wywiadu z S. Aloni, „Tygodnik Po­wszechny” 21 marca 1999 r.).

Podobnie ocenił atmosferę w Izraelu słynny skrzypek pochodze­nia żydowskiego Yehudi Menuhin. W wywiadzie dla francuskiego „Le Figaro” w styczniu 1998 r. napiętnował on zaborczą izraelską politykę aneksji, porównując postępowanie władz izraelskich do tego, co się działo w nazistowskich Niemczech (wg tekstu w kanadyjskim „The Toronto Star” z 23 stycznia 1998 r.: Atmosphere in Israel Nazi-like, violinist says). Warto przypomnieć, że nawet w Izraelu znalazł się odważny i bezkompromisowy myśliciel, autor kilkudziesięciu książek, filozof i etyk Jeszajsu Lejbowicz, który pu­blicznie nazwał izraelskie wojska „judeo-nazistami”, a demokrację izraelską „hucpowatym kłamstwem” (wg „Gazety Wyborczej” z 26 sierpnia 1994 r.).

VII. Powinni przeprosić Amerykanów:

– Za rolę Żydów w Komunistycznej Partii USA

Radykalni Żydzi odegrali bardzo niechlubną rolę w rozwoju amerykańskiej partii zdrady narodowej – Komunistycznej Partii USA. Według Richarda Greena, autora ogromnie interesującego tekstu na temat polityki zagranicznej Hollywood, publikowanego na łamach periodyku „The National Interest” latem 1991 r., cała amery­kańska partia komunistyczna nosiła „silne piętno żydowskiego ra­dykalizmu”. W ocenie Greena środowisko żydowskie w pewnym czasie tworzyło blisko połowę członków Komunistycznej Partii USA. Żydem był najsłynniejszy teoretyk KP USA Herbert Aptheker. Skąd [49] wywodziło się tak wielkie poparcie Żydów amerykańskich dla ko­munistów i ZSRR w dobie stalinizmu? Jacek Kalabiński tłumaczył w „Rzeczypospolitej” z l grudnia 1997 r. to poparcie tym, że główną część amerykańskiej społeczności żydowskiej stanowią potomkowie emigrantów z Rosji i Europy Wschodniej (…) Imigranci ci pochodzili z nastawionej lewicowa, zradykalizowanej biedoty. Dla tych ludzi Wielka Socjalistyczna Rewolucja Październikowa była naprawdę wielka i socjalistyczna. Miała ziścić ideały sprawiedliwości społecznej i położyć kres antysemityzmowi, który wygnał Żydów z Rosji. To oni zakładali komi­tety solidarności z Rosją radziecką, byli najbardziej aktywnymi działaczami KP USA (…).

Szokujący jest fakt, jak mało nauczyło tych Żydów amerykańskich imperialistyczne zachowanie Rosji stalinowskiej i docierające przecież wciąż do USA wieści o ludobójczym sowieckim terrorze. Jeszcze w latach 60. i 70. Żydzi stanowili połowę ogółu aktywnych komunistów w USA i cztery piąte jej aparatu przywódczego – według oceny żydow­skiego autora Nathana Glazera. Dodajmy tu, co pisał Kalabiński w „Rzeczypospolitej”, że właśnie w latach 60. kolejne pokolenie żydow­skie, zwane w USA „dziećmi czerwonych pieluch” stanęło „w pierw­szym szeregu ówczesnych lewacko-anarchistycznych ruchów studenc­kich”. Żydzi Abbie Hoffman ijerry Rubin przewodzili marksistow­skiemu odłamowi ruchu hippisów.

– Za rolę Żydów w szpiegostwie na rzecz Sowietów

Zbolszewizowani Żydzi odegrali ogromną rolę w zdobywaniu w USA najdonioślejszych tajemnic szpiegowskich na rzecz Związku Sowieckiego. Swego rodzaju ponurym symbolem pod tym względem jest szpiegowska para Juliusza i Ethel Rosenbergowie, stracona za prze­kazanie Sowietom tajemnic amerykańskiej bomby atomowej. Para ta należała do osławionej prosowieckiej siatki szpiegowskiej, złożonej niemal wyłącznie z Żydów (poza jednym wyjątkiem Alfreda Slacka). Żydami byli skazani za szpiegostwo Abraham Brothman, Klaus Fuchs, Harry Gold, David Greenglass, Miriam Moskowitz, Sidney Weinbaum i wydany USA po ucieczce do Meksyku Morton Sobell. Żydzi stanowili większość w innych większych aferach szpiegowskich w USA. Począwszy [50] od wykrytej już w 1945 roku afery „Amerasia” (od nazwy związa­nego z komunistami magazynu prasowego, wydawanego przez Philippa Jaffe). Okazało się, ze współdziałała z Jaffe grupa osób żydowskich z Brooklinu Andrew Roth i Marek Gayn (Julius Ginsberg), zajmowała się wykradaniem tajnych dokumentów z teczek Departamentu Stanu. Później wykryto aferę szpiegowską Judith Coplin, przyłapanej na gorącym uczynku przekazywania sowieckiemu agentowi tajnych kar­totek Departamentu Sprawiedliwości. Głośna była również sprawa wspierających działania szpiegowskie przeciw USA tajnych przywód­ców amerykańskiej partii komunistycznej: Gerhardta Eislera i J. Petersa (Goldberga).

Dopiero w ostatnich latach dowiedziano się nieco więcej o roli innego, jakże niebezpiecznego, sowieckiego agenta żydowskiego pochodzenia w USA Morrisa Cohena, zmarłego w Moskwie 1995 roku. W rosyjskiej „Komsomolskiej Prawdzie” napisano: To właśnie dzięki Cohenowi konstruktorzy radzieckiej bomby atomowej zdobyli szcze­gółową dokumentację techniczną w tej sprawie wprost z tajnego laborato­rium Amerykanów w Los Alamos w Stanie Nowy Meksyk (por. G. Jankowski: Kradzież wieku. Jak ZSRR wykradł USA broń atomową, „Życie Warszawy” 7 lipca 1995 r.). W Polsce ciągle bardzo niewiele wie się o ogromnych rozmiarach działań szpiegowskich Żydów w USA na rzecz Związku Sowieckiego.

– Za forsowanie skrajnie proizraelskiej polityki kosztem narodowych interesów USA

Siła żydowskiego lobby w USA decyduje o utrzymywaniu stałej bardzo dużej pomocy gospodarczej Stanów Zjednoczonych dla Izra­ela. Co roku Izrael otrzymuje ok. 3 miliardów dolarów podstawowej pomocy amerykańskiej (1,8 miliarda pomocy gospodarczej i 1,2 mi­liarda w uzbrojeniu). Dodatkowo Izrael korzysta jednak z dodatkowych dużych funduszy – na przesiedlanie Żydów z Rosji, kampanię antyterrorystyczną itp. Niektórzy specjaliści oceniają tę dodatkową pomoc na dalsze 3 miliardy dolarów. Wielu Ameryka­nów pogodziło się z tak dużą pomocą dla Żydów Izraela w imię wspierania państwa ludzi, wywodzących się z narodowości, która przeżyła tak ciężkie doznania w dobie nazistowskich prześladowań. [51] Wzburzenie wielu polityków, a tym bardziej tysięcy zwykłych oby­wateli amerykańskich, wywołuje jednak sposób wykorzystania tej pomocy. To, że tak szczodrze wydawana przez USA pomoc nie słu­ży w ostatecznym rachunku polityce zbliżenia Izraela z arabskimi sąsiadami. Że Izrael wykorzystuje pomoc USA dla prowadzenia tym bardziej aroganckiej polityki siły, nierzadko prowadząc przez to również do pogorszenia stosunków USA z krajami Bliskiego Wschodu i całym światem muzułmańskim. Szczególnie gorzkie pod tym względem były amerykańskie doświadczenia z polityką Begina (jego agresją na Liban), Netanjahu i dziś Sharona. Wszyscy ci pre­mierzy łączyli skrajnie agresywną politykę wobec państw arabskich ze skrajną polityką dyskryminacji rzesz Palestyńczyków w ich kra­jach, blokując tak oczekiwane przez USA szansę dojścia do jakiegoś modus vivendi izraelsko-palestyńskiego. Co więcej, okazało się, że Izrael, korzystający z amerykańskich dostaw najnowocześniejszych amerykańskich technologii zbrojeniowych, potajemnie odsprzedał wiele z nich komunistycznym Chinom za miliardy dolarów. W ten sposób podejmował w praktyce działania zagrażające bezpieczeń­stwu samych Stanów Zjednoczonych.

Dodatkowe powody do niezadowolenia Amerykanów przynio­sła sprawa Jonathana Pollarda, amerykańskiego Żyda, który wyko­rzystał swą pracę w wywiadzie marynarki wojennej USA do działal­ności szpiegowskiej na rzecz Izraela. Pollard dostarczył Izraelczykom tysiące strategicznych dokumentów, co spowodowało po wy­kryciu jego zdrady skazanie go na dożywotnie więzienie. Sprawa ta jednoznacznie wpłynęła jednak na wzrastającą powściągliwość CIA i amerykańskiego wywiadu wojskowego wobec Żydów. Jak akcen­tował w polonijnym „Dzienniku Związkowym” świetnie poinfor­mowany w sprawach Izraela dziennikarz żydowskiego pochodzenia Henryk Szafir: Wyższy funkcjonariusz Mossadu, który prosił o zachowanie anonimowości mówi, że Amerykanie cierpią na „syndrom Pollarda” i coraz częściej wychodzą z założenia, że żydowscy obywatele Ameryki są „mniej pewni i mniej lojalni” od obywateli nieżydowskich. [52]

– Za rolę zdominowanego przez Żydów Hollywood w rozbijaniu tradycyjnych wartości

Kilka lat temu Leonard Fein pysznił się na łamach żydowskiej gazety z Chicago – „Chicago Jewish Star” z 10 stycznia 1997 r., że to nie Żydzi asymilują się do USA, to Ameryka się asymiluje do Żydów. Szczególną rolę w tym podbijaniu duchowym USA odgrywa całko­wicie zdominowany przez Żydów Hollywood. W wielkim żydow­skim periodyku ilustrowanym „Moment” (numer z sierpnia 1996 r.) nie bez racji pyszniono się wielkimi literami na stronie tytułowej: Jews Run Hollywood (Żydzi dominują w Hollywood). Problemem jest tylko to, jakie są skutki tej dominacji. A są one bardzo żałosne. Jak ujawnił autor świetnej książkowej analizy roli Hollywood Michel Medved (notabene sam żydowskiego pochodzenia) Hollywood kon­sekwentnie zwalcza tradycyjne wartości, religię chrześcijańską, ame­rykański patriotyzm, rodzinę.

VIII. Powinni przeprosić amerykańskich Murzynów:

– Za rolę kupców żydowskich w handlu niewolnikami

W Polsce bardzo niewiele wie się do dziś o ogromnej roli od­grywanej przez handlarzy żydowskich począwszy od XVIII wieku w handlu murzyńskimi niewolnikami. Przyznawali tę rolę w swoim czasie również znani autorzy żydowscy. Na przykład Marc Raphael w książce „Jews and Judaism in the United States. A Documentary History” (New York 1983) pisał: Żydowscy handlarze grali wielką rolę w handlu niewolnikami. Faktycznie żydowscy handlarze często dominowali w amerykańskich koloniach, czy to francuskich (Martynika), brytyjskich, czy też holenderskich (…) Isaac Da Costa z Charlestonu w latach 1750, David Franks z Filadelfii w latach 1760 i Aaron Lopez z Newport pod koniec [53] lat 1760 i na początku lat 1770 dominowali żydowskim handlem nie­wolników na kontynencie amerykańskim. Warto dodać, że dziś, gdy wielu Murzynów amerykańskich występuje z roszczeniami o od­szkodowania za czas niewolnictwa Murzynów, ich roszczenia ude­rzają silnie również w amerykańskich Żydów. Dodajmy, że stanowi to jeden z elementów antyżydowskości bardzo mocno nasilającej się w ostatnich latach wśród amerykańskich Murzynów.

IX. Żydzi powinni przeprosić Żydów

Tytuł ostatniego rozdziałku jest dość paradoksalny, ale tylko na pozór. Chce pokazać prawdę o podziałach wśród samych Żydów, z których wciąż niedostatecznie zdajemy sobie sprawę.

– Byli członkowie Judenratów, policji żydowskiej, b. kapo i ich potomkowie powinni przeprosić potomków ofiar holocaustu

Setki tysięcy Żydów zginęło w toku służalczych działań Judenra­tów, policji żydowskiej i b. żydowskich kapo wobec niemieckich nad­zorców. Po wojnie Izrael i organizacje żydowskie wybrały – wbrew postulatom Szymona Wiesenthala – politykę całkowitego zapomnienia o zbrodniach popełnionych przez Żydów przeciw Żydom, na rozkaz nazistów. Przeproszenie za te nieludzkie zbrodnie (gdy policjanci ży­dowscy częstokroć prowadzili na śmierć własnych rodziców, żony, córki), to i tak najłagodniejsza forma zadośćuczynienia. Z tą swoją „hańbą domową” Żydzi powinni się wreszcie rozliczyć.

– Żydzi amerykańscy, kanadyjscy i izraelscy powinni przeprosić Żydów europejskich

Żydzi amerykańscy i kanadyjscy powinni przeprosić Żydów eu­ropejskich za to, że przez swój skrajny egoizm i bierność uniemożli­wili uratowanie wielu dziesiątków Żydów europejskich, dosłownie [54] nie kiwnęli palcem w ich obronie. Żydzi izraelscy powinni przepro­sić Żydów europejskich za politykę swych przywódców: Ben Guriona i Grünbauma, którzy uznali tworzenie podstaw państwowości żydowskiej w Palestynie za sprawę o wiele ważniejszą od ratowania jak największej liczby Żydów europejskich od zagłady.

– Żydzi antypolscy powinni przeprosić Żydów – polskich patriotów

Żydzi antypolscy i Żydzi tchórzliwi, nie zabierający ze strachu lub przez „solidarność plemienną”, głosu w obronie oczernianych Polaków powinni przeprosić niestety niezbyt dziś licznych Żydów -polskich patriotów za szkody, jakie przynoszą obrazowi Żydów w Polsce. Powinni bić się w piersi za fatalne zaprzepaszczenie tego kapitału sympatii do Żydów, jakie pracowicie próbowali wypraco­wać przez stulecia polscy patrioci pochodzenia żydowskiego, od Berka Joselewicza, Askenazego, Feldmana i Juliana Unszlichta do Mariana Hemara, Mieczysława Grydzewskiego. Powinni przeprosić żyjących jeszcze dziś polskich patriotów pochodzenia żydowskiego, tak wspaniałe postacie jak Dora Kacnelson, za ogromne szkody, jakie wyrządzili polskiemu zaufaniu do Żydów.

– Żydzi-komuniści i wybielacze komunizmu powinni przeprosić Żydów-antykomunistów

Trudno przecenić obraz szkód, jakie wyrządzili obrazowi Żydów w Polsce po wojnie Żydzi-komuniści, od Bermana do Urbana. Dziś niewielu Żydów przyznaje się formalnie do komunizmu, ale za to jakże wielu Żydów polskich w Polsce i zagranicą aktywnie działa na rzecz wybielania komunizmu. Ich symbolem jest bruderszaft Michnika z Jaruzelskim i ciągle działanie „Gazety Wyborczej”, tak usilnie dążącej do sojuszu Unii Wolności z postkomunistami. Wybielacze komunizmu ze środowisk żydowskich są szczególnie mocno odpo­wiedzialni za utrwalanie stereotypu żydokomuny i przemilczanie jakże odmiennych pięknych tradycji niezłomnego antykomunizmu Hemara, Grydzewskiego, Mantela, Tyrmanda czy Lichtena. Wyrzą­dzają niepowetowane szkody obrazowi Żydów, prowadząc do ciągłego [55] utożsamiania ich ze zbrodniczą komunistyczną ideologią tota­litarną. Ilu z nich zdobędzie się kiedyś na przeprosiny za te szkody?!

– Żydzi-fanatycy powinni przeprosić Żydów-rzeczników dialogu

W czasie gdy w Izraelu dominuje w najlepsze fanatyzm państwa wyznaniowego, nie można zapominać o tych wszystkich, którzy jak profesor Israel Shahak, próbują walczyć przeciw żydowskiej religij­nej „czarnej sotni”, próbują napiętnować żydowski ekstremizm antychrześcijański i antyarabski. Czy znajdą się pośród tak licznych i rządzących dziś w Izraelu fanatyków ludzie, którzy pójdą drogą Szawła, nawróconego naprawdę i raz na zawsze wyrzekną się przemocy i fałszu? Tak jak to zrobił słynny amerykański Żyd Natanson, niegdyś czołowy aborcjonista, dziś niezłomny obrońca życia.

 

Jedna uwaga do wpisu “cz.II, Kogo muszą przeprosić żydzi?

  1. Długi żydów wobec Polski to kwota 25,06 bilionów dolarów
    Wyobraźcie sobie 342 pociągi z 40 wagonami pełnymi złota – tyle są winni żydzi Polakom !! To nie żart to realne pieniądze jakie żydzi pożyczyli od Polaków w złocie !

    Maksymalnie długi pociąg towarowy według obecnych przepisów może zawierać 43 wagony. Jeśli użyjemy czteroosiowych wagonów towarowych o ładowności 40 ton, to taki pociąg może być załadowany 1720 – tonami złota. Ile takich pociągów jest niezbędnych do przywiezienia tego złota do Polski:
    N= 589015,00 ton złota/(1720ton/pociąg) = 342 pociągi
    Suma 25,06 bilionów USD obejmuje jedynie krótki okres polsko – żydowskich kontaktów finansowych.
    Ile są obecnie Żydzi winni Polsce i Polakom z racji wzajemnych nieuczciwych relacji pożyczkowych od początku ich osiedlania się w Polsce do chwili obecnej? Wielkość ta jest trudna do oszacowania i wymagałaby tytanicznej pracy historyków. Według oceny jednego ze współczesnych historyków amerykańskich przyczynę rozbiorów Polski stanowił brak środków finansowych na utrzymanie armii. Stosując obecne praktyki bankowe wprowadzające karne odsetki bankowe za niespłacanie długu zgodnie z umową suma długu żydowskiego byłaby tysiące razy większa.

    Powyższe dane rzeczowe wynikają z tego, co doliczyła się komisja sejmowa, wybrana do określenia skali niespłaconych przez żydów długów w roku 1764. Ileż pożyczek nie zarejestrowało się ?! Drobniejsze wierzytelności zamożniejszej szlachty wiejskiej pozostały zapewne poza spisem; drobniejsze szczegółowo, lecz tak liczne, iż w sumie złożyłyby się również na jaki milion czyli cały dług z roku 1764 wynosił 3,5 miliona (trzy i pół miliona ówczesnych złotych polskich. (Por. F. Koneczny: „Cywilizacja żydowska”, Londyn 1974, s. 344). Wypożyczone żydowskim kahałom pieniądze ostatecznie nigdy nie zostały przez nie spłacone. Obecnie według fachowych wyliczeń eksperta realny dług wynosi 25,06 bilionów USD. W ten sposób niespłacone długi kahalne okazały się dla Żydów świetnym sposobem na okradzenie Polaków (głównie magnaterii i duchowieństwa), czymś w rodzaju dzisiejszych piramid finansowych.

    Zadłużenie Żydów wobec Polski to bilionowe kwoty wyrażone w dolarach USA, których żydzi nigdy nie zwrócili – obecnie ci grabieżcy za pomocą swoich zakonspirowanych ziomków chcą okradać Polaków; Żydowskie kahały okradły polskie duchowieństwo i magnaterię na kosmiczną skalę. Historyk Ludwik Glatman pisał w wydanych w 1906 r. „Szkicach historycznych”, iż z zapisków z 1739 r. widać, że Żydzi koronni wnosili do skarbu z pogłównego tylko 220 tys. zł rocznie, mogli zaś wnieść bez najmniejszego przeciążenia wraz z litewskimi Żydami 4 mln zł polskich. Wynika z tego, że przez wiele dziesięcioleci Żydzi dzięki swej nadzwyczaj skutecznej walce o zachowanie bardzo niskiego pogłównego okradli skarb Rzeczpospolitej Obojga Narodu na wiele milionów złotych.
    Jak żydowskie kahały okradły polskie duchowieństwo, magnaterię i szlachtę ?

    Wyjątkowy, jak na owe czasy samorząd żydowski, łącznie ze słynnym Sejmem Czterech Ziem – waadem załamał się w połowie XVIII wieku na skutek całkowitego gospodarczego i finansowego krachu kahałów. Zadecydowały o tym ogromne, niespłacane przez kilkadziesiąt lat długi kahałów (pełniących rolę banków) wobec polskich wierzycieli, głównie duchowieństwa i magnatów. Sprawę długów kahalnych szczegółowo opisał słynny naukowiec, historyk i historiozof profesor Feliks Koneczny w książce „Cywilizacja żydowska”. Według Konecznego dla żydowskich kahałów było „złotym interesem dla, żeby zapożyczać jak najwięcej u zamożniejszych Polaków; zadłużano się tak, aż strunka nareszcie pękła (..) W roku 1764 wyniosły długi organizacji żydowskich w ogóle bajeczną na owe czasy sumę półtrzecia miliona (tj. 2,5 miliona ówczesnych złotych), z czego około półtora miliona przypadło na pretensje duchowieństwa (przeważnie Jezuitów, Dominikanów i Franciszkanów), a około 900 tys. złotych polskich na pretensje magnaterii.
    Obiegowe złote polskie były równoważne polskim złotym czerwonym w proporcji w zależności od okresu od czterech do sześciu złotych obiegowych za jeden polski czerwony. Każdy polski złoty czerwony zawierał 3,5 grama złota. Przyjałem średnią wartość jednego złotego czerwonego jako pięć złotych obiegowych. 2500000 złotych obiegowych jest równoważne 500000 polskich złotych czerwonych. Zawartość złota w 500000 polskich złotych czerwonych wynosi:
    500000złpc x 3,5g/(złpc) = 1750000 [g]. Jedna uncja zawiera 31,1 [g]
    Liczba uncji w 1750000 gramach złota: 1750000 [g] /(31,1g/unc) = 56270 uncji
    Cena złota 11 maja 2018 o szóstej rano wynosiła 1320 USD/za uncję co odpowiada sumie 74 276 527,00 USD. Pieniądze te pracowały dla Żydów przez (2018-1764) = 254 lata.
    Wykorzystując te pieniądze Żydzi udzielali biednej szlachcie kredytów na wysokie odsetki. Przyniosło im to fortuny.
    Żydzi najlepiej wiedzą, że pieniędzy nie pożycza sie za darmo. Polacy tego doświadczyli po 1989 roku kiedy to odsetki wynosiły 30-40 % a w jednym z lat po 1989r. około 80%.
    Obciążmy ukradzioną kwotę odsetkami wynoszącymi tylko 5%, co obecnie daję sumę do spłacenia: 74276527x(1,05)exp254=1,79x10exp13 = 17,9x10exp12 = 17,9 bilionów . Natomiast ogólne długi wynikające z kwoty 3,5 miliona z roku 1764 stanowią z odsetkami na dzień 12.maja 2018r.; 103.987.138 x (1,05) exp 254 = 25,06 biliona $ USD
    Reasumując ogółem wyliczone długi żydów i organizacji żydowskich wobec Polaków to kwota 25,06 bilionów dolarów USA.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s