Kreacjoniści muszą odejść w niesławie

Paleontolodzy i paleoantropolodzy fizyczni wytrącili z arsenału kreacjonistów ostatni kontrargument. Ida – ostatnie ogniwo w łańcuchu ewolucji znalezione !!!

Darwinius masillae fossilJak podaje drukowany brytyjski The Guardian Weekly z 29.05.2009r., str.30 (który właśnie trzymam w ręku),  w 1983r. odkryto w okolicach Darmstadt w Niemczech jedyne w historii nowożytnej kompletnie (95%) zachowane skamieniałości datowane na 47 mln. lat, uznane za kardynalny i ostateczny dowód na prawdziwość i powszechność ewolucyjnych odkryć Darwina. Jest to brakujące ogniwo łączące naszą gałąź ewolucyjną z resztą zwierzęcego świata.

Innymi słowy, wszystko co żyje na Ziemi jest ze sobą dosłownie spokrewnione. Życie organiczne zaczęło się od bakterii z kodem RNA i wyewoluowało poprzez formę genetyczną DNA do obecnej znanej nam postaci homo sapiens sapiens, która rodzi się niemal identyczna poprzez kolejne pokolenia od naszego praojca „Adama” z Afryki od ok. 500 tys. lat.
Najbliżej jesteśmy spokrewnieni do afrykańskich małp człekokształtnych, ale tylko niewiele dalej do pozostałych małp, i trochę dalej do lemurów. Dalej nasza linia pokrewieństwa prowadzi do myszy, ryb, żuczków gnojarków, grzybów i dalej do bakterii właśnie. Już Św. Franciszek zauważył przecież, że wszystkie zwierzęta i rośliny są jego braćmi i siostrami. Religie w Indiach mówią o tym również.
Odkryte skamieliny nazwano „Ida” od imienia córki amatora-odkrywcy, a oficjalnie w 2007r. „Darwinius masillae”  odkryte (przebadane i wykupione) przez naukę akademicką. To stworzenie [Ida] pokazuje połączenie, wg paleontologów, nas ludzi z innymi ssakami naczelnymi, takimi jak krowy, owce, słonie itd.
Zatem dbajmy o ziemską bioróżnorodność, bo to istotna część nas samych. Gatunki na Ziemi są w ciągłym ruchu, pojawiają się i znikają. To samo stanie się z człowiekiem, pojawił się i zniknie. Dbajmy więc o jakość tych naszych 5 minut na planecie Ziemia.Czy przemawia to Wam do wyobraźni?
Te 47 mln. lat temu po Ziemi biegała Ida, kiedy ptaki o człowieku jeszcze nie śpiewały. Z podobnym chronologicznym i emocjonalnym dystansem proszę spojrzeć na dzieje raptem jednego tys. lat dziejów Polski. Wtedy zaczęła się tylko Polska, tylko jako byt polityczno-państwowy, ale my jako „Lechici”, czy Słowianie, wcześniej Indoeuropejczycy (Euroazjaci), itd., już wypełnialiśmy nasze ludzkie dzieje.
Jak powstało życie na Ziemi? (j.angielski)

Najstarszy poznany przodek człowieka sprzed siedmiu milionów lat

Najstarszy przodek człowieka, zwany Toumai, mógł żyć w sąsiedztwie groźnych drapieżników smilodontów, zwanych tygrysami szablastozębnymi – informuje serwis BBC.

W 2001 r. zespół kierowany przez Michela Bruneta, odkrył fragmenty czaszki hominidaToumai sprzed siedmiu milionów lat. Nazwano go Toumai, co w jednym z lokalnych języków czadyjskich oznacza „nadzieja życia”. Zdaniem odkrywców, jest to najstarszy znany przodek człowieka.

Badania anatomiczne, a przede wszystkim ułożenie otworu u spodu czaszki, zwanego foramen magnum, świadczy, że Toumai (Sahelanthropus tchadensis) poruszał się w postawie wyprostowanej. U małp otwór ten jest przesunięty bardziej ku tyłowi.

Toumai2Odkrycie wywołało sensację w świecie naukowym, ale też wiele kontrowersji, jak na przykład ta, że datowanie znaleziska jest starsze niż przypuszczalne rozdzielenie się ewolucyjne ludzi i szympansów.

Niemniej naukowcy kontynuowali badania. Jednym z zadań, jakie przed sobą postawili, było poznanie środowiska, w jakim żył Sahelanthropus.

Okazuje się, że zamieszkiwał on nad jeziorem, ponieważ natrafiono na szereg skamieniałości ryb, płazów i krokodyli. W pobliżu ciągnęły się trawiaste równiny, rzadki las i pustynia. Odkryto również pozostałości dużego tygrysa szablastozębnego o nazwie Machairodus kabir, który ważył około 350-490 kg.

Najnowsze wyniki badań, prowadzonych pod kierunkiem Louisa de Bonis z uniwersytetu w Poitiers, które opublikowano na łamach „Comptes Rendus Palevol”, świadczą, że w okolicy żyły przynajmniej jeszcze dwa gatunki tygrysów szablastozębnych. Jeden należy do typu Lokotunjailurus, a drugi – Megantereon. Oba były rozmiarów lwa. Jak podkreślają naukowcy, te drapieżniki polowały na wszystkie ssaki, w tym i na naczelne. Sahelanthropus zapewne bywał ich ofiarą. Poza tym sąsiedztwo tak groźnych drapieżników musiało wywoływać u niego ciągły strach.

Badacze zaznaczają jednak, że sahelantropy mogły również korzystać z obecności tak groźnych sąsiadów. Drapieżniki być może zostawiały niedojedzone mięso upolowanych dużych roślinożerców, a na dietę Toumaia mogła składać się padlina.

Młodszego „brata” powyższego Toumai, nauka nazwała „Millennium Man”, filmowy dokument poniżej (j. angielski):


Denisowianie kreatorami cywilizacji na Ziemi ?

Pierwszy slajd to rekonstrukcja artysty, drugi slajd to archeologiczne znaleziska grotów obsydianowych (krzemiennych, czy raczej ze szkliwa wulkanicznego) wokół jeziora Świdry na terenie obecnej Polski, których monopolistami byli Świderianie pochodzący z Ałtaju (Płd. Ural) gdzie skrzyżowali się z Denisowianami lub byli osobiście Denisowianami:

 

 

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Hugh Newman of Megalithomania and ‚Ancient Aliens’ gives an overview of new megalithic anomalies including Gobekli Tepe, cart-ruts, keystone cuts, polygonal walls, geometric stone spheres, ley lines, the Sumerian-Tiwanaku connection, the giants of Egypt, elongated skulls and other discoveries. Filmed at the Green Gathering in August 2017.

Join Megalithomania to explore Megalithic Mexico and the Olmec culture in February 2019. This is the only tour that goes to all the Olmec sites and all 17 colossal heads! Details here: http://www.megalithomania.co.uk/mexic…. Hugh has travelled around Mexico, Guatemala, Honduras and Belize in search of the pre-Mayan megalithic civilization that flourished as far back as 7000 BC. The Mayans have been credited with introducing a sophisticated calendar, agricultural practices and incredible stonework, but it is now thought that the ‘Olmec’ invented the Long Count calendar and were experts in the use of Toad DMT, psychedelic mushrooms and altered states, suggesting they received their knowledge from the shamanic realm and shared it with other cultures. Hugh also explores the legend of Quetzalcoatl, a bearded god (who is carved in stone at several Olmec sites) and gives an overview of the incredible Olmec civilization, looking at controversial theories of their origins, as well as their influence and architecture that were later inherited by the Maya and other Central American cultures.

Filmed at the Origins Conference in London in November 2016.

Poniżej niezależny badacz Graham Hancock rozprawia się zarówno ze skorumpowaną Akademią tonącą w aroganckiej indolencji,  jak i z niepoczytalnymi kreacjonistami wierzącymi w UFO, wraz z ich guru z lat ’70 jak pseudo-żydowski hochsztapler rosyjskiego pochodzenia Zecharia Sitchin, który z powodzeniem tymi kreacjonistycznymi baśniami dorabiał sobie do pensji korporacyjnego ekonomisty na Zachodzie.

Graham Hancock goes around the world explaining his theory of a lost civilization. Looking at Baalbeck’s huge stone blocks, Egypt’s Giza Pyramids Turkey’s Goblekli Tepe, Japans Yonaguni underwater structures and a whole host of other historical sites. After viewing and researching these sites along with other geological evidence he has come to the conclusion the a comet struck Earth 12000 years ago and caused a global reset of an advanced civilization. Was this civilization the famous Atlanteans?

„I have read a paper by Helmut Tributsch for the SDRP Journal for Earth Sciences and Environmental Studies back in December 2017, titled ‘On the reddish, glittery mud the Inca used for perfecting their stone masonry’ and wow, I think he may have solved this age-old conundrum. In this video I will quote his paper and present Helmet’s ideas but I strongly urge you to download his paper by clicking the link.”


Homo Erectus jest wśród nas

Homo Erectus„Erectus walks amongst us”- publikacja pana Richard D. Fuerle. Autorem jest outsider-samouk z dyplomami z prawa, matematyki, ekonomii, fizyki i chemii, który jak widać po tej solidnie od strony bibliografii przygotowanej pozycji amatorsko zajął się antropologią. Ukończywszy swą zawodową karierę nie jest pod presją ani standardowych teorii ani politycznej poprawności, która ma tak olbrzymi wpływ na kierunek i wyniki badań szczególnie w tej dziedzinie.

Praca jest zbyt obszerna by ją referować w detalach na blogu. Skoncentruję się więc na najbardziej zapewne doniosłej tezie autora. Natura nie przykleja nam metek. Nie klasyfikuje. Taksonomia istot żywych i ich systematyka to ludzkie dzieło trudno więc tu o obiektywność. Tym niemniej nie jest chyba zbyt daleko posunięty postulat, by przy klasyfikacji ludzi (Homo Sapiens Sapiens) stosować podobne miary i wysnuwać z nich podobne konsekwencje jak w przypadku innych naczelnych, ssaków , zwierząt czy innych istot żywych.

Genetyczny dystans (miara genetycznych różnic) między białym Europejczykiem a czarnym Afrykaninem wynosi wg autora 0.23%. Niedużo, prawda? No cóż, wszystko zależy od kontekstu. Podobnie mierzony dystans genetyczny miedzy dwoma wyróżnianymi przez naukę gatunkami goryli (gatunkami, nie rasami czy pod-gatunkami) wynosi 0.04%. Sześć razy mniej! Dystans genetyczny między szympansem zwyczajnym a szympansem karłowatym wynosi 0.103%. Również różnice genetyczne pomiędzy psami i wilkami z jednej strony a kojotami z drugiej są mniejsze niż pomiędzy północnymi Europejczykami i murzynami Bantu.

Różnice między współczesnym człowiekiem a neandertalczykiem oraz historycznym Homo Erectus estymowane na odpowiednio 0.08% i 0.17% są mniejsze niż różnice pomiędzy dzisiejszymi ludzkimi rasami. Tak wiec, zachowując się obiektywnie i stosując w taksonomii współczesnych ludzi kryteria podobne jak w taksonomii historycznej oraz dotyczącej innych naczelnych należałoby wg autora rozróżnić nie rasy a podgatunki lub wręcz osobne gatunki: Homo Sapiens Africanus oraz Homo Sapiens Eurasianensis.

Tytuł książki jest przewrotny. Homo Erectus wśród nas to obcy nam gatunek: Homo Africanus którego odrębności tak bardzo pragniemy nie widzieć.

543px-Humanevolutionchart

Cranial Capacity of the hominis

7 mln years of homo

Na powyższych grafach brak jest Homo Sapiens Denisova, gdyż odkryto go dopiero w 2008 roku (w 2010 r. opisano), a w zasadzie tylko małą część palca dziewczynki z której pozyskano genom DNA. Są odnalezione obecnie kilka zębów, kawałek szczęki, ramienia, ale jeszcze nie ma całej czaszki. Proszę zwrócić uwagę, że na grafie zaznaczono, iż ok. 2 mln. lat temu wymuszona klimatycznie zmiana diety na bardziej mięsną przyczyniła się do rozwoju i ewolucji mózgu oraz zdolności umysłowych. W tym czasie obróbka cieplna pożywienia (kontrola ognia) co skutkowało zmniejszaniem się zębów czyli szczęki i objętościowym zwiększaniem się mózgu oraz wcześniejsze wydłużenie się kończyn dolnych względem górnych, czyli postawa wyprostowana (jeszcze będąc na drzewach jak orangutan), ukierunkowało nas do postaci homo sapiens. Proces ten się nie skończył i wciąż trwa. Azjaci marnieją w masie ciała, a przybierają na objętości mózgu. Rasa żółta góruje dziś w inteligencji nad resztą ludzkości.

Denisovians tree

 

Wszy dowodem na szybszą ewolucję ssaków

Dinozaury mogły być pierwszymi zwierzętami na Ziemi, które miały wszy – informują naukowcy na łamach „Biology Letters”. Zdaniem badaczy, przodkowie dzisiejszych wszy, które żerują na ptakach i ssakach, rozdzielili się ewolucyjnie jeszcze przed wielkim wymieraniem dinozaurów 65 mln lat temu.
Jak podkreśla Kevin Johnson z University of Illinois, może to oznaczać, że w pobliżu dinozaurów żyły już wówczas główne grupy ptaków i ssaków. Uważa się niekiedy, że dopiero wyginięcie dinozaurów było impulsem dla ptaków i ssaków do ewolucyjnego różnicowania się.
– A jednak wszy są dowodem, że różnicowanie się ptaków i ssaków odbywało się jeszcze przez wyginięciem dinozaurów – wyjaśnia.
Wszy wyspecjalizowały się w atakowaniu swoich gospodarzy. Wszy żerujące na ptakach pasożytują zupełnie inaczej niż te, które żerują na ssakach. Historia ewolucyjna pasożytów splotła się z losami ich gospodarzy.
Naukowcy zbudowali drzewo ewolucyjne tych owadów na podstawie badań DNA 69 gatunków oraz w oparciu o skamieniałości, które pomogły im w datowaniu.
– Wszy są niczym żywe skamieliny – opisuje Vincent Smith z muzeum historii naturalnej w Londynie. – Nasza przeszłość jest w nich zapisana. Rekonstruując ich historię ewolucyjną, możemy odtworzyć ewolucję ich gospodarzy – mówi.
– Nasze analizy dowodzą, że wszy ptasie i ssaków zaczęły się rozdzielać ewolucyjnie przed masowym wymieraniem dinozaurów – wyjaśnia Johnson. – Biorąc pod uwagę, jak są rozpowszechnione, w szczególności na ptakach, ale też na ssakach, możemy założyć, że i w przeszłości żerowały na licznych gospodarzach, w tym na dinozaurach – dodaje.
Jak dodaje Johnson, wielu naukowców uważa, że ptaki pochodzą od dinozaurów. Być może odziedziczyły po nich wszy.

 

„Wenus i Mars” jednak się różnią. Biologicznie różni nas wszystko, łącznie z florą bakteryjną

Kobiety i mężczyźni silnie różnią się osobowością – przekonują psycholodzy z Uniwersytetów w Turynie i Manchesterze. Rozprawiają się w ten sposób z modnymi ostatnio opiniami, że odmienności Marsa i Wenus są niewielkie. Dobrze wiedzieć, że oczywiste dla większości z nas, będące w istocie solą życia różnice między nami, jednak się bronią. Także na polu naukowym. Zdaniem doktora Marco Del Giudice, głównego jak to parytetyautora opublikowanych w 2012 roku wyników badań, we wcześniejszych eksperymentach popełniano metodologiczne błędy. To one sprawiły, że w ich wynikach różnice między kobietami i mężczyznami zaczęły się zacierać.

W tych najnowszych badaniach uczestniczyło ponad 10 tysięcy osób, mniej więcej połowa kobiet i połowa mężczyzn. Test osobowości badał w sumie 15 różnych cech, między innymi takich jak ciepło, wrażliwość, czy perfekcjonizm. Autorzy pracy twierdzą, że podsumowanie wyników w postaci pełnych profili osobowości pokazało, że różnice płci są bardzo silne. Widać je wyraźnie, mimo że w przypadku poszczególnych cech odmienności mogą być niewielkie. Właśnie koncentrowanie się na poszczególnych cechach było, zdaniem psychologów z Turynu i Manchesteru, podstawowym błędem dotychczas prowadzonych eksperymentów. Dołączyła się do tego nieumiejętność oceny niepewności wyników.

Grupa, kierowana przez Del Giudice chciała zweryfikować przewidywania dwóch przeciwstawnych teorii. Pierwsza z nich, zgodna z założeniami psychologii ewolucyjnej, zakłada, że istotne różnice psychologiczne płci są wrodzone. Najsilniej widać je w tych obszarach, które wiążą się z rozmnażaniem i rodzicielstwem, najmniejsze zaś są tam, gdzie na przestrzeni dziejów mężczyźni i kobiety podlegali podobnej presji środowiska zewnętrznego. Konkurencyjna teoria to tak zwana hipoteza podobieństwa płci, sformułowana w 2005 roku przez Janet Shibley Hyde. Głosiła ona, że osobowość kobiet i mężczyzn jest bardzo zbliżona w niemal wszystkich dziedzinach. Praca Hyde zyskała sobie niemały poklask i była w minionych latach często cytowana. Powołują się na nią między innymi środowiska feministyczne, dla których jest potwierdzeniem, że różnice płci są płynne i mają raczej społeczny, a nie genetyczny charakter. Badacze z Turynu i Manchesteru twierdzą teraz na łamach czasopisma „PLoS ONE”, że swoje wnioski Hyde oparła na mylnych przesłankach.

gender

Włosi i Brytyjczycy przekonują w swojej pracy, że dla pełnej oceny odmienności męskiej i żeńskiej psychiki, nie można ograniczać się do „wielkiej piątki” cech osobowości, czyli ekstrawersji, ugodowości, sumienności, stabilności emocjonalnej i otwartości na doświadczenia. Ich zdaniem trzeba zwiększyć liczbę badanych cech, do co najmniej 15. Trzeba też bardziej precyzyjnie określić ich wzajemne zależności. Na ich liście znalazły się między innymi takie pozycje jak wrażliwość, niezależność, samokontrola, nieufność, czy aktywność. Najsilniejsze różnice zauważono w takich cechach jak (silniejsze u kobiet) wrażliwość, ciepło, lęk oraz (silniejsze u mężczyzn) stabilność emocjonalna, dominacja, czy czujność. W konkluzji autorzy podkreślają, że zakres damsko-męskich różnic był do tej pory w psychologii konsekwentnie niedoszacowany. Sugerują, że trzeba wszystko to jeszcze raz przemyśleć i przebadać.

Te obserwacje mają oczywiście swoje znaczenie dla współczesnych nam ideologicznych sporów. O ile bowiem nie sposób dłużej tolerować postulatów pełnej równości praw obu płci, gdyż trudno tłumaczyć je tym, że jesteśmy dokładnie tacy sami. Nie jesteśmy. Odmienne cechy osobowości, odmienne zadania biologiczne wpływają na to, że przeważnie różnie postrzegamy swoją rolę, różnie definiujemy sukces i przejawiamy różne skłonności przy dokonywaniu życiowych wyborów. Nie możemy mieć równych praw, gdyż mamy różne obowiązki, i nie możemy wszyscy realizować ich w ramach tego samego, uniwersalnego, „bezpłciowego” schematu. To po prostu nie ma sensu.

girls and boys differences

Najciekawsze jest to, że środowiska, które najgłośniej domagają się afirmacji wszelkich przejawów różnorodności, mają tak duże problemy, by zaakceptować najbardziej powszechną różnorodność, jaką znamy, różnice między kobietą i mężczyzną. Popularne w kręgach feministycznych hasło „nikt nie rodzi się sobą”, ja bym zastąpił hasłem „każdy rodzi się Kimś”. Ten „Ktoś” jest kobietą, albo mężczyzną.

Średnio genom kobiety i mężczyzny różni się bardziej niż człowieka i szympansa. Różnice między kobietą a mężczyzną są niewyobrażalnie ogromne. Miliony lat wykonywania zupełnie innych funkcji w społecznościach sprawiło te różnice.
Obecnie znany nam świat jest światem mężczyzn. Wszystko, co ma istotny wpływ na nasze życie, zostało przez nich wymyślone i zbudowane. Jesteśmy u kresu tego świata. Może w przyszłości ślepy los sprawi, że ten nowy świat zbudują kobiety. Jest bardzo prawdopodobne, że nie będzie lepszy od obecnego. Jak pod syjon-satanistycznym dyktatem zniewieścieją do reszty mężczyźni Zachodu, przyjdą „barbarzyńcy” i zrobią porządek z rozwydrzonymi babami oraz ich satanistycznymi anglo-żydołackimi mentorami.

DNA difference

By nadać szerszej perspektywy w edukowaniu o historii Ziemi, polecam cykl wykładów w j. polskim o naszych pradziejach, dzięki którym istniejemy:

Perm – surowy klimat Pangei, dominacja synapsydów

6 uwag do wpisu “Kreacjoniści muszą odejść w niesławie

  1. Projektanci wszechświata. Spór o to, czy wszechświat ma swego stwórcę i kto mógłby nim być, należy do najstarszych w historii ludzkości. Ale zarówno wierzący, jak i sceptycy w swych zajadłych kłótniach niemal całkowicie ignorują jedną możliwość – ideę, że nasz wszechświat został stworzony przez istoty podobne do nas przy użyciu technologii przypominających te dostępne współczesnym naukowcom. Temat poruszony przez John Gribbin,który jest astronomem, stypendystą University of Sussex i autorem książki „In Search of the Multiverse” („W poszukiwaniu wieloświata”). https://www.webfactories.biz/book/635432250/in-search-of-the-multiverse

    Polubienie

  2. Pingback: Czego Polak winien się wystrzegać, co powinien wiedzieć (?), cz.I | Biologiczno-Historyczna Socjologia Krytyczna

  3. Pingback: Moralny Wschód vs Psychopatyczny Zachód | Biologiczno-Historyczna Socjologia Krytyczna

  4. Pingback: Cz. II, Było sobie życie, czyli nasi przodkowie i moja męska haplogrupa R1a1, M17 (podgrupa R1a1a, M198) – skąd ten ród? | Biologiczno-Historyczna Socjologia Krytyczna

  5. I have read a paper by Helmut Tributsch for the SDRP Journal for Earth Sciences and Environmental Studies back in December 2017, titled ‘On the reddish, glittery mud the Inca used for perfecting their stone masonry’ and wow, I think he may have solved this age-old conundrum. In this video I will quote his paper and present Helmet’s ideas but I strongly urge you to download his paper by clicking the link:
    https://www.academia.edu/37497925/On_the_reddish_glittery_mud_the_Inca_used_for_perfecting_their_stone_masonry

    Polubienie

  6. Ostatnia epoka lodowcowa doprowadziła do rozległej ekspansji lodowców. Jej efektem było nie tylko utworzenie grubej pokrywy lodowej i globalne obniżenie poziomu mórz, ale także zmiany w faunie i florze np. pojawienie się mamuta włochatego. Warto jednak pamiętać, że to tylko jedna z wielu epok lodowcowych, które chłodziły Ziemię w ciągu 4,5 miliardów lat jej istnienia.

    Jak często zdarzają się epoki lodowcowe i kiedy może rozpocząć się nowe zlodowacenie? Odpowiedź na pierwsze pytanie zależy od tego, czy mówimy o wielkich epokach lodowcowych, czy o małych epokach lodowych. Ziemia przeszła pięć wielkich epok lodowcowych, z których część trwała setki milionów lat. W rzeczywistości obecnie na Ziemi również trwa wielka epoka lodowcowa, co wyjaśnia, dlaczego planeta posiada polarne czapy.
    Według badacza paleoklimatu, Michaela Sandstroma z Columbia University w Nowym Jorku, wielkie epoki lodowcowe stanowią około 25 procent z 4,5 miliarda lat istnienia Ziemi.
    Pięć dużych epok lodowcowych w przeszłości naszej planety obejmuje: zlodowacenie hurońskie (2,4 miliarda do 2,1 miliardy lat temu), zlodowacenie kriogeniczne (720 milionów do 635 milionów lat temu), zlodowacenie andyjsko-saharyjskie (450 milionów do 420 milionów lat temu), epoka lodowa późnego paleozoiku (335 milionów do 260 milionów lat temu) i zlodowacenie czwartorzędowe (2,7 miliona lat temu).
    Bardzo ciekawa jest hipoteza o Ziemi-śnieżce. Głosi ona, że pod koniec prekambru Ziemia została całkowicie lub prawie całkowicie pokryta lądolodem w wyniku ówczesnego zlodowacenia. Różne modele zakładają różny zasięg pokrywy lodowej, ale wszystkie zgadzają się, że było to zjawisko o charakterze globalnym. Zgodnie z tą hipotezą w okresie od 750 mln do 580 mln lat temu (zlodowacenie kriogeniczne) pojawiła się epoka lodowcowa tak silna, że wszystkie oceany Ziemi zamarzły. Cała planeta została pokryta ponadkilometrową czapą lodu. Jedynie głębie oceaniczne podgrzewane wewnętrznym ciepłem Ziemi pozostały niezamrznięte. Nie było deszczu, śniegu ani chmur. Istnieją też hipotezy, że Ziemia zamieniła się w śnieżkę kilka razy w ciągu swojego istnienia. Podejrzewa się, że również wcześniejsza duża epoka lodowcowa – 2,3 mld lat temu – była tak silna, że planeta przeszła pierwszy okres Ziemi-śnieżki.
    W ramach dużych epok lodowcowych mogą występować mniejsze epoki lodowe (zwane glacjałami) i cieplejsze okresy (zwane interglacjałami). Na początku czwartorzędowego zlodowacenia, od około 2,7 miliona do 1 miliona lat temu okresy zlodowacenia przychodziły co 41 tys. lat. Jednak w ciągu ostatnich 800 tys. lat powiększające się pokrywy lodowe pojawiały się rzadziej – co około 100 tys. lat.
    Cykl wynoszący 100 tys. lat działa w następujący sposób: pokrywy lodu rosną przez około 90 tys. lat, a następnie w okresie cieplejszym cofają się przez około 10 tys. lat. Następnie proces się powtarza.
    Biorąc pod uwagę fakt, że ostatnia epoka lodowcowa zakończyła się około 11,7 tys. lat temu, nasuwa się następujące pytanie: czy nie zbliża się czas, żeby Ziemia znów zamarzła?
    Hipoteza postawiona przez serbskiego astronoma Milutina Milankovicia wyjaśnia, dlaczego Ziemia przechodzi okresy glacjałów i interglacjałów. Ponieważ planeta krąży wokół Słońca, trzy czynniki wpływają na ilość światła słonecznego docierającego do Ziemi: nachylenie ekliptyki (od 24,5 stopni do 22,1 stopnia w cyklu 41 tys. lat); ekscentryczność (zmieniający się kształt jej orbity wokół Słońca, która waha się od bliskiego kręgu do owalnego kształtu) i precesję (jedna pełna precesja dzieje się co 19 tys. do 23 tys. lat), według Milankovicia.
    Według teorii powinniśmy wkrótce wejść w kolejną epokę lodowcową, jednak czynniki związane z orbitą Ziemi, które mają wpływ na tworzenie się glacjałów i interglacjałów, są niekorzystne dla ochłodzenia klimatu (ekscentryczność orbity i nachylenie osi Ziemi). W połączeniu z faktem, że pompujemy do atmosfery tak dużo dwutlenku węgla, oznacza to, że prawdopodobnie nie wejdziemy w kolejny okres lodowy przez co najmniej 100 tys. lat.
    Jednym z czynników, który ma duży wpływ na temperaturę panującą na Ziemi, jest zawartość dwutlenku węgla w atmosferze. W ciągu ostatnich 800 tys. lat poziom dwutlenku węgla wahał się między około 170 ppm a 280 ppm (liczba części na milion, 10-6), co oznacza, że ​spośród miliona molekuł powietrza, 280 z nich to cząsteczki dwutlenku węgla. Sandstrom stwierdził, że między glacjałami i interglacjałami jest różnica zaledwie około 100 ppm. Jednak poziom dwutlenku węgla dziś jest znacznie wyższy w porównaniu z tymi, jakie występowały w przeszłości. Według Climate Central (organizacji zajmującej się analizą i publikacją raportów o stanie klimatu) w maju 2016 roku dwutlenek węgla w Antarktyce osiągnął wysoki poziom 400 ppm.
    Ziemia bywała ciepła we wcześniejszych okresach jej istnienia, na przykład w czasach, gdy po Ziemi chodziły dinozaury, klimat na planecie był znacznie cieplejszy niż obecnie. Niepokojącym faktem jest jednak to, że tak dużo dwutlenku węgla wprowadzamy w atmosferę w tak krótkim czasie.
    Według naukowca efekt cieplarniany spowodowany poziomem dwutlenku węgla będzie miał duże konsekwencje, ponieważ nawet niewielki wzrost średniej temperatury Ziemi może doprowadzić do drastycznych zmian. Jeśli globalne ocieplenie spowoduje, że pokrywy lodowe Grenlandii i Antarktyki ulegną stopieniu, poziom oceanu światowego wzrośnie o około 60 metrów.
    Marzec, 2017 rok
    Źródło: http://przystaneknauka.us.edu.pl/artykul/jak-czesto-pojawiaja-sie-epoki-lodowcowe

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s