Powszechna chciwość w akcji, na przykładzie klientów Wal-Mart

Społeczne zło wolnego handlu w globalnym świecie.

 

DSC01648

W poście “Historia kołem się toczy …” pisałem o możliwości, wręcz potrzebie, wprowadzenia ustawowych mechanizmów wyrównujących chciwe zachowania przeciętnych ludzi, czyli każdego z nas, jeśli chce się wprowadzić harmonię w ludzkim życiu społecznym. Wspominałem też, jak medialne dyskusje nad wyższością jednego –izmu nad drugim (tj. liberalizmu, socjalizmu, kapitalizmu, komunizmu, itd.) są zupełnym nieporozumieniem, marnowaniem czasu i kompletnie fałszywą świadomością rzeczywistości ludzkiego świata. Nonsensem jest pytać kogoś dzisiaj czy ma poglądy prawicowe, czy lewicowe lub czy jest za prawicą, czy lewicą. To iluzja, wirtualny świat retoryki. Nie istnieje coś takiego jak prawica, czy lewica. Oczywiście politycy używają powszechnie tych pustych terminów, ale to tylko po to, aby zaciemnić fakty. Choć jestem pewien, że duża część z nich po prostu bezmyślnie papuguje retorykę swoich liderów zupełnie nie rozumiejąc w czym rzecz.

Sensownym byłoby raczej zapytać dla kogo się pracuje lub też posłuje. Dla wąskiej mafii finansistów, czy dla szerokiej rzeszy obywateli (pro publico bono).

 

Dzisiaj chciałbym przedstawić chciwość przeciętnego człowieka w akcji, na przykładzie amerykańskiej mega sieci handlowej Wal Mart, która doskonale daje się wykorzystać do destabilizacji i dysharmonii całego społecznego życia. To jest mechanizm, gdzie ludzką słabość (jak chciwość, ignorancja i lenistwo), biznesmeni potrafili zmaksymalizować, wykorzystać i na niej zarobić, robiąc przy okazji totalną destrukcję wielkich obszarów życia społecznego.

 

Wal-Mart miał w 2007 roku 351 mld. dol. przychodu z tego 11 mld. dol. zysku z ponad 400 mld. dol. całkowitej sprzedaży, rok po roku wykazując wzrost (7,2% w 2008) w ponad 7 800 sklepów w 11 krajach, 100 tys. dostawców i 2 mln. pracowników. Ten olbrzym zanotował 200 mln. wizyt (dane z 19-10-2009), w swoich sklepach, w tygodniu.

Wal-Mart chwali się, ze dzięki jego polityce handlowej przeciętny kupujący Amerykanin oszczędza na zakupach 3 100 dol. na rok i nieważne czy kupuje w Wal-Mart, czy w innym sklepie. To jest poważny fakt wskazujący na pośredni i bezpośredni wpływ polityki cenowej Wal-Mart na całą gospodarkę narodową.

 

Historia Wal-Mart rozpoczęła się w latach 40-tych, kiedy Sam Walton zaczął swoja karierę w sprzedaży detalicznej. Będąc w samym środku walki o klienta z innymi detalistami wpadł w pewnym momencie na pomysł zwiększenia sprzedaży poprzez trzymanie niższych cen niż konkurencja. Zrobił to ograniczając tymczasowo swoją chciwość poprzez zmniejszenie swojej marży, a tym samym zysku na jednostkowym produkcie. Dlaczego napisałem tymczasowo? Ano pan Walton widać znał dobrze ludzką naturę i znalazł sposób na zmaksymalizowanie chciwości swoich klientów. Przeciętny klient dysponuje przecież ograniczonym miesięcznym dochodem, więc przy obniżonych cenach może kupić więcej towaru. Jak praktyka potwierdziła przypuszczenia Sama Walton’a, klienci zaczęli kupować nawet towar, który nie był im wcale potrzebny, ale nikt nie chciał przepuścić „okazji obniżonej ceny”. Pan Sam Walton tak dalece się wyspecjalizował w graniu na ludzkiej paskudnej chciwej naturze, iż klienci wcale nie płacili wyraźnie mniej za swoje zakupy, ale byli zwodzeni dobrze eksponowanymi przecenami kilku wiodących produktów. To sprawiało na nich wrażenie, że wszystkie produkty w sklepie są równie tanie, a na pewno tańsze niż u konkurencji, co nie było często prawdą.

 

Oczywiście konkurencja zauważyła mechanizm „ugrywania” zysku na chciwości klientów i podążyła śladem Walton’a. Jednakże Sam nie zasypywał gruszek w popiele i ciągle był o krok przed konkurencją ze swoimi skutecznymi pomysłami na handel. Walcząc wciąż o niższą cenę dla swoich „liderów cen” (produkty o obniżonej cenie), której to domagali się chciwi amerykańscy klienci, nie mógł dłużej polegać na amerykańskim robotniku, któremu związki zawodowe wywalczyły godna stawkę godzinową, zabezpieczenia socjalne, rozmaite prawa pracownicze i relatywnie wysoki styl życia, a więc i wysoką cenę produktów z jego rąk. Walton w pogoni za swoim zyskiem i w odpowiedzi na chciwość klientów do kupowania jeszcze więcej produktów za jeszcze mniejsze ceny znalazł w końcu tanią siłę roboczą w Chinach. Siłę roboczą, która była pozbawiona wszelkich praw godności ludzkiej, żyjąca tylko po to aby pracować, by być eksploatowaną.

W ten sposób wytworzyła się sytuacja, w której w pogoni za wypełnianiem życzeń chciwości amerykańskich klientów Wal-Mart’u, amerykańscy pracownicy fabryk i wytwórni mieli odbieraną  pracę gdyż nie chcieli zaakceptować niskich wynagrodzeń, a amerykańskie wytwórnie i dostawcy zamykali swoją działalność, gdyż nie byli w stanie zaoferować równie niskich cen co chińscy dostawcy. Niskie pensje wiązałyby się z drastycznym obniżeniem jakości życia i wręcz cofnięciem cywilizacyjnym amerykańskich pracowników, na co oczywiście nikt z nich nie chciał się zgodzić. Mamy tu, wiec paradoks. Ten sam Amerykanin, kierowany naturalną człowiekowi chciwością, jednego dnia jako pracownik nie chciał dopuścić do zmniejszenia zarobków i pogorszenia bezpieczeństwa i jakości jego pracy, a drugiego dnia swoimi wyborami jako konsument doprowadzał do walki cenowej między sklepami i znacznego pogorszenia jakości produktów tam sprzedawanych, przez co sam pozbawił się miejsca pracy i zarobku. Obserwacje dowodzą, iż przeciętny klient zaakceptuje bowiem niższą jakość produktu, nie zaakceptuje zaś wyższej ceny nawet za lepszy jakościowo produkt.

W rezultacie Amerykanin-Konsument zniszczył miejsca pracy Amerykanina-Pracownika. Pojawia się pytanie, skąd zatem Amerykanin-Konsument miał pieniądze na zakupy, skoro był na bezrobociu lub był pracownikiem dorywczym i tymczasowym. Tu z „pomocą” pośpieszyła „amerykańska” finansjera obdarowując amerykańskiego konsumenta szczodrze niezliczoną ilością kredytów, kreując pusty elektroniczny  pieniądz, na niespotykaną dotąd skale w historii ludzkości, zwany bankowym kredytem.

 

Na poziomie makroekonomicznym eksploatowani pracownicy chińscy żyją w nędzy, w okowach totalitarnego reżimu, pracują w niewyobrażalnie złych warunkach bezpieczeństwa i higieny pracy, często jako więźniowie polityczni pracują za darmo w fabrykach-więzieniach. Dostarczają oni produkty do USA już niemal w każdej branży, a w zamian dostają puste elektroniczne dolary US. Chińczycy godzili się na to, gdyż ze względu na amerykańską potęgę militarną i ekonomiczną, tylko w dolarach można było kupować surowce energetyczne (np. ropa) na giełdach światowych tak niezbędne do utrzymania chińskiego przemysłu w ruchu.

 

Spójrzmy na bilans zysków i strat z działań nieujarzmionej samodyscypliną chciwości amerykańskich konsumentów Wal-Mart’u:

·        Amerykanin-Pracownik nie ma gdzie iść do pracy lub drastycznie obniżone warunki pracy wywołują u niego depresję, samobójstwa, zachowania aspołeczne, kryzys w rodzinie, kryzys kapitału społecznego, zaburzenia osobowości i charakteru;

·        Amerykanin-Konsument nie ma towaru wysokiej jakości i tkwi w pułapce stałego zadłużenia i rosnących odsetek od odsetek bankowego kredytu;

·        Chińczyk-Robotnik pozbawiony jest wszelkich cywilizowanych praw pracowniczych i pracuje jedynie na przysłowiową „miskę ryżu”;

·        Chińczyk-Przedsiębiorca „goni króliczka” dobrobytu, ale dostaje jedynie pustą walutę bez pokrycia będącą wytworem „amerykańskich” finansowych manipulacji;

·        Wal-Mart pomimo ogromnych zysków, aby utrzymać swoją ogromną substancję musi kontynuować wzrost, więc musi sam dokonywać nowych inwestycji za kredyt bankowy. Globalna sieć handlowa, jest takim przedsięwzięciem, że raz puszczona w ruch może być zatrzymana jedynie przez totalne bankructwo i upadek.

 

Można zapytać, gdzie tu sens, skoro wszyscy przegrywają. Jednak sens jest, gdyż jest ktoś kto wygrywa, a mianowicie jest nim kreator pustego pieniądza, pośrednik w obrocie handlowym, czyli prywatni właściciele banków. Szefem wszystkich banków w Ameryce jest prywatny bank centralny USA zwany FED, który ma swoich konkretnych prywatnych właścicieli znanych z nazwiska.  W skali międzynarodowej zaś szefem wszystkich banków na świecie (być może za wyjątkiem banków muzułmańskich) jest małżeństwo Banku Światowego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego, które zasoby finansowe mają właśnie głównie z FED’u. Większość banków centralnych, w tym Europejski Bank Centralny UE, „chodzą na smyczy” tego układu. 

 

W ten oto sposób od drobnej i niewinnej, zdawałoby się, ludzkiej przypadłości jaka jest „mała” jednostkowa chciwość przeciętnego klienta sklepów Wal-Mart’u w skali mikrospołecznej doszliśmy do tzw. efektu motyla, gdzie na dalszym etapie tego procesu mamy  wielkie i poważne społeczne spustoszenia w skali makro.

 

Finansjera jest jak widać jedynym beneficjentem tak promowanego wolnego handlu przez rządy, stojące na czele tylu państw i narodów, suto opłacanych przez nią polityków całego „globalnego” świata.

Wszelkie międzyrządowe umowy o wolnym handlu pracują dla ponadnarodowych korporacji kosztem wszystkich narodów.

Przeciętny obywatel płaci wielką cenę za „kupioną” iluzję rzekomego dobrobytu liberalnej doktryny emitowanej z Manhattan’u.

Kraje takie jak USA, czy Australia zamiast wykonywać produkty,  importują je bijąc nowe rekordy zagranicznego długu. Dla Australii w 2009 roku jest to kwota 680 miliardów dolarów, najbardziej zadłużony kraj na świecie po USA. Rządowa polityka handlowa Australii ograniczyła się jedynie do rolnictwa i surowców mineralnych. W dwa lata tylko po podpisaniu umowy o wolnym handlu miedzy rządami Australii, Chin, Tajlandii i Singapuru w 2005 roku, Australia straciła 26 tys. miejsc pracy. Globalni bankierzy znowu dopięli swego i zarobili krocie.

Widać jasno, iż kraje takie jak USA i Australia żyją kosztem innych państw, jak pasożyty, ale dopóki utrzymają przewagę militarną nikt nie ośmieli się wysunąć żądań o zwrot długu albo stawiać warunki jego spłaty. Tu działa prawo mocniejszej maczugi, wciąż te same prawa natury znane nam z przyrodoznawstwa.

 

Tragiczne w skutkach przedstawionych powyżej jest właśnie to, jak niewielu z nas, przeciętnych ludzi, chce zdać sobie sprawę, że to właśnie my każdego dnia kreujemy sami sobie ten wrogi świat ulegając własnej chciwości, ignorancji i wygodnictwu.

Tacy ludzie jak globalni bankierzy jedynie umiejętnie manipulują naszymi wadami i słabościami, wykorzystując je dla swojej potęgi i dominacji nad nami.

 

47495bdb48

 

 

Jedna uwaga do wpisu “Powszechna chciwość w akcji, na przykładzie klientów Wal-Mart

  1. Pingback: Matematyzacja + Medykalizacja = Dehumanizacja | Biologiczno-Historyczna Socjologia Krytyczna

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s